|
• Na jednej z warszawskich uczelni przez kilka miesięcy wykładał... nieżyjący profesor. Po prostu studentom puszczano taśmy z jego ubiegłorocznymi wykładami. Jak to możliwe, że nie zatrudniono nowego profesora? W uczelni wytłumaczono, że zmarły był wybitnym naukowcem, więc nie tak łatwo znaleźć godnego następcę. Wielu z dziewięciuset studentów żartowało, że nie chodzą na wykład, ale na seans spirytystyczny. Wkrótce pojawił się problem: w jaki sposób nieżyjący profesor wystawi oceny w indeksach? Podpowiadamy studentom: należy przenieść się na tamten świat, oczywiście z indeksem w dłoni.
Twój Dobry Humor, 2/200 |