|
• Życie" wypytało znanych lektorów telewizyjnych (panów czytających dialogi filmowe) o najciekawsze przypadki z ich pracy zawodowej.
Mirosław Utta opowiedział o tym, jak czytał dialogi filmu nakręconego w języku suahili. Ponieważ nikt tego języka nie znał i nie mógł mu podpowiedzieć kiedy którą kwestię wypowiada który aktor, lektor dwoił się i troił, a i tak po zakoczeniu projekcji filmu zostało mu jeszcze... 7 stron tekstu do odczytania.
Inny lektor Ksewery Jasieński spiesząc się do studia na swoim motocyklu zahamował tak, że wyfrunęły mu wszystkie kartki z dialogami. Przechodnie pomagali mu zbierać fruwające kartki, ale i tak podczas czytania dialogów w studiu (na żywo!) okazało się, że kilku kartek brakowało, więc musiał improwizować.
(Kościotrup, pismo satyryczne, rok 1999). |