|
Artur Rubinstein i znany bankier Michel Rubinstein mieszkali w Paryżu przy tej samej ulicy i bardzo często poczta adresowana do jednego z nich, trafiała do drugiego. Pewnego dnia bankier odwiedził artystę z plikiem depesz i rzekł:
- To są telegramy do pana. Niech pan będzie tak łaskaw i powie mojej żonie, że Teresa z Warszawy, Inga z Berlina i Margaret z Londynu to pana przyjaciółki, a nie moje.
Pianista otworzył sekretarzyk i wyjmując inny plik depesz, adresowanych do bankiera, odpowiedział:
- Chętnie, jeśli pan powie mojej żonie, że trzy miliony marek zdeponowanych w banku niemieckim, cztery miliony funtów w banku angielskim i dwa miliony franków w banku szwajcarskim to pańskie pieniądze, a nie moje! |