|
Tryptyk morski czyli od szklanego ekranu do bieli morskich bałwanów
Mając dosyć już seriali na ekranie
Zaciągnąłem się na kuter „Dar Neptuna”,
Chciałem słyszeć na want strunach wiatru granie
I czuć zapach bałtyckiego morza runa.
W głowie taki właśnie widok mi powstawał:
Dmucha szóstka i ciągniemy pełne sieci,
Dorsze tłuste jak maciory – w porcie sława,
A wieczorem czas na piciu rumu leci.
Jednak – jak się okazało – me nadzieje
Były płonne, no bo trójka ledwie wiała,
Zamiast dorszy były ptaki (szyper się do dzisiaj śmieje),
Bo z mej piersi setka pawi się wyrwała.
Po godzinie już siedziała przy bulaju
Moja postać pod pokładem odwodniona,
A załoga z kapitanem była w raju
W rumowego aromatu lgnąc ramiona.
Obudziłem się na ławie gdzieś w tawernie,
Miałem w głowie mewie krzyki, wiry w brzuchu,
W uszy szanty się wbijały jak pinezki, gwoździe, ciernie,
W potylicę mnie waliło sto obuchów.
Rzekł mi szyper: Łyknij sobie teraz młody,
Pośpij jeszcze, bo o świcie wypływamy,
Spójrz na morze – tu najlepsze są przygody,
Nam jest lepiej na Bałtyku niż u mamy!
Więc łyknąłem, w głowie mi się zakręciło,
Zasypiając czułem w trzewiach karuzelę
I gdy spałem jak miś twardo, kiedy pięknie mi się śniło,
Usłyszałem: Pełne sieci naszym celem!!!
Nie bujało wcale mocno i załoga
Przemieszczała się swobodnie po pokładzie,
Ja nie mogłem zaś spokojnie stać na nogach,
Będąc cały w haftowanym wodospadzie.
Zobaczyłem nagle gwiazdki i upadłem,
Obudziłem się w szpitalu z bólem głowy,
Z bólem w plecach, z sinym na półdupkach sadłem,
Jak trafiony – zatopiony trójmasztowy...
Już po wyjściu ze szpitala pomyślałem:
Trzeba wracać mi do domu, trudna rada,
Choć w pociągu łzy się lały – bardzo mocno żałowałem,
To wiedziałem, że tu zostać nie wypada...
Autor: Piotr Pyzik
(Tryptyk morski ma 3 części) |