|
• Właścicielka magla w Częstochowie omal nie zemdlała, czytając pismo od komornika. Dowiedziała się z niego, że komornik chce od niej 1800 złotych za zaległe alimenty. Gdy ochłonęła, pismo przeczytała raz jeszcze. Okazało się, że alimenty ma płacić jakiś facet, którego ona nigdy nie znała i który nigdy nie mieszkał pod tym adresem. Telefon do komornika wyjaśnił, dlaczego wezwanie trafiło do szefowej magla. Komornik dostał od kogoś informację, że dłużnik pracuje w maglu. Nie wiadomo jednak skąd wziął prywatny adres właścicielki magla i dlaczego nie sprawdził otrzymanych informacji. Właścicielce magla nie wystarcza odpowiedź, że podobno wszystko jest jak należy, więc pyta: "A gdyby otrzymał informację, że ten człowiek pracuje u prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, to bez sprawdzania wysłałby pismo na jego prywatny adres?
Twój Dobry Humor 1/2008 |