|
(na melodię "Barwny ich strój" – jak u Andrzeja Waligórskiego)
Gombrowicz – precz!
Każdy Polak prawdziwy to przyzna:
Najświętsza rzecz –
Katolicko-sarmacka Ojczyzna.
Idźmy więc w bój
O moralnie właściwe lektury;
Sienkiewicz swój,
Bo wszechpolskość podnosi do góry!
Kiedy imć Roch,
Pełen cnót i rycerskiej głupoty,
Rozbity w proch,
Popadł w ciężkie, wojenne kłopoty
(Wielki to pech!) –
Śle Czarniecki do króla szwedzkiego,
Chcąc dwóch lub trzech
Oficerów uwolnić za niego.
Jadą krok w krok
Kmicic, Wołodyjowski, Zagłoba,
Wlepiając wzrok
W wojsko, co się im bardzo podoba...
Aż nagle dziw –
Cóż to za małe monstra? Cholera!
Dziw się kto żyw!
Czarne włosy, oliwkowa cera!
– To taki lud –
Polak-zdrajca, Sadowski, odpowie
– Czuć od nich smród,
Nazywają się Lapończykowie,
Służy im czart,
Nie ma co się rozczulać nad nimi,
Każdy nic wart:
Czarownicy exquisitissimi!
– Ja, tak jak wy
(Wyznać szczerze waszmościom to muszę),
Sam nie wiem czy
Owe monstra, jak my, mają duszę...
Jak waszmość wiesz,
Od Polaków i Szwedów są mniejsi,
Myślę, że też
Animalibus są podobniejsi!
– Na miły Bóg! –
Nie mógł Kmicic tej myśli odpędzić
– Gdybym ja mógł
Choć jednego takiego uwędzić,
Godniej czciłbym
Pana Boga we wszystkie niedziele,
Powiesiłbym
Jako wotum w orszańskim kościele!
Oto jest clou
Sienkiewicza przecudnej powieści,
Zawierzmy mu –
Katolickie wszak niesie on treści!
Roman na tron!
Nikt Ojczyzny potężniej nie kocha,
Niż właśnie on –
Żywy portret Kowalskiego Rocha!
Autor: Leszek Trejda
24-07-2007 |