|
• Kobieta jadąca rowerem przez Gdynię, miała pecha. Spadła z niego i uderzyła głową o chodnik, łamiąc kość skroniową. W zasadzie miała szczęście w nieszczęściu: wypadek wydarzył się przed bramą Szpitala Morskiego, więc leżącą w kałuży krwi widziało wiele osób pracujących w szpitalu, które w białych kitlach szły obok do pobliskiego sklepiku. W zasadzie, bo żadna z tych osób nie zareagowała! Gdy ktoś z przechodniów poprosił, aby osoby w białych kitlach udzieliły jakiejkolwiek pomocy poszkodowanej, ci powiedzieli, że... trzeba zadzwonić po pogotowie. Niby racja, wypadek miał miejsce poza terenem szpitala, więc nie mieli obowiązku udzielenia pomocy...
Twój Dobry Humor 4/2007 |