|
Podobno autentyczne dialogi z anteny radia
• • •
Telefon do RM:
- Od kilku lat postanowiłam walczyć z tymi wstrętnymi wulgaryzmami w języku polskim. Na przykład idę przez park i słyszę, jak młodzi ludzie - tacy po trzynaście, czternaście lat - co drugie słowo tylko k...a i k...a. No to podchodzę do nich i mówię: "Ja wam, gówniarze jedni, zaraz nogi z d..y powyrywam". I wie ksiądz, że to skutkuje?
• • •
Słuchaczka:
- Papierosy, chłopcy, trochę alkoholu... No, puszczam się i jestem szczęśliwa, i jest mi dobrze.
Prowadzący audycję:
- Dziecko... czy ty wykręciłaś właściwy numer telefonu?
• • •
Słuchaczka RM:
- Idę sobie ulicą, patrzę, a tu takie szesnastoletnie ku... wkładają za wycieraczki samochodów ulotki agencji towarzyskich. Patrzę za chwilę, a jedną taką ulotkę wyciąga nasz ksiądz proboszcz. No to pytam się jego, po co mu ona. A ksiądz odpowiedział, że przyda się jako zakładka do książki. |