|
Gnębią kraj od lat tysiąca
Zło, warcholstwo i prywata -
Czy tak ma trwać aż do końca
Tego załganego świata?
Nie! Bo gdzieś na Żoliborzu
Zdarzył się nam cud wspaniały:
Pojawiły się jak w morzu
Dwa burszynki, dwa kryształy!
Szły przez życie zamaszyście -
Krągłe buzie, białe lica,
Opromieniał uroczyście
Skradzionego blask księżyca.
Kiedy starą polską łajbę
Na manowce woda zniosła,
Swą na punkcie władzy szajbę
Zamieniły w ster i wiosła...
- Teraz to już będzie "z górki",
Kto jest prawy, ten ma rację,
Rozpoczniemy więc od czwórki
Odnowioną numerację.
- Kim krwiożercze są układy? -
Zrozpaczony naród pyta...
- Postkomuna oraz dziady,
Tusk, Platforma i Rokita!
W naprawianiu złego świata
Ani chwili nie ustają -
Płyną dni, miesiące, lata,
A układy się zmieniają!
Roją się jak w łajnie muchy
Adwokaci i prawnicy,
Łże elity, wykształciuchy,
Lesby, geje i medycy,
Prasa, media, dziennikarze,
Szpiedzy, zdrajcy i agenci,
Pedagodzy i piekarze,
Plebs, hołota, nawet święci!
Robi ich się więcej coraz -
Arcybiskup i generał,
Skubiszewski, Wildstein, oraz
Rydzyk (co na stocznię zbierał)!
Nie naprawią świata złego -
Choćby wszystko z siebie dały -
Pozbawione blasku swego,
Osaczone dwa kryształy...
Autor: Leszek Trejda
10-03-2007 |