|
Uroczysta kolacja u Nowego Ruskiego. W kolacji obok rodziny uczestniczy pani profesor - specjalistka od dobrych manier. Po kolacji wszyscy siadają na kanapie z kieliszkami napełnionymi najdroższym koniakiem. Nowy Ruski wdycha nieziemski aromat koniaku, zwilża usta, smakuje językiem i zadowolony z siebie pyta:
- I jak było, pani profesor? Są postępy?
- W zasadzie wszystko w porządku. Ale nie było szczypczyków. Proszę sobie wyobrazić - mężczyźni idą do ubikacji, sam pan wie co oni tymi rękami chwytają, a potem tymi samymi rękami wrzucają do kawy kostki cukru. To niedopuszczalne!
- Rozumiem, pani profesor.
Nazajutrz, kolejna kolacja. Po jej zakończeniu wszyscy siadają na kanapie z wykwintnymi cygarami w dłoniach. Smakują aromat kubańskich cygar, dystyngowanie strzepują popiół do alabastrowych popielniczek. Nowy Ruski puszczając dyskretnie kółka dymu, pyta:
- I jak było, pani profesor? Tym razem wszystko w porządku?
- Wszystko pięknie, ale nadal nie ma szczypczyków.
- Jak nie ma? Są!
- To dlaczego ich nie widzę? Gdzie są?
- W ubikacji! |