|
• Działający od 8 lat, jedyny 4-gwiazdkowy kemping w Warszawie z którego korzystało wielu turystów, nagle w okolicach wakacji stracił gości. Jak wybadał właściciel kampingu, zbiegło się to w czasie z usunięciem znaku informacyjnego przy Wale Miedzeszyńskim. Zgłosił więc na policję kradzież znaku i wkrótce okazało się, że nikt znaku nie ukradł. Został usunięty przez Zarząd Dróg Miejskich, ponieważ... nie figurował w ewidencji. Tymczasem właśnie ów znak od 8 lat stał na swym miejscu właśnie na podstawie decyzji Zarządu Dróg Miejskich, a właściciel kempingu zapłacił wówczas za niego tysiąc złotych. Obecnie ZDM twierdzi, że znak był nielegalny, więc go usunięto. Sprawa zakończy się w sądzie, a turyści z wielkimi przyczepami tarasują okoliczne ulice, w poszukiwaniu prawdopodobnie jedynego nieoznakowanego kempingu w Europie.
Twój Dobry Humor 5/2006 |