|
Przychodzi Donio do Lesia.
- Lesiu, no weź to podpisz – nalegał od kilku godzin Donio.
- Nie podpiszę, bo przecież po tym, co zrobili Irlandczycy, to jest teraz martwy dokument, więc po co mam go podpisywać? To tak jakbym kupił mojemu bratu paczkę prezerwatyw. Niby OK, ale po co? – zauważył trafnie Lesio.
- Ale jak nie podpiszesz, to Sarkosiowi będzie przykro, a przecież Francuzi to ostatni naród, którego razem z Jarkiem do tej pory nie obraziliście.
- No fakt, Sarkosia trochę żal. A ty, wiesz, Donio, że Sarkoś jest praktycznie mojego wzrostu? – spytał Lesio.
- Naprawdę?
- Tak, i w dodatku tak jak ja, ma bardzo piękną żonę. Spójrz tylko na fotki – powiedział Lesio, otwierając szufladę. – Gdzie ja to miałem? „Instrukcja na ten tydzień od Ojca Dyrektora” to nie… „Kup pół chleba i mleko” to nie… „Teczka Bolka” to nie… „Jak strzelać focha. Dla opornych” to nie… „English for kids” to nie… O jest! Album ze zdjęciami. Zobacz tylko!
- Oooo! – udawał zainteresowanie Donio.
- Na tym zdjęciu Carla to ta z lewej, a po prawej moja Marysia, bo mógłbyś ich nie odróżnić – pokazywał Lesio.
- Sam widzisz, jacy z nich mili ludzie. Weź to podpisz!
- Nie podpiszę, bo to dla nas niekorzystne!
- Jakich „nas”?
- No Polaków, czyli całej rodziny naszego Radia!
- Ale jak to może być niekorzystne dla was? Sam wymyśliłeś, co tam mają w tym traktacie napisać. Wszyscy ci poszli na rękę, a ty się jeszcze chwaliłeś, że to twój osobisty sukces.
- No właśnie, mój osobisty, więc zrobię z nim, co chcę! I ani tobie, ani Sarkosiowi nic do tego!
- Ale obiecałeś!
- A ty obiecałeś Polakom drugą Irlandię i co? I teraz to ja zrobię z Polski drugą Irlandię! Ha! – zaśmiał się Lesio.
[Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń jest absolutnie przypadkowe.]
Autor: Zenon Zabawny
17. 07. 2008 |
|
|