|
Wódz indiański zwołał na naradę wojenną swoje całe plemię i zaczyna:
- Czerwonoskórzy! Jesteśmy wielkim narodem?
- Taaaaak!
- To dlaczego nie mamy jeszcze własnej rakiety z ładunkiem nuklearnym?
- Właśnie, dlaczego? Zbudujmy ją, huurraaa!
Indianie ścięli tomahawkami największą sekwoję w okolicy, według starej, indiańskiej recepty wyprodukowali proch, napchali go do wydrążonego pnia, zapletli sznur z lian i krzesają ogień.
- Gdzie ją wystrzelimy? - zastanawiają się.
- Na Wąchock!
- Dlaczego akurat na Wąchock?
- Innych miejscowości na świecie nie znamy.
Napisali na rakiecie "Na Wąchock" i podpalili lont. Po chwili strasznie pierdykło. Dym, swąd, wszystkich odrzuciło w promieniu kilkudziesięciu metrów. Wódz, któremu jakimś cudem udało się przeżyć, mówi:
- Ja pierniczę! Wyobrażacie sobie, co się teraz dzieje w Wąchocku?! |