|
Artur Rubinstein pragnąc spokojnie poćwiczyć przed koncertem zapowiedział służącemu, że dla nikogo nie ma go w domu. Po chwili zadzwonił telefon i kobiecy głos zapytał o pianistę.
- Mistrza nie ma w domu - rzekł służący.
- Jak to? - oburzyła się dama. - Przecież słyszę, że gra!
- Niezupełnie. To tylko ja wycieram kurz z klawiszy... |