|
• Policyjny fotoradar zrobił zdjęcie jelcza-wywrotki, odnotowując, że samochód pędził 125 km na godzinę. Kierowca nie zapłacił mandatu, sprawa trafiła do sądu w Rzeszowie. Obowiązywała procedura uproszczona - nikt nie kwestionuje zdjęć i pomiarów policyjnych fotoradarów, więc właściciela jelcza skazano na grzywnę w wysokości 600 złotych. I tu zaczyna się problem. 18-letni jelcz jest w stanie rozpędzić się najwyżej do prędkości 90 km/godz., samochód ma wmontowany (i zalegalizowany) tachograf. Urządzenie to odnotowało, że w chwili robienia zdjęcia przez policyjny fotoradar, jelcz nie mógł jechać aż tak dużą prędkością. Sąd nie jednak, że nie ma potrzeby zapoznać się z pomiarami tachografu, a policyjny fotoradar nie może się mylić. Sprawa będzie miała swój ciąg dalszy w sądzie. Gdy okaże się, że pomiary fotoradarów można kwestionować, kierowcy ukarani mandatami na podstawie ich pomiarów, uzyskają poważny argument do... anulowania zapłaconych kar.
Twój Dobry Humor 4/2004 |