|
Tak się cieszę, że mogę tu dzisiaj stanąć przed Wami w całej swojej autystycznej okazałości, by zaprezentować chcecie, czy nie chcecie, swój twórczy niepokój zamknięty profesjonalnie w płód liryczno-faktograficzny, ukuty zeszłego tygodnia na kowadle Pegaza i w chwili szczególnego napięcia umysłu oraz napadu Viemy.
Przede wszystkim to pieśń moja powstała na skutek doznań zapachowych, opartych na kancie faktów autystycznych. I to jest dodatkowy, jeżeli nie jedyny plus mojego utworu, który nosi tytuł Pieśń o Roladzie i jest od a do d... moim bękartem ukochanym.
...Proszę pana! Proszę na razie wyłączyć! Ja dam znak kiedy nagrywać!
Teraz będę śpiewał i grał samodzielnie na gitarze. Można okazywać wzruszenie, tym bardziej, że będą to prawdziwie ludzkie wewnętrzne stany, a nie jak na przykład u Szopena, gdzie wykonywał o milczącej gruszy na miedzy, wedle wzoru - czytuję: ... „A wszystko otoczone niby wstęgą miedzą zieloną” koniec czytaty. A przecież wiemy już dzisiaj, że Fryderyk, ten typowy leszcz salonowy w peruce i francuskich pandalonach, nigdy boso w krowi placek nie nastąpił, a zagon znał on tylko z lektury Chełmońskiego "Lecą bociany". U mnie inaczej. Czas pokaże kto miał rację. Już Norblin na długo przede mną wyjął mi z ust te prorocze słowa, przytaczam:
...” Lecz opóźniony wnuk spomni”...
Tak jestem oto tu przed Wami, by jak nagi trubadur dobywać z siebie com sam zasłyszał i w rym rasowy ośmiozgłoskowy w noc późną piątkową talentem swym obrócił.
PIEŚŃ O ROLADZIE
Jeremiada bukoliczna
Niby z buta, lub spod pachów
Dopadł mnie ten kłąb zapachów
Stał tam koń a może krowa
Z jednym rogiem straszna głowa
Tuż za stworem, przy racicach
Jeszcze brzydszy pijanica
W czerstwej łapie czysta wóda
Dziwnie pod nim gły się uda
Nigdym nie był ja w Pilchowie
Przyspieszyłem nogi obie
Dzielił nas już rzut beretem
Gdy gospodarz splunął petem
I zaryczał w bydle wymie
Przejmującą skargę w rymie:
Rola-da, rola-da rola da ci
Rola w garba cię wzbogaci
Pieprzyć takie życie krecie
Ja już wolę w kabarecie
Artystyczne mieć poletko
Bo artysty mają letko.
A jeżeli ja się mylę
niech mi wszystko uschnie w tyle
Zawżdy kiejby plotę smętnie
niechaj mi wątroba pęknie
Albo jeśli coś tu baję
niech oblizą mnie liszaje
Takoż niech mnie oszczy krowa
jeśli kłamią moje słowa.
Rola-da, rola-da rola da ci
Garb i zapach świńskiej maci
Nie chcę krowy ani pola
Ja zapoznać chcę aktora
Ja przy piwie w kabarecie
Wnet zapomnę o berecie
Ja chcę z desek mieć poletko
Bo artysty mają letko
Oni się w południe budzą
I w robocie się nie brudzą
Tańczą, piją - taka praca
I nie mają nigdy kaca...
Teraz przerwa, bende zwracał
Niby z buta, lub spod pachów
Dopadł mnie ten kłąb zapachów
Stał tam koń a może krowa
Z jednym rogiem straszna głowa
Tuż za stworem, przy racicach
Jeszcze brzydszy pijanica
W czerstwej łapie czysta wóda
Dziwnie pod nim gły się uda
Nigdym nie był ja w Pilchowie
Przyspieszyłem nogi obie
Dzielił nas już rzut beretem
Gdy gospodarz splunął petem
I zaryczał w bydle wymie
Przejmującą skargę w rymie:
Rola-da, rola-da rola da ci
Rola w garba cię wzbogaci
Pieprzyć takie życie krecie
Ja już wolę w kabarecie
Artystyczne mieć poletko
Bo artysty mają letko.
A jeżeli ja się mylę
niech mi wszystko uschnie w tyle
Zawżdy kiejby plotę smętnie
niechaj mi wątroba pęknie
Albo jeśli coś tu baję
niech oblizą mnie liszaje
Takoż niech mnie oszczy krowa
jeśli kłamią moje słowa.
Rola-da, rola-da rola da ci
Garb i zapach świńskiej maci
Nie chcę krowy ani pola
Ja zapoznać chcę aktora
Ja przy piwie w kabarecie
Wnet zapomnę o berecie
Ja chcę z desek mieć poletko
Bo artysty mają letko
Oni się w południe budzą
I w robocie się nie brudzą
Tańczą, piją - taka praca
I nie mają nigdy kaca...
Teraz przerwa, bende zwracał.
Autor: Krzysztof Salak - Kabaret Otwarty |