|
Facecik jeden, prawnik marny, chociaż z tytułem profesora.
By swój poprawić wisus marny chciał zagrać rolę prokuratora.
I indagować zaczął ostro, dyktując to do protokołu,
Radka w temacie, czy kogoś zna sam, czy też z Fotygą zna pospołu.
Potem zapytał o to, co dla mnie absurdem jest, zaznaczę:
czy tenże Radek jest, czy nie języka angielskiego tłumaczem.
Rozumiem kompleks pana, który z trudem po polsku zdania kleci.
Nie mogę pojąć jednak, czemu z BBN wnet wyleciał przeciek.
Nie dość, że przez to śmieszny pan jeszcze śmieszniejszym nam się jawi
Gorzej, że w durnym świetle nas, to znaczy naród też postawił.
Ten, co za głowę państwa się ma, powstrzymać nie umie jęzora
po raz kolejny, więc w końcu precz popędzić go najwyższa pora.
Chyba, że gorszy jest scenariusz, wręcz sen upiorny, drodzy moi:
I chociaż także jest na p. - nie prokurator, a paranoik!
Autor: Marek Prusakowski
18.07.2008 |