|
• Robert przez kilka lat z żalem spoglądał na porzucony na ulicy samochód, volkswagen garbus. Brudny, zardzewiały, niekompletny. Wypytał wszystkich w okolicy - nikt nie wiedział kto jest właścicielem garbusa. W końcu Robert przyholował go do garażu i przez ponad rok pieczołowicie odnawiał, nie szczędząc czasu i pieniędzy. Gdy piękny, odrestaurowany samochód był już "na chodzie", postanowił go zarejestrować w urzędzie i tu pojawił się problem: bez aktu kupna pojazdu od poprzedniego właściciela nie można zarejestrować samochodu. Krótko mówiąc: w świetle prawa samochód jest kradziony. Formalnie Robert winien najpierw wystąpić do sądu o uznanie auta za porzucone i dopiero potem zająć się garbusem. Porzuconych, bezpańskich aut są w Polsce tysiące. Takie wraki są usuwane na nasz koszt i natychmiast trafiają na złom. Szkoda, bo niektóre z nich mogłyby jeszcze pojeździć dzięki takim fanom motoryzacji, jak Robert.
Twój Dobry Humor 3/2007 |