|
W okolicach 1 listopada, gdy na cmentarzach ludzie odwiedzają groby zmarłych, Szczepan Sadurski jechał swoim samochodem. W pobliżu cmentarza, z drogi podporządkowanej, z prawej strony nagle wyskoczył jakiś maluszek (fiat 126p). Droga była śliska, zderzenie nieuniknione. Maluszek uderzony w tył, obrócił się na śliskiej jezdni o 360 stopni. Po chwili wyszła z niego jakaś przestraszona staruszka. Przybyły na miejsce policjant po zapoznaniu się z relacjami Sadurskiego i staruszki na temat stłuczki, spytał tę ostatnią:
- A gdzie się pani tak spieszyła?
- Na cmentarz! |