|
• Wszyscy, włącznie z księżmi z ambon, alarmują, że od nowego roku stare, “papierowe” dowody osobiste stracą ważność i nie będą przez nikogo respektowane. Dlatego kto żyw (jedna czwarta Polaków) ruszył do urzędu, aby załatwić sobie nowy, plastikowy dokument. Już wiadomo, że wiele osób nie zdąży przed 1 stycznia 2008, chociażby dlatego, że nie ma możliwości technicznych by wyprodukować kilku milionów dokumentów w tak krótkim czasie. Podczas gdy wielu Polaków kompletnie się tym nie martwi, pani Woźniak z woj. łódzkiego ma problem: złożyła wszystkie dokumenty i... nie chcą jej wydać nowego dowodu. Wszystko przez nieszczęsną kreskę nad literą “z” w nazwisku Woźniak. Podczas II wojny światowej jej teściowie brali ślub. Niemiecki urzędnik, nie znający literki “ź”, w aktach wpisał ich nazwisko jako “Wozniak”. Kto by się wówczas okupantem przejmował? - tym bardziej, że na wszystkich późniejszych dokumentach było już “Woźniak”. No i teraz jest problem.
Twój Dobry Humor 4/2007 |