|
Pewnego razu Chaplin brał udział w spotkaniu filmowców. Dzień był upalny, parny i muchy strasznie dokuczały. Jedna z nich, szczególnie natrętna, brzęczała koło ucha Chaplina. Aktor próbował odgonić ją kilka razy, wreszcie poprosił o packę. Dyskusja toczyła się dalej, a Chaplin siedział trzymając packę w dłoni, śledząc uważnie lot muchy. Cztery razy uderzał packą i za każdym razem chybiał. W końcu mucha usiadła tuż przed nim. Chaplin wycelował i... odłożył packę na bok.
- Dlaczego pan jej nie zabił? - zapytał siedzący obok mężczyzna.
- Niestety, to nie była ta mucha. |