|
...czyli bal na peronie we Włoszczowej
Na peronie jeszcze cisza
Ktoś coś widział, ktoś coś słyszał
Ma przyjechać delegacja
Dywan trzeba, dywan racja
Może tron albo fotele
Boże święty! Co z hotelem?
Jak najwyższa nasza władza
Zje kotleta, bitki, zraza
Jak zatańczy polkę, czaczę
Spocząć musi – nie inaczej
Głowa państwa z żoną ślubną
Na bal pędzą, bo im nudno
Premier z kotem ulubionym
Wnet opuszcza swe salony
I w te progi nasze skromne
Stawi stopy wiekopomne
Jadą volva, beemwice
Trzech premierów w randze wice
Czujnym okiem BOR świdruje
Śmietnik czujnie penetruje
Błyszczą w słońcu pantofelki
Jeden premier ciut za wielki
Są obawy żeby czasem
Nie wystawał ponad lasem
Drugi cały purpurowy
Trzeci sztywny jak gajowy
Hymn, hymn by trzeba
Kto jest trzeźwy niechaj śpiewa:
Chór dziewic jeszcze:
Witaj ojczyzno już chyba czwarta
Odejdź ty trzecia boś małowarta
Idźże do czarta, Idźże do czarta!
Dostojny premier wraz z kotem wstaje
Ucisza ciżbę i głos z się wydaje:
My stoimy tu gdzie były tory
Oni, tam gdzie lisie nory
Wzruszony premier kota wciąż głaszcze
Kot zerka na boki – Czy naród klaszcze?
Nikt nam nie wmówi za Chiny całe
Że czarne jest czarne a białe - białe
Tu jest Polska – gdzie swojska brzoza
Gdzie trawę skubie krowa i koza
Tu gdzie dziewicza Wanda tonęła
A Niemca nie wzięła!
Chór dziewic jeszcze:
W naszej ojczyźnie gdzie Wanda tonie
Każdy mieć będzie po peronie
peron to nasza ojcowizna
krew i blizna, krew i blizna
Orkiestra tusz, niech gra muzyka
Grajże Cyganie maestro Rubika
Tu skacze Roman, tam Marek Jurek
Vivat z narodem polski ogórek!
Bigos, kapusta, wódka na życie
Wieśmak dwa razy i jakieś picie
Mundurki dzieciom – rzecz jasna pod szyję
Szewc dla lekarzy kamasze uszyje
Murarz sto mieszkań, kurwa sto razy
Jak za III Zygmunta Wazy
Tanie paliwo i żarcie tanie
Każdy w Biedronce co chce dostanie
Ejże walczyka dla posła z Łodzi!
Zasnął biedaczek? – to nic nie szkodzi
Senator w musztardzie macza koszulę
Ściskając mocną posłankę Ulę.
To twoja córka – krzyczy - Ryszardzie!
Pamiętam cię po tej musztardzie
Edgar do tanga prosi premiera
Pan premier smutny, ścianę podpiera
Ktoś mu podłożył świnię pod kota
Kot wpadł w depresję – smutna istota
Nagle megafon pociąg zapowiada:
Stacja Włoszczowa, kto żyw niech wysiada
Ucichły gwary, śpiewy i muzyka
Nie gra już Cygan maestro Rubika
Konduktor zagwizdał, machnął z rezygnacją:
Pies ich drapał z taką stacją!
Patrzcie jak pięknie na wschodzie dzień świta
Czwarta Rzecz, Czwarta Pospolita
Układ rozbity! Układ rozbity!
Tapla się w błocie kapelusz Rokity
Yes, yes, yes i strzemiennego
Ludek choć ciemny pije jednego
Za zdrowie wodza matki i babki
Niechaj nam żyją partie – przystawki!
Bal nieuchronnie do końca zmierza
Pijany wójt całuje jeża
Senator miłość wyznaje wiewiórce
Posłanka czule zerka ku jaszczurce
Ktoś puścił pawia
Ktoś się zabawia
Słychać sapanie
Chodź tu maleńka. Nic się nie stanie!
Czułe uściski i pocałunki
Obietnic wiele i mocne trunki
Dostojny wdech
Premierów trzech
Ministrów bez liku i sekretarka
Automatyczna
Dość sympatyczna
Chór dziewic spod stołu wychodzi
Fałszywie czkając głośno zawodzi:
Miałeś, chamie, złoty róg...
Miałeś, chamie, złoty róg...
Autor: Piotr Rowicki, maj 2007 |