|
• Nieopodal Szczecina wezwany przez rodzinę lekarz zbadał 85-letniego staruszka. Zresztą co tu badać? Skoro facet jest zimny i nie dycha, trzeba wypisać akt zgonu. Pogrążona w smutku rodzina zaczęła działać. Na cmentarzu wybrano miejsce na pochówek, a w zakładzie pogrzebowym trumnę. Zamówiono u księdza pogrzeb, a także wydrukowano i rozlepiono w całym miasteczku nekrologi. Wszystko byłoby dobrze, pardon: zgodnie z planem, gdyby nie fakt, że w ostatniej chwili przed pochówkiem nieboszczyk... ożył! Mylą się jednak wszyscy, którzy uważają, że to już koniec tej historii. Wręcz przeciwnie. Zmartwychwstałego pana zawieziono do szpitala, gdzie zażądano od niego dowodu tożsamości. Niestety, jego dowód osobisty był już oficjalnie zniszczony w odpowiednim urzędzie. Krótko mówiąc: jeśli faceta oficjalnie nie ma wśród żyjących, to na jakiej podstawie przyjąć go do szpitala? Przecież nie przyjmie się do szpitala faceta, trzymającego w ręce swój akt zgonu! Jednym słowem facet znalazł się w czyśćcu, a my życzymy mu, aby w dobrym zdrowiu przeżył aktualną reformę służby zdrowia.
Twój Dobry Humor 7/2000 |