|
Sprzeczały się raz z sobą dwa zgniłe buraki,
Który z nich wyszukane bardziej niesie smaki.
A zachęcając bydło do próby swej treści,
O cennych wartościach snuły opowieści .
Starszy, który już dawno temu zgnił od środka,
Twierdził, że jego istota pozostaje słodka.
I mimo że przez lata wysechł i się skurczył,
To właśnie dzięki temu pozostaje twórczy,
Bo ta pomarszczona i wyschła skorupa
Ma w sobie same treści, którym można ufać,
Oraz że wytłok z niego zawsze bywał zdrowy,
I nie darmo zwie się burakiem ludowym,
Że przeróżnych potraw składnikiem się stawał,
Z wszelkimi się zgadzając, do każdej się nadał
Mając więc na względzie jego doświadczenia,
Należy mu się status zdrowego jedzenia.
Sprzeciw wyrażał na to głośno burak młodszy,
Twierdził, że od starego smak ma znacznie słodszy,
Że po tylu latach czas teraz na zmianę,
Bo bydło przez tamtego było zatruwane,
I czas jest już najwyższy organizm odnowić;
Że tamten przy żłobie zdążył się obłowić.
I choć sam na odległość wionął strasznym smrodem,
Nowe cenne wartości pragnął wpajać w trzodę.
Twierdził, że żadna plaga nie dała mu rady,
Że przeciwko zatruciom postawi blokady,
A dzierżąc dzielnie widły w swej buraczej dłoni,
Twierdził, że jego smak sam się umie bronić.
Spytasz mnie Polaku, czy bydło zrozumie
Że oba są zgniłe, choć się puszą dumnie?
Nie wiem, lecz na rozsądek liczę wreszcie twój,
Że dasz im kopa w dupę i wyślesz na gnój.
Autor: Marek Meissner |
|
|