|
• W środku stolicy ukradziono zielonego dżipa. Właściciel natychmiast zgłosił to na policję, informując przy okazji, że auto posiada specjalne zabezpieczenie. Jeśli złodziej go nie zna, dżip po 60 sekundach staje, czyli trzeba go szukać niedaleko od miejsca kradzieży. Po kilku godzinach intensywnych działań patrolów policyjnych, zrezygnowany właściciel auta wsiadł do taksówki, a po chwili... zauważył swojego dżipa tarasującego jedną z ulic, blisko miejsca kradzieży! Właściciel załadował dżipa na lawetę i przejechał nim przez całe miasto, bez jakiegokolwiek zainteresowania policjantów. Na usprawiedliwienie policji dodamy, że tego dnia w Warszawie była mgła, więc policyjne patrole mogły po prostu dżipa nie zauważyć.
Twój Dobry Humor, 1/2001 |