|
Młody chłopak po liceum, jakimś tylko sobie znanym sposobem, dostał się do pracy w biurze wielkiej firmy. Praca jego polegała na odbieraniu telefonów. Gdy odebrał kilka telefonów, kierownik działu przyszedł do niego z gratulacjami:
- Wspaniale! Młoda, świeża krew! Świetnie pan sobie radzi! Właśnie takich ludzi nam potrzeba, awansuję pana piętro wyżej!
Następnego dnia, po kilku godzinach pracy polegającej na odbieraniu telefonów i zapisywaniu kto dzwonił, przyszedł do chłopaka drugi kierownik z gratulacjami:
- Świetnie pan sobie radzi w firmie! Jutro uroczyste zebranie zarządu, proszę przyjść w garniturze, piętro wyżej na zebranie.
Następnego dnia, gdy chłopak pojawił się na zebraniu zarządu, przywitała go burza oklasków. Nie minęło pół godziny i chłopak został członkiem zarządu! Przy okazji poinformowano go, że przez najbliższych kilka dni jego praca ograniczać się będzie wyłącznie do uczestnictwa w zebraniach najwyższego organu firmy. Tak też się stało. Po kilku dniach pracy chłopak otrzymał telefon, że ma propozycję zostania prezesem zarządu firmy i w tym celu główny prezes zaprasza go jutro do siebie.
Nazajutrz nasz bohater wchodzi do gabinetu właściciela firmy, staje przed nim i słyszy:
- Gratulacje! Takiej właśnie krwi świeżej potrzeba naszej firmie! Tylko w naszej firmie mogłeś osiągnąć tak szybko awans. Co usłyszę w zamian za te słowa?
- Dziękuję, tato. |