|
• Mieszkaniec Jeleniej Góry dostał z sądu pismo, w którym wezwano go do przedstawienia... własnego aktu zgonu. Problem w tym, w jaki sposób osoba żyjąca może załatwić swój akt zgonu i po co sądowi taki dokument? Adresat oficjalnego pisma (wciąż jeszcze żyjący) najpierw doszedł do siebie, a później do sądu i spytał o co właściwie chodzi. Okazało się, że owszem, powinien do sądu dostarczyć swój akt, ale nie zgonu, tylko urodzenia. Teraz facet cieszy się jak nigdy dotąd, bo podobno taka pomyłka wróży długie życie.
Twój Dobry Humor 4/2001 |