|
Pewnego razu Georg Friedrich Haendel został zaproszony na przyjęcie. Wiedząc, że muzyk jest smakoszem, gospodarz domu poczęstował go znakomitym winem.
- Jak panu smakuje, mistrzu? Czy nie sądzi pan, że to wino jest równie cudowne jak pańskie oratorium?
- Smakuje, smakuje - przyznał Haendel - ale coś mi "cienko śpiewa".
- Jeśli panu nie smakuje, proszę sobie wybrać inne. Mam jeszcze w piwnicy porto, burgunda, tokaj, reńskie...
- Proszę przynieść wszystkie. Oratorium nigdy nie może się obejść bez chóru! |
|
|