<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2" ?> 
<rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
 <channel>
  <title>Humor</title>
  <link>http://www.humor.Sadurski.com</link>
  <copyright>Szczepan Sadurski, Warszawa 2009</copyright>
  <description>Humor serwisu Sadurski.com</description>
  <atom:link href="http://www.humor.sadurski.com/rss.php" rel="self" type="application/rss+xml" />
  
<item>
 <title>Spółka Dzianych</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6322/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6322/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Powiedz nam Pawełku
Warszawski przekręcie
Skąd do polityki
W tobie to zacięcie?

Powinieneś raczej
Być szefem GS&#8211;u
Bo masz jak wiadomo
Łeb do interesu.

Dziś snujesz się w mediach
Klepiąc dyrdymały
Jakbyś z Olechowskim
Napił się gorzały.

Partię chcesz zakładać
Trzecią na prawicy
W której znajdą azyl
Byli bolszewicy.

Wiesz, że Tusk cię pognał
Za twoje wybryki
I radził byś z dala
Był od polityki.

Dzisiaj chcesz się na nim
Odegrać pajacu
Licząc, że mu zamkniesz
Bramy do pałacu.

Nienawiść jest w tobie
I płonna nadzieja
Że naród ulegnie
Czarowi Andrzeja.

Wycofaj się prędko
Z tych niecnych numerów
Bo ludzie dość mają 
Hien i hochsztaplerów.

Wiem, że europejskie
Diety diabli wzięli
Że poszło się j&#8230; 
Koryto w Brukseli.

Rozumiem, że cierpisz
Że żal dupę ściska
Ale nie rób chłopie
Z siebie pośmiewiska.

Graj dalej na giełdzie
Inwestuj w antyki
I nie pchaj się nigdy
Już do polityki.

Będziesz miał Pawełku
Przez to więcej czasu
I możesz pójść wreszcie
Do swojego lasu.

Posłuchać jak szumią
Sosny, bzy, akacje
I przeżywać w głuszy
Wszystkie swe frustracje.

Będzie więc okazja
Zmazać uprzedzenia
I zrobić solidny
Rachunek sumienia.

Być może już skończysz
Bujanie w przestworzach
I pojmiesz, że nadszedł
Kres ery Piskorza.

Autor: Custani 
lipiec 2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Nie zmogła go władza</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6321/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6321/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Kaziu Marcinkiewicz
To chłopak morowy
Idol nastolatek 
I skarb narodowy.

Ze zwykłego belfra
Bodajże fizyki
Stał się w oka mgnieniu
Gwiazdą polityki.

I nie jest to ściema
Czy smutna bajera
Bo sięgnął on nawet
Po urząd premiera.

Zyskując poparcie
I miłość rodaków
Rozpętał niepokój
Wśród braci bliźniaków.

Aż w końcu Jarosław
Spragniony buławy
Kazika jak chłopca
Pogonił z Warszawy.

Z tobołkiem go wsadził
Na pokład tramwaju
I kazał czym prędzej
Wynosić się z kraju.

Więc Kaziu pokornie
Na rozkaz dwóch braci
Wyjechał na wyspy
W skarpetkach bez gaci.

I tułał się biedny
Po obcej krainie
Aż trafił przypadkiem
Do banku w Londynie.

Choć nigdy nic nie miał
Wspólnego z biznesem
To został w tym banku
Wnet wiceprezesem.

Nie znając języka
Robotą znudzony
Zapragnął rozrywki
I młodszej ciut żony.

Miejsc dziwnych w Londynie
Odwiedził on wiele
Aż wreszcie poderwał
Piękną Izabellę.

Włosy, jak len miała
W oczach błysk modraku
I ciekawą fuchę
W pubie na zmywaku.

Gdy spojrzał w te oczy
Jak toń modrakowe
Stracił w jednej chwili
Dla tej &#8222;gwiazdy&#8221; głowę.

Zapomniał o dzieciach
O listach od żony
Jak kundel się poczuł
Z łańcucha spuszczony.

Nie baczył na plotki
Kpiny, komentarze
Przesiadując co dzień
U kochanki w barze.

Obudził się w Kaziu
Demon namiętności
Król dzikiej rozkoszy
I heros męskości.

Powiedzieć by można
Że premier z Gorzowa
To taki współczesny
Polski Casanova.

Dziś własnym oczętom
Polska niedowierza
Widząc, co zrobiła
Iza z Kazimierza.

Przysłowie się sprawdza
Że dupsko szaleje
Gdy zęby wypadną
I głowa siwieje.

Autor: Custani
lipiec 2009 
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fraszki</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6320/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6320/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Sprytny rybak

Pewien Kaszub &#8211; duży cwaniak,
Ryby do sieci &#8211; naganiał
Tłumacząc im &#8211; po dobroci,
Że je w sieci &#8211; wnet &#8211; ozłoci.

Każda będzie rybką złotą. 
Idzie w sieć, większość z ochotą
I choć  część mu  nie dowierza
Razem  będą &#8211; na talerzach.
A my co? &#8211; my też niezgorsi !
To będziemy zamiast dorszy.

 
Znacie to?

Jestem za a nawet przeciw,
zależnie skąd forsa leci. 
Obaliłem sam Komunę, 
to i kozła wnet wywinę!
Solidaruchów obalę. 
Nie wierzycie - ja mam talent.
Bo ja jestem bystry chłopek 
W konia zrobię - Europę.
Przy okazji - jam król zwierząt
Zrobię tych - co wciąż - mi wierzą !! 
Nie ulega wątpliwości,
Żem cwaniak pierwszej jakości 
I z małego agenciny 
To się wzniosłem na wyżyny 

Dziś jestem   agentem wpływu 
Bo z was robię kupę zgrywów.
Zawsze znajdę takie słowa, 
Żeby wszystkich wykołować. 
Dziś frajerzy stają rzędem,

Bym im dłoń dał 
&#8211; bom  Legendem.

 
Król i parlament

Zwołał Król zwierząt swój wierny parlament. 
Mamy demokrację, lecz mamy też zamęt.
Posłowie głosują bywa &#8211; nie po myśli,
A przecież nie po to tu na sesję przyszli.
Trzeba więc ustalić kogo najpierw pożreć.
Czy słabszych czy smaczniejszych 
czy przestępców wrażych. 
Oo! to się spodobało będziem  Jeść zbrodniarzy,
takie sarny np. kradną liście w lesie, 
a zające kapustę, a kiedyś przy żłobie 
ciele zjadło siano co dlań jak  wieść niesie
nie było przeznaczone. W górę - łapy obie.
Głosujmy. I choć był saren i zająców - lament
Demokratycznie uchwalił -  drapieżców parlament.

 
Po Powodzi

Durni ludzie lamentują,
Że wody spadło za dużo.
W suszę - rzek  nie pogłębiali
I skończyło się to burzą.
Noe przed potopem - arkę
Wybudował. Kto  ochotę
Miał, gdy upał - dna pogłębiać? 
Wnet jest kara &#8211; za głupotę.

 
Kiedyś i dziś

Kiedyś w smole - oszustów, tarzano i w pierzu.
Dziś głoszą łgarstwa w TV i ludzie im wierzą.

Autor: Wiesław J.K.Kowalski
czerwiec/lipiec 2009 
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fraszki z PRL-u</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6319/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6319/0/</guid>
 <description><![CDATA[
KOLEKTYW
Zwą się kolektywem
lecz z postaw wynika,
że najlepiej pasuje
dla nich nazwa: Klika.

KRĘGOSŁUP IDEOWY
Kręgosłup ideowy,
też potrzebuje głowy.

KADRA
Mamy wciąż, niestety
kadrę jeszcze liczną,
co prywatnie ma gdzieś
opinię publiczną.

ODWAŻNY MÓWCA
Bardzo odważna jego przemowa:
Mówca ten stale Marksa cytował.

SEKRETARZ POP (Podstawowa Organizacja Partyjna)
Bez duszy chłop
mimo, że POP.

MARZENIA
Niejeden się rozmarza
przy córce badylarza.

TROSKLIWY TOWARZYSZ
Troskliwie spyta jak ci leci,
kiedy już wie,że na dół lecisz.

WYZNANIE AKTYWISTY
W tego wierzę,
kto przy sterze.

UPARTY DZIAŁACZ
Szuka sposobu
jak dojść do żłobu.

PRZODOWNIK PRACY
O jego pracy 
zdania nie zmienię.
On zawsze robił...
dobre wrażenie.

PORADNIK IDEOLOGICZNY
Musisz wiedzieć w każdej chwili,
na ile możesz się wychylić.

ZMARTWIENIE TURYSTY
Patrzę dokoła ze smutkiem,
w duszy serdeczną mam troskę:
Cholernie długa kolejka po wódkę,
coraz trudniej iść... w Polskę.

PECHOWE ZAKUPY
Miałem dziś w sklepie
przeżycie brzydkie:
Przyszedłem z kartką,
odszedłem z kwitkiem.

Autor: Jan Gross
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>System kartkowy (wspomnienia z PRL&#8211;u)</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6318/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6318/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Aby spożywać mięsne obiadki
bardzo potrzebne będą ci kartki.
Gdy do posiłku ma być wódeczka,
to tez potrzebna będzie karteczka.
Herbatka z cukrem, choć to nie zbytek,
a jednak także potrzebny kwitek.
Na deser chcesz mieć trochę ciasteczek
i nie obejdzie się bez karteczek.
(Fakty to smutne, myślał sobie wciąż,
oczekujący  na swą żonę mąż).
Ale rozchmurzył się bo jego Ela
pieszczot - na szczęście-mu nie wydziela.
Wreszcie wróciła, prześliczna, hoża,
więc chciał skorzystać z prawa do łoża.
Liczył, że czeka go noc szalona,
gdy nagle ciszę przerwała żona:
Wiem, że do pieszczot jesteś gotowy,
lecz ja wprowadzam system kartkowy.
Myślę, iż rację w końcu mi przyznasz
i fakt ten przyjmiesz tak jak mężczyzna.
Kiedy mu żona dała karteczkę,
wtedy jej mąż posmutniał troszeczkę.
Tak pragnął dzisiaj kochać swą Elę,
lecz kartka ważna tylko w niedzielę.
I zamiast tulić połowy główkę,
skoczył do babki...po połówkę.

Autor: Jan Gross
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem. Sen nocy letniej</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6317/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6317/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub wręcz umiejscowiona poza kastą w systemie stanowym Indii. Są oni &#8222;niedotykalni", przez to, że wykonują tzw. nieczyste zawody. Hipotetycznie w Polsce pariasem zostać może każdy.

- Janku! Ciekawy sen wczoraj miałem!

- Momenty były?

- Ty to zaraz o momentach! Co, bez momentów nie ma snów?

- E tam! A co to za sny bez momentów? Na jawie świat jest jeden i dla wszystkich taki sam! We śnie każdy ucieka do własnego świata.

- W pierwszą letnią noc miałem proroczy sen i dotyczył tego jednego wspólnego świata! Sny rodzą rzeczywistość! Jak sądzisz: dlaczego Mojżesz prowadził Izraelitów z Egiptu do Ziemi Obiecanej po pustyni przez 40 lat?

- Chodziło o wymianę pokoleń?

- Zasadniczo tak! Hebrajczycy po ucieczce z Egiptu przybyli na górę Synaj, gdzie otrzymali od Boga 10 przykazań , a Mojżesz napisał im prawa, by wiedzieli, jak mają postępować. Następnie wyprawił on zwiadowców do ziemi Kananejskiej, którzy powrócili jednakże przerażeni potęgą jej mieszkańców. Swym strachem zarazili pozostałych Izraelitów, którzy zaczęli złorzeczyć Mojżeszowi. Bóg ukarał Hebrajczyków za to szemranie, skazując ich na 40-letnią tułaczkę i oznajmiając im, że do Ziemi Obiecanej wejdą dopiero ich synowie. Prawo jest po to, aby obywatele czuli się odważni, a nie po to aby napawać ich strachem. Mojżesz przewodził więc Izraelitom przez czterdzieści lat wędrówki po pustyni. W tym czasie wymarli wszyscy przyzwyczajeni do starego porządku, skażeni kompleksem niewolników.

- To Tobie przyśnił się Mojżesz?

- Gdzież tam Mojżesz! To dopiero byłoby proroctwo! Mnie przyśnił się nasz kraj w roku 2029!

- Chyba rozumiem - 40 lat po transformacji, czyli jak niektórzy twierdzą, po obaleniu komunizmu...

- Komunizm jest pojęciem teoretycznym nie mającym przełożenia na praktykę ustrojową. Nie mógł się więc skończyć, skoro nigdy nigdzie się nie zaczął! W naszej  praktyce państwowej ta absurdalna formułka powstała w wyniku dość prymitywnego myślenia domorosłych teoretryków myśli politycznej. Nawet &#8220;najtęższe&#8221; umysły współczesnej Polski z wielką ochotą przyswoiły sobie to idiotyczne określenie, gdyż okazało się dla nich wygodne do wprowadzania w życie ustaw dekomunizacyjnych. Daje im też komfort mówienia o zbrodniach komunistycznych, przy czym równocześnie pozwala gloryfikować zbrodnie antykomunistyczne popełniane przez zbrojne podziemie. Modlą się pod figurą diabła mając za skórą!

- No dobrze, ale jak to się w końcu ma do Egiptu, Mojżesza...

- Janku! O co Tobie chodzi? Daj już spokój Mojżeszowi, który wyprowadził swój lud z Egiptu! My zostaliśmy wyprowadzeni z PRL-u w pole i teraz błąkamy się po pustyniach Europy, zanim dotrzemy do Ziemi Obiecanej! Absurd zawsze drogo kosztuje, ale staje się najdroższy, gdy jego głosicielami są politycy. Jezus przemienił wodę w wino, zaś nasi politycy bywają lepsi, bo mają zdolność zamienić nawet ekonomię w fikcję! Przedsiębiorczy przedsiębiorcy są też w stanie dokonać cudu przemienienia... wina w wodę! Chyba Bóg się wkurzył na ten naród wybrany, bo kłamstwo może rodzić kwiaty, ale nigdy nie zrodzi owoców! U podstaw wyjścia naszego narodu z PRL legło 21 postulatów Solidarności z 1980 r. Pamiętasz?

- Pewnie, że pamiętam! Podstawowym postulatem była akceptacja niezależnych od  PZPR i pracodawców wolnych związków zawodowych.

- Więc słowo ciałem się stało! Mamy wolne, &#8221;znaczące&#8221; związki zawodowe, a jest ich bez liku. Wrocławska fabryka Volvo rozpoczęła zwolnienia pracowników. Umowy o pracę są wypowiadane tak, by uniknąć konieczności konsultacji ze związkami zawodowymi. Wypowiedzenia dostaje miesięcznie mniej niż 30 osób, dzięki czemu firma nie musi ogłaszać zwolnień grupowych. Volvo zwalnia pracowników mimo, że wcześniej zakład porozumiał się z Solidarnością, że zwolnień nie będzie. Czy o takie przemiany chodziło?

- No a zagwarantowanie prawa do strajku oraz bezpieczeństwa strajkującym i osobom wspomagającym?

- Owszem, po referendum pracowniczym mogą sobie strajkować! Tylko z jakim skutkiem? Przecież pracowniczy ruch Solidarność został wmanewrowany na tory kapitalizmu! Uwłaszczona została garstka &#8220;zasłużonych&#8221; majątkiem będącym wcześniej wspólną własnością ludzi pracy. Zniszczony został przemysł włókienniczy,  stoczniowy, zbrojeniowy, chemiczny, cukierniczy, cementowy, górnictwo, PKP i PGR-y. W prywatne ręce trafiły przynoszące olbrzymie dochody dla budżetu Państwa banki oraz monopole: spirytusowy i tytoniowy. Komu los daje urząd - temu często odbiera rozum!

- Postulowano też podanie realnych działań mających na celu wyprowadzenie kraju z kryzysu przez pełne poinformowanie opinii publicznej o sytuacji gospodarczej oraz umożliwienie wszystkim środowiskom i warstwom społecznym uczestniczenie w dyskusji nad programem reform.

- No i stało się.  Rząd obecnie ratuje budżet... znów naszym kosztem! Składka rentowa znowu pójdzie w górę, podwyższona zostanie akcyza, a może nawet VAT. Podwyżka składki rentowej to niższe pensje. Podwyżka podatków pośrednich to większe wydatki. Bilans łatwo sobie wyobrazić... Rząd koncentruje sie głównie na tym, jak włożyć rękę do naszych pustawych kieszeni. Pieniędzy szuka też w dywidendzie, jaką mają wpłacić do budżetu spółki z udziałem Skarbu Państwa, co jednak może zachwiać ich stabilnością. Na tym nie koniec, bo nie mniejsze problemy wystąpią z konstrukcją przyszłorocznego budżetu. Jak widać cudze błędy zawsze łatwo widzieć szeroko otwartymi oczami, własne zaś skrywa się pod zamkniętymi powiekami.

- To przytoczę jeszcze postulaty podniesienia zasadniczego uposażenia każdego pracownika o 2 tys. zł na miesiąc jako rekompensatę wzrostu cen i gwarancję automatycznego wzrostu płac ze wzrostem cen i spadkiem wartości pieniądza.

- W zamian mamy pozbawienie ludzi pracy, inwalidów, kombatantów, rencistów i emerytów przyznanych im i nabytych praw w imię &#8222;walki z przywilejami&#8221;. Narzędziem dyscyplinowania ludzi stało się utrzymywanie stałej armii bezrobotnych. Najwięcej hałasu robią puste naczynia i puste głowy. Nienawiść nigdy nie jest ujmą dla nienawidzonego, ale zawsze dla nienawidzącego!

- Pamiętam, że wywalczono wtedy jeszcze zapewnienie odpowiedniej ilości miejsc w żłobkach i przedszkolach dla dzieci kobiet pracujących, wprowadzenie urlopów macierzyńskich na wychowanie dziecka płatnych przez okres 3 lat, wprowadzenie wszystkich sobót wolnych od pracy, skrócenie czasu oczekiwania na mieszkania...

- Dziś wesoło, jutro goło! Nie ma sensu dobijać polskiego pariasa przypominaniem co popierał, o co walczył w zestawieniu z tym co uzyskał po likwidacji państwa na pewno niedoskonałego, lecz bardziej ludzkiego od dzisiejszej Rzeczypospolitej. W PRL-u było śmiesznie, ale mniej dramatycznie. Teraz realia są bardziej dramatyczne niż śmieszne. Wówczas nieznane było bezrobocie dziś stanowiące największy problem społeczny. Śladowa była bezdomność, nędza czy korupcja. Od zawsze krytykowana służba zdrowia nie pozwalała ludziom umierać na chorobę zwaną  brakiem kontraktów między szpitalami a NFZ. Jednofilarowe emerytury były znacznie wyższe od dzisiejszych. Obiecuj ludziom to czego pragną, a zwasze w swojej naiwności w te obietnice uwierzą. Jednakże owocem najtrudniejszym do strawienia jest gruszka wyrosła... na wierzbie!

- Drogi do naprawy PRL były dwie: reformowanie bądź likwidacja. Chiny poszły tą pierwszą drogą i dziś mają najwyższe tempo wzrostu gospodarczego na świecie. Polska obrała drogę likwidacji i od 20 lat pogrążona jest w periodycznie powracającym kryzysie. Samozwańcza opozycja demokratyczna PRL rozpropagowała swój dogmat o niereformowalności socjalizmu. Oczywistym bowiem było, że  socjalizm nawet w najbardziej demokratycznej formie nie dopuściłby do oddania kraju we władanie kapitału, Kościoła i Stanów Zjednoczonych.

- Tak więc dyktatura aparatu partyjnego po okresie przejściowym zmieniła się w dyktaturę kapitału. Sprywatyzowano i zniszczono gospodarkę państwową i spółdzielczość, wprowadzono system gospodarczy tworzący bezrobocie i ekonomiczne rozwarstwienie społeczeństwa, nastąpiła światopoglądowa dominacja Kościoła Katolickiego, poddano sektor finansowy bankom zagranicznym. Przejście z Układu Warszawskiego do NATO zaowocowało udziałem w inwazji na suwerenne państwo Irak, zaś nawet ZSRR nie wymagał od nas militarnego wsparcia w swojej wojnie afgańskiej. Gdy ze sceny schodzą bohaterowie, natychmiast wkraczają na nią błazny.

- I to wszystko Ci się śniło?

- Ależ nie! Cały czas rozmawiamy o naszym czterdziestoletnim błądzeniu po pustyni. Mój sen nocy letniej ukazał mi naszą piękną Ziemię Obiecaną. Widziałem ludzi szczęśliwych i uśmiechniętych, prowadzonych przez przywódcę mądrego, sprawiedliwego, uczciwego bez uprzedzeń i zahamowań. Rozjaśniona uśmiechem twarz ukazywała Prezydenta Polski czystego, pozbawionego agresji. Rozkoszny obraz dziś będący tylko niedoścignionym marzeniem... bowiem żadne wielkie dzieło nie zostało stworzone na nienawiści i pogardzie!

- Widziałeś twarz? To wiesz, kto to będzie? Powiedz!

- Wiem! Jednakże natura dała nam jeden język i dwoje uszu po to, abyśmy słuchali dwa razy tyle, ile mówimy! Ci, którzy aktualnie zdobyli władzę powinni pamiętać, że państwo przetrwa dłużej, niż oni. Niestety, gdy pojawia się gdzieś sukces, tam zawiść zaczyna oblężenie, a że żadne pożegnanie nie jest trudniejsze od pożegnania się z władzą, więc nie mogę ujawnić personalnie tej osoby! Mógłbym w ten sposób sprowadzić na nią nieszczęście ze strony... przezornych i zawistnych.

- To powiedz chociaż, czy jest to osoba obecnie znana?

- Mogę uchylić rąbka tajemnicy. Dziś jest to młodziutka kobieta. Kobiety podobno łagodzą obyczaje... Zobaczyć ją może każdy, a ona sama jeszcze nie wie, jaką drogę i rolę wyznaczył jej Wszechmogący. Już teraz jednak zdobywa całościowo wiedzę najbardziej przydatną w realizacji swojego przeznaczenia! Świat uczciwy i sprawiedliwy, pełen empatii, ciepła, tolerancji i wzajemnego szacunku, a pozbawiony agresji, zawiści i wszelkiej podłości! Czyż to nie ta Ziemia Obiecana, do której warto zmierzać bez względu na światopogląd? Wierzę, że dla dobra następnych pokoleń Polaków ziści się ten mój sen nocy letniej.


Autor: Bogusław Sielecki
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Humor z zeszytów - 878</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6316/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6316/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Niewolnicy rzymscy byli używani do najcięższych prac, niektórzy jako nauczyciele. 

&#8226; Gramatycznie rzec biorąc dziewczyna ma inną końcówkę niż chłopiec. 

&#8226; Kapitan spuszcza się zawsze ostatni. 

&#8226; Królowa Kinga została świętą, bo Bolesław był wstydliwy. 

&#8226; Koalicja w sejmie polega na stosunkach w ławie. 

&#8226; Duży wpływ na rozwój kultury miał Cyryl i jego metody. 

&#8226; Na mordy carów państwa Europy patrzyły złym okiem. 
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Humor z zeszytów - 877</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6315/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6315/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Do ludności w "Balladach" Mickiewicza zaliczamy nie tylko pojawienie się rusałki, ale i również jęki chłopa pod jaworem. 

&#8226; Morze jest słone, ponieważ pływają w nim śledzie. 

&#8226; Maćko usłyszał tętent kopyt i zobaczył Jagienkę wybiegającą z lasu. 

&#8226; Wszyscy z uwagą słuchali gry Natenczasa Wojskiego. 

&#8226; Wojski był najlepszym rogaczem w okolicy. 

&#8226; Czarnecki zebrał dużą kupę chłopską. 
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Humor z zeszytów - 876</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6314/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6314/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Doktor Judym, ponieważ współżył z chłopami, często znajdował się na czworakach. 

&#8226; Syrena była od góry dziewicą, a od dołu rybą i wyła na alarm. 

&#8226; Rak jest stawonogiem bo trzyma nogi w stawach. 

&#8226; Szczęsny imponował majstrowej ostrym językiem, a Madzi twardością. 

&#8226; Wacław kochał Klarę przez dziurę w płocie. 

&#8226; Po śmierci swojej żony Wokulski nadal kręcił swoim interesem. 
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Zabił mrówkę - odpowie przed sądem</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Ciekawostki/10/6313/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Ciekawostki/10/6313/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Jak podał dziennik "Al Hayat", obywatel Arabii Saudyjskiej wniósł do sądu oskarżenie przeciwko mężczyźnie, który zabił mrówkę. 

Na poparcie tego oskarżenia zacytował kilka wersów Koranu, w których prorok Mahomet zabrania zabijania mrówek. We wniesionym do sądu oskarżeniu napisał: "Pracownik targowiska na moich oczach rozgniótł z zimną krwią dużą mrówkę". 

Oskarżony o morderstwo mrówki, to Arab pracujący na miejskim targowisku. Wkrótce pierwszy na świecie proces o zabicie mrówki. 
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Cugier-Kotka to idiotka?</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6312/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6312/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Ostatnio znów w mediach
Mamy zamieszanie
Bo niby ktoś kopnął
W dupsko panią Anię.

Tym, co nie kojarzą
Tej uroczej damy
Wyjaśniam, że chodzi 
O Anię z reklamy.

Kiedyś ona z Tuskiem
Jawny romans miała
A dzisiaj swe serce
Jarkowi oddała.

Ten stary kawaler
Dostał wiosną chcicę
Wraz z kotem Alikiem
Na Cugier - Kocicę.

Jakieś perwersyjne
Wymyślał pieszczoty
Anal na Platformie
Bicz i porno &#8211; spoty.

I choć przystojniejszy
Donald jest od braci
To Jarek podobno
Za seks lepiej płaci.

Wyraźnie na kasę
Idzie babsko głupie
A potem się skarży 
Że kopią po dupie.

Nawet ma pretensję
Ta zacna niewiasta
Że ją ktoś od dziwki
Wyzwał w środku miasta.

Ty się ciesz kobieto
I miej wszystko w nosie
Bo kiedyś za zdradę
Palono na stosie.

A dzisiaj jak widzisz
Za swoje numery
Dostajesz pieniądze
Rozgłos i ordery.

Prezes się o ciebie
Troszczy jak o żonę
Nawet chce wynająć
Dla ciebie ochronę.

Pewno ma obawy
Byś za dolce czasem
Nie zaczęła współżyć
Z hojnym Libertasem.

By cię też nie skusił
Tors Olejniczaka
Albo ciąg na baby
Jurnego Pawlaka.

Pięciu ochroniarzy 
Będziesz teraz miała
Byś z żadnym frajerem
Już się nie puszczała.

A Jarek zapewnia
Z sejmowej mównicy
Że dostaniesz wkrótce
Status męczennicy.

Że ta cała sprawa
( z gruntu idiotyczna )
To w jego pojęciu
Akcja polityczna.

A ja proponuję
By dla Cugier &#8211; Kotki
Postarać się w Tworkach
O status idiotki.

A tych spin doktorów
Co uknuli sprawę
Zaciągnąć w kajdankach
Na sądową ławę.

Wkręcili kobietę
W ten magiel cynicznie
Zamiast biedną Kotkę
Leczyć psychiatrycznie.

Autor: Custani 
czerwiec 2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem. Szklana pułapka</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6311/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6311/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub wręcz umiejscowiona poza kastą w systemie stanowym Indii. Są oni &#8222;niedotykalni", przez to, że wykonują tzw. nieczyste zawody. Hipotetycznie w Polsce pariasem zostać może każdy.

- Janku! Dobry film wczoraj widziałem.
- Momenty były?

- Oj, to był jeden przedłużający się moment! Gra wstępna przypominała zapasy. Już, już wydawało się, że pozycję dominującą zdobędzie Plastuś, gdy jakiś pitbul wyszczekał, że Plastuś ma swój rodowód w Wehrmachcie. Pitbul jest znany z tego, że szczeka dużo, ostro i fałszywie. Ma taki dziwny pysk... jakby bez pyska, za to kłapie nim doskonale. Nieliczni są nawet w stanie uwierzyć w to szczekanie...
- Domyślam się, że Plastuś tak był zszokowany tymi rewelacjami, iż dał się zaskoczyć?

- Doskonale rozumiesz sytuację. Plastuś dał się zaskoczyć Dziwaczce, która w ten sposób zajęła pozycję górną w miłosnym uścisku. Nie spodobało się to większości widowni. Aby odzyskać choć trochę szacunku, Dziwaczka nie mogła chować dziobatej główki w piasek. Z prawej płetwy przykopała więc pitbulowi wyrzucając go z domu. To tak dla niepoznaki chciała pokazać, jak zdecydowanie karci psiaka za niby samowolne szczekanie.
- Sądzę, że dalszy ciąg był trywialny jak życie po reinkarnacji przez niektórych transformacją zwanej. Pitbul zapewne poskamlał, połasił się , a jak łajno przyschło, Dziwaczka pogłaskała go po pyszczku i do domu jednak przygarnęła.

- Chyba też już się tego filmu naoglądałeś?! Stało się dokładnie tak właśnie! Wierny pitbul może więc poszczekiwać nadal w interesie swojej pani.
- A co mu szkodzi, skoro utraconej mordki i tak nigdy nie odzyska, a w ten sposób chociaż michę ma zawsze pełną. Co się jednak działo dalej?

- Dziwaczka zabrała się do roboty! W pocie czoła usiłowała wykończyć Plastusia...
- Plastuś co prawda miękki kręgosłup ma, ale przygnieciony wcale nie pęka - wypełza tylko bokami. Rozerwać go trudno, bo rozciągliwy jakiś taki. Można próbować go rozszarpać, ale i ta metoda osiągnięcia zamierzonego skutku nie wróży... Co plastelina to plastelina!

- Dziwaczka zadyszkę zaczęła już łapać, a Plastuś nic! Moment trwa w różnych płaszczyznach, na różnych polach, a on jakby czekał na... odpowiedni moment. Dziwaczka jednak nie w ciemię bita. Posłała desant na wieżę telewizyjną, ale tak, że niby to terroryści w ciągu jednej nocy obiekt opanowali. Sporo swojaków musiała mieć wśród terrorystów, bo wieża zaczęła przepuszczać tylko co mniej obciążające Dziwaczkę kawałki, a i światłem operowała tak, by ukryć niedostatki jej urody, o intelekcie nie wspominając.
- Nie darmo Dziwaczka nauki pobierała w PRL-u! Dobrze jednak, że nie udało się jej opanować stacji komercyjnych, bo wtedy parias otrzymywałby znów tylko jedynie słuszną informację. Teraz okazało się to nie takie proste.

- Ze zmęczonej Dziwaczki zaczęło uchodzić powietrze - smród poniósł się po planie. Straciła też nieco z refleksu i w porę nie przycisnęła Plastusia. Ten zaczął kontynuować moment w pozycji bocznej. Naparł z olejem na telewizyjną wieżę, żeby wyślizgać stamtąd niby terrorystów, w rzeczywistości &#8222;piątą kolumnę&#8221; Dziwaczki.
- To wtedy Plastuś obiecał pariasom, że zniesie im konieczność płacenia abonamentu za... posiadanie radia lub telewizora. Biedny parias, zmuszony liczyć każdą najdrobniejszą nawet monetę, aby na chleb przed końcem miesiąca nie zabrakło, chętnie poparł i jeszcze bardziej polubił Plastusia. Teraz to może i wody do popicia chleba powszedniego nie zabraknie.

- Oficjalnie to pociągnięcie ma uczynić telewizję publiczną, a i radio również, tak niezależnymi, jak stacje komercyjne. Czy finansowanie przez państwo zapewni taki stan, to się dopiero okaże. Plastuś zdecydowanie twierdzi, że tak. Dziwaczka zaprzecza, ale wiadomo, że jej intencje nie do końca muszą być szczere. Dobrze jest mieć wieżę telewizyjną opanowaną przez swój desant. Jeśli Plastuś z pozycji bocznej zdoła wśliznąć się na górę, to Dziwaczka będzie leżeć na łopatkach. Nie jest to dla niej pozycja wygodna, choć być może będzie musiała się do niej przyzwyczaić...
- Dziwaczka w trudnej sytuacji znalazła się. Pariasów nie bardzo szanuje, by nie powiedzieć, że nie szanuje ich wcale, ale podpaść im nie chce, bo wtedy plecy pewne. Zgodzić się na likwidację abonamentu to znaczy dać fory Plastusiowi. Pozwolić wyrzucić swoich terrorystów z wieży telewizyjnej to też żaden interes. Wtedy zostałyby jej tylko wraże archiwa z dziwnymi teczkami, a z nich bez wieży telewizyjnej pożytek żaden.

- Teraz Plastuś zaczął poruszać się żwawiej. Mimo, że jeszcze w pozycji bocznej i w miłosnym uścisku pozostaje, to widać, że pozycję górną zdecydowanie chce zająć. A może by tak zacząć szczytować? Dziwaczka w udawaniu doświadczenie ma większe niż wszelkie przyrządy, narządy... jak zwał, tak zwał. Może uda się raz jeszcze zwieść Plastusia, a potem z zaskoczenia wydmuchać na dobre?
- No a co z tymi, którzy naparli z olejem na wieżę telewizyjną?

- Tego jeszcze nie wiadomo. Jeśli uda im się wedrzeć do wieży, to zapewne wmieszają się we wrogi tłum. Wyślizgają terrorystów i będą stopniowo przejmować ich pozycje, obserwując miłosne uniesienia Dziwaczki i Plastusia. Im dłużej ten moment będzie trwał, tym większe będą mieć szanse na relację na żywo. Oczywiście za ten swoisty &#8222;talk show&#8221; od pariasów opłaty nie zażądają. Momenty były, są i będą, ale może okazać się, że po miłosnych uniesieniach Dziwaczki i Plastusia będzie tak ślisko, że w wieży telewizyjnej nie tylko nie ostaną się terroryści, ale i dla plastusiowych żołnierzyków miejsca braknie...
- Na razie trwa więc moment w spięciu i napięciu. Dziwaczka nie odpuści, Plastuś też ma zamiar zaszczytować. Jaki będzie finał tych erotycznych wzmagań? Kto kogo wydmucha i czy będzie to zabawa w grupie, okaże się zapewne w drugiej części filmu. Bo w tej sytuacji druga &#8222;Szklana pułapka&#8221; nastąpić musi. 

Autor: Bogusław Sielecki
czerwiec 2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem. Rodzina zastępcza</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6310/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6310/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub wręcz umiejscowiona poza kastą w systemie stanowym Indii. Są oni "niedotykalni", przez to, że wykonują tzw.nieczyste zawody. Hipotetycznie w Polsce pariasem zostać może każdy.

- Wojna domowa od wielu wieków trwa! Wojna na gesty, wojna na słowa... Cóż, Janku, cała epoka minęła, a jakże nadal aktualny jest to obrazek naszego rodzinnego domu.
- Faktycznie. W ostatnich latach niemal każdy dzień przynosi kolejne potyczki, prztyczki i kuksańce. To jest mniej więcej tak, jak bywa między rodzicami, których wielka miłość zmieniła się w równie zajadłą nienawiść. Po rozwodzie zmuszeni są często zamieszkiwać wspólnie w jednym mieszkaniu. Oczywiście zamieszkują ze swoimi dziećmi. Każde z rodziców chce rządzić, być ważniejszym od "psubrata", ustanawiać swój ład w domu i w ten sposób przeciągnąć dzieci na swoją stronę.

- Tylko dzieci nic z tego nie rozumiejąc w milczeniu cierpią. Zastanawiają się, czy to rodzice czy też niedorostki w krótkich majteczkach z procą w ręce. Najchętniej skoczyliby sobie do gardeł, ale nie wypada obnażyć swojego prawdziwego wnętrza.
- Jak za dużo awantur w domu, to w końcu oczywistych rozstrzygnięć musi dokonać sąd. Ostatnio orzekł, że rządzi mama i jej pod opiekę oddaje dzieci. Żeby jednak mamie nie było zbyt wesoło, a i nie czuła się zbyt pewnie, sąd stwierdził, że ojciec ma prawo też reprezentować byłą rodzinę, a zwłaszcza dzieci swoje. Mogą nawet pojechać razem na wczasy, ale wtedy tata nie ma prawa mówić co mu bezmyślnie ślina na język przyniesie, a wygłaszać musi poglądy uzgodnione wcześniej z mamą. Przy wzajemnym poziomie dyskusji oraz zdolności do porozumienia i kompromisu, tata musi jak papuga powtarzać to, co mama mu każe.

- Tata nauki pobierał w PRL, więc zbyt mądry nie jest i chętnie zrobi mamie na przekór wszystko, co tylko może ją rozsierdzić. Wprawdzie niewiele go widać, ale za to słychać doskonale. Na wczasy więc się z mama nie wybiera, ale jeśli kiedyś wyjadą na wspólny weekend, to i tak będzie po staremu opowiadał swoje dyrdymały. Potem zawsze dzieciom wytłumaczy, że tak mamę zrozumiał, a to co mówi jest i tak dla jego dziatwy najlepsze! Dzieci jednak tych bredni już nie trawią, zwłaszcza, że to jedyny pokarm jaki się im serwuje.
- Dzieci dorastają i stają się mądrzejsze od rodziców. Widzą, że rodzice tak naprawdę ich nie kochają wykorzystując tylko jako argument przetargowy we własnych interesach. Tata nawet zagarnął jakieś place dzieciom przynależne, na których ich przodkowie z &#8222;komuny&#8221; pobudowali domy. Bez żenady okradł własne dzieci ze znacznego majątku, aby zabezpieczyć przyszłość najważniejszą, bo... swoją. Podatki też niezbyt rzetelnie płacił, co nie zwiększyło szans potomstwa na godniejsze życie. Mama zaś nie gardzi szynką Odżywia się dobrze, winkiem wytrawnym czerwonym popija, a dzieci uczy dbać o siebie samym, twierdząc, że los jest w ich własnych rączętach!

- Jak mają dbać o siebie nieporadne dzieciaki, zwłaszcza pozbawione należnego im kapitału wypracowanego przez przodków? Mają już dość zasilania szeregów pariasów. Zaczęły więc marzyć o rodzinie zastępczej. Sprawa nie jest prosta. Po prawej kłócą się rodzice. Po lewej rodzina zastępcza, ale i w niej nie jest najlepiej. Tam też i mama, i tata chcą przewodzić po swojemu każde.
- Tak, ale jednak dbają o swoje dzieciątka i nie plują na siebie publicznie, jak rodzice rzesz przyszłych pariasów. Miłości wielkiej między nimi nie widać, ale dzieciska oprane, wykarmione, do szkół chodzą, a jak tylko zakaszlą, mama zaraz z nimi do lekarza biegnie. Tylko czy tak będzie, jeśli kiedyś zastępczy rodzice na udry pójdą?

- Gorzej tam być nie może niż we własnej rodzinie! Wprawdzie rodzice przestrzegają, że dziadkiem w rodzinie zastępczej jest stary komuch, co to wszystkim dawał równo: temu g... i tamtemu g...! Przy tym msze omijał skrzętnie, choć Żydzi jako tacy wcale mu nie przeszkadzają. Ba! Nawet czarny Murzyn dla niego nie jest brudny, ani obrzydzenia nie budzi nawet. Śmie twierdzić, że wszyscy ludzie na Świecie całym mają takie same żołądki tudzież inne organy także. Czysta profanacja! Na dodatek coś tam o równości i braterstwie pieprzy. Chyba za dużo pielgrzymek wielkich ze zrozumieniem się nasłuchał, podczas gdy inni zatopieni byli w modłach i... tylko w modłach.
- Przyszli potencjalni pariasi tak naprawdę pariasami do końca życia pozostać nie chcą. To. przed czym przestrzegają ich rodzice, zaczyna im się nawet podobać. Dlaczego maja wszyscy myśleć i wyglądać jednakowo? Zaczynają łapać, że tolerancja dla inności to nic złego i gdyby miało stać się to niezbywalnym prawem każdego człowieka, to i owszem, owszem... Nie chcesz się modlić, to się nie módl. Jeśli się modlisz, to nikt ze wzgardą nie zapyta, do kogo te modły wznosisz. Jeśli chłopcu spodoba się drugi chłopiec, to nikt go od części rowerowych nie wyzwie.
- W rodzinie zastępczej również dziewczyn tak przez naturę skonstruowanych nikt na greckie wyspy wysyłał nie będzie. Polska jest nie tylko dla Polaków, więc przyzwolenia nie będzie na ekscesy osobników, których skóra na głowie jest gładka i czysta... po obu stronach zresztą. Przestaną być słyszalni ci, którzy dziś krzyczą, że kobieta powinna żyć między kuchnią a sypialnią. Ich zdanie do tego tylko z żebra Adama została wychuchana, żeby Adam właśnie mógł potem sobie do woli dmuchać... oczywiście na potrawy przygotowane ku jego wyłącznej przyjemności.
- Niektórzy widzą tylko to, co chcą widzieć, słyszą jedynie to, co chcą słyszeć, a ocenę rzeczywistości przejmują bezkrytycznie od innych. Ich głowy służą właściwie tylko jednemu celowi: pochłanianiu pokarmu i płynów różno procentowych! W toku ewolucji mogą więc ukształtować się osobniki o głowie płaskiej i łysej, wyposażonej jedynie w przepastną, lejkowatą jamę gębową.

- Dla pariasa byłoby to może i dobrodziejstwo. Do śmietnika łatwiej się przyssać i wchłonąć można wszystko bez nadmiernej selekcji. Prosty w budowie dalit łatwiejszy byłby w chowie. Tylko czy dziatwa z dzisiejszej patologicznej rodziny takiego właśnie losu oczekuje?
- Na pewno nie! Co do tego nie mam wątpliwości. Dlatego właśnie rozważa możliwość adopcji do rodziny zastępczej. Dziadek komuch czasem kielicha wypije, ale potem i tak nikomu nie naubliża, do rękoczynów się nie zabiera. Wesoły jest i serdeczny, dobrego słowa nie szczędzi a i grosza czasem dorzuci. Gdyby tak zechciał jeszcze raz stanąć na czele klanu, autorytetem nestora pogodzić wybujałe ambicje rodziców, to byłaby to wspaniała rodzina zastępcza dla wszystkich będących już i potencjalnych dalitów.

- Można przez taką adopcję przerwać tok ewolucyjny, przekształcający stopniowo pariasów w jamochłony!
- Tak więc Dziadku Komuchu - do dzieła! Wracaj, bo w Tobie cała nasza nadzieja!

- A rodzice?
- A rodzice? A rodzice niech sobie nadal do oczu skaczą, a nam dają święty spokój! Nam największe szanse na godny żywot i rozwój prawidłowy daje rodzina zastępcza!

Autor: Bogusław Sielecki
czerwiec 2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Molom nie bije się brawa</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6309/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6309/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Gromada moli w mieszkaniu żyła,
dokładnie w szafie, co pełna była.
Lubiła dżinsy, no i koszulki,
także pończoszki zgrabnej damulki.

Choć dżinsy pana, wiszące w szafie,
nęciły smakiem tę molą mafię,
choć te spodenki, jak steki były,
to nasze mole często się kryły.

Kiedyś maluszek, maleńki molik,
wyleciał nagle, usiadł na stolik.
Zgrabna damulka, no i pan także,
zaczęli "klaskać", jakby w teatrze.

Zdumiony molik dobrym przyjęciem
wleciał do szafy, mówił zawzięcie:
- Ci ludzie dobrzy, pan w dżinsach miły!
Wszystkie osoby mi brawo biły!

Autor: Mirosław Papużyński
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem. Rozdziobią nas kruki i wrony</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6308/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6308/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub wręcz umiejscowiona poza kastą w systemie stanowym Indii. Są oni &#8222;niedotykalni", przez to, że wykonują tzw.nieczyste zawody. Hipotetycznie w Polsce pariasem zostać może każdy.

- Myślę, Janku, że w najbliższą niedzielę zrobisz zaszczyt Parlamentowi Europejskiemu wrzucając swój głos do urny wyborczej? W końcu przyjmijmy zasadę, że nic o nas bez nas!
- Wydaje mi się, że kandydaci na europosłów tylko do kasy się rwą, więc pomagał im w tym nie będę!

- Czyżby historia miała się powtórzyć? Do urn pójdzie znów mniejszość i wybrani przez nich pupile będą i naszymi przedstawicielami. Może znów przyjdzie nam się wstydzić, gdy jakiś polski europoseł na forum europejskim zaprzeczy teorii ewolucji, czy przekonywał będzie do istnienia wawelskiego smoka. Trudno sobie nawet wyobrazić co mogą wymyślić osobnicy nie poddający się teorii Darwina. Jeśli zgodzisz się dobrowolnie na to, żeby w Twoim imieniu przedstawicieli do PE wybrali inni, nie zawsze wolni od zaawansowanej miażdżycy czy jakiegoś zwykłego &#8222;fiksum dyrdum&#8221;, to potem nie będziesz miał moralnego prawa narzekać, że prawo europejskie jest złe, nie masz pracy i bieda Cię ciśnie. Nie może być tak, żeby wybory olewać, a potem palić opony na ulicach stolicy, czy zmuszać policjantów do słuchania płyt... chodnikowych.
- Masz wiele racji. Spróbujmy zatem przeanalizować i ocenić zarejestrowane główne listy partyjne. Wspólnymi siłami może uda nam się coś sensownego wymyślić.

- Najprościej na rozgrzewkę przywołać antyeuropejski, nacjonalistyczny, tańczący w szowinistycznych rytmach PiS. Pogrążony w ksenofobii rządził w Polsce przez dwa lata mając największe osiągnięcia na polu szerzenia awanturnictwa wszelakiego. Wodzuś wystawił do PE kandydaturę twarzy bez twarzy i złotoustego rzecznika bezprawia pod płaszczykiem prawa. Kiedyś niewygodnych robiono ambasadorami w &#8222;Pernambuko&#8221;, sle kawał z upłynnieniem na europosła raczej nie wyjdzie. Pariasa w końcu trzeba zacząć szanować! Nie ma zamiaru spieprzać, bo tu i teraz &#8222;dziad&#8221; brzmi dumnie. W mojej ocenie PiS otrzymuje: 0 (niedostateczny nieklasyfikowalny). Czerwonej kartki nie daję tylko dlatego, że sam prezes tej partii w spocie wyborczym nawołuje do głosowania na... PO!
- &#8222;Libertas&#8221; pod przywództwem nawiedzonych z LPR budzi popłoch! Może liczyć na głosy tych, którzy uważają, że mroki średniowiecza to właściwy kierunek cofania się w rozwoju. Dezintegracja europejska i dążenie do przekształcenia pariasa w pańszczyźnianego chłopa , dla którego normy życia mają być ustalane między panem, wójtem a plebanem w XXI wieku zasługuje tylko na ocenę: 0 (niedostateczny nieklasyfikowalny). Czerwona kartka ani żadna inna w urnie wyborczej nie jest potrzebna.

- Skrajny liberalizm UPR bez osłony socjalnej głosów pariasów przysporzyć nie może. Konserwatyzm w domu i zagrodzie nie daje kobietom żadnych szans rozwoju. Minimum podatków i brak ingerencji państwa w gospodarkę prowadziłby do sytuacji, w której każdy sobie rzepkę skrobie. Jednak państwo nie jest dżunglą, w której króluje lew zaś królik... zostaje pożarty. Unię Polityki Realnej mogę więc ocenić tylko na: 0 (niedostateczny nieklasyfikowalny).
- Polska Partia Pracy to skrajna lewica od której odcina się nawet... lewica. Przywódcy tej partii potrafią tylko wołać: &#8222;dajcie&#8221;, natomiast: &#8222;pracujmy&#8221; jest dla nich hasłem pustym i niezrozumiałym. Ignorancja nie pozwala im zauważyć związku między wynagrodzeniem a pracą. Żeby choć dzieła Marksa chcieli przeczytać, to mieliby szansę przejścia na... wyższy szczebel świadomości ekonomicznej. Dzięki PPP znów każdy Polak wkrótce zostałby milionerem, ale i za chleb nasz powszedni płacilibyśmy milionami. Ten rodzaj &#8222;dobrobytu&#8221; już kiedyś przeżywaliśmy, więc chcących powrotu do niego ignorantów można ocenić tylko na: 0 (niedostateczny nieklasyfikowalny).

- &#8222;Samoobronę&#8221; załatwił sam przylepper! Ochrona rolnictwa, rolników, gospodarki i pariasów to hasła zasługujące nawet na: 4 (dobry). Przylepper jednak przylepij niegdyś tę partię do PiS umożliwiając uprawianie bezprawia w majestacie prawa, czego sam padł ofiarą. &#8222;Kto nie z nami to przeciw nam&#8221; jest rodzajem pseudodemokracji, pod którą niechcący się podpisał. Dla chwili wątpliwego prestiżu stracił wiarygodność. Dziś nie wystarczy za to przepraszać, kiedy zaufania już nie ma. Dlatego &#8222;Samoobronę&#8221; oceniam na: 1 (niedostateczny zwykły).
- Prawica RP to partia z kręgosłupem wyrastającym z... korzeni Europy, która jednak zwrócona jest ku koronie i bardziej interesują ją owoce niż dżdżownice. Hołduje &#8222;jedynie słusznej&#8221; ideologii chrześcijańskiej, inne religie traktując jako pokrętne i złe. Z tolerancją więc w tej partii tak krucho, że zamierza wprowadzić europejskim prawem dekalog nawet muzułmanom i buddystom, o pomniejszych religiach i ateistach nie wspominając. Jej członkowie nieświadomie popełniają grzech śmiertelny uzurpując sobie boskie prawo do oceny, potępiania i rozgrzeszania bliźniego swego. Jednakże ideowość, przewidywalność i szczerość intencji należy ocenić wysoko. Ich grzechy to sprawa między nimi samymi a Bogiem.. Natomiast brak tolerancji i zainteresowania poziomem doczesnego życia dalitów, a także dążenie do narzucania woli mniejszości zdecydowanej większości pozwala na wystawienie oceny nie wyższej niż: 2 (naganny).

- PSL to partia ludzi spokojnych i bezkonfliktowych o proeuropejskiej orientacji. Pozbawiana jest szowinizmów, zaś nepotyzm nie jest jej obcy. Posiada ideologiczny kręgosłup... leszcza, co umożliwia jej współpracę z każdym: od &#8222;anioła&#8221; z prawej do &#8222;diabła&#8221; z lewej flanki. Zgodnie z papieskim przesłaniem stara się czynić dobro bliźniemu swemu. Jako &#8222;języczek u wagi&#8221; moim zdaniem zasługuje na ocenę: 3 (dostateczny mocny).
- Plusem Platformy Obywatelskiej jest jej proeuropejskość i nastawienie na szeroką współpracę zarówno z Zachodem jak i ze Wschodem. Jej mottem jest budowanie a nie niszczenie, więc poszukuje napędu a nie hamulca! Liberalne podejście do gospodarki i ślepa wiara w cudowne właściwości uzdrawiające rynku osłabia jednak możliwości ochrony pareiasów czy właściwego reagowania wyprzedzającego na zjawiska kryzysowe. W PO dominuje tolerancja, jednakże ograniczana przez wewnętrzne grupy nacisku przede wszystkim religijnego i politycznego. Traci na tym wyrazistość ideowa i przewidywalność tej partii, zwłaszcza, gdy do głosu dochodzą rewanżyści - wtedy zamiast oczekiwanego wzrostu następuje równanie w dół. Z czystym jednak sumieniem PO mogę ocenić na: 3,5 (dość dobry).

- Porozumienie dla Przyszłości (Lewica Centrum) jest ugrupowaniem proeuropejskim wyrażającym potrzebę współpracy wszystkich konstruktywnych sił Świata. Jest orędownikiem rozwoju gospodarczego opartego o rachunek ekonomiczny. Kładzie nacisk na potrzebę walki z bezrobociem i pogłębiającym się zjawiskiem nędzy poprzez zwiększenie nakładów państwa na rozwój edukacji społeczeństwa i ochronę zdrowia pariasów. Konstytucyjne prawa i swobody obywatelskie w pełni popiera, jednakże programowo pozostawia je w tle gospodarki. Sądzę, że Lewica Centrum zasługuje na mocną ocenę: 4 (dobry pełny).
- Zostaje już tylko SLD z Unią Pracy. Koalicja ta zdecydowanie opowiada się za szerokim pogłębianiem współpracy międzynarodowej i integracji europejskiej,.Rozwój gospodarczy jest postrzegany jako podstawa likwidacji bezrobocia i ubóstwa społeczeństwa. Stawia na edukację i ochronę zdrowia pariasów. Widzi konieczność autentycznej realizacji konstytucyjnej zasady rozdziału związków wyznaniowych od państwa z zachowaniem ich pełnej autonomii. Za jeden z ważnych celów społecznych przyjmuje poszanowanie dla praw i swobód obywatelskich, w tym zapłodnienie in vitro, prawo kobiet do decyzji aborcyjnych oraz równouprawnienie płci we wszystkich płaszczyznach. Znaczącym minusem SLD jest walka o przywództwo w partii, przesłaniająca często cele dążeń programowych. Moim zdaniem ta koalicja zasługuje na ocenę: 4,5 (ponad dobry).

- Dobrnęliśmy do końca. Żadnego ugrupowania nie udało się nam ocenić celująco czy nawet bardzo dobrze. Oczywiście są to tylko nasze oceny. Jeżeli ktoś preferuje agresję, nacjonalizm lub inne szowinizmy, zaściankowość czy ortodoksyjną religijność - to w oczywisty sposób może zmienić ten ranking. Osobiście po tym podsumowaniu już wiem, na które ugrupowanie oddam swój głos w niedzielnych wyborach. Najważniejsze jednak, aby nie pozostać biernie w domu. Im większa będzie frekwencja wyborcza, tym wynik głosowania bardziej odzwierciedli przekrój społecznego poparcia i oczekiwań pariasów.
- Masz rację! Wiem już, na które partie na pewno nie zagłosuję. Nie jestem jednak tak do końca przekonany, które ugrupowanie poprę. Być może decyzję podejmę w ostatniej chwili. Przekonałeś mnie i jednak nie pozostanę biernie w domu, by znów ktoś decydował za mnie. W końcu swój rozum jaki mam, taki mam, ale mam! Zrozumiałem, że nie wolno nam dopuścić do tego, aby rozdziobały nas kruki i wrony, a paradoksalnie tak się może stać, jeżeli nie wychylimy głowy z dziupli.

Autor: Bogusław Sielecki
czerwiec 2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>20 lat później...</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6307/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6307/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Tu bio-historii widać &#8211; kolej...
(polskich genów mutacja)
- Z komuny ścierwa się wylęgła
równie kaleka demokracja...

Tadeusz Buraczewski
04.06.2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Za chlebem (Z absurdów PRL-u)</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6306/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6306/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Gdym przybył w nowy kraju zakątek
(lat sześćdziesiątych był to początek),
po załatwieniu sobie chałupy
ruszyłem zrobić pierwsze zakupy.

Była to chleba połówka (chyba)
i w pakunkowym papierze ryba -
ponadto byłem zdecydowany
kupić do tego ćwiartkę śmietany...

Tu mnie dopadła ciężka porażka,
bo zdecydował jakiś watażka,
że w GS-owskim sklepie, w Piechcinie
trzeba zdać najpierw puste naczynie!

Autor: Leszek Trejda
02.06.2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Elitaryzm z górnej półki</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6305/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6305/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Nawałnica bezczelnych wybryków
bezlitośnie przez kraj się przetacza
zapyziałych, złośliwych ludzików
z górnej półki, to znaczy... z pawlacza.

Autor: Leszek Trejda
03.06.2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Najnowszy Łuk Kurski</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6304/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6304/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Najsławniejszą aktorką ostatnich dni jest Anna Cugier-Kotka, która dwa lata temu zagrała rolę, może nie na miarę Modrzejewskiej, czy Tyszkiewicz, ale przecież ciągle się wspina na swoich pazurkach po pniu kariery. Ongiś popierała PO, za co otrzymała wynagrodzenie od podatników i teraz, kiedy poparła PiS za drugą transzę od tychże dojnych krów. Oczywiście, śliczna Polka (na www.goldenline.pl/anna-kotka jest dwukrotnie młodsza, niż wynikałoby to ze złośliwej nalizy ukrytego wieku na NaszaKlasa) nie jest wspomnianą krówką, zatem może zmieniać poglądy, niemniej skoro Prezydent RP w orędziu wygłoszonym 22 maja 2009 spostrzegł, że "Demokracja potrzebuje prawdy, wyjątkowo u nas skądinąd deficytowego towaru", przeto społeczeństwo może zechce jednak poznać tę prawdę - w jaki sposób pozyskano panią Kotkę i za jakie profity?

PiS szczyci się, że ich przywódcy są prawnikami, a zatem powinni wiedzieć, że lansując (a właściwie odgrzewając niczym KOTlety) Kotkę w (nazwijmy to) swoim spocie, powinni pamiętać o innych aktorach, z którymi zapomniano przedyskutować wybrane zagadnienia z działu "prawo autorskie", zatem w nowszej wersji owo dziełko okrojono...

Na nagraniu http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,6652714,Kurski_w_objeciach_tajnej_broni_PiS.html
 aktorka kuje żelazo póki gorące, wykonując niespodziewany dolnokończynowy nalot na Łuk Kurski. Drobny ów incydent miał miejsce w Superstacji TV. Łukiem był zaskoczony pan Jacek, który wyznał, że ożenił się w wieku 25 lat i "że klamka zapadła, niestety" (ciekawe, co na to jego żona). I tak był dzielny, bowiem zaognioną sytuację dyplomatycznie ugasił szklanką wody znaną z anegdoty pt. "Zamiast".

Prawdziwie dramatyczna bitwa (nie jakieś zajście) na Łuku Kurskim odbyła się 66 lat wcześniej, kiedy to przez niemal dwa letnie miesiące 1943 roku decydowały się losy świata podczas największej pancernej bitwy wszech czasów; wówczas także doszło do nalotów, ale lotniczych. Wyzwolono wtedy Orzeł i Charków, zaś obecnie czarna Kocica (zasłużona ksywka po brawurowo wykonanej kanapowej roli w studiu) waha się pomiędzy skokiem do gardeł naszym orłom - a to Kaczorowi Donaldowi, a to Braciom Kaczorom, co może skończyć się medialnym charKOTem. Byłaby przynajmniej jakaś zmiana, bowiem media pełne są wyczynów innego - tym razem sejmowego - KOTa: PaliKOTa, czyli lubelskiego biznesmena, który milionom Polaków zaprząta uwagę swoimi rodzinnymi sprawami i innymi wyczynami destabilizującymi życie polityczne w kraju nad Wisłą.

Ale wracając do KOTki - mieszkańcy amerykańskiego stanu DaKOTa w podobnych sytuacjach zastanawiają się: kto i komu oraz kiedy da KOTa (i to nie popalić). Byle historia nie skończyła się podobnie, jak o parę lat wcześniejsza, kiedy to równie miłej samoobronnej pani dyrektor (wieść gminna niesie, że o kuluarowym imieniu Mi-; oficjalnie Anetka) w końcu noga się powinęła, a nawet obie się w odwinęły. Krawczyki (łac. Orthotomus Sutorius - ptaszki) żyją w Azji (także na Jawie) i sąd ma problemy z ustaleniem, czy wszystkie śmiałe sceny a zeznania przyśniły się, czy istotnie były na jawie. Tak czy owak, ptaki miały używanie, bowiem wielokrotnie skroiły - niczym męscy krawcy - partyjne popecki (gwarowo), czyli pupeczki (potocznie). Kolejny raz potwierdziło się znane ludowe porzekadło - "tak krawiec kraje, jak mu materiał staje". Sąd uznał, że ludowi działacze jednak łyżwili, zatem w mocno zacienionym zaciszu odpoczywają teraz od grzechów.

KOTy to zresztą całkiem wdzięczne stworzenia, także językowo. PaliKOTyzacja weszła do słowników, zaś wcześniej można już było dostrzec, że w naszym życiu politycznym coraz więcej występuje koKOT. W biurach członków (partyjnych) mamy KOTłownie, które nie służą do grzania pomieszczeń, ale są łowniami KOTek paradujących na wysokich KOTurnach i wabiących kocurów miKOTem. Jeśli KOTki mają kłopoty ze znalezieniem pracy albo z medialnym zaistnieniem, to nie widzą niczego niestosownego, jeśli partyjny decydent opuści KOTarę, będzie TOKował i łasKOTał, a nawet jeśli zaKOTwiczy w uroczej KOTlince (powyżej łęKOTki), nie bacząc ani na ryzyko bocianiego kleKOTu, ani na ewentualny łosKOT towarzyszący opuszczaniu swojej KOTerii.

Jedynie cyKOTanie zegara, odliczającego czas do kolejnych wyborów, mobilizuje politycznych eKOTypów (także ze społecznego eKOTopu) do poświęcenia większej energii na pisanie orędzi, odezw i manifestów do swoich wyborców, którzy odpowiedzą im rekordowym... bojKOTem.

Nie wiadomo - czy porzucone i odsunięte od władzy masKOTki - prawią nam i sądom prawdę, czy plotą, jakby zażyły narKOTyku lub objadły się bleKOTu, jednak z pewnością obniżają jakość naszych elit, które nie poprzestają na marzeniach o jachtach z olśniewającym żelKOTem, ale chcą marcować przez cały rok z naszymi... KOTkami.

Najwięcej KOTek zamieszkuje fińskie miasto KOTka - jest ich tam prawie 30 tysięcy (drugie tyle to panowie, czyli... Kocury). Finki tamtejsze są ostre jak noże (nazwane na ich cześć), a do tego równie bystre i drapieżne, wszak ichnia "KOTka" to po polsku... "orzeł".

Przed wojną Melchior Wańkowicz wymyślił reklamowe hasło - "Cukier krzepi". Czasy kryzysu wymagają stawiania na bardziej wyrazistych polityków. Językoznawcy nie chcą pozostać w tyle - rozważają zamianę w cukrze nijakiego k na bardziej zdecydowane g, zatem może zdążą zaakceptować nową nazwę węglowodanu i jeszcze przed wyborami pojawią się banery z rewitalizowanym tekstem - "Cugier krzepi".

Autor: Mirosław Naleziński
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Humor z zeszytów - 875</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6303/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6303/0/</guid>
 <description><![CDATA[
* Kiedy Adam Mickiewicz zawiódł się na kobiecie, wziął się za Pana Tadeusza.

* Górnik pogłaskał konia po głowie i cicho zarżał.

* Faraona nosili w lektyce, a poddani padali mu na twarz.

* Królik posiada głowę, uszy i linienie.

* Strażacy śpią w kalesonach i mają tam dzwonki alarmowe.

* Wiedział, że w okularach jest mu do twarzy, dlatego nosił je zawsze w kieszeni.
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Humor z zeszytów - 876</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6302/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6302/0/</guid>
 <description><![CDATA[
* Szlachta w "Panu Tadeuszu" była bardzo gościnna, bo jak przyjechał Pan Tadeusz na koniu, to o nic się go nie pytano, tylko dano mu siana.

* Królik jest tak oddany swym małym, że wyrywa sobie kłaki sierści z brzucha, żeby wyścielić im gniazdo. Który ojciec rodziny zdobyłby się na to?

* Jest nas dziewięcioro rodzeństwa, a oprócz tego tatuś pracuje dorywczo jako monter.

* Ręka tego człowieka była zimna, jak ręka węża.
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Humor z zeszytów - 874</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6301/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6301/0/</guid>
 <description><![CDATA[
* Kangur ma łeb, dwie krótkie przednie kończyny, dwie tylne długie, a w worku ma brzuch na małego i długi ogon.

* Rodzicami Żeromskiego byli Józef i Wincenty Żeromscy.

* Anielka mimo zakazu ojca kolegowała się z Magdą i świniami.

* Jej córeczka Ania uśmiechnęła się pod wąsem.

* Straszne były te krzyżackie mordy.

* Bandyci wpadli do sklepu i wymordowali samoobsługę.
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Humor z zeszytów - 873</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6300/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6300/0/</guid>
 <description><![CDATA[
* Po jednej stronie rynku naszego miasta miasteczka stoi kościół, po drugiej stronie ratusz, a dookoła wybudowano domy publiczne.

* Tatarzy jeździli konno i pieszo.

* Boryna był teściem żony syna Antka Hanki.

* Ludwik XIV był samolubem. Twierdził, że Francja to ja.

* W odróżnieniu od innych zwierząt, ptaki mają nakrapiane jaja.

* Meteorolodzy wychodzą trzy razy dziennie oglądać swoje narządy.
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Humor z zeszytów - 872</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6299/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6299/0/</guid>
 <description><![CDATA[
* A do kotletów była sałata, którą mamusia przyprawiła potem.
* Wojski przyłożył ucho do ziemi i usłyszał tupot niedźwiedzich kopyt.
* Robak, ratując Tadeusza, strzelił do niedźwiedzia, który nie wiedział, że jest jego ojcem.
* Rycerze urządzali teleturnieje.
* Było ich tysiące, a nawet setki.
* Pan Dulski był sterylizowany przez żonę.
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Gwiezdny wiersz</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6298/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6298/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Jako ciekawy świata fotograf
postanowiłem spojrzeć w  A S T R O G R A F.
Fascynowała mnie gwiazd  G R O M A D A
(o tym też wspomnieć tutaj wypada).
I zawiedziony byłem szalenie,
bo wystąpiło nagłe  Z A Ć M I E N I E.
Życie na ziemi nie jest anielskie,
lecz nawet kosmos mnie nie omami.
Mnie przyciągają ciała nieziemskie,
które oglądam w tańcu z gwiazdami.

Autor: Jan Gross

]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Murzyni i Eurowybory</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6297/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6297/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Kandydat PSL na europosła Janusz Piechociński zatrudnił Nigeryjczyków, którzy chodzą po Warszawie z wielkim, promującym go banerem.

(maj 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Niespodzianka wyborcza Ryszarda Czarneckiego</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6296/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6296/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Startujący w eurowyborach Czarnecki, który kilka dni wcześniej śmiał się z nazwiska kandydatki PO - Róża Maria Gräfin von Thun und Hohenstein, została zarejestrowany na listach wyborczych jako Richard Henry Czarnecki, bo tak w rzeczywistości się nazywa. 

(maj 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Solarium Kancelarii Sejmu trafi na aukcję</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6295/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6295/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Kancelaria Sejmu wystawia na aukcję szereg zbędnych przedmiotów - w tym także solarium kupione w 2004 r.

(maj 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rocznica sierpnia 1989 przeniesiona do Krakowa</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6294/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6294/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Premier Tusk podjął decyzję o przeniesieniu części obchodów 20-lecia obalenia komunizmu z Gdańska do Krakowa. Bo na ten sam dzień (4 czerwca) związkowcy planowali demonstracje. (Podczas niedawnych demonstracji palono opony samochodowe i interweniowała policja).

(maj 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Bożena Odrowąż-Pieniążek i Ewa Janicka</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Zdjecia___Partia_Dobrego_Humoru/27/6293/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Zdjecia___Partia_Dobrego_Humoru/27/6293/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Na zdjęciu: Ewa Janicka - aktorka teatru Cricot2 Tadeusza Kantora, Tytułowa bohaterka książki Krzysztofa Pasierbiewicza pt. "Podaj hasło!" (z prawej) i Bożena Odrowąż-Pieniążek - psycholog terapeuta (z lewej) - nieodłączne ornamenty towarzyskiego pejzażu Krakowa.

Legitymacja PDH to znak, że jej osoby mają duże poczucie humoru. Składka członkowska: 3 uśmiechy dziennie.
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Dr Rywin i Co</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6292/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6292/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Przychodzi Michnik do Rywina.
Odwrotnie?! Też się zdarza...
Krąg epidemii się zamyka
z babą &#8211; co do lekarza...

Przychodzi. Konował nie szkodzi,
a tylko śmiech to zdrowie
syfilis minie w Wołominie
jak zdrówko &#8211; to w Pruszkowie.

Kto tak skutecznie umie leczyć?
Łapiduch też się zdziwi...
Nie różdżka &#8211; ale geniusz w móżdżkach:
Adwokat + dr Rywin.

Winni &#8211; pijani  są cykliści
w pierdlach ich zatrzęsienie/*
konsylium gangom da L-4
co chroni przed więzieniem.

A kraj od Odry aż po Świnę
przeżera wskroś zaraza,
nie ma nadziei &#8211; by się na to
doktor Piłsudski znalazł.

O! Ten sumienie ma jak kitel
to kraju I-szy felczer!
Ba! Co to jest pomroczność jasna?
Rwa swych  donosów z teczek...

 Tu sexoholik w lepperzorium/**
(co na to &#8211; prokurwator?)
Alzheimer &#8211; drąży już premiera
uraz czołowych płatów?!

Cyrulik &#8211; prawnik & filmowiec
- ci znają się na rzeczy!
Gdy przyjdzie dżuma &#8211; bracie kumasz?...
- Czy Czuma cię wyleczy?...

Autor: Tadeusz Buraczewski
27.05.2009

/* - w pierdlach siedzi 80 000 tzw. &#8222;kolarzy&#8221; czyli cyklistów za pijaną jazdę, a 40 000 kryminalistów chodzi na wolności, bo nie ma miejsc w więzieniach;

/** - leprozorium &#8211; odosobnienie trędowatych
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Nie czyń drugiemu, co tobie niemiło</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6291/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6291/0/</guid>
 <description><![CDATA[
W pewnej chatce, w samym środku lasku, mieszkała babcia. Miała problem - zgubiła swoje zęby. Tak też się złożyło, że tegoż, nieszczęśliwego dnia, odwiedził ją wilk. 
- Babciu, babciu, czy mogę cię zjeść? &#8211; zapytał. 
- Nie, najpierw muszę znaleźć swoje zęby. Ostatnio nic nie jem, bardzo schudłam. Przyjdź za rok. 
- Dobrze, tak zrobię. 

Mija rok. Wilk z powrotem zawitał do chatki babci. 
- No i co, babciu, odnalazłaś już swoje zęby? 
- Nie, jeszcze nie. Przyjdź za rok. 

Mija kolejny rok. Znowu wilk odwiedza babcię. 
- No i jak tam, babciu, odnalazłaś już swoje zęby? 
- Tak, odnalazłam. 
- Więc teraz będę mógł cię zjeść? 
- Nie, teraz to ja cię zjem! &#8211; powiedziała babcia i wyszczerzyła swoje białe ząbki.

Autor: Radosław Tomala 
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Czerwony Kapturek: historia prawdziwa </title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6290/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6290/0/</guid>
 <description><![CDATA[
- O Kapturku, to mi papa opowiadał, gdym miał ze trzy lata! &#8211; oburzył się Zenek Maliniak, słysząc propozycję opowieści Konrada. &#8211; Ja to już znam jak swoje pięć palców. I babcię pamiętam, i jej chatkę, i Kapturka, i wilka, i myśliwego&#8230; Wszystko pamiętam! 

- Nie, nie, nie! &#8211; zawtórował mu Bolson. &#8211; Ja też nie mam zamiaru słuchać o jakichś pedałach!... 
- Kapturek był pedałem? &#8211; zdziwił się Zenek. 

- A nie wiesz? 
- Ale&#8230; przecie to była dziewczynka. 
- I co z tego! Myślisz, że dziewczynki nie mogą być pedałami!? 

- No, wydawało mi się, że nie. 
Konrad uderzył pięściami w kolana, pokręcił głową i powiedział: 

- Wy wcale nie wiecie, jak to z Kapturkiem było naprawdę. To co wam powiedzieli rodzice to nic nie warte dyrdymały! Boć z ich opowieściami jest jak z bocianami&#8230;
- Z bocianami? &#8211; Zenek postawił oczy. &#8211; Ach, już rozumiem&#8230; 

- Te &#8211; zauważył Bolson, do którego wszystko dociera o wiele wolniej &#8211; on mówi, że rodzice oszukują? 
- Tak, ale robią to z miłości do&#8230; 
- Nie, nie, nie! Mój papcio nigdy by mnie nie oszukał. 
- A jednak&#8230; 

- Mów za siebie! 
- Mówię za nas wszystkich. 
- Dobra, ale te, no&#8230; dyrdymały to takie pierdoły, znaczy? 
- Tak. 

- Bolson, nie przerywaj już Konradowi, niech mówi, co ma mówić. 
- Ale te pierdoły&#8230; 
- Bolson! 
- A, tak, już nie będę. 

Nastała cisza. Konrad rozprostował palce, zasiadł wygodnie w głębokim fotelu i zaczął mówić. 
- Otóż, mili moi, wszystko zaczęło się od tego, że babcia czerwonego Kapturka zgubiła zęby&#8230; 
- Konrad, powaliło cię?! &#8211; Bolson wpadł mu w słowo. &#8211; Przecie zębów nie da się zgubić! 

- Mi chodzi o taką protezę, dotarło? 
- Proteza, proteza&#8230; A, to coś takiego, co się wkłada i wyjmuje, tak? 
- Tak. Nie przerywaj już, proszę. Więc babcia zgubiła zęby&#8230; 
- Protezę! 

- Dobra, niech będzie: protezę. Tak też się złożyło, że w kilka miesięcy później odwiedził ją wilk, a protezy, co zaznaczam, jeszcze nie odnalazła, i pyta&#8230; 
- Co za pryta?
- Nie pryta, tylko pyta! Wilk pyta, czy mógłby zjeść babcię. Na to babcia: &#8222;Nie, najpierw muszę znaleźć swoje zęby. Ostatnio nic nie jem, bardzo schudłam; z pewnością nie smakowałabym ci. Przyjdź za rok&#8221;. &#8222;Dobrze, tak zrobię&#8221; &#8211; odpowiedział wilk. 

- I przyszedł za rok? 
- Tak, przyszedł. 
- No i co? 
- No i pyta się, czy odnalazła już swoje zęby. Babcia mu na to, że jeszcze nie i żeby przyszedł za rok. I jak przyszedł za rok&#8230; 

- To zjadł babcię &#8211; dokończył Zenek. 
- Nie, nie zjadł. 
- A to babcia nie odnalazła jeszcze swoich zębów? 
- Odnalazła. 
- To jak? 

- Więc jak wilk ponownie odwiedził babcię, zapytał czy znalazła już swoje zęby i gdy usłyszał twierdzącą odpowiedź jeszcze raz spytał, przez grzeczność, czy już może ją zjeść. Babcia wyszczerzyła zęby i odrzekła: &#8222;Nie, teraz to ja cię zjem!&#8221; 

- Dżizys! Babcia wilka?! &#8211; zdumiał się Zenek. &#8211; Konrad, chybaś się dzisiaj nie wyspał&#8230;
- A żeby to tylko wilka! Był jeszcze i Czerwony Kapturek, i Koziołek Matołek, i&#8230; i Kubuś Puchatek, i&#8230; 
- O żesz w mordę!... 

- Te &#8211; Bolson wytrzeszczył oczy &#8211; on mówi&#8230; on mówi, że&#8230; że babcia robiła pulpety z Puchatka i kotlety z Kapturka? 
- I kopytka z Matołka&#8230; 
- I pasztet z wilka &#8211; dodał Konrad, kontynuując swoją opowieść. &#8211; Ale jak każda bajka, tak i ta dobrze się kończy. A naszą opowieść wieńczy przybycie do babci Prosiaczka&#8230; 

- Tego... no&#8230; kolegi Puchatka? 
- Tak. No więc przybywa ów Prosiaczek do chatki, znajdującej się pośrodku Stumilowego lasu&#8230; 
- To chatka babci znajdowała się w Stumilowym lesie? 
- A jakżeś myślał? 
- Nie, tak mi się właśnie wydawało&#8230; 

- I przyszedł Prosiaczek do babci i się pyta: &#8222;Gdzie Puchatek?&#8221;. Babcia się strasznie zmieszała i zaczęła jąkać: &#8222;Ale&#8230; ale jego już tu&#8230; już tu nie ma&#8230; bo&#8230; bo ja&#8230;&#8221;. Prosiaczek zrobił się cały czerwony i wycedził: &#8222;Ty go zjadłaś! Ty zjadłaś mojego przyjaciela! Ty&#8230; ty stara, głupia babo! &#8211; wyjmuje giwerę i strzela do babci &#8211; &#8222;Tra, ta, ta, ta, ta! To za Puchatka, za mojego przyjaciela!&#8221; 
- No coś ty? &#8211; Zenek wybałuszył oczy. &#8211; Ten mały prosiaczek, to on zabił babcię?

- Eee &#8211; wtrącił Bolson, dość niepewnie &#8211; a przecie&#8230; przecie był jeszcze myśliwy. Gdzie on? 
- Nie, nie, myśliwego nie było &#8211; zaprzeczył Konrad. &#8211; Acz jest jeszcze jedno zakończenie tej bajki, jak to mówią: arternatywne&#8230; czy jak tam. Mianowicie, chodzą słuchy, że to nie babcia Kapturka, a Kapturek babcię.
- Ale jak? 

- Normalnie, po prostu babcia znalazła się w brzuszku Kapturka. 
- Powaga?
- No, ale potem ktoś najął prywatnego detektywa, jakiegoś Rudnickiego bodaj&#8230; 
- Rudnicki? &#8211; zastanowił się Bolson. &#8211; Eee, przecie ja znam takiego, we więźniu razem siedzieliśmy&#8230; 

- A widzisz: nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka&#8230; 
- Kiego wilka znowu? 
- Rudnickiego, znaczy. 
- Ale gdzie, gdzie go ponieśli? 
- Do paki. 
- A Kapturka? 

- Też do paki. 
- A Puchatek gdzie? 
- Puchatek z Prosiaczkiem również we więźniu, w Alcatraz, tam gdzie i Kapturek z Rudnickim. 
- A ten&#8230; no&#8230; Puchatek z Prosiaczkiem to za co do pudła trafili? 

- Dobrze nie pamiętam, ale chyba za nielegalny przewóz bimbru przez ruską granicę. 
- Aha. 
- I co było potem? 
- Potem żyli długo i szczęśliwie&#8230; we więźniu. 

- Uhm. I było coś jeszcze? 
- No, gdy ich szczęście się skończyło, zachlali się w trupa miodcokiem Puchatka. I tak oto kończy się ta przygoda. 
- A ten miodcok, co to takiego? &#8211; zapytał Bolson. 
- Gorzała z miodem. Mówią, że całkiem niezłe. 

- Pryta z miodem&#8230; Wiecie, zrobiłem się jakiś taki senny, chyba już pójdę. Adios! 
- Adios! &#8211; odkrzyknęli wspólnie Konrad i Zenek. 

* * * 

Kiedy rankiem, dnia następnego, Konrad szedł do sklepu, napotkał śpiącego w rowie Bolsona. Jego przyjaciel był pijany. W jednej ręce trzymał pustą flachę, a w drugiej pół słoja miodu. Cóż, widocznie za bardzo wziął sobie do serca tę opowiastkę o Kapturku&#8230;

Autor: Radosław Tomala 
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Euro (scenariusz komiksu)</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6289/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6289/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Bohaterowie: 
* Nowak &#8211; szczupły, wysoki mężczyzna po pięćdziesiątce; nieogolony z rozczochranymi, przetłuszczonymi włosami. Ubrany jest w koszulkę na ramiączkach i wytarte dżinsy. 
* Chłopiec &#8211; typowy dwunastolatek: chudy i obstrzyżony na krótko. 
* Józek &#8211; niski, gruby i łysy. Ma podbite oba oczy i zaschniętą krew pod nosem. Nosi spodnie na szelkach i luźny podkoszulek. 

Kadr 1: Widok na front bloku. Mężczyzna (Nowak) wygląda przez okno na trzecim piętrze i groźnie spogląda na huśtającego się na wieszaku chłopca. 
Nowak: Co się kurwa drzesz, szczylu?! 
Chłopiec: Panie Nowak, nasi ze Szkopami wygrali! Wygrali, słyszy pan?! 

Kadr 2: Zbliżenie na Nowaka. Z wnętrza mieszkania dochodzi sygnał dzwonka. 
Onomatopeja: Dzyń, dzyń!
Nowak: Spieprzaj mały, bo się na wieczorynkę spóźnisz. 

Kadr 3: Mieszkanie. Nowak przechodzi przez zabałaganiony pokój. Łóżko jest nie pościelone, po podłodze walają się ubrania, a obraz Matki Boskiej krzywo wisi na ścianie. 
Nowak: Kurwa, kogo znów niesie? 

Kadr 4: Przedpokój. Za półotwartymi drzwiami stoi Józek. 
Nowak: Józek?! Co ci się stało?! 
Józek: Wygraliśmy&#8230; Pokonaliśmy Szwabów&#8230; 

Kadr 5: Kuchnia. Nowak z Józkiem siedzą przy stoliku i przy flaszce wódki. 
Józek: Do połowy dostawaliśmy trzy do dupy. 
Nowak: To tak jak Liverpool z Dudkiem&#8230; Z Milanem znaczy się&#8230; 

Kadr 6: Stadion. Widok na tablicę wyników. 0 &#8211; 5 dla Niemców. 
(W dymku): Mijały minuty, a my traciliśmy kolejne bramki&#8230; 

Kadr 7: Kuchnia. Zbliżenie na Józka. 
Józek: ...Aż nadeszła 83 minuta meczu, kiedy to sędzia podyktował rzut karny dla Naszych. Do piłki podszedł Bąk, wiesz taki gruby, tęgi i w ogóle... A na stadionie cisza jak na pogrzebie. 

Kadr 8: Perspektywa na Józka i Nowaka. 
Nowak: I strzelił? 
Józek: Nie. To znaczy najpierw sędzia zagwizdał, potem jeszcze Bąk popatrzył chwilę na piłkę i... 

Kadr 9: Boisko. Widok na plecy Bąka. 
Onomatopeja: Pryt!!! 

Kadr 10: Kuchnia. 
Józek: I rozumiesz Bąk puścił takiego bąka, że wszyscy Niemcy na boisku pomdleli. Nasi wytrwali, bo im nie obce takie gazy. W każdym bądź razie do końca regulaminowego czasu gry doprowadziliśmy do wyrównania.
Nowak: Była dogrywka? 

Kadr 11: Zbliżenie na twarz Józka. Mężczyzna przybiera tajemniczą minę. 
Józek: Widzisz, wtedy jak Bąk się spierdział, to i sędzia omdlał... I nie miał kto później doliczyć minut. Więc sprawy wzięliśmy we własne ręce. Innymi słowy wtargnęliśmy na boisko i taki wpierdol Niemcom daliśmy... Teraz już wiesz, skąd ten mój wygląd.

Kadr 12: Widok na kuchnię i zaśmiewających się Józka i Nowaka. 
Onomatopeja: Hahahaha!

Autor: Radosław Tomala
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Yeti</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6288/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6288/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Działo się to kilka lat temu, gdy jeszcze uważałem się za zucha i sądziłem, że nic nie jest mi straszne. Znajdowałem się wówczas w północnych Himalajach, na zboczu jednej z gór. Ależ wtedy było zimno. I do tego ta zamieć. A ja brnąłem w górę, właściwie nie wiedząc po co i dlaczego. Gdy już ani rąk, ani nóg nie czułem, a uszy tak piekły, że myślałem, iż za chwilę odpadną, postanowiłem zawrócić, poddać się. Lecz nagle usłyszałem przeszywające krzyki: 

- Graaa&#8230;. Braahh&#8230; Grrr!!!
Odwróciłem się i zaniemówiłem. W moją stronę biegł ogromny i przerażający stwór. Istne monstrum. Miał wielkie łapy, z których wystawały ostre pazury, krótkie, lecz grube niczym pnie starych drzew, nogi. Pokryty był gęstym, białym futrem, właściwie nie różniącym się od śnieżnego puchu. Oczy miał wielkości piłek do tenisa. Szybko uświadomiłem sobie, czym jest owa poczwara. To yeti &#8211; człowiek śniegu. 

Wziąłem nogi za pas. Uciekałem ile sił w nogach tak długo, jak tylko mogłem. Potem padłem. 

* * * 

Ocknąłem się w ciemnej i wilgotnej pieczarze. Ręce i nogi miałem nadal zdrętwiałe, co gorsza skrępowane. Cóż, nie pomyślałbym, że yeti jest dość zręczny i na tyle mądry, by móc zrobić użytek z kawałka sznura. Oddychałem szybko, ale zdecydowanie wolniej niż przed omdleniem, już nie tyle ze strachu, co z braku świeżego powietrza. Zastanawiało mnie, gdzie podział się stwór, który mnie tu przywlókł; przecież w pieczarze go nie ma. Może poszedł na łowy? Ale po co mu ja, co ja tu w ogóle robię? A może on tu już nie wróci? A jeśli tak, to zamarznę na śmierć albo umrę z głodu!

Tę ostatnią myśl niemal wykrzyknąłem. Z pewnością wykrzyknąłbym ją, gdyby nie spierzchnięte usta i suchość w gardle. Ale w tej chwili stało się coś innego.

- Graaa&#8230;. Braahh&#8230; Grrr!!! &#8211; po raz kolejny usłyszałem przerażające krzyki. Zimne skały, na których leżałem, zatelepały się pod wpływem ciężkich kroków. To yeti, to musi być on! I znów ujrzałem wielkie, krwiożercze ślepia i gęste, przypominające śnieg, futro. Wiedziałem, że to coś mnie teraz zje, rozszarpując na kawałki. Miałem tylko jedno, ostatnie życzenie: obym wcześniej umarł na zawał.

Lecz w tym momencie stało się coś niesamowitego. Cała pieczara rozbłysła silnym światłem reflektorów i równocześnie w megafonie rozbrzmiał donośny głos spikera: 

- Mamy cię! 
Uświadomiłem sobie, że znalazłem się w słynnym programie rozrywkowym, a rzekomy yeti był tylko aktorem. 

Och Boże, dzięki ci, że nie umarłem na zawał!

Autor: Radosław Tomala 
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Z zeszytów - 871</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6287/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6287/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Grażyna miała postać kibici i chodziła z wystrzeloną do góry głową.

&#8226; Alkoholików dzielimy na pijących i niepijących.

&#8226; U Żeromskiego ludzie dzielili zapałkę na czworo i też im się zapalała.

&#8226; Konopnicka żyła od urodzenia aż po śmierć.

&#8226; Antek ciężko pracował rękami, a Boryna językiem.

&#8226; Zenon kochał Elżbietę mimo, że był w ciąży z Justyną.

&#8226; Ziębowicz wyrzucał sobie to, że popełnił samobójstwo.
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Z zeszytów - 870</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6286/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6286/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Robinson zatkał kozę kamieniem, żeby mu nie uciekła. 

&#8226; Rodzicami Żeromskiego byli Józef i Wincenty Żeromscy. 

&#8226; Robak, ratując Tadeusza, strzelił do niedźwiedzia, który nie wiedział, że jest jego ojcem. 

&#8226; Przedstawicielem materializmu był Demokryt z Abwehry. 

&#8226; Wieś była samowystarczalna: kobiety dostarczały mleka, mięsa i skór.

&#8226; W komedii bohaterowie dążą do celu powodując śmierć, często zakończoną szczęśliwie.

&#8226; Zosia ujrzawszy Pana Tadeusza zapłodniła się.
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Z zeszytów - 869</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6285/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6285/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Kropka, jako znak interpankcyjny służy zamknięciu myśli raz na zawsze.

&#8226; Alina, w przeciwieństwie do Balladyny, miała stosunek do matki.

&#8226; Tadeusz ujrzał Zosię po raz pierwszy tylko w papilotach.

&#8226; Pod adresem Jaśka skierowany jest cytat: "Gdzie jest chamie złoty róg".

&#8226; Określenie "wiek balzakowski" powstało dlatego, ponieważ bohaterkami powieści Balzaca są nieprzyzwoicie wiekowe damy.

&#8226; Rozstanie Cezarego Baryki z Laurą było bardzo romantyczne, ponieważ on uderzył ją szpicrutą. 

&#8226; Roland był bardzo towarzyski. Nawet po śmierci towarzyszy, znosił ich trupy z pola walki. 
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Z zeszytów - 868</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6284/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6284/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Doktor Judym, ponieważ współżył z chłopami, często znajdował się na czworakach.

&#8226; Jan Kochanowski zamieszkał w Czarnobylu.

&#8226; Z upływem lat Hrabia coraz słabiej uciskał swoje pokojówki i kucharki.

&#8226; Dulska trzymała męża w domu, aby nie stracił moralności.

&#8226; Gdy nadszedł dzień wesela, Boryna ruszył na pannę młodą.

&#8226; Grażyna, żona Litawora, była mu bliska duszą, sercem i zbroją.
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Z zeszytów - 867</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6283/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6283/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Jagienka rozgniatała orzechy bez młotka, bo miała twarde przyrodzenie.

&#8226; Cześnik i Rejent błogosławią małżeństwo, a Wacław i Klara dochodzą do skutku.

&#8226; Cześnik mówił barczystym głosem.

&#8226; Dawniej gdy kawaler chciał zdobyć panienkę, musiał do niej przyjść z dobrym krokodylem. Świadczy o tym wypowiedz Klary do Papkina.

&#8226; Na dworze paw nadymał swój piękny ogon.

&#8226; Hemingway napisał między innymi nowelę "Stary człowiek nie może".
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Z zeszytów - 866</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6282/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6282/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Czarnecki zebrał dużą kupę chłopską.

&#8226; Amerykanie mieli swój interes w Morzu Śródziemnym.

&#8226; Anders był umundurowany aż po pas.

&#8226; Cesarz Klaudiusz był nieśmiały, więc nie odważył się zabić swojej żony.

&#8226; Drzymała woził się wozem naokoło, a Niemcy mogli mu naskoczyć.

&#8226; Franciszek Józef oprócz kobiet klepał również konie, podczas gdy inni klepali biedę.
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Uśmiech prezydenta</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Rysunki/17/6281/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Rysunki/17/6281/0/</guid>
 <description><![CDATA[

]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Humor maturalny 2009 - część 3</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6280/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6280/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Gdyby każdy człowiek miał taki charakter jak Zosia, to cała kula ziemska by z tego skorzystała.

&#8226; Mickiewicz przestawił dwie skrajne części kobiecej natury. I chociaż przepaść pomiędzy charakterem jednej jak i drugiej była ogromna nie da się ukryć, że obie pragnęły kochać. Jak każdy z nas. Jak każdy Polak.

&#8226; Była zdesperowana, gdyż szybkim krokiem zbliżał się czas staropanieństwa, co było jej największym koszmarem.

&#8226; Tadeusz podszedł do Zosi z ptakiem w ręku.

&#8226; Zosia siedziała na parkanie i bawiła się ptakiem Tadeusza.

&#8226; Wolałbym ożenić się z Zosią. Telimena mogłaby najwyżej zostać moją kochanką.

&#8226; Telimena swoim życiem seksualnym skomplikowała życie mieszkańców Soplicowa.
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Humor maturalny 2009 - część 2</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6279/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6279/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Postać Zosia jest jak młodziutka, pełna witamin, świeża, pachnąca brzoskwinia. Natomiast postać Telimeny jest jak wysuszona, pomarszczona, puszczająca soki, wręcz rozpadająca się na kawałki już dojrzała brzoskwinia. Jak odbicie w lustrze sprzed dwudziestu lat.

&#8226; Każdy, nawet najmniejszy Polak, zna "Pana Tadeusza".

&#8226; Telimena bardzo często dla zwrócenia na siebie uwagi i przyciągnięcia wzroku płci przeciwnej odkrywa nieco piersi.

&#8226; Zosia kocha Tadeusza, a Telimena pragnie tylko jego ciała. Młodego zresztą.

&#8226; Uciekła jak motyl, śpiewając w podskokach.

&#8226; Telimena połączyła się na mrowisku z Tadeuszem.

&#8226; Telimena pragnęła zabaw, salonów oraz męża.
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Humor maturalny 2009 - część 1</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6278/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Humor_szkolny/11/6278/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Telimena zarzuciła swe łabędzie piersi na ramiona hrabiego.
 
&#8226; Zosia wstydziła się ukazywać swoje wewnętrzne piękno na zewnątrz. 

&#8226; Tren IX nie uspokoił Kochanowskiego, więc napisał jeszcze dziesięć.

&#8226; Urszulka zginęła, bo połknęła wrzeciono.

&#8226; Starość to słowo, które często wywołuje lęk i obawę przed dalszym życiem, którego zapewne pozostało tym ludziom niewiele.

&#8226; Te sytuacje mogą spowodować wypadek w domu, jak i na drodze, bo utrata świadomości może na chwilę oddzielić kontakt mózgu z człowiekiem.

&#8226; Będąc Polakiem to wstyd nie znać wielkiego dzieła A. Mickiewicza pt. "Pan Tadeusz".
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Ludzie wspólnoty</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6277/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6277/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Sposób spędzania czasu przez emerytów w różnych krajach:  

USA - butelka whisky i cały dzień na rybach,  
Francja - butelka wina i cały dzień na dziewczynkach,  
Polska - butelka moczu i cały dzień w przychodni.

Obecnie, póki co, do kontaktów z ludźmi nie pali mi się. W głowie zaś mam kilka żelaznych adresów LUDZI-WSPÓLNOTY funkcjonujących w mym małym Państwie Celów. Termin rozszyfruję za chwilę...

Na mym biurku /stoi? leży?/ martwa natura: stareńki laptop, biografia Al Capone&#8217;a, pastylki Alca Prim, gazety, pisma, zdjęcie /autoportret?/ Zielonego Kota w butach uszytych przez Cech Życzliwych, zapiski, notatki. Właśnie przeglądając te szpargały, natrafiłem na kilka zdań, które wypisałem z polemiki Bronisława Łagowskiego pt. &#8222;Fromm, czyli etyka na opak&#8221;, a pomieszczonej w krakowskim &#8222;Zdaniu&#8221;:

&#8222;Autor &#8222;Ucieczki od wolności&#8221; proponuje nam etykę na opak: wiele z tego, co on umieszcza po stronie &#8222;mieć&#8221; i potępia, w gruncie rzeczy jest cenne. Człowiek, który posiada - informację, umiejętności, stanowisko, dom, poglądy czy warsztat pracy jest społecznie i cywilizacyjnie wartościowszy niż ktoś, kto wnosi do świata tylko patos osobowości. To właśnie nieposiadanie powinno być podejrzane z moralnego punktu widzenia, ponieważ pociąga za sobą nieodpowiedzialność&#8221;.
Ponieważ czuję się podejrzany... reaguję. Na chłopski rozum, czyli logicznie rzecz ujmując, autor ma rację: los jednostki w naszym społeczeństwie - już nieomalże kuriozalnie - zależy od stanu posiadania; a także (o zgrozo!) &#8211; od wszelakich koneksji i słynnych układów, na które ponoć nie ma rady&#8230; Pan Jan by rzekł, że tylko &#8222;jedni na drugich warczym - sposobem gospodarczym.&#8221; Jednak mój punkt siedzenia określa nieco odmienny punkt widzenia. Faktem jest jednak, że stan posiadania jeszcze dla bardzo, bardzo wielu spośród nas - jest obcy. 

Ja jednak żyję wśród LUDZI-WSPÓLNOTY, o czym wspomniałem na wstępie. Myślę tu o wspólnocie towarzysko-ekonomiczno-blokowej. Korzystam zaś /proszę mi wybaczyć wyrażenie/ ze zjednoczonych stanów posiadania owej wspólnoty. Tylko w masie jestem w krasie!

I tak - INFORMACJE z pierwszej ręki - posiada Marczakowa z trzeciego piętra a także wróżka i jasnowidząca Petronela - mieszkająca wraz z czeredą kotów na parterze. Panoszący się na korytarzach smród kocich odchodów - narkotyzuje każdego mieszkańca bloku i pewnie stąd mamy już wizje oraz   &#8222;widzenia&#8221;&#8230; STANOWISKO - słynny prezenter telewizyjny i bożyszcze kobiet, fundujących mu co roku Victora. Przyznaję, do tej pory nie wykorzystywałem jego stanu /posiadania/, choć mieszka w tej samej klatce... Jednak buduje już luksusową willę z basenem, bowiem zarabia ponad 70 tys. złotych miesięcznie, co nam &#8211; szarakom &#8211; w głowach się nie mieści! UMIEJĘTNOŚCI I KWALIFIKACJE ma mój gospodarz &#8222;brylantowa rączka&#8221;. To hydraulik, monter, elektryk, stolarz, murarz, malarz, szklarz, mechanik, powiernik strapionych dusz - w jednej osobie. DOM, POGLĄDY, KONEKSJE I DOCHODY, a także przesympatyczną żonę, dzieci i niebywałe wprost doświadczenie /życiowe/ - sąsiad taksówkarz, który wciąż udziela mi darmowych korepetycji z życia współczesnego. Patrz: &#8222;Propedeutyka nauki o społeczeństwie klasowym&#8221;. WARSZTAT PRACY, ROZLEGŁE WPŁYWY... TAKŻE FINANSOWE, wspaniałą cichą metę i cudownie destylującą bimber aparaturę - sąsiad inżynier, bezrobotny, wiążący koniec z końcem na luksusową kokardkę piętro wyżej. Co prawda &#8211; sąsiad inżynier ma krewnego, posła z PSL-u i w każdej chwili może mieć pracę, ale nie chce być dyrektorem ani członkiem zarządu żadnej spółki. Ot, taki sobie ekstrawagancki dziwak!.... Oni to sprawiają, że jestem społecznie i cywilizacyjnie dowartościowany, a także wypłacalny i odpowiedzialny. Posiadam  nawet własne SIŁY bardzo szybkiego reagowania w postaci wilczycy Diany.

W tym kontekście stać mnie na luksus &#8222;wnoszenia do świata&#8221; zdrożnego patosu osobowości, z którym od pewnego czasu /do czasu/ obnoszę się na łamach. Patos ów jest nieszkodliwy, bowiem rodowód swój i korzenie ma w niekwestionowanej pozycji, jaką zajmuję w moim Państwie Celów - ma się rozumieć, jako szczęśliwy /nie bójmy się tego słowa/ i dowartościowany przedstawiciel społeczeństwa w państwie prawa /nie bójmy się tego.../.
Tak więc odrzucam obco brzmiące pytanie: &#8222;Mieć czy Być?&#8221; Mam i jestem, bo myślę /czytaj: główkuję/. Ten wariant egzystencji wybrałem i polecam go innym. Więcej życzeń nie mam. Niech no mi się tylko państwo nie wtrąca, skoro w ogóle nie pomaga w niczym(!), tylko żąda bym opłacał tę rozpasaną biurokrację, te zadęcia i pierdnięcia rządu, Sejmu, Senatu, kancelarii prezydenta &#8211; słowem: &#8222;klasy próżniaczej&#8221;, jaką to uwagę poczynił już był Mark Twain w swoich smutno-prześmiewczych zapiskach.

Ale, ale, co ja słyszę?! Że co? Że cwanie egzystuję na statusie dłużnika? Posłuchajcie zatem myśli szczerozłotej Nauki, płynącej prosto z życia - autorstwa Karela /nomen omen/ Polačka:

&#8222;Dłużnik to budowla podpierana za wszystkich stron. Taka budowla nie może runąć. Wierzyciele nie pozwolą jej paść. Straciliby nadzieję, że odzyskają swoje pieniądze./.../ Dłużnik przypomina ciężko chorego. Ma wadę serca, galopujące suchoty, cierpi na chorobę nerek i nawala mu wątroba. Potem już wszystko jedno, czy do tych cierpień dołączy jeszcze zepsuty żołądek&#8221;.
Dlatego, moi Drodzy, dopóki istnieją ci, co pożyczają /wszak nie tylko o pieniądze chodzi!&#8230;/ - dłużnik ma się - wbrew pozorom - świetnie! Czego i Wam życzę kreśląc się z uszanowaniem.

* * * 

PS. Ostatnie lata sprawiły, że nasze społeczeństwo zostało podzielone, zdezintegrowane, mocno rozbite a ludzie ludziom, rodacy rodakom(!) -  zgotowali piekło na ziemi. Nie ma śladu więzi ani solidarności międzyludzkiej. Nie tak drzewiej bywało, oj, nie tak&#8230; 

Wrodzonego &#8211; naszej nacji - chamstwa nie zmienię, agresywnych i grubiańskich typów nie wychowam. Szkoda więc mi czasu, sił i zdrowia na podejmowanie syzyfowej roboty. Chcę zmienić coś, czego zmienić nie sposób - przecież w sumie chodzi o nasze wstrętne cechy narodowe, utrwalone historycznie, z których nie bez przyczyny śmieje się cała Europa. Najlepiej to podobno widać na emigracji, gdzie największym wrogiem dla Polaka jest drugi Polak. Smutne to, tragiczne wręcz, ale prawdziwe... Litwini, Rosjanie, Portugalczycy, Turcy, Brazylijczycy, o Kurdach nie wspominając - trzymają się razem, starają się w życiu wspierać. Patrząc na Polaków nie mogą zrozumieć tej zawiści, wrogości &#8211; wręcz: nienawiści oraz wzajemnego podkładania sobie świni. Cóż więc się dziwić, że taka sama sytuacja panuje w każdej zbiorowości - po prostu jako nacja tacy jesteśmy.

Klasyk ujął te przemiany w myśl, którą ubrał w słowa &#8211; wcale nie odświętne:

"Człowiek człowiekowi wilkiem -
Lecz ty się nie daj zwilczyć!
Człowiek człowiekowi bliźnim -
Z bliźnim się możesz zabliźnić!"

Autor: Marek Różycki jr.
marrjr@interia.pl
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Minęły w końcu czasy</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6276/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6276/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Minęły w końcu czasy brudnej polityki, 
Nikt nie tropi układów, nie sieje paniki 
Widzimy za to w całej dziś okazałości, 
Politykę spokoju, ładu i miłości 

Nawet kryzys, którym straszyła opozycja, 
Niestraszny kiedy rządzi nasza koalicja 
Poprzednicy fundusze z Brukseli ściągali 
My Unii dołożymy, przecież ją kochamy 

Koncepcję zresztą mamy jedyną na świecie, 
Jak można uzupełnić deficyt w budżecie 
Do szkoły więc wyślemy nasze sześciolatki, 
By, jak dorosną, wcześniej płaciły podatki 

Młodzież z lekcji historii łaskawie zwolnimy 
Po co nam one, kiedy euro-raj tworzymy 
A dzieci w podstawówce uczą się wierszyka 
Małego świadomego Europejczyka 

Tylko prezydent naszej linii nie chce trzymać 
Więc mu zrobimy w mediach wstyd i czarny pi-ar 
Nawet jeśli nie wyjdzie numer z samolotem, 
To zawsze go możemy poszczuć Palikotem 

A na koniec nastąpi ten szczęśliwy dzień 
Kiedy się zlikwiduje wredny IPN 
I tak pięknej o stole okrągłym bajeczki, 
Nie popsują już żadne historyków teczki 

Wystarczy nam komisja od pisowskich zbrodni 
Nawet gdy nie potrafi żadnej udowodnić 
I tak żyjemy sobie w kraju naszych marzeń 
Choć brak autostrad pięknie rosną nam sondaże 

Stoczniowcy protestują? Cóż, dwa lata temu 
Mieliby wsparcie elit oraz TVN-u 
Dziś ten, kto naszej władzy próbuje podskoczyć 
może najwyżej dostać gazem między oczy. 

A nawet gdy wyborcy kiedyś nas rozliczą, 
Wejdziemy w koalicję z rozsądną lewicą 
I tym sposobem prędzej zgaśnie słońce w Peru 
Niż uda się odsunąć nas od władzy steru.
 
Autor: Michał Kędzierski
maj 2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fraszki erotyczne Ciołkiewicz-3</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6275/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6275/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Podobno

Myślę, że miłość do grobowej deski
to także jakiś rodzaj makabreski.


Przestroga

Nie kradnij całusa, nie czyń bezeceństwa!
Możesz za to dostać wiele lat... małżeństwa!


Protest

Sam na sam jest dla mnie plamą!
Stokroć wolę sam na samą...


Noc poślubna

Pan w noc poślubną spytał się żony:
Czy jestem dobrze ułożony?


Wyznanie erotomana

W pani tak wiele jest uroku,
lecz ja chcę tylko dotrzymać kroku...


Dygnitarz

W swej karierze dużo
mieści pięknych treści,
gdyż piastuje urząd,
sekretarkę pieści...


Matematyczka

Aby równowaga zwichnięta nie była,
dzieląc ciągle łoże, dochody mnożyła...


Wierna żonka

Mrzonka
małżonka.


Skojarzenia

Dzierlatka jak zagadka
łatwiejszą się stanie.
Potem jedną i drugą
czeka rozwiązanie...

Autor: Apoloniusz B. Ciołkiewicz
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fraszki erotyczne Ciołkiewicz-2</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6274/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6274/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Wywód krótki prostytutki

Refleksja taka jest pani Wioli
z młodym Murzynem leżącej na wznak,
że od przybytku głowa nie boli,
lecz coś innego, niestety, tak.


Wyznanie pewnego Filona

Chociaż się w metaforach i grach słownych gubię,
to nie spocznę na laurach! Bo na Laurze lubię...


Miałaś

Miałaś we mnie swego fana,
kiedyś była rozebrana...


To takie ludzkie

Potrafi nawet niemy na migi
prosić dziewczynę, by zdjęła figi...


Niepolitycznie, a erotycznie

Tu nóżka lewa, tam nóżka prawa...
Dopiero w centrum będzie zabawa!


Miłe panie

Zapraszają wszystkich gości
niezależnie od długości
(geograficznej - oczywiście...).


Rozmowa konkretna

Chcę złożyć dłonie
na Twoim łonie...
Odrzekła: O, nie,
raczej nie dłonie!


Bywa

Choć życzenia są pobożne,
ich spełnienie bywa zdrożne.


Ciało sekretarki

Strefa
szefa.


Autor: Apoloniusz B. Ciołkiewicz
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fraszki erotyczne Ciołkiewicz-1</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6273/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6273/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Moje rozarium

Chociaż mnie róża
wdziękiem odurza,
idę do Róży,
bo wdziękiem służy...


Pod płaszczykiem

Pod płaszczykiem cnoty
na seks moc ochoty.


Przybyli ułani

Pod okienko przybyło raz ułanów mrowie,
a w okienku dziewczyna - cudo, co się zowie!
Lecz aby sprawiedliwie w tej historii było,
po miesiącach dziewięciu pannie też przybyło.


Genitalia 1

Bazy
ekstazy.


Genitalia 2

Często ogarnia mnie euforia,
bo dzięki nim non omnis moriar.

Bajka dla pani

Twe nogi są jak bajki,
więc myślę, że może
i ja także coś wreszcie
między bajki włożę...


Bajeczne dni

Dni z tobą były bajką,
ty sama morałem,
a ja głupi, morału
nie wykorzystałem.


Do pani

Cóż, przestrzec ciebie chyba nie zdążę:
Miałaś zajść do mnie, ale nie w ciążę...


Idealne małżeństwo

Od wielu lat (daję słowo!)
w harmonii trwamy niezmiennie:
Ja - nastawiony pokojowo,
a moja żona - kuchennie....

Autor: Apoloniusz B. Ciołkiewicz
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Przedwyborcze żarty i pomyłki</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6272/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6272/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Przed wejściem na antenę TVN 24 Jarosław Kaczyński zażartował z "Tuska-prownicjusza". Kilka dni wcześniej, w oficjalnym wystąpieniu pomylił się, zachęcając wyborców do głosowania na Platformę Obywatelską. 

(maj 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Po co Wałęsie Libertas?</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6271/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6271/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Lech Wałęsa wygłosił wykład w Rzymie, podczas zjazdu partii Libertas. I przypomniał, że jego emerytura prezydencka, to 3 tys. złotych miesięcznie.

(maj 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Świńska grypa dotarła do nas?</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6270/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6270/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Na świecie coraz głośniej o ptasiej grupie, która z Meksyku rozprzestrzenia się do innych krajów.

(maj 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Tusk będzie dawcą narządów</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6269/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6269/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Premier Donald Tusk podpisał deklarację dawcy narządów. Ze względu na wiek (52 lata), po śmierci może być dawcą tylko nerek i rogówki oka.

(kwiecień 2000)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Prezydent funduje kurniki dla Gruzji</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6268/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6268/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Kancelaria prezydenta Kaczyńskiego zakupiła materiały do zbudowania 300 kurników, które powstaną w Gruzji. Jak twierdzi przedstawiciel kancelarii, to pomoc dla uchodźców gruzińskich z Osetii Południowej, na prośbę gruzińskiego rządu. 

(kwiecień 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Cudowne dekodery TV Trwam</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6267/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6267/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Zestawy do zestawu TV Trwam kupowane przez fanów telewizji ojca Rydzyka kosztują 300 złotych czyli 3 razy drożej niż sprzęt o tych samych parametrach, w dodatku jest przestarzały technologicznie. 

(kwiecień 2009)

]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>50 tysięcy za smak czipsów</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Ciekawostki/10/6266/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Ciekawostki/10/6266/0/</guid>
 <description><![CDATA[
50 tysięcy funtów brytyjskich otrzymała 27-letnia Brytyjka, która wygrała główną nagrodę w konkursie na nowy smak chipsów ziemniaczanych.

Jej pomysł, to czipsy o smaku tradycyjnego angielskiego śniadania, na które składają się: smażony bekon, tosty z masłem, smażone jajka i oraz sos pomidorowy. 

Chipsy o nowym smaku wkrótce pojawią się na brytyjskim rynku.

(maj 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Kreslene vtipy. Google</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Rysunki/17/6265/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Rysunki/17/6265/0/</guid>
 <description><![CDATA[

]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Przepisy i rozsądek</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Rysunki/17/6264/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Rysunki/17/6264/0/</guid>
 <description><![CDATA[

]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Monolog II. Występ</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6263/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6263/0/</guid>
 <description><![CDATA[
(Wejście na scenę i &#8222;stojanie&#8221; &#8211; stać czy usiąść nawet na taborecie czy na krześle &#8211; wejść ze swoim krzesłem. Postać chwilkę, minutkę, i usiąść i siedzieć &#8211; cztery minuty, bez słowa, nawet bez dzień dobry.
Oni się patrzą na Ciebie &#8211; widownia &#8211; Ty na nich - obserwujecie się nawzajem i nagle coś ewentualnie ktoś zaczyna krzyczeć, że np. za bilet zapłacił, że coś, i można wtedy wstać &#8211; lekko zbulwersowany, że zakłóca spokój ten ktoś).

- Że co?!..., że dużo, tak?!... Zapłacił pan i chciał pan coś zobaczyć?!... No to widzi pan, co, nie ładny program, nie ładny &#8211; ja?!!..., albo zespół?!!..., nie ładnie grają, grali?!..., nieładnie?... To proszę, może pan wyjść, za bilety nie zwracamy!...

Zespół, pokażcie jak gracie!... Ale z wykopem coś poprosimy!...

(zespół gra, albo z taśmy pan dźwiękowiec &#8211; dj)
(można potyniać, pokiwać głową, nogą, ręką)
(przestali grać i ...)

(dwa wstępy)
1) ...No dobra, poszedł sobie... uff, to mogę się przywitać, przepraszam, że dopiero teraz, ale nie chciałem, żeby ktoś mi przeszkadzał, wybaczcie ale ja strasznie wrażliwy jestem, także nie wiadomo na czym i czym by się to mogło skończyć...

2) ...No, widzę że spodobało się, no dobrze, niech pan, państwo zostaną już, już jestem spokojny, to teraz się mogę przywitać. Przepraszam, że dopiero teraz, ale nie chciałem, żeby ktoś mi przeszkadzał, wybaczcie ale ja strasznie wrażliwy jestem, także nie wiadomo na czym i czym by się to mogło skończyć...

- Dzień dobry (Dobry wieczór) państwu, jakże mi miło państwa widzieć... Troszkę jestem podenerwowany tą całą sytuacją, co tu miała miejsce, chociaż to to mały pikuś, gorsze to to co się w państwie, kraju naszym się dzieje... same absurdy po prostu, aż szkoda słów normalnie..., ale dobra powiem, najwyżej...

No to tak, zaczęło to się w sumie tak już naprawdę dziwnie od przełomu tej III naszej Rzeczypospolitej na IV..., poszliśmy na wybory i wszyscy w śmiech,... matko, z czego wy się śmiejecie?! Pytam, no z czego?! No z siebie tylko i wyłącznie. Najpierw wybierają się i się śmieją z własnego wyboru, czy to nie absurd?!... Ja rozumiem, śmiech to zdrowie, no ale nie taki, szyderczy, no ludzie, trochę szacunku!...do samych siebie!... Ale tu to samo było, zauważyli państwo? Przyjedzie taki, przepraszam ze przypominam, jeden z drugim, krzyczy że zapłacił, że coś chce... ale nie podoba się, odzywa się w ogóle..., to po kiego żółwia przyjdzie taki jeden z drugim?!...pytam się?!...

Przepraszam, zdenerwowałem się, przepraszam... Dobra, ale to inny znów absurd w kraju naszym, no na ten przykład...

Nie wiem jak to odbierzecie, ale w sumie, żeby nie skłamać, żyć w tym państwie to jeden wielki absurd, no bo tak..., w tym państwie chcieć a nie chcieć to jest to samo..., ale o tym już wspominaliśmy, w sensie, przykładzie...

Dobra, to ja się będę z Wami żegnał, bo strasznie śpieszy mi się na samolot, do Ameryki lecę, a co... Nie, żebym chciał czy coś, obowiązki wzywają, Oskary, nie Oskary, wywiady, rozumiecie?..., no...

Bo jak się spóźnię na samolot, to nie wyjdziecie stąd prędzej jak nie dopłacicie drugie tyle do biletu..., no, co?!... Mnie bilet przepada, to ktoś za to musi zapłacić,  a dlaczego ja miałbym płacić?!... Społeczeństwo niech zapłaci, bardzo dobrze Wam to wychodzi przecież...

Ale nie, żebym wyciągał od Was kasę, nie, nie... Jak kto by się spóźnił na coś, pociąg, samolot czy tramwaj, sam bym Wam pomógł w potrzebie, &#8222;pożyczył&#8221;na bilet..., zwrócicie jak będziecie mieli, byle jak najszybciej..., Żartuję, ale głupio tak chyba nie oddawać, co?..., ja bym tak nie mógł, no ale nie ważne...

Chciałem wam powiedzieć, życzyć Wam pogody ducha na te lata, które wam zostały, co by Was szczęście nie opuszczało, i na razie!

Autor: Michał Przybylski
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Monolog I. Unia</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6262/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6262/0/</guid>
 <description><![CDATA[
- Panie, ludzie!... Weszliśmy do Unii, tak?!..., I jak się z tym czujecie?!... Bo to cholera, że się tak wyrażę, moim zdaniem, według mnie, toż to na dwoje babka wróżyła, panie. No, bo tak..., chociaż ja wiem..., czy to przez Unię w ogóle...

W sumie to za nimi nie trafisz, panie..., no bo tak..., żeby piwko sobie dziabnąć, wypić, no toż to normalnie nie do pomyślenia..., ciepło na dworze, na polu jak to niektórzy gadają..., a Ty idź człowieku zgnić z tą butelczyną do tego kwadrata, kwadratu..., no dajcie spokój, no ludzie...

Ja rozumiem, jakbym coś wywijał, łamał tę ławkie panie..., ale spokojnie panie siedzieć na tej ławeczce, z kolegą często, porozmawiać, a tu szast prast, przyjdą Ci takie w niebieskich i ooo...

Pińcet złoty, najtaniej sto, panie...

No ludzie, toż to najdroższe piwo w życiu panie...

Ale ja, my z kolegą, takie niespotykanie spokojne ludzie, rodacy, bo Ci w niebieskich też Polacy, znaczy ładnie po naszemu rozmawiali do nas, chociaż opaleni...
Bo, po wyglądzie to panie nie ma co oceniać, czy Polak czy nie, bo to nigdy nic nie wiadomo, panie...

Z drugiej strony to też nie ładnie, nie wypada po wyglądzie oceniać..., no tak..., no bo po co się chcieć pomylić? Lepiej delikatnie zapytać: &#8222;Panie, a pan Polak.?&#8221;. No i wszystko jasne, najwyżej w zęby ktoś dostanie, a o wiek to już w ogóle panie, zapytasz panie, toś jest niekulturalny..., bo niby co cię to obchodzi ile kto ma lat,  

To ja mówię, obchodzi, obchodzi..., i znów w zęby..., Ale spróbuj nie zapytać, to cię zaraz wezmą za nie wiadomo kogo panie..., że nie interesuje, że ma gdzieś, że robi swoje, no ludzie, no masakra.

Spójrz panie, jesteś przegrany, nie spytasz zaraz jakieś CBA czy inne jakieś, panie..., jak to mówią Ci Cyganie starzy, czy Górale, Murzyni też ostatnio, no że tego, że tak źle, tak nie dobrze..., także ludzie, panie...

Wracajcie z tych swoich Irlandii i innych takich, Wyście doświadczeni bardziej, nauczcie tu tych jak się powinno, bo tak to każdy wyjedzie i co..., i koniec kariery, a o Polskę trzeba dbać..., trzeba dbać panie, chociaż z drugiej strony...,  Polacy..., na Polaka nie ma cwaniaka panie, jak to mówią, no bo tak..., tu niby tak niepozornie wyjeżdżamy, coś że się nie interesujemy ale jak coś, jakieś zagrożenie to zaraz się panie umiemy zebrać w kupę..., bo raźniej..., zebrać i cuud... nad rzeką, a co...

My po prostu umiemy przede wszystkim żyć w stresie, się zebrać w sobie..., to rzućcie te antydeprechy i walczcie o swoje, panie..., Dobra, to życzę! Dziękuję.

Autor: Michał Przybylski
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Monolog III. Nauka</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6261/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6261/0/</guid>
 <description><![CDATA[
(Spokojnie to mówić, cały czas spokojnie, z ewentualnościami różnym okazywaniem emocji, w zależności, jak się to będzie czuć).

- Dzień dobry, będę strzelał... Jestem tu po to, żeby nauczyć przybyłych tu wszystkich państwa, jak się zachować na scenie, w przypadku.. w różnych przypadkach... ale najważniejszy przypadek, największy nacisk będę... no, że ogólnie rzecz biorąc, trzeba umieć się znaleźć na tych deskach, począwszy od jednej, na tej której się stoi akuratnie... najpierw trzeba się nauczyć stać na jednej, później ewentualnie jak już będziecie czuli się pewnie na tej jednej, można zacząć zmieniać te deski, chodzić nawet po całej scenie... i to w dodatku ciekawe, wnet interesujące musi, przydałoby się, żeby było...

...No, to najważniejsze, czuć pewność siebie, jak to w życiu... wiecie... ale jak to w życiu, pewność siebie nie może być przesadna, należałoby też czuć troszkę współczucia, np. że państwo tam muszą siedzieć, się męczyć, męczyć swoje litery... bo taki alfabet, to wiecie, ma swój wiek kurcze... 

...No, to tak.., ja teraz poprosiłbym kogoś z państwa, nie musi to być jedna osoba, nawet lepiej jak więcej by się znalazło, łatwiej będzie pokazać, co mam do pokazania...
...nie, nie, nie... nie bójcie się proszę, nie ma się czego bać, nie będziemy brali przykładu z piosenkarzy, co zapominają słów, liter i decydują się na pokazanie tzw. ściągi z literami, normalnie ściągają gatki i proszę... wszystko jasne, już wszystko wiadomo, jak to w szkole, spojrzysz i już wiesz, przypomniało się i pani oddaje sprawdzian sprawdzony ze słowami, bardzo dobrze, trzy plus...

Autor: Michał Przybylski
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Skurwysyndykalista</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6260/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6260/0/</guid>
 <description><![CDATA[
SYNDYKALISTA
JEST JAK GLISTA
PĘDZI NA TWÓJ KOSZT
DOSTATNIE ŻYCIE
JAK TASIEMIEC
I DO TEGO
W TWOIM JELICIE...
MA ZNACZEK KOMBINEZON I KASK
I Z KULFONAMI TRANSPARENT
GDY PREZES WYPADNIE Z ŁASK
ZWIĄZKOWCA &#8211; TO AMEN... AMEN & AMEN
W KIESZENI MA KULĘ Z ŁOŻYSKA
I WYJE SYRENĄ JAK STRAŻAK
BA! KOCHA ZADYMY I DYMY
ZAPALENIEM OPON ZARAŻA
A SKĄD MA SZMAL NASZ GUEVARA?
ZE SKŁADEK A MOŻE GO ZNALAZŁ..?
ZE SKŁADEK &#8211; TO MU NA OBIADEK...
WIĘC CHYBA KURWA  MAĆ
NA RÓLKĘ & IDEJKĘ & DEMOLKĘ
KTOŚ MUSIAŁ MU PEWNIE DAĆ!!!

Autor: Tadeusz Buraczewski
08. 05. 2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Świńska grypa w Afganistanie</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6259/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6259/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Z aktualnych danych WHO wynika, że wirus A(H1N1) do Afganistanu jeszcze nie dotarł. Zamiast niego pojawiła się w tym kraju ogarniętym wojną ogólnoświatowa panika.

W krajach muzułmańskich świnia uchodzi za zwierzę &#8222;nieczyste&#8221;. Spożywanie  boczku, golonka czy nawet schabowego dla miejscowych stanowi grzech śmiertelny na miarę współpracy polskiego obywatela z własnymi organami bezpieczeństwa. Tak więc na żadnym szczeblu gospodarki Afganistanu świnie nie występują. To zupełnie inaczej niż u nas, gdzie świnia stanowi nieodłączny element rodzimego krajobrazu w każdym jego przekroju. U nas to apetyczne zwierzę występuje wszędzie. W Afganistanie jest tylko jedna świnia. Mieszka sobie spokojnie w ZOO w Kabulu i nie obawia się rzeźnika, a tym bardziej, że zostanie podana na stół miejscowych dygnitarzy jako potrawka w kabulu. Miejscowych zoologów przeraziły wieści o nadchodzącej świńskiej grypie, więc zagrozili, że albo zwierzę &#8222;nieczyste&#8221; zostanie odizolowane, albo oni to miejsce przestaną odwiedzać. Być może nieświadomemu zagrożenia zwierzęciu groził nawet lincz. Dyrektor ZOO w Kabulu Aziz Gul Saqib, nie będąc w stanie wyegzekwować prawa, a tym samym zapewnić bezpieczeństwa samotnej afgańskiej śwince, polecił dla niej wybudować specjalny, zamknięty wybieg. Piggy przeniesiona więc została w miejsce odosobnienia, gdzie teraz odbywa kwarantannę. Przebywa na terenie ZOO z dala od rodzimego wybiegu, ale w odległości znacznie mniejszej niż dystans między Gdańskiem a Krakowem. W ten sposób ma zapewnione bezpieczeństwo, a goście ogrodu zoologicznego nie muszą odpędzać zwierzęcia drągami, czy też palić opon, żeby okadzić się przed zarazą. Aziz Gul Saqib nie przejawia też zamiarów zostania prezydentem Afganistanu, więc stan prawny jest mu w tym przypadku zupełnie obojętny.
Mieszkańcy Kabulu na co dzień nie mają styczności ze świniami. Kabul nie ma też bezpośrednich połączeń lotniczych z Meksykiem. Świnia w Kabulu jest darem chińskiego ogrodu zoologicznego. Widząc świnię w klatce Afgańczycy reagują paniką obawiając się zarażenia. Większość gości ZOO jest zadowolona z odizolowania zwierzęcia. Uważają oni, że wirus grypy przenosi się ze świni na ludzi, więc zwierzęcia nie powinno tam być. Wynika to z ich niewiedzy. Nie to co u nas! Nasze społeczeństwo jest świadome, mając  każdego dnia do czynienia ze świniami. Zwierzę popularne, smaczne i czyste. Chociaż pożre wszystko co w korycie i poza nim dostępne się staje, to obrzydzenia nie wzbudza. Taka norma!

Mając w ofercie drobiową kiełbasę (może być wyborcza), gęsi, kaczki, mięso czerwone, nabiał z jajami na czele, zieleninę nawet z czterolistną koniczyną, swobodnie importowaną całą gamę towarów spożywczych - Polak i tak ostatecznie zawsze wybierze świnie!

Autor: Bogusław Sielecki
maj 2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem. Kapitał</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6258/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6258/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub wręcz umiejscowiona poza kastą w systemie stanowym Indii. Są oni &#8222;niedotykalni", przez to, że wykonują tzw. nieczyste zawody. Hipotetycznie w Polsce pariasem zostać może każdy.

- Z głębi dziejów, z krain mrocznych, puszcz odwiecznych, pól i stepów, nasz rodowód, nasz początek, hen od Piasta, Kraka, Lecha. Długi łańcuch ludzkich istnień połączonych myślą prostą: żeby Polska, żeby Polska, żeby Polska była Polską!

- Cała epoka minęła od czasu, kiedy ostatni raz słyszałem tę piosenkę. Wtedy ciarki chodziły po plecach. Nastał jednak czas, kiedy zapomniano te wzruszenia sprzed ćwierć wieku, tamten nastrój.

- Tak, Janku, oblicze Polski w tym czasie zmieniło się zupełnie. Narodową orkiestrą zaczęli dyrygować ludzie, którzy szybko zapomnieli teksty, które wypełniały ich usta na barykadach. Teraz śpiewają tylko jedną piosenkę: bo to co nas podnieca, to się nazywa kasa, a kiedy w kasie forsa, to sukces pierwsza klasa... To już brzmi niemal jak hymn narodowy.

- To prawda, że majątek psuje ludzi, a kto żyje z pieniądza, sam robi się zimny i twardy jak pieniądz. Interes i władza nie widzą człowieka, potrzebują tylko ludzkiej masy.

- Ludzie ograniczeni a przy tym fanatycy stanowią plagę ludzkości. Biada państwu, w którym tacy ludzie mają władzę. Są nietolerancyjni i pozbawieni wszelkich skrupułów. Uważają, że cały świat kłamie, a tylko oni mówią prawdę. Gdzie nie ma wstydu, praworządności, uczciwości ani wierności, tam władza nie jest bezpieczna.

- Widać też słyszałeś o takim polityku aspirującym do miana naukowca, któremu doktorat dał zrobić wstrętny PRL. Lansował w tej pracy myśli i cytaty z Marksa, Engelsa i Lenina. Wtedy klęczał przed klasykami socjalizmu, dziś klęczy przed ołtarzem udając herosa walki o wolność naszą. Czasem mu się myli, a wtedy z krzykiem dodaje: i waszą. Ot, taka już siła przyzwyczajenia.

- Doskonale więc wie, że u źródeł wszelkich przemian leży przede wszystkim technologia i siły wytwórcze, których poziom określa stosunki produkcji stanowiące podstawę życia społecznego. Dynamiczny rozwój agresywnego kapitalizmu nastawiony jest na maksymalizację zysków i tym sposobem pomnażanie kapitału.

- Rozumiem, że działania posiadaczy wielkiego kapitału dążących do minimalizacji kosztów wytwarzania sprowadzają zwykłych pariasów do roli towaru o niskiej wartości?

- Tak, parias to takie dziadostwo służące tylko pomnażaniu kapitału... własnego oczywiście. W miarę jak wzrasta bogactwo wybrańców, dziadów w narodzie przybywa. Niebezpiecznie rośnie jednak ich świadomość.

- Tak więc głodujący parias pozbawiony materialnych podstaw egzystencji zaczyna się irytować, gdy dociera do niego informacja, że jakiś burżuj wydaje ponad 300 tysięcy złotych by zakupić pióra i długopisy na prezenty dla zagranicznych gości. Parias już nauczył się liczyć, więc oczami wyobraźni widzi, ile to byłoby chleba, a nawet bułek. Zastanawia się, ilu głodnych za te pieniądze dałoby się nakarmić, a ilu chorych wyleczyć.

- Obecnie nowobogackim władzę daje wiedza i dostęp do informacji. Liberalny kapitalizm oparty na wyzysku pariasów przez wspomnianych nowobogackich okazał się jednak systemem niestabilnym. Nadprodukcja zawsze powodowała cykliczne kryzysy kapitalizmu. Rozładowywano je głównie przez ekspansję na nowe rynki zbytu, zdolne wessać nadwyżkę produkcji.

- Obecnie zjawisko to nazywa się bardziej dostojnie i łagodnie recesją. Siłą rzeczy w globalnej gospodarce liczba nowych rynków zbytu jest ograniczona. Ich wyczerpanie musiałoby oznaczać koniec całego gospodarczego systemu. Biznesmeni, których kiedyś zwano burżujami, czy wręcz wyzyskiwaczami, znaleźli jednak sposób na upłynnienie nadwyżek produkcji i ochronę swojego kapitału. Stworzyli system preferencyjnych kredytów dla pariasów na zakup dóbr wszelakich przez siebie produkowanych. Dobroduszny i łatwowierny parias zaczął się zadłużać. Płacił za nabywane dobra kredytami powiększającymi stan posiadania świata biznesu, sam zadłużając się do granic wytrzymałości. Wreszcie zaciągał już kredyty na spłatę poprzednich kredytów. Kieszenie biznesu pęczniały nadal, pariasowi też zaczęło przybywać zer... w kwotach bankowego zadłużenia. Musiał więc nastąpić krach, bo parias stał się niewypłacalny. 

- Właściciele fortun są zabezpieczeni materialnie i teraz pozostaje im tylko ściągać długi z pariasów. Oczywiście muszą dbać, żeby parias przeżył na krawędzi ubóstwa, bo gdyby umarł, to umarłaby wraz z nim część należnego posiadaczom kapitału. W efekcie zaczęły powstawać państwa o systemach socjalnych.

- Mówisz o państwach socjalistycznych? O powrocie do komunizmu?

- Nie można mówić o powrocie do komunizmu, bo nie można mówić o powrocie do czegoś, co nigdy na świecie nie istniało. Komunizm był wyłącznie systemem teoretycznym, tak utopijnym jak ludzka bezgraniczna życzliwość i dobroć dla bliźniego swego. Współcześnie przemian socjalnych pierwsza w zasadzie doświadczyła Argentyna po milenijnym kryzysie. Potem przyszła kolej na Wenezuelę, Ekwador i Boliwię. Tak więc kraje Ameryki Południowej pierwsze przystąpiły do ochrony pariasów. Nie są to państwa socjalistyczne, ale przeprowadza się w nich nacjonalizację podstawowych gałęzi przemysłu i częściowo sektora bankowego, utrzymuje nakłady na ochronę zdrowia i szkolnictwo, przeznacza znaczne środki na roboty publiczne ograniczające bezrobocie. W ten sposób zostają zabezpieczone podstawy egzystencji przeciętnego pariasa wraz z jego zadłużeniem, które będzie mu dane spłacać przez całe życie.

- Gdy bliżej przyjrzeć się planowi działań antykryzysowych prezydenta USA Baracka Obamy, to zawiera on wiele z elementów, o których wspomniałeś. Europa też wchodzi na tę drogę socjalnej ochrony swoich pariasów. Do tej pory zaznaczyło się to wyraźnie głównie w Wielkiej Brytanii, Francji i Niemczech. O takich rozwiązaniach przebąkuje się jednak w większości pozostałych krajów Unii Europejskiej.

- Historia zatacza koło. W okresie recesji majątki wielmożów będą powiększać się w wolniejszym tempie. Parias po staremu będzie przestępował z nogi na nogę bez perspektyw na istotne polepszenie swojej niedoli. Postęp będzie... głównie w pogłębianiu rozwarstwienia społeczeństw. Z czasem długi zostaną spłacone, rynki zbytu odblokują się. Powstaną więc warunki do wzrostu produkcji. Sfera ochrony socjalnej pariasów będzie mogła zostać ograniczona bez uszczerbku dla kapitału możnych tego świata. Przyjdzie kolej na prywatyzację obecnie znacjonalizowanego majątku. Jak sądzisz, kto w niej będzie brał udział?

- Na pewno nie parias, który nadal będzie miał pieniądze po wypłacie, a potem to już tylko w sferze marzeń.

- Oczywiście, że prywatyzował niczego nie będzie parias. To dzisiejsi właściciele upomną się o swoje. Powtórzy się scenariusz wykupu dobra wspólnego za psi grosz. Do tego czasu majątek ten będą utrzymywali pariasi wpędzani tym sposobem w jeszcze większą biedę.

- Nie wydaje mi się, żeby tą drogą poszły państwa byłego bloku socjalistycznego. Przecież obecnie rządzący w tych krajach boją się jak ognia powrotu do poprzedniego ustroju!

- Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokona on strachu. Tak więc wcześniej czy później nasi możnowładcy muszą zrozumieć, że socjalizm w starym wydaniu nigdy już nie wróci, bo zupełnej zmianie uległy warunki zewnętrzne. Nie ma Stalina, nie ma Hitlera, w USA rządzi Obama, więc nasze losy nie będą ponownie rozstrzygać się w Jałcie. Rozumiejąc nowy stan Świata pozbędą się irracjonalnego strachu. Zanim jednak wejdziemy na drogę światowego rozwoju, ponownie zacznie powiększać się przepaść dzieląca nas od Starej Europy!
- Rozumiem już! Nawet obecna recesja jest fazą rozwoju światowego systemu społecznego, gospodarczego i politycznego. Parias jest podstawowym filarem tego gigantycznego pałacu. W ostatecznym rozrachunku na tronie zasiądzie zawsze król, mogący pod koroną mieć nawet próżnię. Dzierżył będzie jednak w dłoni berło, którym jest nagromadzony przez wieki kapitał.

* * * 
Tekst ten ma charakter beletrystyki, nawiązującej do faktów, ale niebędącej zapisem autentycznej rozmowy.

Autor: Bogusław Sielecki
maj 2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Błąd w konkursie na Gustloffa</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6257/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6257/0/</guid>
 <description><![CDATA[
W czwartki gazeta "Fakt" dodaje całotygodniowy program telewizyjny. 30 kwietnia 2009 zamieszczono tam konkurs promujący nowy film "Gustloff - rejs ku śmierci". Napisano "to film oparty na faktach" i "opowiada o tragicznym rejsie statku pasażerskiego", zatem coś jednak przekłamano - wszak to był okręt wojenny, nie zaś statek pasażerski. To błąd typu "polskie obozy koncentracyjne" (choć oczywiście mniejszej rangi) i trzeba będzie jednak wyjaśnić (przypomnieć?) naszym dziennikarzom, że są to istotne różnice znaczeniowe. 
   
Storpedowanie okrętu wojennego płynącego w konwoju było zgodne z prawem wojennym. Obecnie politycznie poprawniejsze jest użalanie się nad losem ofiar, jednak nie zapominajmy, kto płynął okrętem - na pokładzie było ponad tysiąc oficerów i marynarzy, także policjanci, gestapowcy, działacze NSDAP i ich rodziny. Aleja prowadząca do pomnika upamiętniającego ofiary największej morskiej katastrofy, powinna nosić imię komandora Marinesko. To on zatopił okręt noszący imię faszysty i niejeden polski, brytyjski czy norweski marynarz byłby dumny z tego trafienia. Wielu mieszkańców okupowanej Europy, świadków niemieckiego barbarzyństwa, nie miałaby żadnych moralnych problemów i wyręczyłaby radzieckiego dowódcę okrętu podwodnego. To teraz zmieniły się perspektywy poprawności... 

Nierychliwy, ale sprawiedliwy Bóg w końcu wskazał na ów okręt i to w groteskowym momencie - akurat przez radio transmitowano przemówienie Hitlera. Gdy zaczęto grać hymn III Rzeszy, zawalił się (zatonął) świat rasy panów płynących tym nibywycieczkowcem. Może Stwórca niepotrzebnie czekał aż tak długo a kara była zbyt wysoka? Może to był dopust boży za obóz Auschwitz-Birkenau wyzwolony nieco wcześniej? 

I czytamy dalej - "Miał to być jego ostatni rejs z Gdańska do Hamburga z 10 000 pasażerów (w tym z uciekającymi z Polski gestapowcami i ich rodzinami". Można (z gorzką ironią) ocenić niemieckie plany i solidność - miał być, to i był... Czy zdanie jest prawdziwe (z punktu widzenia logiki), jeśli jeden z elementów jest fałszywy? No bo rejs nie był z Gdańska... 

Jednostka "Wilhelm Gustloff" została zbudowana w 1937 jako statek wycieczkowy, jednak podczas wojny był okrętem wojennym - służył jako transportowiec wojskowy i miał zamontowaną broń przeciwlotniczą oraz wyrzutnie bomb głębinowych. W swój ostatni rejs wyruszył 30 stycznia 1945. Jako statek pasażerski miał ok. 500 załogantów oraz 3 razy więcej pasażerów, zatem jednostka przewoziła parokrotnie więcej osób, niż to przewidziano. 

Wracając do konkursu - należy wysłać SMS z treścią: A (Szczecin), B (Gdańsk) lub C (Porto) - Z którego miasta wypłynął statek "Wilhelm Gustloff"? 

Porto jest drugim co do wielkości miastem w Portugalii, jednak nie tylko... Porto to również wzmacniane portugalskie wino i prawdopodobnie ten trunek miał wpływ na ustalenie dwóch konkursowych nazw (Gdańsk, Porto), wszak słynny okręt wypłynął z... Gdyni! Aby uczestniczyć w konkursie i marzyć o wygranej, należało... skłamać i wpisać B! 

Autor: Mirosław Naleziński
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Seksualny strajk kobiet</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Ciekawostki/10/6256/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Ciekawostki/10/6256/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Czy brak seksu wpłynie na politykę w Kenii? Chce to sprawdzić tysiące kenijskich kobiet. Tygodniowy strajk ogłosiła Organizacja Rozwoju Kobiet i aby ich protest był skuteczniejszy, organizacja będzie płaciła prostytutkom za wstrzymanie się od pracy. 

Seksualny protest ma za zadanie ratowanie kraju, który znalazł się w chaosie w wyniku poważnego kryzysu gospodarczego i politycznego. Koalicja rządowa za chwilę upadnie, zostaną rozpisane wybory i dojdzie do rozlewu krwi. Kenijskie kobiety chcą temu zapobiec. 

(maj 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Samochód napędzany czekoladą</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Ciekawostki/10/6255/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Ciekawostki/10/6255/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Kierownica z marchewki, karoseria z ziemniaków, siedzenia z soi, a silnik napędzany czekoladą i olejem roślinnym. Brzmi jak dowcip, jednak jest to pojazd, który już w maju 2009 r. ma zostać zaprezentowany przez naukowców Warwick University (Wielka Brytania). Ten pierwszy na świecie przyjazny dla środowiska samochód z warzyw i napędzany czekoladą rozwija prędkość do 145 mil (233 kilometrów) na godzinę. 
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>2-letnia dziewczynka ma IQ 156</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Ciekawostki/10/6254/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Ciekawostki/10/6254/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Jak doniósł brytyjski dziennik Daily Telegraph, właśnie przyjęto do Mensy najmłodszego członka tej organizacji. 

2-letnia Elise Tan-Roberts ma IQ szacowane na 156. Pierwsze słowo wypowiedziała, gdy miała pięć miesięcy. Trzy miesiące później zaczęła chodzić, a mając 10 miesięcy zaczęła biegać. Gdy miała  16 miesięcy, liczyła  do dziesięciu. 

Mensa to organizacja zrzeszająca osoby mające IQ powyżej 148. Takich osób jest na świecie zaledwie 2 %.

(kwiecień 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Co kobieta nosi w torebce?</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Ciekawostki/10/6253/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Ciekawostki/10/6253/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Zbadano, co przeciętna Brytyjka&#8217;2009 nosi w swojej torebce. Są to 3 kilogramy przedmiotów, które uważa za niezbędne. 

Oto kobiecy niezbędnik (kolejność nieprzypadkowa): 
1. kosmetyczka, 
2, telefon komórkowy, 
3. notes, 
4. książka lub kolorowe czasopismo, 
5. składana torebka, 
6. iPod, 
7. szczotka do włosów.

Jak ustalono, stałe noszenie ze sobą 3 kg prowadzić do poważnych problemów ze zdrowiem. 
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Autentyczne hasła 1-Majowe z PRL</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6252/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6252/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Niech żyje 1 Maja &#8211; dzień międzynarodowej solidarności ludzi pracy w walce o pokój, demokrację i postęp techniczny!

&#8226; Niech żyje pokój i przyjaźń między narodami!

&#8226; Budujemy Polskę silną, rządną, sprawiedliwą!

&#8226; Siła i mądrość partii wynika z jej nierozerwalnej więzi z klasą robotniczą i całym narodem!

&#8226; 1 Maja dniem radości i dumy ludzi rzetelnej, twórczej pracy!

&#8226; Wszyscy jesteśmy za Polskę odpowiedzialni!

&#8226; W Polsce prowokacja polityczna nie przejdzie!

&#8226; Socjalistyczne państwo jest silne świadomością swych obywateli!

&#8226; Radni! Wyborcy Wam zaufali. Pamiętajcie o ich postulatach!

&#8226; Rozszerzajmy udział ludzi pracy w rządzeniu krajem!

&#8226; Rzetelna praca każdego &#8211; warunkiem siły Polski i pomyślności Polaków!

&#8226; Lepsza przyszłość Polski zależy od nas &#8211; od pracy na każdym stanowisku!

&#8226; Wyższa jakość naszej pracy będzie gwarancją lepszych warunków życia narodu!

&#8226; Więcej umieć, lepiej pracować &#8211; dla socjalistycznej Polski!

&#8226; Reforma gospodarcza &#8211; szansą wyjścia z kryzysu. Musimy ją w pełni wykorzystać!

&#8226; Miarą patriotyzmu jest rzetelna praca!

&#8226; Ideowością, wiedzą, działaniem &#8211; pomnażamy dorobek socjalistycznej Ojczyzny!

&#8226; Inicjatywy, dyscyplina społeczna &#8211; to przesłanki rozwoju kraju!

&#8226; Zaangażowaniem i ofiarnością budujemy lepszą przyszłość Ojczyzny! Bierność i bezwład opóźniają nasz rozwój!

&#8226; Wydajność pracy, gospodarność, oszczędność &#8211; to klucz do dobrobytu narodu!

&#8226; Zwiększajmy produkcję rynkową, polepszajmy jakość usług i handlu, lepiej zaspokajajmy rosnące potrzeby społeczne!

&#8226; Oszczędniej gospodarujmy surowcami, materiałami, paliwami i energią!

&#8226; Wzrost wydajności pracy, większa gospodarność i oszczędność &#8211; warunkiem poprawy naszej gospodarki!

&#8226; Praca jedynym miernikiem oceny każdego człowieka!

Chwała ludziom dobrej roboty!

&#8226; Rozwińmy ruch wynalazczości i racjonalizacji. Skracajmy drogę od pomysłu do produkcji!

&#8226; Rozwój gospodarki żywnościowej sprawą całego narodu!

&#8226; Zielone światło dla ludzi ofiarnych, pracowitych i zdolnych! 
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Otucha na szczęście ogólne</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6251/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6251/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Uczeni biadają,
Że się klimat zmieni.
Lodowce stopnieją,
Będzie źle - dla ziemi.

Niech miliardy ludzi
Oddadzą ubranie.
Okryją lodowce. 
Nie czas na czekanie!

Że ludziom będzie zimno? 
To niech każdy chucha!
 I na szczęście ogólne
Nadejdzie otucha.

Autor: Wiesław Kowalski
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Sprytny rybak</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6250/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6250/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Pewien Kaszub &#8211; duży cwaniak,
Ryby do sieci &#8211; naganiał
Tłumacząc im &#8211; po dobroci,
Że je w sieci &#8211; wnet &#8211; ozłoci.
Każda będzie rybką złotą. 
Większość - idzie w sieć - z ochotą
I choć  część mu  nie dowierza
Razem będą &#8211; na talerzach.
A my co - my też niegorsi.
To będziemy w miejsce dorszy.

Autor: Wiesław Kowalski
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Afera teczkowo - łóżkowa</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6249/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6249/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Pewien profesor od fotografii
Dogodzić żonie swej nie potrafił.
Pewnie w miłości był wielkim leniem.
Ona zdradziła go z IPN-em.
Na całą Polskę dziś on rozpacza, 
że od 3 lat już jest za rogacza.
Tak to rzuciło mu się na mózg, 
że na całą Polskę - rozlega się plusk.
Może prezydent - IPN pokona, 
za karę, że go rzuciła żona.
Tak polityka  splata się z łożem.
Może prezydent coś dopomoże, 
lub sam marszałek - gbur komórkowy.
rozwiąże ważny problem łóżkowy.
A przy okazji IPN "zakluczy".
To nie do śmiechu! To tylko smuci.  
Nad  Polską wisi przeogromna zmora
zdrady - redaktorki - żony profesora.
Gdyby on zwykłym był łapserdakiem
drobiazg, lecz on jest profesorakiem
I takie rzeczy nagłaśniać trzeba.
O Panie Boże! Wszystko dla chleba!!

Autor: Wiesław Kowalski
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Listy do redakcji</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6248/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6248/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8222;Szanowna redakcjo! 
Rozchodzi się w temacie programu telewizyjnego. Konkretnie trójkątów i kwadratów które mojem dzieciom mają pokazać gdzie jech miejsce po dobranocce. No więc idzie o te trójkąty co występują w dolnem rogu ekranu kiedy idą momenty rozbierane. Jak idą polskie momenty to trójkąt jest żółty jak zagraniczne to czerwony w kształcie kwadrata. Suma sumarum zachodzi poważna zmyłka bo polskie momenty niegorsze od zagranicznych a jak już pan Linda się wnerwi i przeklnie do pana Pazury to po mojemu nawet lepsze. Znaczy gorsze. Dla dzieci że tak powiem. Nie żebym chwalił. Uchowaj Boże. Dzieciarnia patrzy i widzi czarno na białem że kolory kłamią. A telewizora nie da rady wyłączyć bo w przerwie filmu jest losowanie toto-lotka. Młodzieży też spać się nie wygna bo kto by latał do nocnego. No więc proszę o uwzględnienie mojej uwagi żeby zważać na szacunek dla nieletniego telewidza bo polityka prorodzinna stoi pod znakiem zapytania.
Teodor z rodziną&#8221;

*   *   * 

&#8222;Droga redakcjo,
jestem na przepustce okolicznościowej, wystawionej przez macierzysty zakład karny i nurtuje mnie sprawa abonamentu telewizyjnego. Otóż, poczta pobiera płatności z jego tytułu ryczałtem za dwa miesiące z góry. Jest to dla mnie o tyle niewygodne, że przepustkę dostałem tylko na miesiąc, a chciałbym nadrobić zaległości filmowe w lipcu. Po moim zaś powrocie, w sierpniu, abonament pokryje już zakład karny. Uprzejmie proszę o redukcję płatności.
- Bolesław &#8222;Księgowy&#8221; ze Sztumu&#8221;

*   *   * 

Redaktorstwo!
W pierwszych słowach moigo listu witam i o zdrowie zapytuje. Bo u mnie ze zdrowiem dobrze czego i wom życze. Chciałach zapytać w temacie pogody co to ją Hmurka zapowiada w telewizni. Bo tam na konicu stoi napisane że ją Zakłady Odziżowe w Potuliskach ubirają. No to ja się zapytuje, czy w tych Potuliskach to ni majo materiału abo czy załoga ni mo na wypłaty dla szwaczek? Bo ta Hmurka to wygogolona jak jakaś lapiryndo a nie osobo publiczno. A może właśnie jak publiczno za przeproszeniem? Dajcie jej jakoś kufajke bo i tak za oknem zimo.
- Honorata Wujek-prezes ds. marketingu i wizerunku Koła Gospodyń Wiejskich w Borkach&#8221;

*   *   * 

&#8222;Panie redaktorze,
jestem człowiekiem starej daty, dla którego życie towarzyskie kończy się po zmroku. Upominam się więc o przeniesienie na wcześniejsze godziny emisji filmów archiwalnych, bowiem obecnie,   aby nie usnąć muszę zażywać silnych środków na bezsenność. A wszystko po to, żeby przypomnieć sobie (bo mam sklerozę, na którą też łykam leki), jaka to kiedyś była wspaniała młodzież.
- Emeryt z Rzeszowa&#8221;

*   *   * 

&#8222;Wy ch..e,
W zeszłom środe nie mogłem być na wyjazdowym meczu naszej Pogoni bo nie wypisali mnie z urazówki. Zmuszony więc byłem oglądać moich idoli na TV. I co ja widzę? Jak już była dogrywka żeście ch..e przerwali mecz na reklamę jakiegoś coregatabs. Ch..j wam w d..ę pedały w krawatach.
- Sztywny
PS. &#8222;wam&#8221; piszę z małej litery bo was nie szanuje.&#8221;

*   *   * 

&#8222;Proszę Państwa,
Piszę do Was, bo nie mogę się dodzwonić na audiotele, a znam odpowiedź na pytanie o te aktorkę, co zmieniła sobie płeć. To jest Heros Bzyketti, który przedtem prowadziła Domowe Przedszkole na dwójce. No więc czekam na nagrodę, co ją obiecaliście, bo mam zadłużenie na czynszu i mnie wyleją z mieszkania, jak nie wpłacę adeemowi.
- Lucyna z Grudziądza
PS. Tylko nie przysyłajcie przez listonosza, bo inkasent dybie na klatce&#8221;    

Autor: Tomasz Misiewicz
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem. W poszukiwaniu zaginionej Arki</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6247/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6247/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub wręcz umiejscowiona poza kastą w systemie stanowym Indii. Są oni "niedotykalni", przez to, że wykonują tzw. nieczyste zawody. Hipotetycznie w Polsce pariasem zostać może każdy.

- No i w ostatnią sobotę kwietnia huknęło, Janku, jak z armaty. Huknęło w Gdyni, gdy z pochylni tamtejszej stoczni spłynął samochodowiec i kontenerowiec.

- Chodzi ci o to, że huknęły butelki szampana podczas uroczystości wodowania tych dwóch statków?

- To były dwie ostatnie butelki szampana, które zostały rozbite w Stoczni Gdynia.  Jak na ironię urodziny tych statków okazały się stypą zakładu. W tej smutnej uroczystości uczestniczyło blisko tysiąc stoczniowców, którzy do końca maja zasilą coraz liczniejsze grono polskich pariasów.

- Sukces zapewne miałby wielu ojców, tak spektakularna klęska jest sierotą!

- Nasi politycy jakże często modlą się o powodzenie swoich przedsięwzięć, ale potem realizując już plany najchętniej posiłkują się historykami. To bardzo sprytna praktyka zważywszy, że główną różnicą między Bogiem a historykami jest fakt, iż Bóg nie może zmieniać przeszłości.

- To dlatego logiczni Holendrzy do dziś nie mogą zrozumieć, jak rząd państwa w tajemnicy przed społeczeństwem może zamienić całą gałąź swojego przemysłu na kołyskę, zwłaszcza pustą, a więc pozbawioną życia. Widać "Bóg tak chciał", więc winę lekko zrzuca się na następców! Historycy zawsze w tym dziele pomogą... Dla nas to takie normalne, praktyczne i proste!

- Wprawdzie kraj nasz kończy okres budowy statków, ale ptasie radio donosi,  że ostatnio pojawiły się w Polsce plany budowy Arki. Tonący brzytwy się chwyta, lub buduje Arkę. Trzeba jakoś próbować ratować siebie i najbliższych. Może uda się jeszcze  wypłynąć?

- Główny architekt przedsięwzięcia oburza się twierdząc, że zaczął budować transatlantyk, który go wyniesie ponownie na szczyty. Wynika z tego, że przewiduje potop.

- Coś mi się wydaje, że będzie to kolejny Latający Holender. W końcu inwestor dokładnie przypomina kapitana Van der Deckena - no może nie posturą, ale sposobem sprawowania przywództwa na pewno.

- Potrzebny mu jest zatem niszczyciel. Może być trudno, bo jak Kołyska też się wywróci, to już nie będzie miejsca na wybudowanie zwykłej tratwy, nie mówiąc o krążowniku czy nawet Arce. 

- Van der Quacken da sobie radę. Zbierze swoją wierną załogę, nawet tę z ręką na temblaku i pokiereszowaną duszą. Udadzą się na Ararat poszukać zaginionej, ale za to gotowej już Arki. Ararat stanowi strefę zmilitaryzowaną, ale tureccy bracia zapewne będą skłonni przymknąć oko na wyprawę swoich jedynych wiernych sojuszników. Po drodze, w górach wysokich, brat kapitana ma serdecznego przyjaciela. Jeśli się po niego pofotygują, to uzyskają znaczące wsparcie!

- No to sprawa się komplikuje. Od jesiennego, wspólnego udziału w pozorowanym polowaniu na Misia, gdzie podobno robili za zwierzynę, minęło wiele czasu. Wtedy to było śmiesznie i wesoło! Jednak w czasie snu zimowego zmieniło się oblicze Ziemi. Krzaki rozłożyły globalną gospodarkę i odsunięte zostały od wpływu na światową politykę. Miejscowi pariasi licząc straty zamierzają wygnać Misia z gawry. Miś się jeszcze mota, broni, ale wkrótce będzie musiał się obudzić, bo chcąc nie chcąc czas jego jest już policzony. Van der Quacken musi więc się śpieszyć, bo co mu z Misia - samotnika? Takie towarzystwo to tylko ciężar no i wstyd... trochę. Przecież nadal świat się śmieje!

- Zakładając, że uda im się odnaleźć Arkę, to problemy dopiero się zaczną. Czterech z pięciu polskich pariasów nie chce już oglądać Van der Quackena i jego nawiedzonej załogi ani z Arką ani bez niej. Wspomóc wyprawę mogą tylko modły toruńskie, ale ich siła i znaczenie ostatnio mocno podupadły. Droga powrotna staje się jednakże niemożliwa, zwłaszcza, jeśli do ekipy dokooptują Misia. Tamtejsi pariasi do gawry już mu  powrócić nie pozwolą.  Aby całkiem popłynąć, żeglarze muszą dostać się do głębokiej wody.

- Droga na wschód odpada - do Iranu lepiej nie wchodzić, a każde obejście musiałoby wcześniej czy później skończyć się w ramionach talibów. Ci zaś są w stanie skrócić o główkę nawet najkrótsze ciałko. Kapitanowi wydaje się, że nie jest typem samobójcy. Ruszą zatem na zachód, by w Trabzonie zwodować Arkę do Morza Czarnego. Potem trzeba dobrze zaopatrzyć się w jadło i wodę, bo do Atlantyku raczej daleko. Na szczęście z kasą nie będzie kłopotu - ostatecznie zawsze można zatelegrafować, aby nie opylać prasowych gruntów.

- Droga to będzie długa i ciężka. W Arce, wiadomo, przybić do Egiptu lub krajów Maghrebu byłoby nieporęcznie i bardzo ryzykownie. Druga strona basenu Morza Śródziemnego to kraje Unii Europejskiej, a tu pofotygowana polityka kłótni oraz  stałej negacji wszystkich i wszystkiego szybko zapomniana nie zostanie. Gdy zechcą przybić Arką do jakiegokolwiek portu, to zapewne usłyszą, żeby tę sprawę załatwić najpierw w Lizbonie! Życiorysów tak szybko nie zapomina się, jak sami zresztą dumnie twierdzą! Zatem trzeba będzie cięgiem płynąć do Atlantyku.

- Nie powinni mieć jednak większych problemów. Rybkę na morzu zawsze jakąś da się złowić, a wody leją tyle, że na całe pokolenia wystarczy. Przeżyją... zapewne. Mogą jednak mieć problem z grypą świńską, która już teraz dotarła do Hiszpanii, Francji i Wielkiej Brytanii. Szczep ten zawiera człony: ludzki, ptasi i świński. Organizm ludzki nie wytwarza przeciwciał na typ świński, choć łatwo się nim zarazić. Wystarczy byle zarażona mewka, żeby zlikwidować wyprawę.

- Nie sądzę, żeby Van der Quacken i jego załoga musieli obawiać się ptasiego czy świńskiego czynnika choroby, gdyż te typy na ten typ są w pełni odporne. Swobodnie mogą być bezobjawowymi nosicielami. To akurat mają we krwi. Nie wynika z tego jednak, że nie muszą obawiać się tego wirusa. Wręcz przeciwnie - zabić ich może czynnik ludzki genotypu, który ich organizmom jest zupełnie obcy... W końcu miłość własna leży u korzenia wszelkiego zła.

- Tak więc Arka ze swoją załogą dopłynie jednak do Atlantyku. W Europie dla nich miejsca nie ma. Ameryka Północna zaatakowana jest świńską grypą z jej najniebezpieczniejszym dla tej załogi czynnikiem ludzkim. Zostaje więc Antarktyda, ale w tym przypadku sądzę, że pasażerowie Arki woleliby już wybrać Sybir. Ameryka Środkowa jest za bardzo lewicująca, więc odpada. Zatem jedynym kontynentem do życia dla załogi Arki pozostaje Ameryka Południowa.

- To też nie tak jest do końca. Wenezuela odpada z jej lewicowym prezydentem Hugo Chavezem. Dla Van der Quackena byłoby to jak wpaść z deszczu pod rynnę. Kwietniowe wybory prezydenckie w Ekwadorze po raz drugi wygrał Raffael Correra, czyli lewicowy przyjaciel Chaveza i już zapowiada zintensyfikowanie socjalistycznych przemian w tym kraju. Gujana i Surinam to za duża bieda ze zbyt małym rozwojem systemu bankowego. Gujana Francuska stanowi departament zamorski Francji, a więc jest członkiem Unii Europejskiej. Argentyna to kraj zbyt liberalny o niepewnej gospodarce. Praktycznie zostaje tylko Brazylia!

- Wszystko co piękne dojrzewa powoli! To jest właściwy kierunek myślenia! Amazonką Arka może popłynąć jeszcze setki kilometrów poza Manaus, do serca dżungli. Tam dla tej załogi będą idealne warunki do egzystencji w zgodzie z naturą... własną! Z tubylcami będą mogli toczyć ulubione wojenki bez możliwości stałego blokowania rozwoju cywilizowanego świata.

- Zagrożone mogą być jednak niektóre gatunki fauny zamieszkujące te tereny, jak dla przykładu anakondy czy piranie. Trudno, żeby przeżyć, będą musiały migrować. To jest jednak niska cena za uwolnienie światowej cywilizacji od działania starego, zatartego hamulca!

- Zatem Van der Quacken nie powinien przypadkiem rozmyślić się i poprzestać na obietnicach, ale jak najszybciej wraz ze swoją ekipą ruszyć w drogę w poszukiwaniu zaginionej Arki. W tej intencji jestem w stanie przyłączyć się nawet do toruńskich modłów.

Autor: Bogusław Sielecki
kwiecień 2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Dziennik pokładowy znaleziony w butelce</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6246/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6246/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Środa
Kapitan polecił zmianę kursu. Poprzedni był zbyt ugodowy. Płynęliśmy z wiatrem. A Wiatr był głównym ideologiem poprzedniego systemu. Teraz ma się to zmienić. Płyniemy na przekór szkwałom i wichurom. Mamy pokazać światu naszą niezależność. 
Póki co, majtkowie dostali wiatrów w żołądkach, bo kapitan nakazał także zmianę menu. Zamiast dorszy, jemy owoce morza. Dotąd jedyne owoce, jakie sobie aplikowaliśmy, to były jabole jeszcze z zapasów poprzedniego kierownictwa. Tamte owoce morza importowano jednak od Wielkiego Brata. Obecnie więc przestawiamy się na produkty z niezależnych źródeł. Kapitan to nazywał dewersyfikacją dostaw. Tej nocy majtkowie silnie dewersyfikowali za burtę. Jeden to się nawet zdewersyfikował w spodnie. Inni poprzestali na zwykłej dezercji. Załoga się oczyściła z elementów niepewnych. Ale kurs trzymamy.

Czwartek
Po wczorajszych dezercjach kapitan nakazał składanie oświadczeń przez załogę. Każdy ma napisać swój życiorys. Ponieważ od osiemnastu lat pływamy na tej samej łajbie, życiorysy mamy niemal jednakowe. Diabeł tkwi jednak w słowie &#8222;niemal&#8221;. Nawigator na przykład utrzymywał przez radiostację kontakty z obcymi banderami, bosman przywlókł na pokład kilka francuskich chorób, a szyper trudnił się kontrabandą. W ramach zarządzonej rewolucji moralnej, kapitan polecił zamianę stanowisk. Odtąd łajbę będzie prowadził kucharz, bo sprawdził się jako dewersyfikator. Nawigator, bosman i szyper zostali pozbawieni dodatków funkcyjnych i karnie posłani do kotłowni. Tam mają przejść czyściec odnowy poprzez pracę fizyczną.

Piątek
Kapitan wyznacza kurs na tzw. Politykę Historyczna. W skrócie PH, czyli Pech. 
Ta nowa Polityka Historyczna w dużym skrócie odnosi się do uświadomienia naszej tradycji. Mamy wykuć na pamięć wszystkie chlubne epizody z historii łajby. Na przykład klęskę w wyprawie po halibuta, szkorbut, jaki dotknął załogę na Madagaskarze, chorobę morską, która dopadła nas w Trójkącie Bermudzkim. A szczególnie cenne są okrągłe rocznice: 255 &#8211; dania odporu flotylli z sąsiedniej Estonii. Wtedy ponoć cały skład łajby jechał solidarnie &#8222;Do Rygi&#8221; po tym jak urządzono zawody w piciu rumu. Albo 195 rocznica abordażu na kuter transportujący cesarskie hurysy. Nasza załoga miała wtedy udział w wyzwoleniu ich spod jarzma despoty. Hurysy przez następne pięćdziesiąt lat pomywały na naszym pokładzie w ramach uświadamiania im praw o równouprawnieniu kobiet. 
Piękna jest ta nasza historia. I tylko w rozkaz dzienny wygłaszany z mostka kapitańskiego wkradł się błąd. Pisarz pokładowy (czyli ja) pomyłkowo zamiast słowa &#8222;instrukcja&#8221; wpisał inne: &#8222;obstrukcja&#8221;. Różnica niby drobna lecz jakże istotna. Jak pech to pech.

Sobota
Po polityce historycznej przyszła kolej na prorodzinną. 
Ten element bardzo ucieszył załogę. Zwłaszcza, że po przymusowej abstynencji cielesnej mężczyźni złaknieni damskich powabów a ostatni raz do portu zawijaliśmy na tyle dawno, iż niektórzy zdążyli zapomnieć, czym się różni kobieta od wiosła. Kształty poniekąd zbliżone. 
Kapitan jednak wyjaśnił na wstępie, że nie o promowanie rozpusty idzie, lecz o przeciwdziałanie powstawaniu jednopłciowych związków partnerskich. Napiętnował kilka par, które żyją bez odpowiednich sakramentów a jako główne złożenia polityki prorodzinnej wymienił: dodatki za każde następne dziecko, deputaty za nie naruszanie przykazania o pożądaniu żony bliźniego swego, rozłąkowe dla rodzin pozostających w portach, dłuższe urlopy tacierzyńskie. Wszystkie te przywileje przewiduje nowy kodeks rodzinny opracowany przez kapitana. Szczegółowych wyjaśnień kapitan udzieli kiedy indziej. Dzisiaj obchodzi półwiecze ślubów czystości.

Niedziela
Odpoczywamy przed jutrzejszym Nowym Otwarciem. 
Najpierw zjedliśmy śniadanie. Było niezwykle uroczyste, bo dzień święty trzeba święcić. Kapitan okolicznościową pogadankę poświęcił swojej drodze na mostek kapitański. Opowiadał ile trudów go kosztowała droga ku oficerskim szlifom. 
Mówił o tajnej policji, która go prześladowała. Jeden tajniak to go nawet zamknął w szafie. Jakiś Pułkownik Leśnik czy Naleśnik. Trudno zrozumieć, bo kapitan ma wadę wymowy. Mówi nie otwierając ust. To takie konspiracyjne przyzwyczajenie z czasów, kiedy należało trzymać jeżyk za zębami.
 Wczuliśmy się w męki kapitana i posnęliśmy solidarnie. Wiadomo: &#8222;Żegluga Solidarna&#8221;, jak głosił slogan wyborczy kapitana. 
Po śniadaniu była msza. Kapelan pokładowy poświęcił ją w całości przykazaniu o tym, jak to dzień święty trzeba święcić. Mówił o tym tak długo, że obrzydził nam całą resztę dnia. 
Po obiedzie mieliśmy czas kulturalny. Graliśmy w statki. Koszmarnie męczące zajęcie. Zwłaszcza, że przez resztę tygodnia nic innego nie robimy.  
Po kolacji był apel poległych w intencji tych co zginęli na morzu. 
Taak, tej niedzieli odpoczęliśmy wyjątkowo solidnie. A nawet solidarnie.

Poniedziałek
Kapitan dokonał Nowego Otwarcia. Otworzył nowo zbudowany mostek kapitański i zapowiedział remont  generalny całej łajby. Sfinansowaniem remontu ma się zająć Unia Kapitańska. W ten sposób będzie mogła odpokutować wypowiedzenie nam ostatniej wojny. Kapitan dał jej szansę do wtorku, bo jak nie, to wystawi Unii rachunek za zniszczenie latryny pokładowej. To był dar od nich dla nas. Latryna wyleciała w powietrze na skutek skumulowania gazów, jakich w Unii Kapitańskiej nie przewidują. To po tych jabolach.

Wtorek 
Cumulusy wskazują na potężny sztorm. Wiemy to z nieba, bo urządzenia nawigacyjne kapitan kazał wymienić na nowe, mniej defetystyczne. Poprzednie miały zbyt dużą skalę błędu. A nowe w ogóle nie wykazują błędu. One jeszcze nic nie wykazują, bo przeznaczone były do muzeum Żeglugi Wielkiej. A tam sztormy raczej nie występują. Póki co wicher porwał wszystkie szalupy ratunkowe. Oszczędził jedną &#8211; kapitańską. Tej nie zauważył. Była tak mała , że umknęła jego uwagi. Bo kapitan do wielkoludów nie należy. Wielbiciele jego talentu politycznego mówią, że to po patronie, ponieważ kapitan wzoruje się na małym kapralu. 
Płyniemy więc bez szalup prosto na skały. Kapitan dał się ubłagać i wypuścił z kotłowni na czas zagrożenia Bosmana, Szypra i Nawigatora. Sam zaś udał się na ląd w celu szukania bratniej pomocy. Bo on ma ponoć brata. Jak mówi stare przysłowie: &#8222;Gdy trwoga to do Boga, jak draka to do bliźniaka&#8221;.

Autor: Tomasz Misiewicz
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Język czeski jest śmieszny</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6245/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6245/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Wszystkie poniższe tłumaczenia są (prawdopodobnie) prawdziwe.

wiewiórka - drevni kocur
Terminator - Elektronicky mordulec 
Zaczarowany flet - Zahlastana fifulka
ogórek konserwowy - styrylizowany uhorek
odjazdy autobusów - odchody autobusow
mam pomysł - mam napad
miejsce stałego zamieszkania - trvale bydlisko
stonka ziemniaczana - mandolinka bramborova
plaster na odciski - naplast na kure oko
chwilowo nieobecny - momentalnie ne przitomni
teatr narodowy - narodove divadlo
drodzy widzowie - wazeni divacy
zepsuty - poruhany
koparka - ripadlo
Być albo nie być, oto jest pytanie - Bytka abo ne bytka to je zapytka
gwiazdozbiór - hvezdokupa
uszkodzony telefon w dziale zbytu - porucha w odbycie 
narzeczony - produpnik 
narzeczona - produpnica 
dziewczyna &#8211; divka 
biustonosz - cyckowa wygoda 
majtki damskie - dupowa preskoda 

Napis nad sklepem z wyrobami skórzanymi: Kutasy

"Gwiezdne wojny" z czeskim dubingiem - Lord Vader  do Luke&#8217;a Skywalkera: Luk! jo sem twoj tatienek!

Niezapomniana trójka czeskich hokejowych napastników: Popil, Poruhal a Smutny.
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Deska sedesowa na aukcji</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Ciekawostki/10/6244/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Ciekawostki/10/6244/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Camilli, księżnej Kornwalii, podczas wizyty w pubie w hrabstwie East Sussex, zachciało się sikać. Gdy tylko księżna zrobiła to, co miała zrobić, właścicielka pubu pobiegła do ustępu i zdemontowała deskę sedesową. 

Obecnie deska, która poznała dotyk arystokratycznych pośladków, można kupić na aukcji w popularnym serwisie internetowym. Zysk ze sprzedaży deski będzie przekazany na rzecz szpitala dziecięcego w Londynie, w którym leczy się 16-miesięczny wnuk pomysłowej właścicielki pubu. 
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>500 małpek prezydenta</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6243/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6243/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Ujawniono, że Kancelaria Prezydenta zakupiła 500 małych butelek alkoholu (tzw "szczanieczków", "małpek"). Poseł Palikot jak zwykle podchwycił temat.

(kwiecień 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fałszywki euro z Polski</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6242/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6242/0/</guid>
 <description><![CDATA[
CBŚ zatrzymało 25 członków grupy przestępczej wprowadzającej fałszywe banknoty euro.

(kwiecień 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Ojciec Dyrektor i lany poniedziałek</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6241/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6241/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Czy szef Radia Maryja lubi lany poniedziałek?

(kwiecień 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Odwierty Rydzyka zatruły Wisłę</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6240/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6240/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Według wędkarzy firma poszukująca dla Tadeusza Rydzyka wód geotermalnych w Toruniu, wbrew prawu wypuszczała do Wisły solankowe odpady po odwiertach. 

(kwiecień 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Najlepszy żart w Prima Aprilis</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6239/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6239/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Zapowiadano, że od 1 kwietnia 2009 aby założyć firmę wystarczy wizyta w jednym "okienku" jednego urzędu. Wyszło jak zwykle. Przynajmniej można zwalić na Prima Aprilis.

(kwiecień 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Prezydent RP i jego kredyt </title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6238/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6238/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Niedawno prezydent Kaczyński wzywał Polaków, aby brali kredyty w narodowej walucie. Tymczasem z oświadczenia majątkowego, które właśnie ujawniono wynika, że prezydent ma zaciągnięty kredyt... we frankach szwajcarskich. 

(marzec 2009)

]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Cudowne jabłka posła PiS</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6237/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6237/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Poseł PiS Marek Łatas, którego podczas kontroli drogowej policja stwierdziła 0,6 promila alkoholu w organizmie tłumaczy, że... zjadł kilka jabłek. 

(marzec 2009)

]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>J.Kaczyński wróży katastrofę</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6236/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6236/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Prezes PiS alarmuje, że "Co trzeci młody Polak może już wkrótce zostać bez pracy... Będzie się odbijała na życiu młodego pokolenia przez dziesięciolecia". 

(marzec 2009)

]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem. Przeminęło z wiatrem</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6235/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6235/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub wręcz umiejscowiona poza kastą w systemie stanowym Indii. Są oni &#8222;niedotykalni", przez to, że wykonują tzw. nieczyste zawody. Hipotetycznie w Polsce pariasem zostać może każdy.

- Jak Twoje samopoczucie, Janku? Wkrótce minie miesiąc jak wypoczywasz na przymusowym i bezterminowym urlopie kryzysowym.

- Trudno piać ze szczęścia i radości, kiedy powoli przejada się rower, który od wiosny miał wozić do pracy moje stare i styrane kości. Nie ma pracy, nie ma roweru. Ofert pracy też nie ma i chyba szybko nie będzie, więc wkrótce potrzebne będą mi siły na pokonywanie codziennego szlaku między śmietnikami. Tylko, jak obserwuję, w ostatnich miesiącach konkurencja w tej branży znacznie się powiększyła - pariasów z dnia na dzień przybywa...

- Przez takich jak Ty kryzys sięgać zaczyna Narodowego Funduszu Zdrowia. Skutkiem rosnącego bezrobocia z miesiąca na miesiąc powiększa się bieda NFZ.

- Wiem, wiem! Jestem na bieżąco... W lutym brakowało do planu 23 mln. złotych, w marcu  niedobór wpływów zwiększył się do 54 milionów. Luka ta powiększa się proporcjonalnie do powiększania się ilości pariasów stawianych na marginesie społeczeństwa. Wiesz doskonale, jak na początku roku odżyłem, jaki miałem zapał i plany na tę  pozostałą cząstkę życia. Teraz okazuje się, że dobry parias to martwy parias. W marcu nadzieja przeminęła z wiatrem... wraz z pracą, a nadzieja podobno umiera ostatnia!

- Jakimś cudem w zeszłym roku NFZ uzyskał nadwyżkę środków pieniężnych na swoich kontach bankowych. Dziwna sprawa, bo pieniędzy ciągle brakuje na wszystko, a tu powstaje nadwyżka. To tak, jakbyś poszedł na zakupy z płótnem w kieszeniach i wyszedł ze sklepu z puszką szynki. Albo z Ciebie jest złodziej, albo to jest cud! Teraz tą szynką NFZ podkarmi nieco kryzys. Bezrobocie jednak nadal  wzrasta i parias wciąż będzie miał problemy z uzyskaniem właściwej pomocy medycznej. Nie  nastąpi bowiem zapisana w kontraktach ze szpitalami podwyżka wyceny świadczeń medycznych.

- Już w zeszłym roku media bąkały, że spowodowany kryzysem spadek dochodów rodzimych pariasów musi odbić się niekorzystnie na finansowaniu służby zdrowia. Właściwością człowieka jest błądzić, natomiast właściwością nami rządzących jest tkwić w błędzie. Zamiast czynów, cały czas słychać jakiś bełkot o konieczności prywatyzacji służby zdrowia. Tylko w jaki sposób prywatyzacja może dofinansować nasze zdrowie, skoro przyrostu niezbędnych środków osiągnąć nie sposób, a nawet postępuje ich ubytek? Zero możemy dowolnie pomnażać i w efekcie finalnym zawsze otrzymamy zero.

- Wyjściem jest podwyższenie tej części składki zdrowotnej, która finansowana jest z budżetu państwa. Dzisiaj na ochronę zdrowia w Polsce wydaje się 6,3 proc. PKB. Kraje cywilizowanej części Europy wydają na ten cel od 9 do 11 proc. PKB. Tak więc mając ambicje dogonienia cywilizacji europejskiej musimy zrobić ogromny krok nad dzielącą nas od niej przepaścią... Krok do przodu pod nieodpowiedzialnym przywództwem może jednak w obecnej sytuacji okazać się tragiczny w skutkach!

- Jestem pewien, że pogarszająca się sytuacja gospodarcza kraju będzie skutkować dalszym ograniczeniem dostępu pariasów do świadczeń medycznych. Prawdopodobne jest obniżenie ich wyceny w drugiej połowie roku, gdyż większość szpitali kontrakty podpisało do czerwca. Stoi to w sprzeczności z przyjętymi przez Sejm rozwiązaniami ustawowymi. To jednak nic nadzwyczajnego, bo Polska to kraj pełen sprzeczności...

- W takim razie czekają nas kolejne przepychanki i boje o pieniądze. Szkoda, że zarządzający szpitalami nie są cudotwórcami, bo bez zdolności paranormalnych wielu z nich zapewne odmówi podpisania nowych kontraktów, których wartość według rządowych założeń miała wzrosnąć, a w polskiej rzeczywistości zmaleje. W takiej sytuacji dla uzyskania takich samych środków lekarze musieliby przyjąć większą ilość pacjentów. To dokładnie tak samo, jak z tony mięsa wyprodukować dwie tony szynki. Jaka jest jakość takiej szynki doskonale wiedzą bywalcy hipermarketów. Tak więc można spodziewać się, że ze służby zdrowia też wypłynie woda i to nie tylko na skutek kryzysu, ale przede wszystkim nieodpowiedzialnej polityki i zaniechań rządu.

- Podobna beztroska w połączeniu z brakiem odpowiedzialności rządzących doprowadziła już do upadku polskiego przemysłu stoczniowego, co również  wywarło piętno na rosnącym bezrobociu, a więc pośrednio zwiększyło nasilające się zjawiska patologiczne w ochronie zdrowia.

- To fakt - została nam jeszcze tylko jedna stocznia, której nie postawiono w stan likwidacji. Niestety, również w przypadku Stoczni Gdańskiej plan restrukturyzacji przedsiębiorstwa został oceniony negatywnie przez Komisję Europejską. Jeśli nie zostanie on zaakceptowany, to będzie to oznaczało bankructwo tej ostatniej polskiej stoczni, a tym samym całkowitą likwidację naszego przemysłu stoczniowego! Pociągnie to za sobą upadek licznych zakładów ze stoczniami kooperujących. 

- Czyli możemy spodziewać się kolejnej fali wzrostu bezrobocia, co spowoduje dalsze pogorszenie i tak już złej kondycji służby zdrowia.

- Największe doświadczenie uzyskaliśmy w ostatnich latach w prowadzeniu beznadziejnych akcji protestacyjnych. Tym razem pracownicy staną w obronie Stoczni Gdańskiej. W ostatni wtorek powstał tam nawet komitet protestacyjny. Zazwyczaj jednak umierać przychodzi, gdy kochało się wielkie sprawy głupią miłością.

- Rząd jednak jak zawsze jest pełen optymizmu. Uspokaja pariasów stwierdzeniami, że żadne ostateczne decyzje o likwidacji stoczni nie zapadły. Obecny właściciel Stoczni Gdańskiej, ukraiński koncern ISD, przygotowuje już odpowiedzi na pytania Komisji Europejskiej, które ma przedstawić zainteresowanym do końca maja. Spoko... W swoim nieuzasadnionym optymizmie nikt nawet nie dopuszcza do świadomości myśli, że KE może podtrzymać swoje dotychczasowe oceny i negatywne stanowisko, tak jak to już miało miejsce w przypadku Szczecina i Gdyni. W końcu realizując nawet najbardziej czarny scenariusz zdarzeń to nie rząd utraci miejsca pracy.

- I pomyśleć, że niespełna dwa lata temu holenderski koncern &#8222;Fortis Intertrust&#8221; był zdecydowany na zainwestowanie własnych kapitałów w polski przemysł stoczniowy. W dniu 26 czerwca 2007 r. Holendrzy oficjalnie zgłosili chęć zakupu na dobrych warunkach wszystkich ówczesnych polskich stoczni, a więc w Szczecinie, Gdyni i Gdańsku jako jedną, niepodzielną, ich zdaniem, całość.

- Dlaczego więc ówczesny polski rząd pod niezapomnianym przewodnictwem Jarosława Kaczyńskiego utrzymywał tę ofertę w ścisłej tajemnicy? Z tego co mi wiadomo bardzo korzystna oferta &#8222;Fortis Intertrust&#8221; ostatecznie została odrzucona. Cichutko, bez rozgłosu i bez jakichkolwiek wyjaśnień złożonych nawet zainteresowanym. Holendrzy do dziś nie rozumieją, o co Polakom chodziło.

- Wyjaśnienie tej kwestii jest nadzwyczaj proste. Przed ostatnimi wyborami prezydenckimi Lech Kaczyński, równocześnie bliźniaczy brat premiera podejmującego tę kuriozalną decyzję, obiecał zakładowym związkowcom, że Stocznia Gdańska jako kolebka &#8222;Solidarności&#8221; po wsze czasy zachowa swoją odrębność i nigdy z żadnym innym zakładem nie zostanie połączona. Jak jeden bliźniak obiecał, tak też  drugi uczynił. Bliźniacy bywają genialni w swoich niedorzecznościach. Żaden mędrzec nie przewidzi swym rozumem, co są w stanie wymyślić. Bo to dwa w jednym, albo jeden w dwóch. Tak źle i tak niedobrze.

- Nie ulega jednak wątpliwości, że w ten sposób zaprzepaszczono jedyną, niepowtarzalną, jak się okazało, szansę na uratowanie i rozwój przemysłu stoczniowego w Polsce. Stocznie w Szczecinie i Gdyni już są w trakcie likwidacji i do 31 maja 2009 roku wszyscy pracownicy tych zakładów powiększą pokaźne już grono polskich pariasów.  Same stocznie pozostawią swój ślad jedynie w podręcznikach historii i propedeutyki nauki o społeczeństwie z okresu PRL.

- Realnie oceniając sytuację w kolejce czekają już następni pariasi, tym razem ze Stoczni Gdańskiej. Bezpowrotnie utracone zostaną kolejne tysiące miejsc pracy. Całkowitej likwidacji ulegnie polski przemysł stoczniowy. Zostanie tylko nieszczęsna, dumna i pusta Kolebka, jako symbol ludzkiej tragedii i braku kompetencji rządzących! Reszta przeminęła z wiatrem...

Autor: Bogusław Sielecki
kwiecień 2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Przepis na szarlotkę dla facetów </title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6234/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6234/0/</guid>
 <description><![CDATA[
1. Z lodówki weź 10 jajek, połóż na stole ocalałe 7. Wytrzyj podłogę, a następnym razem uważaj.

2. Weź sporą miskę i wbij jajka rozbijając je o brzeg naczynia. 

3. Wytrzyj podłogę, następnym razem bardziej uważaj! W naczyniu mamy 5 żółtek. 

4. Weź mikser i wstaw do niego skrzydełka i zacznij ubijać jajka. 

5. Wstaw od nowa skrzydełka do miksera, tym razem do oporu. Zacznij ubijać. 

6. Umyj twarz, ręce i plecy. W naczyniu pozostały 2 żółtka, dokładnie tyle potrzeba na szarlotkę. 

7. Oklej ściany i sufit kuchni gazetami, meble pokryj folią, będziemy dodawać mąkę. 

8. Nasyp 20 dkg mąki do szklanki, pozostałe 80 dkg zbierz z powrotem do torebki. 

9. Sprawdź czy ściany i sufit są oklejone szczelnie, przystąp do miksowania. 

10. Weź szybciutko prysznic.

11. Weź 4 jabłka i ostry nóż. 

12. Idź do apteki po jodynę, plaster i bandaże. Po powrocie zacznij obierać jabłka. Przemyj jodyną kciuk.

13. Potnij jabłka w kostkę pamiętając, że potrzebujemy 2 jabłek, więc nie wolno zjeść więcej niż połowę! Przemyj jodyną palec wskazujący i środkowy. 

14. Jedyne pozostałe jabłko pocięte w kostkę wrzuć do naczynia z ciastem, pozbieraj z podłogi pozostałe kawałki i przemyj wodą. 

15. Wymieszaj wszystkie składniki w naczyniu mikserem, umyj lodówkę, bo jak zaschnie to nie domyjesz.

16. Przelej ciasto do foremki, wstaw do piekarnika. 

17. Po godzinie jeśli nie widać żadnych zmian włącz piekarnik. 

18. Po przebudzeniu nie dzwoń po straż pożarną! Otwórz okno i piekarnik. 
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Palikocię błaznujące</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6233/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6233/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Kojarząc króla Zygmunta i błazna Stańczyka,
blad`formerska  refleksja z mózgu się wymyka...
Jaki pan &#8211; taki kraj i kram. Tusk, co wziął do ról -
- trefnisia &#8211; na dzisiaj. Cóż?! Taki błazen &#8211; jaki król..!

Tadeusz Buraczewski
21. 04. 2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem. Kochaj albo rzuć</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6232/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6232/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub wręcz umiejscowiona poza kastą w systemie stanowym Indii. Są oni &#8222;niedotykalni", przez to, że wykonują tzw.nieczyste zawody. Hipotetycznie w Polsce pariasem zostać może każdy.

- Słyszałeś, Janku, jak wracali z Kamienia do Tyrnowej Kargul z Pawlakiem?

- Owszem, owszem. Podobno aby pokazać miejscowym pariasom jedność w staraniach o poprawę ich tragicznego losu wracali na jednym rowerze po naszych narodowych wybojach. Poszło im jak z kamienia. Kargul na siodełku kręcił, Pawlak wiózł się jak zwykle na ramie. Droga daleka była, więc zziajany Kargul stwierdził, że Pawlak swoją wagę ma i zaproponował zmianę. Pawlak nie taki głupi, a i w charakterze ma raczej hamulec a nie motor napędowy, więc rzucił tylko na odczepne Kargulowi, że nogami do pedałów nie dostanie.

- Tak więc Kargul nadal pedałował swoimi ludowymi kończynkami z podwórka?

- Jak mogłoby być inaczej. Pomyślał, że to za sanacji mądry głupiemu był wrogiem, a teraz wszyscy są równi i dla jako takiej zgody nóżkami przebierał wytrwale. Pawlak trajkotał coś o razowym chlebie, jaki mamusia w Starej Polsce piekła na chrzanowych liściach. Wyciągnął z kieszeni zdjęcie pstryknięte kiedyś przed chałupą. Kargul przez ramię zobaczył  wystrojonego jak na sumę Pawlaka w towarzystwie malucha, traktora,  obok telewizor... kolorowy. Żachnął się więc, że myśleć trzeba przyszłościowo, gospodarkę pokazywać jaką ona jest, a nie bogactwem w oczy dźgać. Tymczasem droga pokazała, jaką jest. Rower wjechał w dziurę i obaj lokalni dygnitarze z Tyrnowej wpadli do rowu.

- Tak, słyszałem, iż wtedy Pawlak zarzucił Kargulowi, że dziady chce odgrywać i robi dywersyjną robotę. Zobaczył, że koło w rowerze to już nie koło, tylko jakaś ósemka z której szprychy wystają niby słoma z butów. Kargul podniósł wrak roweru i też dostrzegł, że dalej już nie pojadą. Rzucił więc do Pawlaka: - Kochaj albo rzuć! Pawlak interesu dalszego wspólnego nie widząc pociągnął z małpki i ruszył w swoją drogę.

- Odchodząc, przykazał tylko Kargulowi jego szmelc pozbierać... żeby ekologicznie było. Skoro taki świata ciekawy, to zwiedzał go chyba będzie furmanką, bo on wraca piechotą do Tyrnowej sam.

- Kargul widząc odchodzącego Pawlaka syknął za nim, że to dobrze dla Polski, iż taki konus świata ciekawy nie jest, bo na eksport posturę za marną ma. Pawlak akurat pociągnął drugą małpkę, więc uwagi nie usłyszał. No i dobrze, bo sprawę trzeba by wtedy skończyć przed sądem grodzkim, albo i... na miejscu.

- Kargulowi droga umykała niesporo. Targając nieprzydatne żelastwo, o ekologii cały czas myślał. Ciemno już było w Tyrnowej, gdy do chałupy swej dotarł. Zza płotu dochodziło donośne, dobrze mu znane, małpie chrapanie Pawlaka, co w połączeniu z natręctwem ekologicznych myśli zasnąć znużonemu wędrowcowi szybko nie pozwoliło. Myślał, myślał i wymyślił!

- Rano tyrnowianom obwieścił, że w jego gminie nikt już odtąd akcyzy za wszelkie zakupione pojazdy płacił nie będzie?

- Właśnie tak! Ucieszyli się mieszkańcy gminy. Mało swojego wójta na rękach nie zaczęli nosić. Największą radość okazał miejscowy dealer parający się handlem pojazdami różnorakimi, bo brak akcyzy to obniżenie ceny jego towarów, a wiadomo - mniejsza cena to i szansa wreszcie coś sprzedać. Interes ostatnio ogarnął mu kryzys. Miejscowi pariasi zazwyczaj chodzą pieszo. Niektórych tylko stać na rower, a jak już który samochód kupił, to był to kilkunastoletni rzęch z zachodniego importu, któremu kopciło z rury wydechowej jak Turkowi po cebuli. Tego cuchnącego złomu na gminnych drogach nie brakowało. Najgorszy był jednak maluch Pawlaka. Nowy to on był... gdzieś w 1985 roku. Teraz na drodze cykał jak bomba zegarowa, strasząc miejscowe dzieciaki niczym ich rodziców niegdyś czarna Wołga.

- Jak już ludziska się nacieszyli, to Kargul wyłuszczył drugą część swojego szatańskiego planu. Zaniepokoił swoich ziomków stwierdzeniem, że gmina jest zbyt uboga, aby tak całkiem z akcyzy zrezygnować mogła. Trzeba też dbać o środowisko naturalne, żeby wieś czystą była, oddychało lekko, a ludziom żyło się dostatnio. Pariasi wiedzą, że w oczach lokalnej władzy są tylko kłopotem a nie jakimiś tam ludźmi, więc to ostatnie kargulowe stwierdzenie poruszyło ich najbardziej.

- Domyślam się, że Kargul  tak intensywnie o ekologii myśląc, znalazł sposób, żeby fundusze gminne powiększyć, a przy okazji Pawlakowi dopiec. 

- Dokładnie tak się stało. Kargul powiadomił, że zamiast akcyzy przy zakupie samochodu płacić trzeba będzie roczny podatek ekologiczny. Żeby było sprawiedliwie, to nie będzie on jednakowy dla wszystkich. Zależał będzie od tego, jak bardzo auto dymi. Im większy silnik ma samochód i im jest on starszy, tym bardziej szkodliwy jest dla gminnego środowiska. Tak więc niewielki podatek zapłacą ludzie, którzy sprawią sobie nowy samochód i do tego małolitrażowy.  Natomiast pariasi, którzy posiadają zabytki wyprodukowane przed 1992 rokiem, dymią najbardziej, więc zapłacą najwięcej.

- Maluch Pawlaka jest najstarszym samochodem w całej wsi Tyrnowa. Stąd zapłaci on podatek ekologiczny może nawet trzy razy przekraczający wartość samego pojazdu. Naród tyrnowski nie jest ani taki majętny, ani tak głupi, żeby ktoś chciał odkupić od Pawlaka ten jego szczyt życiowej d(ż)umy. W ten sposób co roku będzie musiał zapłacić do kasy gminy równowartość trzech takich maluchów, a z każdym rokiem kwota ta będzie rosła. Tak więc Pawlakowi zostanie tylko zezłomować ten swój wehikuł czasu, co też kosztuje. Nie będzie już tak się uśmiechał, patrząc na tę fotografię z PRL-u. Pozostanie mu tylko chrzanić o razowym chlebie pieczonym w Starej Polsce przez mamusię. Może wreszcie zachłyśnie się ślinką cieknącą na myśl o takich rarytasach.

- No i w końcu okazało się, kto dla Kargula jest człowiekiem! 

- Czy wiesz, jak zareagował Pawlak, gdy dowiedział się, jaki pasztet nocą wysmażył mu Kargul?

- A jak mógł zareagować? Biegał po podwórku, wołał, żeby Kargul podszedł do płota, bo jak zaczął, to teraz on, Pawlak, skończy... jak mężczyzna. W pewnym momencie za luźno leżący dyszel od fury chwycił, ale tu okazało się, że to raczej dyszel podwórko nim zamiata. Wreszcie opadł z sił. Zziajany, bez nadziei zawołał: - Kargul, kochaj albo rzuć! No i Kargul zza firanki rzucił z satysfakcją:
- Spieprzaj dziadu!

- Miejscowi ludzie byli nawet zadowoleni, bo teraz opłaty im spadły, to i małpkę jaką dodatkowo będzie można kupić, albo i stadko całe dla większego rozweselenia. Gorzej z pariasami wyposażonymi w rzęchy. Wysłali oni więc do Kargula delegację z petycją. Brzmiało to mniej więcej tak: jeżeli człowiekiem jesteś to daj żyć, a swego bliźniego pariasa szanuj i kochaj albo rzuć wójtowski urząd zanim my cię rzucim przy następnych wyborach...

- Biedacy nie wiedzieli, że nie są w stanie nic wskórać. Jeżeli chodzi o wzajemne kopanie się między Kargulem i Pawlakiem to nie jest ważny ani gniew ludzi, ani błagania pariasów ani dobro gminy czy śmiech świata. Gotowi są nawet na szali postawić sprawowane urzędy, byle tylko wykazać swoją wyższość nad ziomkiem. Tak u nas bywa nawet w najlepszej rodzinie.

- Cóż się więc dziwić, że pariasi wykazując duży szacunek do gminnych urzędów nie zawsze mogą mieć go do ludzi stanowiska te zajmujących.

Autor: Bogusław Sielecki
kwiecień 2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Hej, Renato!</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6231/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6231/0/</guid>
 <description><![CDATA[
poprzedni odcinek > 
http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6216/0/

Cieszę się, że tak czule niby piszesz do mnie, a jak czytaliśmy to wieczorem, głupio mi wobec towarzystwa było. Śmiech śmiechem ale Ty byś tylko: kochany, kochany, kochany, kochany, kochany. Sześciu kochanych naliczyłem, a ja przecież jeden tu sam... jestem kochany, aż lecą kasztany... Ty ty lepiej uważaj na tym drzewie, bo Irelandzdzkie kasztanowce kosodrzewinowe mogą tej słodzizny pruderyjnej nie wytrzymać i ... lepiej żeby ten, co ci sesje robi, nie był wtedy pod Twoją gałęzią jak i ona nie wytrzyma. Albo może lepiej, żeby był...? 

Ja tam mu źle nie życzę, ale pewnie to kamikadze, jak się z Tobą zadał. Co ja mu będę bronił aparat wykorzystywać, jak ma. Takiego jak ja - nie ma, Irenki się spytaj, ona mnie, Cię i jego przecież opisać potrafi, nie darmo ją najbliższą koleżanką nazywasz.

Kontaktuje się ze mną, na taras przyłazi i niestety koty kubaturą płoszy ale choć i tak Ci nie dorówna - prawdomówna jest i tak samo się odżywia. A tak a sympatyczna, że frytki z ketchupem je, a hamburgera kotom zostawia... podlizuje się, ale wie, ja się podlizać nie dam. Kotom oczywiście. http://www.wiadomosci24.pl/artykul/z_cyklu_moje_koty_tarasowe_koty_a_la_pit_ssanka_z_piorkiem_94008.html 
Półdzikie są, i takie zostać mają, nie jakieś rozmiziańce, co je można za hamburgera z jednej partii do drugiej przeflancować. 

Słuchaj no, Renato. Nie powiesz chyba, że Ci się wracać zachciało?! 
A dlaczego? A źle Ci tam, na irelandzdzkim drzewie? Zapach "ale" Cię nie dochodzi? Przecież jak Cię na drzewo wysyłałem, blisko od baru stało, czemu Ci nagle tak na powroty się zebrało. Dygata "By, by, baby" by Ci kto na gałązkę lepiej podrzucił, albo MP-trójkę z Ojczyzny porzuceniem przez Ogińskiego nutami spisane. Jakie Ty tam lektury masz, i kto Ci dostarczył? Nie możesz polskiej prasy sobie poczytać? Byś wiedziała, że tak dobrobyt gonimy, że ostatni pierwszych dawno wyprzedzili, a powrotu (do domu) z Irlandii nie ma. Bezpowrotni - to ci co głosowali, jak umieli. Tak się nazywają. Bezpowrotni. A Ty mi wracać chcesz?

Siedź tam, słuchaj i, na razie, nie wracaj. Tu na razie o małpy się kłócą i flaszki sobie wyliczają. Dobrze, że jeszcze co wyliczać jest. Od wieków przygotowani do przetrwania jesteśmy i od wieków ziemniaki i żyto mamy. Nawet cukrownie choć nie nasze - mamy a buraków - gdzie spojrzysz pełno, które cukrowe w TV - wszystkie. 
Aparatura też, jak była - tak trwa.

Funty zbieraj, bo funty jeszcze jeden do pięciu a jak nam tu szczęśliwie i większością głosów pensje na euro przeliczą, to 1000 złotówek jak przez pięć podzielisz, to się okaże - 200 euro masz. Na cały miesiąc. Dobrze to tylko emeryci wytrzymają, bo euro-luksusu w naszym wydaniu zwyczajni i byle co ich nie zgładzi. Żaden pomysł wesołego majsterkowicza. http://wierszemkd.pl/?p=183 
Materiał inny w nich - mówią. Nie styropian, choć to, jak widać, też trwałe. Takie to są, te staruchy, jak karaczany przeżyć wszystko potrafią, każdy ustrój i każdy eksperyment na żywym organizmie. Jeść byle co i bez piwa mogą, to przeżyją, a my co? 

Reszcie nawet na opryski marychy nie starczy, a funt to funt. 1000 funtów jak tam (tygodniowo?) zarobisz, to i żadne euro ci nie zaimponuje... Odkładaj, odkładaj, przyda się. Sesję sobie od czasu do czasu zrób, ale o głupstwach nie myśl, a o jedzeniu zwłaszcza. Mało jesz - zdrowsza jesteś... jeszcze zdrowsza - nadzieję mam. Mącznego nie ruszaj, a pierogów to już unikaj. Pamiętam, takie powiedzenie było: starymi pierogami piekło wybrukowane, czy jakoś tam. Ciesz się, że nikt w Ciebie tym nie rzuca, bo stary pieróg, jak mądrość mówi- jako brukowiec do piekła się tylko nadaje. Gdyby tak jednak i kto rzucał - nie koleb się mi tam na drzewie, to tylko diabeł, jak cie zobaczy - zaraz ucieknie.. I nie jedz tego, co Irenka. Żadnych hamburgerów i sałatki z pora, bo gałąź nie wytrzyma... 

Wiem, jak bardzo Ci mnie brak, przecież, choć za horrorami nie przepadam, śnisz mi się po nocach ale, Kochana... raz to Cię mogłem wzywać, temperamenturę widocznie miałem, ale o seksie ze mną zdrowym i permanentnym zapomnij. Na razie, dzięki dwóm Twoim serdecznym koleżankom jakoś sobie radzę, 
Nie martw się o nic. Jedną na razie też na drzewo wysłałem, ale niedaleko jest, gdyby co , pod ręką... no, może obu trzeba użyć, ale nie tak, jak Irenka, pomaga sama, bez proszenia, i nie tak też, jak Ty...

Póki się nie uzbiera na nowe życie - funty zarabiaj, siedź tam i się na tej kosodrzewinie irelandzdzkiej trzymaj.
Pa.
Jak zatęsknię, krzyknę: Hej! Tam, na drzewie. 
Jak usłyszysz, daj znak, machnij ręką... powoli... i tylko mi nie schodź!


Autor: Maciej Krzysztof Dąbrowski
21. 04. 2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Lufthansa do luftu, czyli efekty noszenia kapelusza w samolocie</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6230/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6230/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Wchodząc na pokład samolotu, kłaniającym się w języku germańskim strażnikom z podniesioną głową odpowiedział najładniej jak umiał po polsku:
- Dzień dobhry panom oficehrom! Po czym znalazł dwa wolne miejsca i wspólnie z towarzyszącą mu połowicą zasiedli wygodnie w fotelach.

- Wdziałeś Hans, jaki chamski Polaczek!? &#8211; zapytał towarzysza rudowłosy strażnik.
 &#8211; Z naszego języka się naśmiewa i prowokuje bałwan. Wyraźnie nasze &#8222;r&#8221; mu się nie podoba i  ma powód do żartów. Wnerwił mnie do granic możliwości. Żeby w moim kraju, jakiś obcy z mojej mowy się naśmiewał? Na to nie pozwolę! &#8211; krzyczał rozzłoszczony na dobre.

- Uspokój się Jurgen. A może oni w Polsce też tak wymawiają &#8222;r&#8221; &#8211; tłumaczył koledze wyraźnie młodszy Hans.
- Nie żartuj synu! Dwadzieścia pięć lat robię w tym fachu i wiem jak brzmią języki obce. Poza tym do mojego szwagra od lat przyjeżdżają do roboty w polu Polaczki, i nigdy nie zauważyłem, żeby mówili choć trochę podobnie do nas. Ten palant z nas zakpił. Nie daruję mu tego.

- Co zatem radzisz?
- Mam plan. Idź do babek na pokładzie i przekaż im informacje o tym podejrzanym typku. Niech mają go na uwadze i przed odlotem o jego występkach nas poinformują. 

Hans posłusznie wykonał polecenie i zapewniony przez zbulwersowane stewardesy o przyjrzeniu się sprawie, powrócił na swój posterunek.
Tymczasem rozluźniony Jan Awaria z uśmiechem opowiadał małżonce dowcipy i nowe plotki ze świata wielkiej polityki.

- Wiesz Kelly, fama głosi, że Mahrcinkiewicz znalazł sobie młódkę, co dwadzieścia wiosen liczy! Niezły z niego ogiehr.
- A co zazdrościsz mu?

- A gdzie tam kochana, wiesz, że ja tylko ciebie kocham najbahrdziej na świecie, no może na dhrugim miejscu po moich kapeluszach, hehe &#8211; zażartował.
- Bardzo śmieszne &#8211; zakręciła głową Kelly. - Gówniara na kasę poleciała, a nie na niego. Przestanie sypać kasą, to jeszcze mu aferę wykręci i skończy się, jak z Lepperem i Łyżwińskim.

- Masz hrację moja dhroga, a jeśli chodzi o Leppehra, to podobno bankhrut. Komohrnik nie ma już mu co zajmować, hehehe.

Tymczasem na posterunku Jurgen kończył palić papierosa, kiedy odezwał się głos w krótkofalówce.
- 01 zgłoś do 03!
- 01 zgłaszam, słucham cię Helga &#8211; odpowiedział na zgłoszenie Jurgen.

- Nasz figurant w dalszym ciągu kpi z naszej mowy i wyraźnie dobrze się bawi, bo śmieje się na cały samolot &#8211; zdała relację Helga.
- Słuchaj, znajdź jakiś konkretny powód, żeby go wysadzić, bo za to co robi nie ma bardzo podstaw. Może jest napity, albo zaśmieca? &#8211; podpowiadał strażnik.

- Raczej jest trzeźwy i nie zaśmieca, ale jest coś dziwnego w jego zachowaniu.
- No to mów prędko &#8211; ponaglał.
- No bo wiesz, on siedzi w kapeluszu i ma płaszcz, a powinien zostawić w szatni.

- Bingo! &#8211; ucieszył się Jurgen. &#8211; Biorę chłopaków i wchodzimy po tego cwaniaka.
Po chwili w samolocie pojawiło się sześciu uzbrojonych strażników ochrony lotniska. Skierowali się w stronę Jana Awarii, a idący jako pierwszy Jurgen, polecił stanowczym głosem:

- W związku z nieprzestrzeganiem regulaminu w tej chwili opuszczą państwo samolot!
- O co chodzi, panowie oficehrowie, to jakaś pomyłka! &#8211; próbował tłumaczyć Polak.
- Proszę wykonywać polecenia, bo użyjemy siły! &#8211; nakazywał strażnik.

Jan Awaria nie zrozumiał intencji niemieckich służb i po chwili doszło do szamotaniny. Strażnicy założyli mu kajdanki i siłą wyprowadzili z samolotu. 
- Hratunku! &#8211; krzyczał Jan. &#8211; Niemcy mnie biją! Jeszcze Polska nie zginęła, Boże coś Polskę, Boruhrodzica dziewica, nie będzie Niemiec pluł nam w twarz! &#8211; nie przestawał krzyczeć.

- Panowie, to jakaś pomyłka, zostawcie mojego męża! &#8211; próbowała ratować sytuację Kelly. &#8211; To napaść na polskiego męża stanu! Zapłacicie za to!

Kiedy wszyscy znaleźli się w pomieszczeniach służbowych Jurgen zrozumiał, że popełnił błąd, bo zatrzymany nadal nie zmienił swojej wymowy. Jasnym się okazało, że owe &#8222;r&#8221; jest naturalną jego przypadłością. Żeby nie stracić w oczach współtowarzyszy rudowłosy strażnik oskarżył Jana Awarię o owe nieprzestrzeganie samolotowego regulaminu i zakończył czynności służbowe wpisaniem Polaka do księgi osób niepożądanych, jako klientów firmy &#8222;Lufthansa&#8221;.

Przestraszony i dotąd nic nierozumiejący Jan Awaria, zrozumiał zaś, że Lufthansa jest zupełnie do luftu i więcej jego noga w niemieckim samolocie nie postanie. Doszło także do jego świadomości, że cała sytuacja ma jednak swoje plusy. Dawno w kraju ojczystym nikt o nim nie słyszał, więc okazja będzie jak trzeba, żeby znów zaistnieć w mediach. 

Autor: Jarosław Gwóźdź
kwiecień 2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Wiersz nie bezczelny</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6229/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6229/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Gdy go wezwano, stanął na czele,
by stawić czoła niemocy,
i chylił czoło gdy przyjaciele
nieśli naręcza pomocy.

Lecz gdy zwycięstwo już upoiło
wszystkich prześwietnym wynikiem,
puknął się w czoło: - Byłoby miło
dać wybrać się naczelnikiem!

- Ja osobiście płot przeskoczyłem,
po czym wewnętrznie się spiąłem
i w pocie czoła ciężko walczyłem
na styropianie, pod stołem.

A na to bracia, jeden i drugi:
- My z tobą, ty nasz sokole!
Tyś sprawiedliwy i swe zasługi
masz wypisane na czole!

- Wiedzy o Bolku nie rozgłosimy,
nikt nie jest przecież aniołem,
a kiedy władzę już zawłaszczymy,
on musi zaświecić czołem!

Jeśli ten wierszyk, dość nieczytelny,
odszyfrowujesz z mozołem,
powiem, że jest to wiersz nie bezczelny
o ludziach z miedzianym czołem.

Autor: Leszek Trejda
19.02.2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Restrukturyzacja (ballada)</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6228/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6228/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Gdzieś w odległej krainie, na wielkości ruinie
mieszka naród zgnębiony przeszłością,
niepokorny, swarliwy, pracowity, kłótliwy
i pyszniący się dawną wielkością.

Każdy zatem się szczyci, że bywali Polnici
waleczności przykładem i męstwa,
gdy chwytali za wiosła, fala sama ich niosła -
odnosili w regatach zwycięstwa.

Niech powraca więc gloria! Nakazuje historia
chwalebnego coś zrobić dla kraju.
Zlustrowano gromadę, powołano osadę,
do zawodów wzywając Kitajów.

Zarządzono treningi, zgrupowania, mitingi,
relaksacje, więc forma wciąż rosła -
sam krajowy spec majster naoliwił wihajster,
oraz siebie, osadę i wiosła.

Wszystko jednak zawodzi - gdy dzień regat nadchodzi,
team Polnitów hen z tyłu zostaje.
Na nic doping narodu - choć łódź płynie do przodu,
zwyciężają mizerne Kitaje.

Wielka rozpacz w narodzie, który (mądry po szkodzie)
zespół śledczy do sprawy powoła -
tenże pośród gawiedzi wydarzenia prześledzi
i ustali winnego chochoła.

Po miesięcznym mozole raport leży na stole -
jednoznacznie z ustaleń wynika:
"Rywal nam się kojarzy z grupą ośmiu wioślarzy
(oprócz jeszcze jednego sternika)".

Dodać przy tym wypada, że Polnitów osada,
powołana wśród swarów i krzyków,
wykazując brawurę, miała inną strukturę -
jeden wioślarz i ośmiu sterników.

Firma konsultingowa zwarta oraz gotowa
do nadludzkiej wręcz pracy w mozole -
upłynęło dni trzysta, rzecz się stała przejrzysta -
wszystkie karty już leżą na stole:

"Przy popytu zanikach macie nadmiar w sternikach,
którzy mogą troszeczkę się lenić,
zaś przy małej podaży jest niedomiar wioślarzy -
skład osady należy wymienić."

I już gminna wieść niesie o ogromnym sukcesie,
który wieszczy przyjęta struktura -
sternik, trzech kapelanów, wioślarz, trzech kapitanów,
młodszy wioślarz - też przecież nie ciura!

Bez nadmiernej przesady, dobór składu osady
w selekcyjny podsystem ujęto -
mając w świeżej pamięci brak dzielności i chęci,
motywacji też nie pominięto.

Dzień rewanżu nadchodzi, patrzą starzy i młodzi -
jak Polnici za wiosła chwycili,
wokół doping narodu, łódka płynie do przodu -
kapelani ją wszak poświęcili.

Jednak sił już nie staje, gdy do przodu Kitaje
prą uparcie jak armia zwycięska -
bezprzykładnie pobici znów zostali Polnici
(to nie była porażka lecz klęska!).

Pełna czara goryczy, czas osadę rozliczyć,
zanim coś się gorszego przydarzy -
sprawiedliwa metoda: kapelanom nagroda
i dymisja dla obu wioślarzy.

Nastał powszechny lament, więc polnicki parlament,
stróż najwyższy porządku i ładu,
już co najmniej od roku w opętańczym amoku
bezskutecznie wciąż szuka układu.


Autor: Leszek Trejda
22.02.2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Dylematy historyka</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6227/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6227/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Sotos, Zeus, Kosk, Terlecki,
Klementyna, Skaut, Brodecki,
Prorok, Agat, Kos, Agata,
Rolnik, Carex, Dyplomata,

Znak, Dobrodziej, Zuwak, Wacek,
Kamerdyner, Prefekt, Jacek,
Andrzej, Arnold, Prym, Jonatan,
Osiatyński, Chata, Platan,

Hrabia, Bułgar, Grey, Mateusz,
Józef Polak, Lech, Tadeusz,
Onyks, Kamil, Zev, Zegarek,
Czuma, Feliks, Wilhelm, Marek,

Katecheta, Grunwald, Haga,
Delta, Must, Filozof, Waga,
Bastion, Fermo, Rak, Halina,
Ptak, Bizancjum, Pajęczyna,

Piotr, Turysta, Nałęcz, Olek,
Jot, Abraham, Parys, Bolek -
tyle chwały, glorii, dumy,
a historia nie jest z gumy...

Autor: Leszek Trejda
17.02.2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Czyścioszek</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6226/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6226/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8222;Świętoszek&#8221; to jedna z najbardziej aktualnych satyrycznych sztuk Moliera. Wykorzystując polskie przysłowie &#8211; ponadczasowi świętoszkowaci: modlą się pod figurą, a diabła mają za skórą. Ta ich niezwykła pobożność jest bardzo płytka &#8211; na pokaz, natomiast serca mają &#8222;zatwardziałe&#8221;,  jak mawiał nasz Papież. &#8222;Pukam do drzwi kamienia &#8211; to ja! Wpuść mnie, chcę wejść do Twego wnętrza, rozejrzeć się dookoła, nabrać Ciebie jak tchu!&#8221;

Cóż z tego, że biegają do kościoła i klepią formułki pacierzy, gdy obłuda,  hipokryzja, ignorancja -  nie pozwalają im dostrzec, że na co dzień wielokrotnie łamią przykazania dekalogu. Bo w wierze nie chodzi o demonstracje zewnętrznych atrybutów pseudo-świętości, ale o serce, empatię i wrażliwość na bliźniego. Ta nowa mentalność - charakteryzująca się błędnie pojmowaną asertywnością &#8211; niejednemu podcina skrzydła w zderzeniu z takim &#8222;żyjątkiem&#8221;.

Jakże często świetnie sytuowani ludzie, którzy doszli do swych majątków poprzez rozmaite krętactwa, matactwa, przekręty, jak to się dziś mówi &#8211; mają za złe żebrakowi, że nie dali mu jałmużny&#8230; To oczywista metafora postaw i mentalności współczesnych świętoszków. Częstokroć właśnie tacy &#8211; &#8222;jeżdżą na wycieczki do Papieża&#8221;, do Watykanu, absolutnie nic nie pojmując z nauk, które głosi. Są niereformowalni i jak głosi Ewangelia &#8211; nigdy nie przejdą przez Ucho Igielne. Za grubą skórę mają, za bardzo są impregnowani na nieszczęścia bliźnich, za mocno zapatrzeni w siebie, w sobie zakochani... Wszędzie obnoszą rozdętą do granic możliwości bezdenną pustkę własnych &#8222;osobowości&#8221;. Mają władzę, mają wpływy i wszelkie imponderabilia. Prawie zawsze wydaje im się, że każdego mogą &#8222;kupić&#8221; &#8211; szczególnie zaś: głosy popleczników. 

Muszę przyznać, że nie widziałem pogrzebu, by za trumną ciągnięto kasę pancerną bogacza&#8230; Trumna kieszeni nie ma... Ale im wciąż za mało&#8230; Właśnie oni chcą MIEĆ, a nie BYĆ.

Świat adorujący wielkość, bogactwo, zapatrzony ślepo w powiększanie, przyspieszanie, ulepszanie &#8211; gubi się, zapomina o istocie człowieczeństwa. I wcale przez te swoje dążenia nie gwarantuje zdrowia, długiego życia, szczęścia, Miłości...

MOJA MOJOŚĆ
uczyli mnie poczucia własnej wartości
nie wypierania uczuć i emocji
poruszania się w świecie społecznym
(zakładając &#8222;normalność&#8221; tego świata)

a ja gdzieś mam świat 
w którym rządzi znieczulica, szmal i cynizm,
a o mym losie decydują niedouczeni wizjonerzy
gdzie zachowania dziecka są obelgą dla &#8222;dorosłego&#8221;
bo moim zdaniem tylko dzieci tak naprawdę wiedzą
czego chcą i oczekują

gdzieś mam świat, w którym polują na moje słabości
i nie doceniają wartości
gdzie mogą przejść po mnie &#8211; nie oglądając się za siebie
gdzie moralność jest sprawą umowną albo natychmiast płatną
gdzie nowa kasta złodziei  sumień ludzkich
chce mnie przymusić do lawirowania, ustępstw i kluczenia
w imię Ojca Pieniądza i Syna Dobrobytu &#8211;
- dla wybranych &#8211; którzy pojęli zasady gry w piekło i niebo

gdzieś mam świat
którego gdybym przyjął reguły gry
potłuc bym musiał wszystkie lustra z wizerunkiem mej twarzy
i opluć zwierciadła prawdy o Człowieku
gdzieś mam świat
w którym mimo poczucia własnej wartości
z trudem utrzymuję się na powierzchni życia

Autor: Marek Różycki jr
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Jak zostać poetą?</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6225/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6225/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Niejeden się biedzi jak poetą zostać.
A sprawa po namyśle, wydaje się &#8211; prosta.
Wziąć worek ze słówkami. Podzielić na grupy.
Rzeczowniki, przymiotniki. Składając do kupy.

Brać najpierw &#8211; rzeczownik. Przymiotnik  dodawać,
Czasem też czasownik. Załatwiona sprawa.
Czym dziwniej wyglądać będą te złączenia,
To krytycy wyżej - je będą oceniać.

No a interpretacja tych wieloznaczności,
Będzie mogła być różna, na miarę wielkości
Słuchacza, czytelnika i wielu się zdziwi,
Jak łatwo jest zostać &#8211; poetą prawdziwym. 

Autor: Wiesław J. K. Kowalski
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Tasowanie kart wyborczych </title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6224/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6224/0/</guid>
 <description><![CDATA[
O transferach słówek kilka
Bywa że jagnię chce wilka 
ugościć pożywnym daniem
i mu służyć za śniadanie.

Wilki liczą na głupotę
owiec, że im się podłożą.
zobaczymy po wyborach. 
Czy wilki Polsce zagrożą.

Nic nie dziwi - Polityka 
to cwaniaków liczna klika, 
którzy zamiast Polsce służyć 
chcą szmal na tym zrobić - duży.

Stąd o Partie tu nie idzie 
ani żadne tam idee.
Ważne, że przez cztery latka
"poseł" z wyborców się śmieje.

Autor: Wiesław J. K. Kowalski

]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Chichot idzie!</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6223/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6223/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Wśród milczenia przerażonych,
Paplania moralnych lichot,
Triumfujący i bezczelny,
Idzie chichot.

Chichot z salonów Warsiawki,
Bon &#8211; mot miedzy szklanką łyski
A kolejnym skrętem trafffki,
Chichot wszystkim!

Ma gębę wazeliniarza,
To chichot niezwykle twórczy.
Podrapiesz za uchem łgarza,
Chichot mruuuczyyy.

Czasem gębę ma ubeka,
Albo też potomka tegoż.
Wyssany wprost z matki mleka
Chichot jego.

Bywa tłumem ogłupiałym,
Kraty wyrwał tępy demos.
Demokracją będą zwali
Chichot miernot.

Rozlał się po całej Polsce,
Wnet po wiosennych roztopach,
Jak psie gówno. Porsche gorsze,
Chichot Prokopa.

Chichot, ruja i porubstwo,
Chichot z prawa metal &#8211; młota.
Fallusuje dziwek bóstwo,
Chichot Behemotha.

Dotarł do jenteligencji
Ze styropianowych strajków.
Dowcip o kaczkach  z pamięci,
Chichot IQ.

Widziano go już w Urzędzie
Na najwyższych stanowiskach.
Jest choć nie chcem, zawsze będzie.
Chichot Tuska.

Wnet okrąży całą ziemię,
Potem Kosmos, Wszechświat cały.
Nie jest przecież bity w ciemię,
Chichot cwany.

Chichot z prawa, chichot z lewa,
Z góry, z dołu wprost z infernum.
Urlopu nigdy nie miewa
Chichot wierny.

Szabasowy i koszerny,
Chichot Żyda lub o Żydzie.
On na zawsze Księdze wierny,
Chichot  przyjdzie.

Chichot, że aż w płucach furczy.
Flegma jego nas nie brzydzi.
Chichot w TV a` la Durczok,
Chichot szydzi.

Chichot wiadomej Gazety,
Szczytów chichotu dotyka.
Dla wykształciuchów podnietą
Chichot Michnika.

Europejska Unia Chichów.
Chichotu Rzeczpospolita
Obojga i Wszechnarodów
Chichot wita!

Chichot wita i zaprasza!
Kto nie z nami w pył zetrzemy.
Chichoty się wszystkich krajów
Łączcie! &#8211; Z dionizyjskiej spermy
Czy z Zeusa tępej głowy,
Chichot homo czy hetero,
Chichot dumnie brzmi, jak człowiek,
Chichot żaglem, chichot sterem.

Chichot jak dzwony na trwogę.
Semper chichot! Chichot Bogiem!
W pijanym motłochu widzie
Achtung! Wnimanje! Uwaga!
Już się zbliża,
Bliżej, bliżej,
Triumfujący i bezczelny,
Chichot idzie!
 
Autor: Zbigniew Szymański
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Telewizja śniadaniowa czyli Radość o poranku</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6222/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6222/0/</guid>
 <description><![CDATA[
W czasach słusznie (?) minionych,
Gdy ktoś rankiem mnie budził,
Zbyt natrętnym pukaniem do drzwi:
&#8222;Pakuj mnie, rób kanapki!&#8221;-
- Mówiłem do żonki - &#8222;Przyszli 
pewnie już po mnie, czas iść&#8221;.

Drzwi otwieram, - trzech panów
W czarnych długich paltoczkach:
&#8222;Obywatel Kowalski? - Ach nie!
Piętro wyżej pójdziecie
Panowie po schodkach,
Jest w domu, - o ile wiem&#8221;

I już smutek mi mija,
Jakaż piękna to chwila,
Włączam radio niech gra
Przy śniadanku.
Szklankę bimbru com wczoraj
Napędził, wychylam,
Z radia słychać:
&#8222;Radość o poranku&#8221;

Do lamusa odeszły
Czasy słusznie (?) minione.
Nie ma już Kowalskiego,
Za to mam jego żonę.
Nikt nie puka nad ranem,
Lecz dzwoni domofonem,
Zaś panowie przychodzą,
Niosąc pizzę w kartonie.
Radia nikt dziś nie słucha,
Wokół &#8222;Free Europa&#8221;,
Włączam rankiem cyfrową TV.
A tu chłop całuje drugiego chłopa,
Takie teraz małżeństwo ma być.

Zmieniam kanał - śniadanie
Gotuje dla Polaka,
Egzotyczny czarnoskóry gość.
Kuropatwa - bo zdrowo
Jeść drób,  czyli ptaka,
A do tego, krewetkowy sos.

Z mniejszym smakiem zajadam,
Mą codzienną owsiankę,
Na ekranie zaś blada 
Feministka skrobankę
Chwali, bo wyzwolona:
&#8222;Precz więc od mego łona
I nie kłopocz się dziewczę,
Więcej już swoim wiankiem&#8221;.

Pilot w dłoni. Do broni!
Nie dam się oszołomić.
Co moderne niekoniecznie jest fair.
Trwam przy &#8222;Trwam&#8221;, tam dziesiątą
Słyszę dziś już &#8222;Zdrowaśkę&#8221;,
Lepsze to niż oglądać,
Znów &#8222;red&#8221;- aktora Kraśkę.

Przed południem zaliczam
Jeszcze: kurs marketingu,
Przepis na odchudzanie,
Tajemnice liftingu.
Cztery reklamy banków
Z cyklu &#8222;bierz i uciekaj&#8221;,
Wszak nie oddasz, - zbyt krótkie,
Przecież życie człowieka.
Pouczenie: złotówki 
Wziąć, czy sięgnąć do franków.
I tak mija kolejna
&#8222;Radość ma o poranku&#8221;.

Skołowany, zziajany
Z łezką czasy wspominam,
Gdy włączałem odbiornik,
A tu programu nie ma,
Tylko patrzy z ekranu
Zza okularów ciemnych,
Typ co Wielkiemu Bratu
Był, jest i będzie wierny.

Lecz choć budził mnie wówczas
Kiszek marsz i chrzęst tanków
Tak jak wtedy wesoło
Nie nuciłem już nigdy,
Wierząc jeszcze, w mą
&#8222;Radość o poranku&#8221;

Autor: Zbigniew Szymański
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Jesteście znowu - dzięki!</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6221/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6221/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Szanowni Obaj - Dwaj Panowie !!
Ja w każdy  "łykend" za Wasze zdrowie
Ten wznoszę toast - za "SZKODA GADAĆ".
Na Durni, Drani to jest rada!
Na tych DD to jest odrutka.
Lepsza niż każda jedna wódka,
bo ile człek wytrzymać zdoła,
gdy tylu DD - dookoła? 
Panowie każdą swą piosenką 
walicie w łeb, gdzie wierzch,gdzie denko,
by prawda wreszcie prosto -  stała, 
a nie ukryta gdzieś - leżała.
Wiem, że pisanie tydzień w tydzień,
to wielka dla twórców udręka,
ale tym bardziej Panów cenię ,
zwłaszcza, gdy świetna jest piosenka.
 I cieszę się, że mimo burzy,
naporu zła oraz wściekłości
Wasza audycja dalej trwa.
Dzięki za to obu WASZMOŚCI!!!

Autor: Wiesław J.K.Kowalski
kwiecień 2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem. Nie ma mocnych</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6220/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6220/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub wręcz umiejscowiona poza kastą w systemie stanowym Indii. Są oni &#8222;niedotykalni", przez to, że wykonują tzw. nieczyste zawody. Hipotetycznie w Polsce pariasem zostać może każdy.

- Dopiero co zaczął się lany poniedziałek, Janku, gdy w płomieniach stanął budynek. Zaczął palić się jak pochodnia, nie dając szans na ucieczkę wielu śpiącym beztrosko pariasom.

- Masz na myśli pożar hotelu socjalnego w Kamieniu Pomorskim? Zginęły 22 osoby, zaś 20 poparzonych trafiło do szpitali. Osierocone zostały dzieci. Straszna tragedia!

- Straż pożarna przyjechała dopiero niemal po godzinie. Ten lany poniedziałek należało rozpocząć znacznie wcześniej. Początkowo były problemy z podłączeniem sikawki do hydrantu, a nawet z rozłożeniem drabiny. Parzący gorąc nie pozwolił już wejść dzielnym junakom do gorejącego budynku. Strażacy biegali w bezładzie, gdy okoliczni mieszkańcy łapali dzieci wyrzucane przez okna przez przyduszonych żrącym dymem rodziców. Niektórym udało się potem samym wyskoczyć, niektórym nie...

- Niestety, nie był to krzew gorejący - cud nie wydarzył się. Łatwopalny budynek spłonął doszczętnie. Pariasi znajdujący w nim bezpieczne schronienie stracili cały swój dobytek, wielu też i życie.

- Bezpieczne schronienie zdaniem nadzoru budowlanego i władz miejskich, choć straż pożarna gościła tam już wielokrotnie wcześniej. Pariasi zaś i tak mieli niemal cały swój dobytek na sobie.

- Przerażona kobieta zgłaszająca telefonicznie wszechobecny ogień i duszący dym została przez dyspozytora straży pożarnej poinstruowana, że ma mówić wolniej, bo trzeba wszystko zapisać. Byłby to doby żart, gdyby nie realia towarzyszące tej sytuacji.

- Nie szkoda róż gdy płonie las! To się nazywa profesjonalizm i ludzkie podejście do drugiego człowieka!

- A co na to Kargul i Pawlak?

- Kargul święta spędzał w rodzinnej Tyrnowej. Z rana zjawił się na pogorzelisku. Pawlak natomiast kości wygrzewał nad morzem. O zdarzeniu dowiedział się z mediów. Z dobrym słowem przyjechał więc do koczujących pod gołym niebem pariasów w kilka godzin po Kargulu.

- Przyjechali, żeby naród co złego nie pomyślał?

- Pawlak, aby zatrzeć ewentualne złe wrażenie, ogłosił trzydniową żałobę. W końcu na miejscu zauważony został później niż Kargul, który zdążył już obiecać pokrzywdzonym odbudowę spopielonego budynku, pomoc materialną wszystkim dotkniętym pożarem i renty dla sierot. Pawlak nie mógł być gorszy, więc obiecał i coś od siebie, choć szybko zaznaczył, że niewiele tego ma, bo mu Kargul obciął.

- Pawlak zawsze podkreśla, że jest człowiekiem spokojnym. Można mu nawet na język nadepnąć i wtedy nie powie nic. Skoro nikt mu teraz na język nie nadepnął, ale Kargul na odcisk jak najbardziej, to po ustaniu żałoby rozliczy niektóre sprawy związane z tempem informowania Jego Wybitnej Osobliwości o tego typu zdarzeniach. Tyrnowscy prawnicy stwierdzili już ponad wszelką wątpliwość, że Kargul nie ma obowiązku informować Pawlaka o zdarzeniach kryzysowych. Ich zdaniem Pawlak ma w swoim pałacu wystarczająco dużo po temu własnych, całkiem nieźle opłacanych dworzan.

- Tak więc znów Pawlakowi można wszystko zarzucić, tylko nie to, że jest nowoczesny. Swój konserwatyzm sam zresztą wielokrotnie podkreślał.

- Zastanawiam się, dlaczego Kargul i Pawlak przyjechali do pariasów? Po to, żeby im było raźniej, czy po to żeby biurokrację i potencjalnych wyborców zadowolić? Pomoc w takiej sytuacji jest jak najbardziej uzasadniona, ale motywy już takie jasne nie są.

- W przeciętny weekend na naszych dziurawych bezdrożach w wypadkach ginie średnio dziesięciokrotnie więcej ludzi, niż zginęło w pożarze. Przyjmując standardy Pawlaka, powinna trwać permanentna żałoba, zwłaszcza, że dziury w drogach powstają szybciej niż są łatane. Jak sądzisz, Janku, dlaczego nikt jednak żałoby nie ogłasza, nikt też nie spieszy z pomocą materialną ofiarom wypadków drogowych i ich rodzinom? Wyjątkiem może być autokar pełen pielgrzymów.

- Retoryczne pytanie! Śmierć pariasa to tylko śmierć pariasa - większego znaczenia nie ma! Jeżeli jednak zdarzy się, że w jednym miejscu i w jednym czasie zejdzie ich większa ilość, to takie wydarzenie wzbudza ogromne zainteresowanie żądnych sensacji mediów. Oglądalność wzrasta i wtedy można się pokazać z jak najlepszej strony szerokiej publice, a przecież są to potencjalni wyborcy. Stąd te przepychanki pomiędzy Pawlakiem i Kargulem na pogorzelisku. Osobiste ambicje naszych obu bohaterów biorą górę nawet nad tragedią, którą w końcu można wykorzystać dla poprawy własnego wizerunku. Jak się przy tym jeszcze uda pognębić rywala, to jest już wręcz wspaniale!

- W Tyrnowej już tylko jeden parias z pięciu zadowolony jest z pracy Pawlaka i Kargula oraz kierowanych przez nich urzędów. Im zaś się wydaje, że durny naród wszystko kupi. Stąd ich żałosne przepychanki nie tylko na tragicznym pogorzelisku, ale także ciągłe grzebanie w teczkach, szukanie haków w postaci przodków w Wehrmachcie, w Komunistycznej Partii Polski, czy w każdej innej przydatnej postaci. Kiedyś sprawę można było załatwić tatowym sierpem czy kosą. Cywilizacja jednak nieubłaganie wkracza i na tyrnowskie pola. Mieszkańcy gminy mają już dość blokowania, destrukcji, ubliżania i ciągłych rozrób. Pawlakowi i Kargulowi wydaje się jednak, że na nich nadal nie ma mocnych. 

- Swoimi popisami starają się udowodnić wzajemnie wyższość nad rywalem za wszelką cenę. Obu spada, choć Pawlakowi szybciej. Ostatnio żubry coś przebąkiwały, że mają dobrego kandydata na tyrnowskie urzędy. Taki prosto z lasu! Pełen spokoju szumiących drzew niezżartych przez korniki korupcji, świeżości traw nieskalanych łajnem prywaty i nepotyzmu. Uznany jest w świecie jak polska &#8222;Żubrówka&#8221; - dobra dla pariasów i niepariasów!

- Wiem o kogo chodzi! Już w przeszłości miał szansę pogodzić zwaśnionych: Pawlaka i Kargula. Honorowe sołtysostwo Tyrnowej można mu było odebrać tylko przez podłożenie świni kalumnią zwanej. Tak też się stało. Czy teraz ponownie zechce chcieć? Jest szansa na normalność w Tyrnowej... Rychło może okazać się, że faktycznie: nie ma mocnych!


Autor: Bogusław Sielecki
kwiecień 2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Niedostrzeżony seksizm</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6219/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6219/0/</guid>
 <description><![CDATA[
8 kwietnia 2009 (powtórzenie 11 kwietnia) w programie Moniki Olejnik wystąpiła Nelly Rokita, najpopularniejsza posłanka w trzech kategoriach: pochodzenie zagraniczne, nietuzinkowe słownictwo (co wynika również z pochodzenia) oraz wierność prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu. Ostatnio sławę swoją ugruntowała podczas bohaterskich zmagań męża z nieelegancką załogą niemieckiego samolotu oraz z przesadzoną brutalnością takiejże policji. Kiedyś wymyśliła zdanko "Donald Tusk stoi w rozkroku", za co została laureatką "Srebrnych Ust". Teraz zabrała się - jak to określiła TVN24 - za "obrazową ocenę gaf polityków", choć z uwagi na rodzaj ujawnionych owadów, raczej chodziło (a nawet furczało) o doznania co najmniej... foniczne. 
    
Niestety, p. Rokita przebrała miarkę i nie powinna być zapraszana do programów na żywo i powinna być zaliczona do kilkuosobowej grupy polityków, którzy kompromitują nasze medialne dyskusje. Owszem, programy nagrane wcześniej i odcedzone z żenujących uwag mogłyby być emitowane, ale która z telestacji na taki (roz)krok się zdecyduje? Przecież spadnie im oglądalność. Czołobitność wobec obecnego prezydenta była aż żałosna, bowiem - wg posłanki - jest on najlepszym prezydentem po obaleniu komuny (dlaczego nie najlepszym w całej historii Polski?)... 
    
Spadek medialnej popularności przywódcy Polski, p. Rokita upatruje w nadzwyczajnych umiejętnościach premiera Tuska i jego doradców w dziedzinie manipulowania słuchaczami. Jednak największa gafę i to podlegającą pod kodeks karny, p. Nelly zafundowała pod koniec audycji, kiedy się już całkiem zapomniała. Otóż wg niej nie ma głupich kobiet (są tylko mądre!), natomiast mężczyźni są i głupi, i mądrzy. Przyjmując te rewelacje oraz obserwując małżeństwo Rokitów, można domyślać się, po której stronie umieszcza swego męża nasza miła pani poseł... Przy okazji - mąż pani Nelly wystąpił przed kamerami również tego samego dnia, jednak później i z całej dyskusji zapamiętać można było jego rozważania na temat odwagi. No nieee! Po jazgotliwym incydencie z policją niemiecką?! Może tam złotoustej damie tudzież mężnemu mężowi coś zabączyło i (ups!) stało się (powiedzmy...) podwaliną  położoną pod kolejną propozycją do nagrody (tym razem) "Brunatne Usta". A przekazy ludowe sławią rokity (diabełki) jako waleczne stworki... 
    
Wracając jednak do skandalu, którego bodaj nikt nie zauważył... Gdyby pewien europoseł powiedział publicznie w Brukseli, że Polacy są mądrzy, zaś cudzoziemcy (Żydzi, Niemcy, Rosjanie, Amerykanie...) bywają zarówno mądrzy, jak i głupi, to wybuchłaby wielka afera. Gdyby pewien ksiądz rzekł, że katolicy są mądrzy, zaś innowiercy bywają tak mądrzy, jak i głupi, to mielibyśmy skandal podczas Wielkanocy. Gdyby pewien wzorcowy pan niechcący wygadał się, że tacy jak on są zawsze mądrzy, zaś panowie niemieszczący się w standardach bywają - i owszem - mądrzy, jednak bywają również głupi, to zostałby zrolowany w tęczowe flagi. Gdyby pewien Amerykanin uznał, że biały człowiek jest mądry, zaś kolorowi ludzie są mądrzy, ale i głupi, to miałby zagwarantowany proces. 
    
Jeśli ktoś jest jednak Murzynem, Żydem, innowiercą, gejem albo (jak omawiana posłanka) kobietą, to może obrażać pozostałe grupy, bowiem to jest w jakiś przedziwny sposób tolerowane. To mieści się w ramach kulturalnej dyskusji - zawsze można obrócić w żart. 
    
Gdyby pewien polityk podczas rozmowy z p. Olejnik spostrzegł był, że panowie są mądrzy, zaś panie bywają i mądre, i głupie, to mielibyśmy feministyczną nawałnicę, począwszy od oburzenia samej pani Moniki, skończywszy na paniach (zwłaszcza z opozycji), które nie przepuściłyby świetnej okazji, aby błysnąć i powalczyć z facetami i ich partią; nawet posłanki z partii tego polityka przyłączyłyby się do ogólnonarodowej kakofonii. 
    
Zatem obrażanie grup słabszych, także uważających się za dyskryminowane, w tym uczulonych i przesadnie przeczulonych, nie mieści się w ramach kulturalnej dyskusji - nikt i nigdy nie pozwoli obrócić takiej gafy w żart. I gdzie tu symetria obrażania i tolerancji? Czy można być posłanką i publicznie głosić seksistowskie uwagi?! Pewnie można, skoro nasza publika i właściwe organa tego nie zauważają... 
  
Autor: Mirosław Naleziński
kwiecień 2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Kochany mój!</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6218/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6218/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Jakże mi przykro, że zakłóciłam Twój sen. Bardzo mnie martwią Twoje problemy. Już załatwiłam receptę na magnez, lecytynę i geriavit. Wykupiłam Ci Kotku również w prezencie świątecznym serię zabiegów na sztywność karku i innych członków, a także trening wchodzenia na drzewo u najlepszego kociaka w mieście. Na falowanie w sypialni i inne żyły wodne zamówiłam najlepszego specjalistę od feng shui. Pomyślałam również o butli z tlenem, żeby dech Ci powrócił, bo wiosna już i koła w bryce zmienić trzeba na letnie, rozebrać w końcu choinkę, bo Wielkanoc się zbliża i do baby na wieś po jaja jechać trzeba.

Kochany, ja nie rozumiem, dlaczego ciągle budzisz się mokry, znowu zapomniałeś o pampersach na noc, albo o tej dziurze w suficie i zapewne to skutek wiosennych burz. Nie martw się Kochanie, już niedługo wracam z Irlandii i już zawsze będziemy razem.

Odłożyłam trochę grosza, więc będziemy mogli wyremontować taras, ale pod jednym warunkiem, futrzaki muszą zniknąć. Nie będę po nich sprzątała, ani znosiła wizyt zachwyconych futrzakami bab ze zwiędłymi nenufarami, a tym bardziej miłośniczek darmowej wyżerki. 

Kochany, Irenka pisała, że rozebrałeś płot i wyciąłeś wszystkie drzewka w sadzie. Jak mogłeś! Zapomniałeś już o naszych zabawach w ogrodzie w kotka i myszkę. A jak już mnie złapałeś i do drzewa przywiązałeś byłam w stanie spełnić każde Twoje życzenie. Ach, Ty niedobry. Jak mogłeś?

Kochany, Irenka wspominała też o jakiejś Historii, która ścieli Ci łóżeczko. Głupia, zazdrosna baba rozsiewa plotki i oczywiście jej nie wierzę. Cieszę się, że jesteś miły dla moich koleżanek i zawsze znajdujesz dla nich czas. Na pewno to docenią i zaopiekują się Tobą podczas mojej nieobecności. 

Kochany, ucieszyłam się, że podobają Ci się moje zdjęcia. Zrobił je mój kolega (naprawdę, tylko kolega), bo on też nie może spać w nocy i ma wiele problemów, a ja pomagam mu jak tylko mogę. Zamówiłam jeszcze jedną sesję i już wkrótce wyślę Ci, Kochany, nowe zdjęcia.

A tym łobuzom nic o mnie nie mów, bo jak zejdę na dół to...

Tęsknię za Tobą Kochany - 
Twoja Renata

(w odpowiedzi na tekst): 
http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6216/0/
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem. Sami swoi</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6217/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6217/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub wręcz umiejscowiona poza kastą w systemie stanowym Indii. Są oni &#8222;niedotykalni", przez to, że wykonują tzw.nieczyste zawody. Hipotetycznie w Polsce pariasem zostać może każdy.

- Poczęstuj się herbatnikiem, Jaśku. Nie zamartwiaj się - może kiedyś znów będzie lepiej. Bogatym jest ten, kto może sobie pozwolić na życie wśród uroków, jakie wczesna wiosna niesie, choć może nawet nie mieć pieniędzy. Jest ciepło, spokojnie...

- Kto tam wie, jakie ma zamysły wiosna? We Włoszech trzęsienie ziemi, na Bałtyku przepowiadają tsunami, w Afganistanie krew się leje coraz szerszym strumieniem, piraci rabują statki, a do tego całego bałaganu z kosmosu zaczęły docierać dźwięki &#8222;Międzynarodówki&#8221;. Pamiętasz jeszcze te słowa: wyklęty powstań ludu ziemi, powstańcie, których dręczy głód?

- Po tylu akademiach... &#8222;okolicznościowych&#8221; muszę, Jaśku, pamiętać! Myśl nowa blaski promiennymi dziś wiedzie nas na bój, na trud. Przeszłości ślad dłoń nasza zmiata, przed ciosem niechaj tyran drży! Ruszymy z posad bryłę świata, dziś niczym, jutro wszystkim my! 

- Po tych słowach w historii świata nastąpiło wiele tragicznych lat a Ziemia spłynęła krwią! Mamy XXI wiek i oby już nigdy nie musiała powtórzyć się cała tragedia poprzedniego stulecia. Teraz gnębią nas powodzie, tornada i nie wiadomo, jakie żywioły mogą nas jeszcze (z)niszczyć... To w zupełności wystarczy! Ale, ale... Dlaczego nazywasz mnie Jaśkiem? Fasoli raczej nie przypominam. Do brata Pawlaka z &#8222;Samych swoich&#8221; też jakoś specjalnie podobny nie jestem... To akurat może i szkoda, bo tamten po spaleniu dwóch lokalnych stodół i potraktowaniu kosą Kargula w nagrodę uciekł do Ameryki, a tam kryzys jakby nieco mniej odczuwalny. Polski parias zawsze jest wyróżniony - przynajmniej pod względem upośledzenia szczególnie złym losem. 

- Jakże ponadczasową okazała się ta komedia. Wyobraź sobie współcześnie Pawlaka, który nie wychowywał się na podwórku oraz Kargula, którego wychowała ulica. Obaj całe życie zwaśnieni. Nawet krótkie chwile pozorowanej zgody przeradzają się szybko w zażartą kłótnię.

- Mieszkają w sąsiednich chałupach prowadząc oddzielne gospodarki, choć trudne czasy i interesy ich rodzin wymagają wspólnego działania. Obejścia ich oddziela płot. Dla jednego i drugiego wszystko jest wrogie, co tylko po drugiej stronie płotu się znajduje.

- Nawet płot wspólny sam w sobie bywa źródłem strat i konfliktów. W bezmyślnej furii są w stanie pociąć na strzępy koszule z grzbietów własnej rodziny, czy porozbijać suszące się na sztachetach garnki - wprawdzie chwilowo puste, ale w końcu można by je w lepszym czasie napełnić strawą i nakarmić mnożących się pariasów.

- Pawlak sprytny i zapobiegliwy zorganizował sobie fuzję z garstką granatów. Dba o strzelbę szczególnie, bo wie, że może nią prostować nawet historię własnej rodziny, gdyby okazała się niepokorna, sąsiadów utrzymywać w ryzach o podwórkowym inwentarzu nie wspominając. Sądów też się nie obawia. W końcu sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po jego stronie, co zawsze może wymusić granatem.

- Kargul kiedyś zwabił na swoje podwórko pawlakowego kota. Kot widząc w sobie zwierzę wierne rodzinie i sąsiadom, a Pawlaka postrzegając za gospodarza fałszywego, dał się zwabić Kargulowi głaskaniem i mlekiem. Pawlakowi piana wyszła na usta. Gdy zobaczył, że Kargul uwiązał kota na sznurku, żeby ten czasem nie zdecydował się opuścić jego zagrody i wyruszyć śladami Jaśka do Ameryki, sięgnął po swój ostateczny argument. Nie bacząc, że z fuzji zamek wylata przymierzył i wypalił. Strzał był celny, bo z kota nawet futerko nie zostało.

- Dla zażegnania stałych sporów tyrnowska społeczność powierzyła Pawlakowi funkcję sołtysa honorowego. Dla równowagi Kargul został wójtem. Pawlaka do wojowania natura  zmusza, więc przejściowo uaktywnił się w sąsiednich województwach. Jeździł nawet w góry wysokie, gdzie podobno zdarzył się kiedyś zamach na jego życie... przy użyciu korkowca. Jego dzielność wówczas wielokrotnie pokazywała telewizja. Najgorliwiej atakował byłych ziomków swoich ze Ściany Wschodniej. To tam, gdzie Anglicy wydobywać będą gaz ziemny i zarabiać na nim, co dla nas było przedsięwzięciem zupełnie nieopłacalnym.

- Wójt Pawlak odmiennie - prowadzi gminę niby drogą miłości. Gasi pożary wzniecane przez Pawlaka, ale i okiem łypie na jego stanowisko. Zasada prosta: Pawlak tak to Kargul siak, z wzajemnością zresztą... O gospodarzy dba, zwłaszcza tych bogatych, co nadchodzącemu kryzysowi nie dają się. Sam krowy hoduje, zwłaszcza... te święte. Kargul to dobry chłop - jak się naje do syta, to może i pariasom jakiś ochłap rzuci.

- Pamiętam, gdy krowa Kargula weszła na najeżone minami pawlakowe pole. Dla Pawlaka miedza rzecz święta. Gdy bydlę przeganiał mało z Kargulem za łby się nie wzięli. Właśnie obiecywał Kargulowi porządku go kosą nauczyć jak Jaśko to kiedyś uczynił, gdy zorientowali się, że wokół miny. Kargul Pawlakowi kazał prowadzić, bo to jego pole. Kindersztuba nakazała jednak Pawlakowi gościa przodem puścić. Gdy już wyszli poza zagrożony teren, Pawlak rzucił mimochodem, że durny zawsze przodem idzie.

- Krowę mleczną rozerwało, lecz zawadiakom jeszcze raz udało się wyjść z opresji cało. Gdyby sytuacja była odwrotna, starczyłoby w kryzysie mleka dla dalitów, a i spokój zapanowałby w gminie jaki taki.

- Wkrótce Pawlak reprezentował gminę na krajowym zjeździe Narodowej Agencji Terytorialnej Obrony. Nie wiedzieć czemu takie zjazdy nazywają też szczytami. Przecież to ani Elbrus, ani Gerlah, ani Rysy, choć rys akurat tam pełno. Na szefa tej organizacji Kargul miał swojego kandydata, który jednak dał się poznać z nieprzychylnego stosunku do Kresów Wschodnich, co nie bardzo podobało się w pozostałych województwach, zwłaszcza od czasu, gdy Anglicy znaleźli na tym terenie złoża gazu.

- Kargul jednak postanowił, że tym razem to on wpuści w maliny i okpi Pawlaka. Wiedząc, że jego kandydat nie ma szans na takie zaszczyty, dał Pawlakowi wytyczne do negocjacji. Swojego kandydata jednak nawet nie zgłosił do konkursu. Kalkulacja była prosta: cokolwiek zrobi Pawlak, będzie można mu zarzucić, że postąpił wbrew interesom swojej gminy.

- Pawlak udał, że instrukcji żadnej na oczy nie widział. Nie będzie robił Kargulowi na rękę, gdy ten robi mu w-brew. Poza tym co ma kargulowe plemię wychylać się nadmiernie. W końcu nikt w gminie nie ma prawa nic mu nakazać, a on, Pawlak, słuchać nikogo nie musi.  Już na wstępie poparł kandydata z Duńskiej Wólki. W nocy próbował poinformować o tym Kargula. Po to tylko, żeby do rana dręczyły go koszmary. Nie udał mu się jednak ten zamysł. Kargul słuchawki telefonu nie podniósł. Może spał twardo zmęczony ciężką pracą dla gminy, a może po prostu miał stopery w uszach.

- Paradoksalnie to chyba jeden z nielicznych przypadków, w którym rozdrapywane zaszłości i przekora dwóch głównych gospodarzy wyszły gminie na dobre. Województwa postrzegają ją i tak jako gminę zwaśnioną i nieprzewidywalną. Nie wiadomo właściwie, kto w niej rządzi. Tym razem chociaż nie zrobiła sobie wrogów w Duńskiej Wólce.

- Wkrótce odbył się szczyt województw. Uczestniczył w nim Przywódca Przywódców. Jak na szczyt przystało zaszczycił rozmową w cztery oczy przybyłych do niego delegatów. Takiej okazji nie przepuścił ani Kargul, ani Pawlak. Rozmawiali z PP całe pół godziny. Jako jedyni rozmawiali w sześć oczu. Osiągnęli ogromny sukces: udało im się zaprosić PP do Tyrnowej. Nie wiadomo tylko na kiedy, bo PP był bardziej zainteresowany utworzeniem województwa tureckiego niż gminnymi dygnitarzami z Tyrnowej. Tylko mieszkańcy Turku niech sobie przypadkiem zbyt wielkich nadziei nie robią. Takie to wyniki i okrzyczany &#8222;sukces&#8221; tego szczytu...

- Jaka pozycja takie i szczytowanie!

- Sołtys honorowy i wójt wrócili do rodzinnej Tyrnowej na tarczy. Dwa zdarzenia dwa niepowodzenia. A tu kryzys szaleje, bezrobocie rośnie, pariasów z dnia na dzień przybywa. Ciekawe, z czym teraz wyskoczą? Skoro biedakom nie można dać ni pracy, ni strawy, to chociaż godziwa rozrywka im się należy!

- Igrzysk ciąg dalszy. Pawlak już przystąpił do działania. Swoją wierną strzelbę choć dobrze smaruje, to teraz jeszcze ją odznaczył. Udekorował też dwa granaty. Tak z kaprysu, żeby wywołać podziw  gawiedzi dla swojej fantazji.

- Tak, ale teraz to on się dziwi, że wcześniej odznaczona za odwagę Sąsiadka Ewa zwróciła mu swoje odznaczenie. Ona też się dziwi, jak można za odwagę odznaczać nawet najbardziej zasłużoną strzelbę, skoro to i tak zawsze narzędzie w czyichś rękach! Narzędzie specyficzne, bo służące zabijaniu, ale tylko bezwolne narzędzie.

- Czyli nadal życie publiczne mieści się w specyficznej, rodzimej normie. Pawlak uważa, że Kargul choć wróg, to jednak swój, bo na własnej krwi wyhodowany. Dokładnie tak samo myśli Kargul. Wokół nich rodziny i powinowaci - sami swoi!  Dalej to już tylko ogromna rzesza bezwartościowych pariasów ze swoim nie do przezwyciężenia marazmem! Nie ma mocnych!

Autor: Bogusław Sielecki
kwiecień 2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Droga Renato</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6216/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6216/0/</guid>
 <description><![CDATA[
To miło, że nadesłałaś mi zdjęcia tego, co najlepsze w Twej szkole, zdjęcia koleżanek z ostatniej imprezy, Obejrzałem je z prostej, samczej ciekawości i niestety, mimo późnej już pory, tuż przed pójściem spać.
To wesołe zdjęcia, Renato, obejrzałem kilka razy z różnych stron i dziękuję, choć nie nadają się na dobranockę dla samotnego.

Nie powiem jednak, żeby dobrze mi się spało, Renato. Come si, come sa.

Pewnie z braku magnezu zesztywniały mi częściowo mięśnie i miałem sen... Nie widziałem Cię w nim na drzewie, lecz mam nadzieję, że to tylko chwilowa ab(sen)cja?

Ten chwilowy brak rekompensowały mi falujące nad łóżeczkiem różne dziwne rzeczy a przede wszystkim biusty, wystające z klatek obcisłej odzieży.

Kwadratowe były i trójkątne i ...nie dawały oddychać.. i tylko siła woli, wytrenowana w tak wielu szkołach przetrwania i podczas przymusowych (na moich studiach) projekcji w studyjnych kinach, pozwoliła mi się ostatkiem sił obronić. 

Gdy już w rozedrganiach ginąłem, znakomita pamięć moja, w PRL wyrobiona jak haczyk do, sprawiła, że przypomniałem sobie Twoje stwierdzenie:
"Ja i tak mam lepiej niż te miss-ki:))))".

Pozwoliło mi to na teleportację tego, co masz lepiej i wraz z całością, z drzewa, na które Cię tak niedawno wysłałem.

Rzeczywiście - Renato.
We śnie (no, bo skąd mam wiedzieć, gdy nie dajesz mi się obudzić) miałaś rzeczywiście lepiej i nawet dobrze ze skłonnością do bardzo, ale- tym bardziej, nie mówmy o spaniu!

Co to, to nie!
Obudziłem się mokry, jak małolat przed klasówką z polskiego, co mi się już dawno nie zdarzyło. Choć język polski nie jest tak męczący dla mnie, jak obecnie dla polityków i sypiam w swoim kraju nie musząc już wygniatać styropianu, i świetne mam łóżeczko - nie spałem dziś, Renato; oj, nie spałem...

Łóżeczko stękało wraz ze mną, choć z litego drewna i ma rodowód adekwatny, prawie jak któryś z marszałków, wywodzi się ze sprywatyzowanej branży meblarskiej i ozdobione jest metalowymi elementami odspawanymi z płotu, na którym podobno w czasach złych i niedobrych trenowano przeskakiwanie ku świetlanej Wielkości. 
Nabyłem łóżeczko za grosze, na okazyjnej aukcji resztek po przemyśle naszym stoczniowym, a materac pochodzi podobno z samej prężnej i w talenty piłkarskie wyposażonej, autonomii Kaszubskiej, serca Polski a trawa w nim z Arłamowa (Bieszczady City).

Teraz, Renato, gdy się obudziłem, gdy wiem już, że substytutem się nie zadowolę i nie zaspokoją mnie mizianki moich tarasowych kotów ( http://www.wiadomosci24.pl/artykul/z_cyklu_moje_koty_czyli_pucek_a_la_jarzynowa_jarska_92176.html ) - czekam, aż wypowiesz się, czy wolisz kontynuację swego upodobania do siadywania na drzewach i rozsyłanie stamtąd fotek zakłócających mi sen, czy też przyjedziesz sprawdzić, jak Historia pościeliła mi łóżeczko.

... i jeszcze jedno pytanie: ponieważ wiem, że  to może potrwać, bo nie podejmujesz decyzji pochopnie, czy oczekując na nią mogę list do Ciebie, wraz z koleżankami (w dużym skrócie myślowym) zacytować np.na portalu sadurski.com......? Dostałem właśnie od nich zaproszenie...są ciekawi z kim i jak sypiam,
łobuzy...no, no.... no i napisz mi koniecznie, jak Tobie się dziś spało?

Twój... ten, co nie sypia.

Autor: Maciej Krzysztof Dąbrowski
www.tekstymkd.pl
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Mendalista</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6215/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6215/0/</guid>
 <description><![CDATA[
W swoim czasie Kaligula, choć wywołał spory spore,
wbrew logice swego konia wziął i zrobił senatorem.
Dziś, po latach, inny cesarz, z innej bajki, osła swego
odznaczywszy, chce namaścić na człowieka uczciwego.
W tym kontekście, zniesmaczony tym szaleństwem, powiem szczerze:
choć działali zgodnie z prawem: jaki cesarz takie zwierzę.

Autor: Marek Prusakowski
08.04.2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Zyz(ak)owate szczęście Wałęsy </title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6214/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6214/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Polska jest złakniona kolejnych odważnych historyków! Prosimy - zapisujcie się w kolejce na Wydział Historyczny Uniwersytetu Jagiellońskiego i piszcie prace naukowe! Bodaj w żadnej innej dziedzinie nie mamy aż takich sukcesów. Czy ktoś sobie przypomina młodego naukowca dowolnej dziedziny (ale nie historyka), który rzucił wszystkich na kolana - jakież to mądre poruszył problemy sławiące go i nasz naród w szerokim świecie? Rzeczpospolita sypnie kasą podatników na ujawnianie wszystkich prawd o innych wielkich Polakach - od Mieszka Pierwszego po Kaczyńskich Dwojga. Już wiemy, że Tuwim i Brzechwa są niegodni bycia patronami niektórych szkół. Wiemy, że Piłsudski zachował się niegodziwie w sprawach małżeńskich, teraz zaś wiemy, że nasz pokojowy noblista był gawroszem, nie zaś wielkim rodakiem. Czekamy na kolejne wielkie biografie! 

Gdyby Judasz żył dzisiaj, to miałby spore szanse wybicia się w nauce (polskiej), zwłaszcza we współczesnej historii i to w Krakowie, pośród wielu kościołów. Zatrudniłby się w wybitnym instytucie, w którym cichaczem kopiowałby (pomiędzy zawodowymi poleceniami) cenne informacje do swojej książki, zaś jego pensja byłaby ufundowana przez Naród. Niczym detektyw lub oficer śledczy, pojeździłby po Polsce (na koszt podatnika) i prosiłby sympatyczną ludność miast i wsi o błyśnięcie choć raz w życiu przed dyktafonem. Któż odmówi uczonemu przybyszowi z wielkiego świata i ze słynnej uczelni? Jeśli piłeś ze znaną personą, podszczypywałeś panienki, miałeś kłopoty po alkoholu, to błyśnij swoją wiedzą - cała Polska czeka na twoje bezcenne rewelacje godne tabloidów! Nawet w internecie zamieszczą wywiad z tobą! 

Judasz mógłby pisać krytycznie o Łokietku, Dmowskim albo o Piłsudskim, jednak nie mógłby liczyć na większe profity; więcej - większość Polaków skrzyknęłaby się przeciwko niemu. A tu - reflektory, spotkania; słowem - kariera. Pozazdrościć! A że spada nam kolejny Polak z piedestału? No cóż, mamy ich tam tak wielu, że mogą spadać. Potwierdza się powiedzenie, że jeśli w piekielnym kotle jeden wciąga drugiego, to są to... nasi. Najlepiej pokopać żyjącego wipa, bowiem najciekawsza jest jego reakcja - przyzna się do wszystkiego, zaprzeczy, czy będzie się włóczył latami po sądach ku uciesze pospólstwa? 

Czy Judasz kłamał, czy był szczery? Czy Pawlik Morozow kłamał, czy złożył prawdziwe doniesienie? Czy ucieszyły ich srebrniki i inne profity z ich szlachetnej (tak uważali) działalności? Zapewne wierzyli, że czynią dobro i prędzej czy później się zorientowali, że może jednak nie. Czy byli z nich dumni ich rodzice? 

Teraz poczekajmy na młodych archeologów, którzy zbadają szamba osób nielubianych przez jakiegoś partyjniaka i napiszą pracę naukowe za nasze pieniądze - co jadali, jak często się kąpali i w jaki sposób świntuszyli. Przecież nie zrobi tego nestor polskiej archeologii - od takiej roboty mamy zapalczywych młodych żółtodziobów a kolejnych karierowiczów. 

Emitowane są ciekawe programy o detektywach - za prywatne pieniądze węszą, śledzą, podkupują, nagrywają i przedstawiają dowody zdrady, oszustwa, kradzieży. Nikomu jednak nie przyszło takiej działalności nazywać nauką polską. Od niedawna mamy młodego naukowca a historyka, który za swoją śledczą pracę otrzymał tytuł naukowy. Może ten rewelacyjny polski pomysł przyjmie się na Sorbonie, Oksfordzie, Yale? Na razie magister jeździ po Polsce i opowiada z dumą o swojej bardzo potrzebnej pracy naukowej, o swym posłannictwie. Z pewnością zostanie wzorem dla wpatrzonych w niego maturzystów, którzy od teraz wiedzą, że studiowanie górnictwa, hutnictwa, czy rolnictwa to strata czasu.  

A swoją drogą, czy absolwenci wydziałów historycznych nie mają ciekawych ofert pracy i muszą pracować jako kopiści w rozmaitych placówkach naukowych? Inni może są dozorcami, magazynierami albo szukają szczęścia na Wyspach? A może są instytuty, w których zaczyna się jako kopista i w zależności od wydanej książki (oczywiście poza instytutem...) albo nadal kserują, albo jednak pną się wyżej. Ale pewnie nie chodziło tam o pracę zarobkową jako kopista, lecz o stały dostęp do archiwum. 

Magiel (w znaczeniu pozamechanicznym) nie oznacza podawania nieprawdziwych informacji. Nie, tam w większości są maglowane prawdziwe wieści, jednak forma, sposób prefabrykacji, a zwłaszcza cel rozgłaszania, jest nikczemny. 

Czy to prawda, że nasz polski wielki (naukowo) tandem (Zyzak i Nowak) podjęli się napisać drugie dzieło godne nauki polskiej - tym razem o panach Kaczyńskich (nieelegancko nazywanych braćmi bliźniakami)? Mają tam zamieścić wszystkie plotki, fakty oraz anegdoty z życia naszych wielkich rodaków, począwszy od planu filmowego, poprzez prace dyplomowe, po sprawne budowanie IV RP. A podjęli się tego monumentalnego dzieła, aby wytrącić broń wszystkim malkontentom zarzucającym im nieuczciwość, komercję, chęć robienia kariery za wszelką cenę, wykonywanie roboty na polityczne zamówienie. Możemy zatem liczyć na równie uczciwe, obiektywne i dociekliwe dzieło. Jedno opracowanie (o Wałęsie) to mało, ale jeśli o panach Kaczyńskich również będzie taka rewelacyjna księga (o podwójnej grubości!), to wszystkie nasze uniwerki będą się bić o najsławniejszego polskiego historyka Zyzaka. Zatem - czy to prawda? 

Autor: Mirosław Naleziński
06.04.2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fraszki o Śremie</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6213/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6213/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Apel Burmistrza do mieszkańców Śremu

Jako patron Satyrykonu
zaapelować do Was śmiem:
Niech wreszcie cały świat się dowie
jak szczerze umie śmiać się Śrem.

Kinoteatr "Słonko"

Taka atrakcja w "Słonku"
pewnie cię nie ominie:
Film obejrzysz w teatrze,
a przedstawienie w kinie.

Walory Śremu

Na długo zostanie w pamięci
urokliwe miasto nad Wartą.
Szczególnie ponętne dziewczyny,
z którymi zapomnieć się warto.

Autor: Jan Gross

I miejsce za fraszki w V konkursie "Śrem się śmieje", 2009 r.
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Kaczki i tarcza</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Rysunki/17/6212/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Rysunki/17/6212/0/</guid>
 <description><![CDATA[

]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Poszukiwacz muszli z wargami</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6211/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6211/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Pewien dżentelmen zamieścił ogłoszenie pod tytułem: "35letnie wysoki postawny mężczyzna szuka dziewczyny posiadająca muszelkę z dużymi wargami", w którym określił się jako "Wysoki postawny i atletycznie zbudowanego mężczyzna, uprawiam sporty siłowe". 
    
Może będzie to pociechą dla intelektualistów drobnej postury i rachitycznego zdrowia - ten gość wprawdzie uprawia sporty (i to siłowe), ale jego mózg przypomina raczej kalafior(a), bowiem (to oryginalna jego pisownia) jedynie dowodzi, że miłośnik (zbieracz?) muszli zbyt mało czasu poświęcał nauce języka ojczystego. Owszem, aby dogadać się z ludźmi (prawdopodobnie chodzi jednak tylko o ładniejszą połowę) w sprawie poszukiwanych uwargowionych muszli, nie trzeba być Słowackim; zapewne wystarczy posiadać walory typu waluta obowiązująca już po słowackiej stronie naszej granicy i można rozglądać się za co ciekawszymi egzemplarzami muszli (akurat tam, z braku morza, mogą być trudności ze znalezieniem świeżego towaru, choć w ichnich Tatrach można znaleźć muszlowe skamieliny sprzed... milionów lat). 
    
Nie wiadomo o co mu chodzi. Skoro wysoki i postawny, to pewnie chciałby muszlowe trofeum postawić na komodzie. Skoro uprawia sporty siłowe, to może zależy mu na ciężkiej muszli, aby móc z nią się użerać, czyli ćwiczyć; to może wystarczy taka toaletowa z sedeską? Szuka posiadaczki (kolekcjonerki, właścicielki?) rozmaitych muszli (muszelek, muszeleczek), pośród których ma jakąś z wargami i to z obszernymi? Muszle są twarde, sztywne, kruche. Poszukiwane jako trofea (zwłaszcza z ciepłych mórz) bywają ozdobami wielu kolekcji, także akwariów. Jednak trudno spotkać (a może to nawet niemożliwe), aby muszla miała wargi, które kojarzą się z akurat przeciwnymi cechami (ruchliwość, elastyczność a nawet gadatliwość - u ssaków z najwyższej półki), zatem trudno sobie wyobrazić połączone ze sobą dwa odmienne żywioły. Bywają jakieś rośliny a nawet zwierzątka, do których dosadzają się muszle, jednak aby miały one wargi, to chyba trudne zadanie dla poszukiwacza a konesera takiego zestawu, ale mawiają - szukajcie, a znajdziecie. 
    
Dlaczego ów młodzian poszukuje dziewczyn, wszak w ostatnich latach niepolityczne jest zaznaczanie płci, kiedy chcemy coś załatwić, kogoś zatrudnić, a nawet zmienić stan cywilny. Jeszcze parę lat, a takie ogłoszenia będą zabronione, zaś ogłoszeniodawcy będą ścigani na mocy unijnego prawa... W końcu to dyskryminacja; przecież i chłopcy mogą mieć muszelki z wargami do sprzedania albo do wymiany tudzież tylko do obejrzenia. 
    
Jeśli zamiłowanie do solidnie uwargowionych muszli jest pielęgnowane z dziada pradziada (lub z baby prababy - w ramach równouprawnienia), to może się zdarzyć, że na spotkanie z omawianym koneserem stawi się jego matka, siostra, córka albo żona i sobie wzajemnie obejrzą owe rodzinne i cenne precjoza... 

A może sam ma kolekcję zworkowanych jaj unikatowego ptaka, która mu się znudziła i chętnie wymieniłby na omawiane muszle z wargami? 

P.S.  Muszla - niem. Muschel (z łac. musculus - myszka); któż by pomyślał, że oba znaczenia mają wspólne pochodzenie; zresztą w ogłoszeniu także wzmiankowano o myszce, zatem hobbysta ma więcej przyrodniczych zainteresowań...

Autor: Mirosław Naleziński
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Andrzej Sikorowski</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Zdjecia___Partia_Dobrego_Humoru/27/6210/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Zdjecia___Partia_Dobrego_Humoru/27/6210/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Piosenkarz, kompozytor, autor tekstów, gitarzysta, felietonista (legitymacja nr 2093). Ten sam, który nie chciał się zgodzić, by mu przeniesiono stolicę z Warszawy do Krakowa. 

Legitymacja Partii Dobrego Humoru to znak, że jej właściciel jest osobą z poczuciem humoru. Składka członkowska: trzy uśmiechy dziennie! 

www.sadurski.com/Partia DH/partia.htm
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem - Dzień Szakala</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6209/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6209/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub wręcz umiejscowiona poza kastą w systemie stanowym Indii. Są oni &#8222;niedotykalni", przez to, że wykonują tzw. nieczyste zawody. Hipotetycznie w Polsce pariasem zostać może każdy.

- Nic nie zapowiadało, Janku, że początek tego tygodnia może być tak gorący. Wydawało się, że obchody 20. rocznicy &#8222;okrągłego stołu&#8221; przejdą spokojnie. Widać jednak, że Polska porusza się zygzakiem, takim ogromnym - od Bielska do Krakowa. Regułą stało się w ostatnich latach, że dla uczczenia obchodów rocznicowych Szakal musi wysmażyć w prezencie dla pariasów kotlet z barana.

- Chodzi ci o wydanie &#8222;dzieła&#8221; o ideach i historii Bolka? Bolek się wkurzył, więc chciał oddać wszystkie swoje nagrody i wyróżnienia. Nawet z kraju chciał emigrować po rozstaniu się z Noblem. Na szczęście uspokoiło go nieco grono zacnych Przyjaciół! W końcu łajnem obrzucił go  &#8222;greenhorn&#8221;, którego jedynym sukcesem życiowym jest to, że zdołał urodzić się w czasie, kiedy Bolek walczył już o zmianę oblicza Ziemi. Jako młodzian zaczytywał się zapewne powieściami Karola Maya, przy czym Old Shatterhand i Winetou wydali mu się bohaterami negatywnymi. Kiedy wreszcie w początkach trzeciego tysiąclecia zrzucił krótkie spodenki, to miał już ukształtowaną hierarchię wartości - nikt go nie zdoła przekonać, że białe jest białe, a czarne jest czarne!

- Na atak oparty na plotkach złych języków odpowiedział rozogniony Alek. Alek stwierdził, że należy zlikwidować Instytut Kłamstwa Narodowego, w którym zatrudniony był i pracę pseudo naukową przygotowywał ów &#8222;greenhorn&#8221;. Szakal kierujący IKN początkowo odżegnywał się od znaczonego zygzakami opracowania. Na wszelki wypadek pożegnał się z &#8222;greenhornem&#8221;. W ten sposób oczyścił przed sobą zabagnione pole. Kiedyś sąd lustracyjny prawomocnie orzekł, że Bolek to nie Bolek, zaś Alek to nie Alek do tego stopnia, że obaj mogą pełnić zaszczytną funkcję prezydenta. Szakal jednak nie ma szacunku dla prawa dalitów i w tonie swoich pryncypałów, w pozie prawdomównego mędrca realizuje podstawową zasadę systemów totalitarnych: &#8222;prawo to my&#8221;! Zapowiada wydanie w maju biuletynu, w którym zamierza udowodnić swoje podobno udokumentowane tezy.

- Dlaczego dopiero w maju?
- Bo do tego czasu odpowiednie materiały zdąży wyszykować!

- Jakim celom, jakim wartościom ma to wszystko służyć? Bolek ćwierć wieku temu doprowadził do bezkrwawej zmiany ustroju w swoim kraju, co zapoczątkowało likwidację systemu totalitarnego w Europie. Alek wprowadził swoją ojczyznę do NATO i Unii Europejskiej. To jest ich legitymacja, która dawała odpowiednią pozycję krajowi w Europie i prestiż w Świecie. Jest to niewątpliwy sukces, fakty dokonane! Kogo dziś obchodzi, jakimi drogami wyprowadzali na szczyty swój Naród? Jakie znaczenie ma tu domniemanie, że Bolek może mieć nieślubnego syna? Kogo  mogą  obchodzić szczegóły z prywatnego życia Bolka? Ważniejszym chyba pozostaje fakt, że poślubił Europę!

- Szakal poszczekuje, stara się kąsać! Nie zmieni jednak faktu, że współautorami najbardziej istotnych wydarzeń historycznych ostatnich lat byli właśnie Bolek i Alek. Prowadzili kraj na szczyty - wykazywali bowiem chęci i umiejętności budowania! Niestety - nadeszły ciężkie czasy - czasy Lolka! Rozpoczęto proces niszczenia autorytetów, a nawet pospolitych pariasów. Do pomocy przywołano Szakala z jego watahą. Jak widać wyhodowano nawet szczenięta. Świat najpierw śmiał się - głupota zawsze początkowo wydaje się śmieszna... Potem ze zdziwieniem obserwował, jak lider pozytywnych przemian stacza się na pozycję końca psiego ogona. Przestał budować wspólny dom i zaczął taplać się w szambie, które systematycznie pogłębia. Zamiast z wysiłkiem piąć się w górę, całą siłą wyostrzonych pazurów wdrapuje się... poniżej poziomu.

- Aspiracje ogromne, tylko drogi się pomyliły. Narodowy bohater i światowy autorytet, czuje się zaszczuty przez watahę szakali w kraju, w którego wolność włożył swój ogromny, osobisty wkład. Czy można więc dziwić się, że Bolek zarzuca Szakalowi wyrządzanie nieprawdopodobnych wręcz szkód matce - żywicielce? Wyraża przekonanie, że ktoś kto niszczy patriotów, narodowych bohaterów jest gorszy od faszysty, bo faszyści mordowali swoich wrogów, a nie przyjaciół. Przyznał, że nawet komuniści nie stosowali w stosunku do niego takich nieludzkich metod.

- Tak właśnie wygląda realizacja &#8222;jedynej słusznej linii&#8221;. Historia zatacza koło. Bolek, jak zaznacza, nie o take Polske wojował. Będąc za a nawet przeciw zdołał przekonać wielu pariasów nieufnych do rzeczywistej demokracji i pluralizmu politycznego, którym taka możliwość nawet nie śniła się wtedy, kiedy on swoją walkę zaczynał. Stali niejednokrotnie po przeciwnej stronie barykady, choć też czuli się patriotami, tyle, że z inną wizją społeczno - polityczną kraju. Coraz częściej stwierdzają, że mimo swych niedoskonałości dzisiejszy teatr życia jest pod wieloma względami lepszy od tego sprzed lat. Najgorsze, że w obecnej dobie reżyserów jest dwóch, a wiadomo: gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść.

- Dwóch reżyserów, dwie koncepcje! Wielcy tego świata przestali postrzegać nas jako kraj stabilny, jednoznaczny, przewidywalny. Mieliśmy do odegrania poważną rolę mostu pomiędzy Zachodem i Wschodem. Dualizm polityczny spowodował, że rolę tego mostu może przejąć stabilizująca się  Białoruś. Sami marginalizujemy swoje znaczenie w Europie i Świecie. Mamy kandydata na prestiżowe stanowisko Sekretarza Generalnego NATO. Kandydat jest, poparcia głównych rozgrywających nie ma. Nasz kandydat dał się poznać jako sceptyk w kwestiach zacieśniania stosunków NATO z Rosją. Polityka nowej administracji amerykańskiej zmieniła jego postrzeganie tego problemu do takiego stopnia, że nawet widzi przystąpienie Rosji do Sojuszu Północnoatlantyckiego.

- Moskwa te deklaracje przyjmuje jako zwykły populizm. Podobnie rozdający karty w NATO zaliczają je do bajek Hansa Christiana Andersena i popierają kandydaturę rodaka wielkiego bajkopisarza.  Desperackim wydaje się pomysł zablokowania tej kandydatury przez Polskę wspólnie z Turcją. Sojusz z Turcją może okazać się spóźniony o trzy wielki z hakiem, aby odmienić historię Europy i Świata. Na takie zaszczyty trzeba zasłużyć rozsądnym, bieżącym postępowaniem, prezentowaniem pożądanej przez  świat osobowości, szukaniem drogą dyplomatyczną szerokiego poparcia, a nie wpisywaniem się w nieprzemyślane wojenki pomniejszych kacyków. Zaczynający się jutro w Strasburgu szczyt NATO może być polem bitwy o naszego kandydata. Oby tylko nie okazał się kolejną, zbędną wojenką, na której nic nie zyskamy, a stracić możemy wszystko.

- Najgorsze, że obaj reżyserzy polskiego teatrzyku jadą tam razem. Miejsce jest jedno, więc może ze sobą zabiorą tym razem chociaż składany fotel. Wystarczy, że mają odmienne koncepcje rozwoju akcji, więc poza scenariuszem niech chociaż pozostanie walka o stołki. W niedzielę w Pradze odbędzie się szczyt Unia Europejska - USA. W obu tych wydarzeniach będzie uczestniczył prezydent USA Barack Obama. Przeprowadzi on indywidualne rozmowy z głowami państw europejskich. Oby tylko prezydent USA przyjmując naszą delegację nie uznał, że to delegacja upadłego Bizancjum. W końcu nasz orzeł będzie dwugłowy.

- Kiedyś mało znanemu pariasowi zdjęcie z Bolkiem otworzyło drogę do olbrzymiej kariery politycznej. Przestał być pariasem - zdecydowanie! Zaczął nawet gardzić pariasami jako dziadami, którzy nie powinni wchodzić mu w drogę. Gwiazda jego jednak gaśnie i wszystko wskazuje na to, że z końcem bieżącej dekady zostanie już tylko białym karłem. Może wydaje mu się, że zdjęcie, tym razem z Barackiem Obamą reanimuje umierającą gwiazdę... Tonący brzytwy się chwyta, łudząc się przy tym, że może nastąpić &#8222;powtórka z rozrywki&#8221;...

- Tymczasem w kraju zostaje wierna wataha z Szakalem na czele. Mają wyznaczone zadania, a czas upływa. Na szczęście Szakal nie zdążył jeszcze oznaczyć swego terytorium moczem. Jeśli to nastąpi, to do oznaczonego rejonu powróci totalitaryzm, być może nawet w gorszym wydaniu niż ten zlikwidowany ćwierć wieku temu. Miejsce prokuratorów jest w prokuraturach, miejsce historyków na uniwersytetach. Tam mogą przynieść wiele pożytku swojemu krajowi, nie stwarzając zagrożeń dla demokracji i zewnętrznego postrzegania naszej Ojczyzny. Kończy się dzień Szakala, ale i Szakal może przynosić pożytki, wyzbywając się osobistych uprzedzeń i wykorzystując swą wiedzę dla ogólnego dobra wszystkich pariasów!

Autor: Bogusław Sielecki
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Tusk pozbywa się Misiaka</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6208/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6208/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Senator Platformy Obywatelskiej Tomasz Misiak pracował nad ustawą stoczniową, a potem jego firma zarabiała w związku z wprowadzeniem tej ustawy w życie. Po ujawnieniu sprawy przez media, Misiak złożył rezygnację z członkostwa partii. 

(marzec 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>PiS na tropie szczura</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6207/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6207/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Jacek Kurski i inny politycy Partii i Sprawiedliwość szukają "szczura" - polityka, który przekazał prasie informacje związane z wewnętrznymi sprawami partii. 

(marzec 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Pawlak struga wariata</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6206/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6206/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Wicepremier, szef PSL Waldemar Pawlak zapowiedział podanie do sądu gazety, które zasugerowały jego powiązania biznesowo-polityczne. 

(marzec 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Premier wybrał piłkę nożną</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6205/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6205/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Premier Donald Tusk zamiast głosować w Sejmie (jest także posłem), grał w tym czasie w piłkę nożną. 

(marzec 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Wybrane żarty Prima Aprilisowe - rok 2008</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Ciekawostki/10/6204/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Ciekawostki/10/6204/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Ujawniono tajemnicę państwową - telewizyjne orędzie do narodu wygłosił nie prezydent Lech Kaczyński, ale jego brat Jarosław. W ostatniej chwili doklejono mu pieprzyk i nikt nie dostrzegł mistyfikacji.

&#8226; Google uruchomił wyszukiwarkę nowej generacji. Będzie przeszukiwała także internetowe strony już na 24 godziny przez ich wprowadzeniem do sieci.

&#8226; Rusza Radio KA - laicki głos w Twoim domu. Jest to pierwsza rozgłośnia tylko dla osób niewierzących.

&#8226; Od teraz testy ciążowe można robić przy pomocy USB. Wystarczy, że badana kobieta włoży USB do portu w swoim komputerze osobistym. W wyniku jonizacji, kobieta zostanie poddana analizie moczu. Produkt szczyci się 95-procentową trafnością. Cena produktu: 18 USD. 

&#8226; Słynny polski strongman Mariusz Pudzianowski zagra wkrótce w USA w kolejnej części Terminatora.

&#8226; Robert Kubica od nowego sezonu będzie się ścigał w drużynie Ferrari.

&#8226; Trener polskich piłkarzy Leo Beenhakker który przed miesiącem otrzymał od prezydenta Kaczyńskiego Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, ma oddać order, gdyż został mu przyznany przez pomyłkę.

&#8226; Wytypowano trójkę piosenkarzy, który zaśpiewają hymn Polski na otwarcie piłkarskich mistrzostw świata 2008., Są to: Edyta Górniak, Stachursky i Muniek Staszczyk. Wyboru ma dokonać premier Donald Tusk.

&#8226; UEFA po wizytacji w Polsce, postanowiła odebrać prawdo do organizacje piłkarskich mistrzostw świata w 2012 roku.

&#8226; Odkryto ściśle tajny projekt policyjny. Dzięki zaawansowanym technologiom (podczerwień, lasery) policjanci będą niemal ze 100-procentową pewnością wykrywać sprawców przestępstw. Każdy kierowca, którzy wbrew przepisom będzie rozmawiał przez komórkę otrzyma mandat.
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Nie rozumiem poezji</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Rysunki/17/6203/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Rysunki/17/6203/0/</guid>
 <description><![CDATA[

]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Krem z tłuszczu kobiet (i co dalej?)</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6202/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6202/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Bruno Jasieński - zręczny poet
skrybnął był ongiś &#8222;Mięso kobiet&#8221;.
("Hude szynki dżewczynki są przedżiwńe kruhe
i dobry jest kobiecych muskularnyh nug krem."*) 
Temat się odgrzał sam jak kotlet
w trójmiejsko-artystycznym kotle.

I dyplomantka z ASP
kremy z kobiety robić chce.
Zrobić... w zasadzie rzecz nie nowa &#8211;
wystawić, sprzedać, zbulwersować...
Patrząc na baby poniektóre
można by iść w manufakturę.

Te po hot dogach i big macach
przerobić na coś się opłaca.
W dobie kryzysu &#8211; dzięki fałdom
kosmetyk rzec by można &#8211; auto...

I w Łaźni miała być ta feta
jak w krem zamienia się kobieta.
Ale nie będzie &#8211; P.Huelle &#8211; razi,
wręcz brzydzi &#8211; pewnie myśli &#8211; nazi.
Pewnie by dowieść &#8211; mu obrzydło,
że Ala poda w kremie &#8211; mydło...

Nie podda się profesor Klaman
w spray`u dla kraju &#8211; robić raban.
Szefowa Łaźni wyjścia szuka &#8211;
tutaj Wyborcza &#8211; a tam &#8211; sztuka.
Nie masz dla sztuki tolerancji
krem ścisłą datę ma gwarancji...

Sam problem skrzeczy więc ad rem
problem gdy sztuka skręci w krem...
Artystko! Tłuszczu daj troszeczkę
jak nic &#8211; znicz zrobię! Albo świeczkę...

* - z oryginału UE IFP Wrocław 1977r.

Autor: Tadeusz Buraczewski
11.03.2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem - Komu bije dzwon?</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6201/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6201/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub wręcz umiejscowiona poza kastą w systemie stanowym Indii. Są oni &#8222;niedotykalni", przez to, że wykonują tzw. nieczyste zawody. Hipotetycznie w Polsce pariasem zostać może każdy.

- Co się stało, Janku? Wyglądasz dziś tak, jakbyś wygrał główny los na loterii... nieszczęść!
- Stało się nieuniknione... W firmie, w której pracuję - reorganizacja. Dużo można o tym mówić, ale sprowadza się do jednego: zwalniania ludzi, którzy stali się balastem dla i tak tonącego statku. Mam najkrótszy staż pracy w magazynie, zaś termin umowy o pracę upływa z końcem marca. Tak więc w Prima Aprilis będę mógł zrobić żonie kawał: powiem, że idę do pracy, bo jestem potrzebny swemu krajowi. Dobre, no nie?! Jedno, krótkie zdanie, a zawiera dwa ogromne kłamstwa!

- Pozostało kilka dni, więc może sprawa nie jest jeszcze przesądzona i skończy się na strachu?
- Wszystko już jest przesądzone - szef dziś poinformował mnie z bólem, że nie ma możliwości, żeby mi płacić ponad tysiąc złotych miesięcznie, a drugi tysiąc państwu (co boli go jeszcze bardziej) za to, że nie musi mi ono wypłacać zasiłku dla bezrobotnych. Tylko, że ja nawet nie dostanę tej sześciomiesięcznej jałmużny. Żeby mieć do niej prawo, musiałbym przepracować 18 miesięcy, a mnie po dziewięcioletnim safari między śmietnikami dopuszczono do pracy na kwartał. Tyle tylko, że będę miał ubezpieczenie niezdrowotne. Może zaproponują mi jakiś kurs aktywizacji zawodowej, po którym i tak pracy nie będzie.

- Dwa tysiące złotych miesięcznych kosztów wymusza zwolnienie pracownika? Pomyśleć, że są w tym kraju miejscowości, których włodarz tylko na nagrody przeznacza 58 mln. złotych. Sami jego zastępcy mają dostać po 400 banknotów o najwyższym nominale!

- Przy tak galopującym kryzysie!? Trudno mi w to uwierzyć! W końcu ja dostaję miesięcznie tylko 5 takich banknotów, a pozbawia się mnie radości z możliwości zarobkowania i godnego, samodzielnego utrzymania.

- Przy kryzysie... Przy kryzysie i oni są pokrzywdzeni! To kryzys właśnie wymusił takie oszczędności. Gdyby nie kryzys, to na nagrody poszłoby tam o 10 mln. złociszów więcej. Takie nagrody mają podobno na celu motywowanie urzędników do lepszej, intensywnej pracy.

- Niech mi zostawią te moje 5 banknotów, a będę miał wystarczającą motywację do rzetelnej roboty. Jak to się dzieje, że na takie rozdawnictwo znajdują się środki finansowe, gdy ciągle się słyszy, że pieniędzy brakuje na wszystko i postępuje ogólny upadek?

- Dobrze opłaceni urzędnicy będą intensywnie myśleć, skąd wziąć pieniądze. Podniosą opłaty i podatki miejskie, zaostrzą politykę karania, zawyżą opłaty za czynności cywilno - prawne, zwiększą koszty uzyskania wypisów z ksiąg wieczystych - możliwości mają dużo, żeby wycisnąć jak cytrynę przeciętnego, ledwo już zipiącego pariasa. Tylko myśleć, myśleć, myśleć... 

- W tej sytuacji nie zdziwię się, jeżeli posłowie też zrealizują swoje marzenie i podniosą sobie diety o te głupie 10 tys. zł. miesięcznie. Miało być tak pięknie! Jakże tanie miało być to państwo irlandzkiego cudu...

- A nie jest pięknie? Przynajmniej dla zasłużonych, a więc i dobrze dziś ulokowanych. Przecież nie po to ryzykowali, poświęcali swą młodość, żeby miało im być teraz źle. Ty nie spałeś na styropianie, więc nie jesteś uprawniony do oczekiwań, że pościelą Ci dziś w puchu.

- Byli tacy, którzy wywalczyli zmiany, a teraz jakże często są opluwani przez kolesi, którzy przyczajeni tkwili w stałej gotowości bojowej. Też nie spali na styropianie, a dziś obrośli w piórka. Z ustami pełnymi frazesów uzyskali poparcie wielu ufnych i naiwnych przyszłych pariasów. Często powtarzane kłamstwo staje się prawdą. Tak więc słuchając własnych bałwochwalczych peanów na swoją cześć, na domiar złego wywołujących poklask i umiłowanie fanów, chyba sami uwierzyli, że są herosami pośród prostackiego narodu, którego jedynym powołaniem jest posłuch i wierna służba swojemu panu. Przez cierpienie do nieba!

- Zwróć uwagę, że mają oni świetnie rozwinięte zmysły. Spokojnie można uznać je za boskie. Za przykład niech posłuży wspaniały węch, który nawet z dużej odległości pozwala na wyczucie zapachu siana. Bezbłędna orientacja umożliwia im szybko i sprawnie ustawić się przy żłobie.

- Mają pecha, bo żłób jest tylko jeden, do tego mały, a herosów dużo! Dla wszystkich nie starczy i siana i miejsca. To ich podzieliło. Herosi plują więc na siebie jak lamy. Mają chęć kopać się w miejsca połączenia nóg z tułowiem. Na tym ucierpiałby jednak ich wizerunek, którego tworzeniu poświęcają cały główny swój wysiłek. Przydatny stał się w tej sytuacji dotyk i dar przekonywania. Co zrobią jedni, to zepsują po podłożeniu nogi (nie wiadomo czemu zwanej świnią) przez drugich. Przekonują więc pariasów (utożsamianych w tym przypadku z mięsem wyborczym), że czego dotkną, zmieniają w złoto, tylko przeciwnik zarzuca je błotem, w którym się tapla. W ten sposób to stworzone przez nich złoto traci blask. Pariasi jednak zaczęli zastanawiać się, skąd bierze się aż tyle błota w kraju, w którym wszystko już powinno być drogocennym kruszcem, skoro przy żłobie stoi Midas.

- W tej sytuacji herosom grozi śmierć głodowa, bo to ani jadła, ani napoju, tylko złoto, złoto... Doszli więc do wniosku, że lepiej niczego nie dotykać. Pozostała więc tylko złotousta mowa, czyli dźwięczne słowa, słowa, tylko słowa...

- Nie można zatem mieć pretensji do naszych rodzimych herosów, że nie dotrzymują obietnic składanych wyborcom, czy nawet samym sobie. Nie wynika to bowiem z niewierności głoszonym poglądom czy ze złej woli. Ostatecznie więc została zamknięta kwestia eutanazji i przez rząd nie będzie już podejmowana. Taka jest konieczność, bo z eutanazją nie ma żartów. Można sobie wyobrazić, czym mogłoby skończyć się podłożenie herosowi świni w postaci strzykawki wypełnionej trucizną. Brrrr... lepiej nawet nie myśleć.

- Dostępność i finansowanie zapłodnienia metodą in vitro. Rozwiązanie problemu miało być uwolnione od wszelkich wpływów ideologicznych. Chyba tylko siłą rozpędu sporządzenie raportu  dotyczącego tego problemu zlecono ideologowi katolickiemu. Powstał więc skrajnie zideologizowany raport oparty na światopoglądzie katolickim. W efekcie wycofano się z częściowej refundacji tego typu zabiegów. Specjalnej ustawy bioetycznej raczej też nie będzie, bo można sobie wyobrazić co by się działo, gdyby świnia zmieniła zamrożony zarodek w złoty samorodek? Pewna krucjata!

- A rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego? Ma to nastąpić dopiero przed wyborami parlamentarnymi w 2011 r. - chyba z obawy przed możliwością wciśnięcia się po drodze między te dwa stanowiska jakiegoś wieprza. Mało prawdopodobne, ale licho nie śpi...

- Dla uzyskania oszczędności likwidacji ulec miały gabinety polityczne premiera i ministrów. Tylko co zrobić z zatrudnionymi tam i mocno zasłużonymi herosami? Lepiej problemu nie ruszać, bo zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że jakiś heros odsunięty od żłoba może się ześwinić. To by dopiero mogła być groźna hybryda: świnio-heros!

- Ogólnopolski kanał telewizji informacyjnej miał działać bez zmian. Koncepcja jednak została obalona. Po co pariasom transmisje sejmowe? W Sejmie, jak i w całym kraju, złota niewiele, bagna dużo. Lepiej w to miejsce utworzyć ośrodki regionalne. Niedoinformowany o krajowej skali patologicznych zjawisk parias będzie żył spokojniej. Nie bez znaczenia pozostaje tu też fakt, że osobnikami o zaniżonej świadomości manipulować zawsze łatwiej.

- Alternatywą dla nauki religii w szkole miała być obowiązkowa nauka etyki. Od września nic się jednak nie zmieni. Wbrew obietnicom herosów wszystko pozostanie po staremu i to jest bardzo dziwne, bo skąd jak skąd, ale ze strony etyki żadnej świni spodziewać się raczej nie można.
- Jednak w mentalności słowiańskiej przetrwało coś ze Świętowita. To te cztery twarze - z której świata strony by nie popatrzyć, zawsze inna twarz!

- Nie mają takiego problemu Koreańczycy. Ich mentalności obcy jest i Midas i Świętowit. Co zapowiadają, to realizują. Zaplanowali, że wystrzelą &#8222;satelitę&#8221;, to nie bacząc na protesty świata szykują się do odpalenia tego czegoś. Wczoraj armia Korei Północnej na jednej z wyrzutni umieściła obiekt, który bardziej przypomina rakietę balistyczną Taepodong-2 niż pokojowego satelitę. Może ona dosięgnąć Alaski, Hawajów i wszystkiego, co jest po drodze. Władze Japonii w poczuciu zagrożenia oświadczyły, że w razie wystrzelenia obiektu przez Koreę Północną zestrzelą go bez względu na to, czy jest to &#8222;satelita&#8221;, czy rakieta balistyczna. Z kolei władze Korei Północnej oświadczyły, że zestrzelenie ich &#8222;satelity&#8221; oznaczać będzie rozpoczęcie wojny.

- To sytuacja rozwijająca się od kilku tygodni. Wydawało się jednak, że niebezpieczeństwo wojny zostanie zażegnane kanałami dyplomatycznymi. Jak widać, niespodziewanie świat stanął na krawędzi wojny w najgorszym wariancie - wojny nuklearnej. Słyszysz, z wieży kościoła rozległ się dźwięk dzwonu. Ciekawe, komu bije dzwon?

- Oby nie okazało się, że bije on nam wszystkim - młodym, starym, herosom, czy pariasom. Może jest to podzwonne niesprawiedliwego świata bogactwa i ubóstwa, szowinizmów i  nienawiści, ale przecież czasem także miłości.
- Gdyby tej ostatniej nie było tak mało na tym łez padole, nie musieliśmy dziś kłaść się spać z obawą, że jutro mogą obudzić nas dwa słońca na niebie.

Autor: Bogusław Sielecki
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem - Zew krwi</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska_polityka/16/6200/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska_polityka/16/6200/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Co może łączyć dużego, krwiożerczego kota z polskim, wygłodniałym pariasem? Skoro nie ma takiej rzeczy, której by człowiek nie zrobił z biedy i głodu, to może związek ten nie jest aż tak odległy?

- Pracujesz, Janku, blisko granicy z Opolszczyzną i nie boisz się tam przebywać, zwłaszcza, że w pobliżu masz las?

- Jeszcze pracuję, choć rower na wiosnę chyba okaże się dla mnie zbędny. Tam jest bardzo fajny teren - las czysty, grzybny - cisza i spokój. Bać, to można się tam jedynie krzyku załamanego szefa i medialnych  newsów.

- Nieświadomość bywa błoga. Przecież w pobliżu poluje pantera lub irbis. Wczoraj w Łanach rozwalił solidną klatkę i wyhaczył sobie przekąskę z królika. Wcześniej zagryzł cielęta, warchlaki i posilił się stukilogramowym tucznikiem. Nie gardzi sarenkami. W sobotę w pogoni za łanią przebiegł po masce samochodu gdzieś w okolicach Głubczyc. Nie wydaje mi się, żeby pogardził człowiekiem. W końcu mięso to mięso.

- Słyszałem o tych wydarzeniach, ale Głubczyce są daleko, więc nie ma się czego obawiać. Swoją drogą ciekawe, skąd taki kotek znalazł się w naszych lasach?

- Nie wiem, czy uzasadniony jest aż taki spokój? Przecież ten kotek, jak pieszczotliwie go nazwałeś, przemieszcza się dość szybko i na stosunkowo duże odległości. Kto wie, w jakim kierunku podąży i gdzie się znajdzie za kilka dni. Skąd się wziął? A żył sobie gdzieś w surowych warunkach odległego świata, kiedy na początku lutego ptasie radio podało wiadomość, że do Polski dotarła &#8222;Libertas&#8221;. Nie bardzo wiedział, co to takiego i z czym się to je, ale zwietrzył padlinę. W końcu obfitość osłabionej zwierzyny może być pociągająca, a jak się niczego nie upoluje, to i padliną zadowolić się można. Zawisza Czarny budziłby jego lęk, lecz ten od dość dawna nie jest obecny wśród żywych, a Zawisza czarny inaczej respektu nie budzi. Skoro jakiś &#8222;Libertas&#8221; do Polski dotarł, to dlaczego nie miałby dotrzeć irbis? Tak więc decyzja była szybka no i mamy nowy gatunek kota w polskich lasach.

- Nabijasz się, a sprawa jest poważna, skoro zebrał się nawet sztab antykryzysowy, który wydał zakaz wchodzenia do lasu okolicznym mieszkańcom. W Centrum Zarządzania Kryzysowego zorganizowano całodobowe dyżury, a straż łowiecka i myśliwi obserwują tereny wokół miast. Wojewoda skierował do lasów patrole złożone z przedstawicieli policji, straży miejskiej i myśliwych. Zakazał jednak odstrzału kota, a zalecił, aby go uśpić.

- Wojewoda jest widać przezorny. Zabicie zwierzęcia mogłoby wywołać sprzeciw obrońców praw zwierząt i nie wiadomo, czy miejsce siedzenia włodarza tych ziem nie odleciałoby również do Krainy Wiecznych Łowów. Teraz niby wszystko jest humanitarnie i w porządku. Pojawia się jednak pytanie, kto tu jest myśliwym, a kto zwierzyną. Oby nie okazało się, że myśliwym jest irbis doświadczony w polowaniu, mając przeciw sobie patrole bez doświadczenia w zetknięciu z takimi kociakami.

- Miejmy nadzieję, że patrole mają zakaz wkładania futrzanych czapek! Mogłoby znów dojść do pomyłki. Skoro kiedyś w podobnej sytuacji zastrzelony został weterynarz, to teraz ofiarą mógłby paść ktoś z patrolu, tym bardziej, że strach ma wielkie oczy i często widzi coś, czego nie ma. Z drugiej strony kot widząc futerko, mógłby zaatakować, bo przecież królikiem, zającem czy lisem nie pogardzi.

- Trochę absurdalne wydaje się nadmierne chronienie w Polsce dzikiej natury. Nadmierna ochrona pewnych gatunków prowadzi do ich nadmiernego rozmnożenia, co z kolei prowadzi do ginięcia innych. Zostaje naruszona naturalna równowaga w świecie zwierząt. Wilki skutecznie likwidują inwentarz domowy. Kormorany zdolne są pożreć wszystko co rusza się w wodzie i do zjedzenia się nadaje, a potem obfitymi odchodami mordują drzewa. Bobry zaczęły rujnować pola, niszczyć wały przeciwpowodziowe, doprowadzając do zalewania dużych powierzchni lasów.

- Chyba masz rację - ochrona gatunków jest niezbędna, ale wymaga deficytowego rozsądku i pełnej kontroli, której z kolei ci u nas dostatek. Teraz pojawił się irbis lub puma, czyli zwierzę, które nigdy na tych terenach nie występowało i zakazany jest jego odstrzał. Czy jednak ktoś zastanowił się nad tym, co się stanie, jeżeli kotka uśpić się nie uda, a on zdąży się rozmnożyć. Las to nie Sejm! Hybryda irbisa z rysiem, czy pumy ze żbikiem może w skutkach być bardziej groźna, niż egzotyczna koalicja czarnych i zielonych zjednoczonych w walce o swoiście pojmowane prawo, która sprawiedliwie zakończyła się samounicestwieniem. Trzeba mieć na uwadze, że procesów zachodzących w lesie nie zweryfikuje urna wyborcza.

- W lesie toczy się stała walka o przetrwanie. Przeżycie w tym środowisku wymaga sporych umiejętności. Ingerencja w środowisko powinna być rozsądna, bo może wyrządzić szkody nie bilansujące się z zyskami. Szczególną bystrość umysłu trzeba zachować, gdy niespodziewanie w ekosystemie pojawia się nowy gatunek. Jest to tym bardziej istotne, gdy las wkrótce może zasiedlić jeszcze inny gatunek, który jest już do tego przygotowywany.

- Przewidujesz napływ jeszcze innych kotów?

- Nie, tym razem nie o koty chodzi. Mam na myśli wczorajsze wydarzenia we Włocławku. Co prawda interweniowała tylko policja i nie powołano sztabu antykryzysowego.

- Słyszałem informacje, że doszło do przepychanek pod tamtejszym Caritasem. Tylko jak to się ma do życia w lesie?

- Nie ma takiej rzeczy, której by człowiek nie zrobił z biedy i głodu. Staraniami Caritasu Diecezji Włocławskiej dla miejscowych pariasów przygotowano paczki żywnościowe. Ci biedni ludzie obawiając się, że w związku z kryzysem nie dla wszystkich pożywienia starczy, ustawiali się w kolejce już od niedzielnego wieczora. W poniedziałek rano kolejka zamęczała około 200 osób. Głód i niepewność podgrzewały nastroje. W tej sytuacji niewielka iskierka wystarczyła, by faktycznie człowiek człowiekowi stał się wilkiem. Walka o pożywienie to walka o przeżycie, dokładnie tak jak w lesie. Doszło do przepychanek, krzyków i wyzwisk. Na szczęście na miejsce w porę zdążył wezwany patrol policji, zanim doszło do otwartej walki.

- Było o co walczyć, bo każda wielkanocna paczka żywnościowa to około 40 kilogramów mąki, cukru, sera, mleka w kartonach i syropów, czyli &#8222;rarytasów&#8221; na co dzień niedostępnych przeciętnemu pariasowi. Swoją drogą trzeba mieć trochę krzepy, żeby taki ciężar ponieść ze sobą.

- To wizja możliwości przetrwania, zażegnania uczucia głodu choćby na kilka dni, dodaje sił nawet staruszce chodzącej o lasce. Dla zdobycia pożywienia można powściągnąć nawet największe emocje. Policja szybko opanowała sytuację groźbą, że zostanie wstrzymane wydawanie paczek żywnościowych. Bezrobocie rośnie w miarę upadania kolejnych zakładów pracy. Powoduje to, że z dnia na dzień przybywa pariasów, którym niezbędna jest pomoc, aby przewegetować mogli kolejny dzień.

- To rzeczywiście przypomina las, gdzie nawet ranne, słabe zwierzę musi zebrać choćby resztkę sił i zdobyć pożywienie. Jeśli już nie jest w stanie wykrzesać w sobie woli walki o przeżycie, musi umrzeć i samo staje się pożywieniem.

- Tylko czy życie w cywilizowanym kraju może przypominać las i to pozbawiony kojącego spokoju? Widać może! Gdy jedni głodują, drudzy - ich sejmowi przedstawiciele - wychodzą z pomysłami podwyżki swoich uposażeń o  10 tys. złotych miesięcznie. Oni także odczuwają skutki toczącego świat kryzysu, więc chyba im się należy, zwłaszcza sądząc po społecznych efektach ich pracy. Który naród w końcu chciałby być rządzony przez pariasów?

- W sumie wydarzenia przed Caritasem we Włocławku uzmysławiają, że powiększająca sie stale liczba polskich pariasów żyje w zgodzie z naturą - dokładnie według zasad obowiązujących leśny zwierzostan, ale ten pozbawiony ochrony prawnej.

- Tak, to taka szkoła przetrwania przygotowująca biednych do leśnego życia. Gdy braknie miejsc pod mostami, gdy przeczesane śmietniki nie będą mogły już przyjąć nowych pariasów, odezwie się w nich swoisty zew krwi. Wrócą do natury. Wyszliśmy z lasu, więc wielu z nas przyjdzie w lesie skończyć. Już są do tego przygotowywani. Skończy się wówczas problem nadmiernego wzrostu populacji bobrów, kormoranów, czy nawet wilków. Irbis pożałuje, że zwabiło go tu ptasie radio. Ucieknie z tego niedoszłego El Dorado, albo sam zostanie zwierzyną łowną.

Autor: Bogusław Sielecki
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Powinności</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6199/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6199/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Zbudować, spłodzić i zasadzić -
to z męskiej roli wprost wynika.
Aby zadaniom tym poradzić
zaczął od końca -
zasadził... się na przeciwnika.
               
Budować można i od dachu.
Mówi nieobca mi murarka.
Ocean wody, tony piachu
i przeciął wstęgę
i wskazał kto ma nieść na barkach.

Lecz jak tu spłodzić 
wszak to tajne?
(Trochę leniwy, ciut idiota).
więc włączył kręgi miarodajne
by wyszedł swojak -
bo genetyczny patriota.

Autor: Ryszard Wasilewski
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fraszki</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6198/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6198/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Kopciuszek na dyskotece
 
Ty jesteś w porzo, moje kochanie -
na balu disco ktoś zbałamuci.
Później niełatwe jej odszukanie
...prędzej zostawi majtki niż bucik.

      
Granice możliwości
 
Raz niezły kozak dał plamę
wśród nocnych igraszek na mieście -
gdy mąż nad ranem bił w bramę -
wyszeptał kochance... nareszcie.

 
Wabik nastolatki

Nadal wstydliwe przymyka oczęta
chociaż, niestety, dawno napoczęta.

     
Istotna różnica

Pamiętaj dokładnie 
czyś starszy, czy młody
i nieważne czy wielki, czy malutki:
kochanek ma coś tam dla wspólnej wygody,
kiedy mąż... tylko do wspólnej wygódki.

* * * 
Gdy noc się kładzie długą smugą -
jaka inwencja dola taka:
Jeden o czwartej kończy z drugą
inny o drugiej... na czworakach.

* * * 
Życie wystawia nas na szwank.
Często wpadamy w tarapaty:
Ktoś nie ma forsy, bo padł bank
kiedy stopniały mu lokaty.
Inny ma perspektywy blade -
z upadłą panią... małym wkładem.

Autor: Ryszard Wasilewski
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Newsy</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6197/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6197/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Ciemno na dworze
każdy, kto może,
w telewizorze
- ma co chce?

Kto, kim obraca,
z drogi zawraca
o łeb go skraca
- już się wie

Turek spadł z dachu.
Mongoł ze strachu
zrobił si w piachu
- oczy w słup

Na łeb spadł globus.
Stary autobus
walnął w parowóz
- każdy trup.

Wybito szyby.
Skradziono tryby,
ponoć na niby
- wszystko znoś.

Karą za grzechy
sąsiadom w strzechy.
Sporo uciechy
- ma ten lud

On ją przygniecie
bo jest na grzbiecie.
Pokażą przecież
- każdy brud.

Po newsy sięga
TiVi potęga
w każdej emisji
- to w ramach misji.

Autor: Ryszard Wasilewski 
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fraszki o teściowej - 8</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6196/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6196/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Odkryłem Boże drogi,
Że teściowa ma ogon i rogi

Teściowa w chałupie,
To gorsze, niż wrzód na dupie

Teściową w klatce trzymamy,
Za dużo kłopotów z nią mamy

Kupiłem właśnie tarantulę,
Do serca teściowej, zaraz ją przytulę

Teściowa bez charakteryzacji,
Wzbudza najwięcej sensacji

Naostrzyłem już noże,
Teściową w ofierze złożę

Teściowa nam gdzieś przepadła,
Jest szansa, że z miotły spadła 

130.Teściowej nie użre, nawet pijawka,
Bo męczy ją potem, okropna czkawka

Autor: Urszula Stelmach
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fraszki o teściowej - 6</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6195/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6195/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Coś teściową w pysk ukąsiło,
I biedne to-to, długo nie pożyło

Nie mogłem w swoje szczęście uwierzyć
Teściowa nas wszystkich nie zdołała przeżyć

A cóż to teściowa, oczy tak wytrzeszcza,
Nie widziała teściowa nigdy w dupie kleszcza?

Smród w domu, jak jasna cholera,
Teściowa od roku gaci nie przebiera

Teściowa miała poważny wypadek,
Ktoś jej miotłę w zadek wsadził przez przypadek 

Teściowa tak strasznie, jęzorem miele,
Że chyba w kosmos, wkrótce ją wystrzelę

Teściowa po kątach się chowa,
Bo zakupiłem kałasznikowa

Wysokiemu Sądowi, łaskawie donoszę,
Że za śmierć teściowej, winy nie ponoszę

Autor: Urszula Stelmach
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fraszki o teściowej - 7</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6194/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6194/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Kupiłem śliczny sztylecik,
I zrobię z teściowej szkielecik

Niech tu teściowa nie fika,
Bo ją zamkniemy do zamrażalnika

Strasznie od teściowej jedzie,
Od kiedy teściowa, zatruła się śledziem

Teściowa ma taką tuszę,
Że na taczkach wozić ją muszę

Teściowa robi, jakieś dziwne miny,
Pewnie się znowu, nażarła padliny

Coś się teściowej, pomieszało w główce,
Od dzisiaj sypia, tylko w lodówce

Nie miałem nic wspólnego ze swądem,
Teściowa sama, bawiła się prądem

Teściowej ciało, przyprawia mnie o mdłości,
Teraz w kawałkach, kiedyś w całości

Autor: Urszula Stelmach
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fraszki o teściowej - 5</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6193/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6193/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Teściowa kocha słodkie niespodzianki,
Dostanie bombonierę z wybuchowej mieszanki

Teściowa codziennie lata do spowiedzi,
I w konfesjonale godzinami siedzi

Jak się teściowa nie uspokoi,
To się teściową w plasterki pokroi

Szybciej dogadam się z krową,
Niż z moją własną teściową

Niech już teściowa decyzję podejmie,
Mieć trumnę w domu będzie tak przyjemnie

Pierwszy raz w życiu, miałem sen proroczy,
Teściowa na dobre, zamknęła w nim oczy 

Teściowej uroda,
Nawet pisać szkoda

Teściową potraktowałem pneumatycznym młotem,
Już chyba wiecie, co się stało potem

Autor: Urszula Stelmach
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fraszki o teściowej - 4</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6192/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6192/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Przebrała się miarka,
Teściową zabrała trupiarka

Teściowa apetyt ma wilczy,
Ale na ten temat milczy
   
Byłem z teściowej bardzo dumny,
Poszła dzisiaj, oglądać trumny

Prędzej z Araba zrobimy Żyda,
Niż się teściowa, na coś nam przyda
 
Mam z bieguna najnowsze wieści,
Teściowa przepadła w śniegach bez wieści

Z twarzy i brzucha,
Teściowa przypomina karalucha

Prędzej mi róża w kroku zakwitnie,
Niż moja teściowa z mego życia zniknie

Autor: Urszula Stelmach
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fraszki o teściowej - 3</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6191/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6191/0/</guid>
 <description><![CDATA[
O ile się kochani nie mylę,
Teściowej nie tknęły nawet krokodyle

Kupiłem teściowej węża boa,
Chyba już przed nim, uciec nie zdoła

Ze znanej nam już przyczyny,
Teściowa będzie wykańczać rekiny

Teściowa zdobyła się na odwagę,
Bez charakteryzacji, zagra Babę Jagę

Teściowa została, w klatce z wężami,
A zwiedzać ZOO poszliśmy sami

Cała rodzina, panicznie się bała,
Żeby teściowa nie zmartwychwstała 

Teściowa jak alarm zawyła,
Cała ludność do bunkrów się skryła

Autor: Urszula Stelmach
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fraszki o teściowej - 2</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6190/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6190/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Niech no teściowa nie podskakuje,
Bo ją w łańcuchy zaraz zakuję 

W naszym domu rządzi teściowa,
Nawet jedzenie przede mną chowa

Kura nawet płacze,
Jak teściowa gdacze

Mam dla teściowej specjalną przesyłkę,
Wsadziłem do niej kobrę, nie przez pomyłkę
 
Nawet muchy padały,
Jak na teściowej siadały

Nawet w zakładzie zamkniętym,
Teściowa była czymś niepojętym

Wolę w więzieniu całe życie spędzić,
Niż z żoną i teściową, po domu się kręcić 

Autor: Urszula Stelmach
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fraszki o teściowej - 1</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6189/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6189/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Załatwiliśmy teściowej robotę,
Straszy na zamku, w każdą sobotę

Jak się już z teściową witam,
To zębami, nieźle zgrzytam

Nawet się dobrze wszystko składało,
Teściową całkiem powykręcało 

Teściowa zeżarła, trującego grzyba,
To mamy ją z głowy, ale tylko chyba

Wiadomości mam świeże,
Teściowa zagra, upiora w operze

Jak się teściowa postara,
Za wygląd dostanie Oskara

Teściowe na huczne bale,
Zapraszają zacni kanibale

Autor: Urszula Stelmach
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fraszki erotyczne - 14</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6188/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6188/0/</guid>
 <description><![CDATA[
A może w sianie,
Waści wreszcie stanie
 
Wyczyn to nie lada,
Jak stulatek wkłada

Przyznam to ze smutkiem,
Mam problemy z dudkiem

Chyba muszę kupić pompkę,
Bo się cały zwija w trąbkę

Jego cenne precjoza,
Zeżarła mu koza

Jaja miał pierwszego sortu,
Więc zażywał tego sportu

Kto powiedział Waści,
Że wchodzi bez maści?

Nawet stary organista,
Z usług Gieni też korzysta

Autor: Urszula Stelmach
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fraszki erotyczne - 13</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6187/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6187/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Dawała często dupy,
Bo kochała zakupy

Wolnego baco,
Czy macie dziś za co?

Z taką cudną piczką,
 Zostanę księżniczką

Każda ponoć, o nim śniła,
Rżnął jak elektryczna piła

Świetnie ją słychać,
Poszła się rypać

Sama myśl o jej kroczu,
Spędza mi sen z oczu

Już się nią nie szczycił,
Syfa od niej chwycił

Zaraz po stosunku,
Już na posterunku

Autor: Urszula Stelmach
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fraszki erotyczne - 12</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6186/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6186/0/</guid>
 <description><![CDATA[
W takim tempie Ziutku drogi,
Prędzej ja wyciągnę nogi

Mam wielkie cyce, 
I tym się szczycę

Kita jak u lisa,
Niestety mu zwisa

Dostawał zadyszki,
Gdy popychał mniszki

Jak wpadł jej w oko,
Otwierała się szeroko

Choć robię z nim cuda,
Nie zawsze się uda

Chociaż świta,
Sterczy pyta

Pękły majtki, pękła błonka,
To był wyczyn, mego członka

Autor: Urszula Stelmach
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fraszki erotyczne - 11</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6185/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6185/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Zanim wszedł,
Już mu zdechł

Panie Ziutku pomalutku,
Bo nie będzie znowu skutku

Tak czy siak,
Z mojego już flak

To przeszło ludzkie pojęcie,
Jakie Gienia, miała wzięcie

Nawet w mazi,
Mi nie włazi

Zapraszamy każde prącie,
Burdel jest już po remoncie

Odkąd kupił dźwig,
To mu stawał w mig

Napalił się Ziutek,
Nie dopisał fiutek

Autor: Urszula Stelmach
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fraszki erotyczne - 10</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6184/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6184/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Ja gwarancję daje,
W moich rękach staje

Do buzi jej dałem,
Tyle go widziałem

Ale masz gniota,
Przeszła mi ochota

Twardy był jak skała,
Więc mu się oddała

W gminie wieść się niesie, 
Gienia po okresie

Prącie Pana Ziutka
To historia krótka

Nie rób Gieniu łaski,
Wyciągaj podpaski

Pełna siana szopa,
Trzeba tylko chłopa

Autor: Urszula Stelmach
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fraszki erotyczne - 9</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6183/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6183/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Wymagasz za wiele,
Stuletni aniele

Zgwałcił Ziutek praczkę,
Wsadziła mu w wyrzymaczkę

Mój jurny członek,
Przebił setki błonek

Zapowiedział,że mu stanie,
Tak też było, ale w planie

Zróbmy to na stołku,
Szkaradny aniołku

Dzień i noc na straży,
A nóż coś się nadarzy

Pamięć go zawodzi,
Nie wie gdzie ma wchodzić

Jak ci nie wygodnie,
Ściągaj Ziutek spodnie

Autor: Urszula Stelmach
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fraszki erotyczne - 8</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6182/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6182/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Wystrzelił Ziutkowi z rana,
Jak korek od szampana

Wszystko w porządeczku,
Podnosi się, na sznureczku

Przegonił ją chłop z chałupy,
Bo dawała innym dupy

Jak ma śpiączkę,
To go w rączkę

Myta czy nie myta,
Ale jest kobita  

Wyborowej flaszeczka,
I ciepła dupeczka

Zanim się zorientowała,
 Cała wioska już ją miała

Mam takiego pikusia,
Co już tylko siusia

Było znakomicie,
Skończyli o świcie
 
Autor: Urszula Stelmach
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fraszki erotyczne - 7</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6181/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6181/0/</guid>
 <description><![CDATA[
W takim jestem stanie,
Że już mi nie stanie

Ziutek cenił szalenie,
Samozadowolenie

Choć szkół żadnych nie kończyła,
Seks ekspertem, Gienia była

Nawet nie pisnął,
Zaraz wytrysnął

Słodka jest jak keks,
A w dodatku, kocha seks

Nawet po sekcji,
Nie pozbył się erekcji

Najpierw się nasapał,
A za chwilę chrapał

Niech Ziutek nie wsadza,
Kasa się nie zgadza

Autor: Urszula Stelmach
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fraszki erotyczne - 6</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6180/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6180/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Za wejście do dziury,
Trzeba płacić z góry

Był raz Ziutek na przyjęciu,
Przeleciało go dziesięciu

Choć masz różne skojarzenia,
Nikt nie umarł od walenia

Za życia cnotliwa była,
Po śmierci z grabarzem żyła

Nie ma dzieweczki,
To rżnie owieczki

Wróżka mi przepowiedziała,
Że odgryzę Ziutka jaja

Jakżeś Gieniu taka dama,
Zrób sobie przyjemność sama

Każda kieca
Go podnieca

Autor: Urszula Stelmach
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fraszki erotyczne - 5</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6179/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6179/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Życie nekrofila
Każdy trup umila

Nie chciał Jaś kłopotów,
Walił tylko chłopów

Na lekkich obyczajów panie,
Ciągłe zapotrzebowanie

Coś ci Gieniu udowodnię,
Tylko szybko zdejmę spodnie

Nawet ja nie powiem,
Tryskał, ale zdrowiem

Och nie bójcie się Paniusiu,
Ja nim robię tylko siusiu

Najcenniejsze moje włości,
To są moje wypukłości

Niech to piorun trzaśnie,
Skurczył mi się właśnie

Autor: Urszula Stelmach
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fraszki erotyczne - 4</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6178/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6178/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Jak ci Gienia go wypieści,
To do spodni go nie zmieścisz

Poszła Gienia do spowiedzi,
Cały tydzień już tam siedzi

Choć nigdy nie chorowała,
Całe dnie w łóżku spędzała

Choć Gienia na rencie,
To ciągle ma wzięcie

Był pod dobrą datą,
Kopulował z kratą

Obiecywał złote góry,
A miał tylko kawał skóry

Teraz służy mu wyłącznie,
Do sikania duże prącie

Zaprzedałam diabłu duszę,
Teraz dupy dawać muszę

Autor: Urszula Stelmach
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fraszki erotyczne - 3</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6177/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6177/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Babcia ubiera, spódniczkę mini,
Bo na jej widok, dziadek się ślini

Cóż u Pani dziś tak ślisko,
Przecież to nie lodowisko

Już rozkładam Ziutek nogi,
Bo mój czas jest bardzo drogi

Panie Ziutku, gdzie kultura,
Walisz przecież, nie w ta dziura

Taka z niej kobieta szczera,
Dla każdego się otwiera

Do historii Gienia przejdzie,
Bo w nią każdy członek wejdzie

Taki mocny korzeń miał,
Nawet mu po śmierci stał

Majątku się dorobiła,
Ale kiła ją zabiła

Autor: Urszula Stelmach
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fraszki erotyczne - 2</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6176/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6176/0/</guid>
 <description><![CDATA[
W burdelu spokojnie,
Żołnierze na wojnie

Z taką cipką drogie dziecię,
Będziesz znana w całym świecie

Chociaż serce jej się kraje,
Za zielone się oddaje

Chociaż cipki żal,
To się liczy szmal

Zielonymi zaszeleścił,
I już pannę w łóżku pieścił

Siedzę na kopalni złota,
Tak chwaliła się kokota

Jędrne cycki, jędrne ciało,
I Ziutkowe prącie stało

Włożył jajeczka,
Do jej gniazdeczka

Autor: Urszula Stelmach
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fraszki erotyczne - 1</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6175/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6175/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Miała go już Gienia w pysku,
Gdy dostała, szczękościsku

Miał takiego fiuta,
Co mu sięgał buta

W nocy była lwicą,
Za dnia zakonnicą

Ciemno było jak ją wziął,
Potem ją namiętnie rżnął,
Nad ranem się okazało, 
Że to męskie było ciało

Rączka Pani Zosi, 
Każdemu podnosi

Dziś do buzi, 
Lub do rączki,
Zamknięta, 
Na czas miesiączki

Kochała żołnierzy,
Głównie bez odzieży

Autor: Urszula Stelmach
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem - Piraci nie z Karaibów</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6174/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6174/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Dzisiaj w Polsce zarejestrowana została nowa partia polityczna &#8222;Libertas&#8221;. Jej założyciel Declan Ganley uczestniczył w konferencji prasowej transmitowanej przez TVP INFO. Polski pariasie pomyśl, czy jest to partia strzegąca Twoich interesów.

Słuchałem dziś, Janku,  konferencji prasowej w TVP INFO, podczas której Declan Ganley poinformował, że od dziś w Polsce oficjalnie działa partia mająca od dnia 2. lutego 2009 r.  zasięg europejski - &#8222;Libertas&#8221;. Określił się proeuropejczykiem, co brzmi mało szczerze w ustach człowieka, który doprowadził do odrzucenia Traktatu Lizbońskiego w referendum w Irlandii.

- Też słuchałem jego wypowiedzi, ale nie odniosłem żadnych negatywnych wrażeń. Mówił przecież o rozwoju demokracji, tak, aby obywatele Europy mieli bezpośredni wpływ na istotne podejmowane decyzje. Podstawą mają tu być ogólnonarodowe referenda.

Moim zdaniem już to powinno wzbudzić Twoją nieufność. Wyobrażasz sobie, jakie to są koszty, żeby każda decyzja UE miała być rozstrzygana w referendach? Już teraz frekwencja wyborcza jest mała, a w takiej nowej sytuacji zainteresowanie społeczeństw tą problematyką wygasłoby całkowicie. Przecież dla rozstrzygania problemów i stanowienia europejskiego prawa powoływany jest Parlament Europejski, w którym każde z państw członkowskich ma swoich przedstawicieli wybieranych w demokratycznych wyborach.

- Niby tak, ale wypada zastanowić się, czy program partii &#8222;Libertas&#8221; nie przedstawia lepszej alternatywy dla obecnie funkcjonującego systemu zarządzania w Unii Europejskiej.

Zwróć uwagę, które ugrupowania włączyły się w dniach 1 - 2. lutego 2009 r. w tworzenie tego ruchu w Polsce. Liga Polskich Rodzin - przez moment brała udział w rządzie - trzeba Ci przypominać co wtedy się działo w naszym szkolnictwie, służbie zdrowia, o swobodach obywatelskich nie wspominając? Jeden z eurodeputowanych z jej ramienia ośmieszał nas przed całą Europą przeczeniem teorii Darwina czy udowadnianiem istnienia wawelskiego smoka. Zresztą popisów miał więcej. Unia Polityki Realnej - jej założyciel i szef w ciekawy sposób widzi rolę kobiety w społeczeństwie jako maszyny do rodzenia dzieci oraz kucharki, sprzątaczki - pomocy domowej bez prawa głosu. Zwolennik skrajnego liberalizmu w gospodarce, zabójczego dla przeciętnego dalita.

- No ale włączyły się w ten ruch też takie partie jak PSL &#8222;Piast&#8221; i Partia Regionów.
Wymieniasz kolejne dwie marginalne partie, tak samo konserwatywne i eurosceptyczne jak te, które ja przedstawiłem. Na szczęście w obecnym życiu politycznym kraju nie mają one żadnego znaczenia. Zwietrzyły więc szansę na zaistnienie pod płaszczykiem &#8222;Libertas&#8221;, podczas gdy wolność i swoboda jednostki są w ustach ich działaczy frazesami bez pokrycia, dziś wypowiadanymi &#8222;pod publiczkę&#8221;.

- Declan Ganley położył w swoich wypowiedziach nacisk na odpowiedzialność publiczną za prawa stanowione w Unii Europejskiej. To chyba nie jest zły postulat?
Zwróć jednak uwagę, że nie mówił on o odpowiedzialności europejskich urzędników! Odpowiedzialność publiczna jego zdaniem to odpowiedzialność wyborców takich jak ja, Ty, czy jakiś inny dalit  pod urną wyborczą za dokonywany wybór. Oczywiście uważa, że jedynymi dobrymi kandydatami do Parlamentu Europejskiego będą kandydaci sygnowani przez &#8222;Libertas&#8221;! Osobiście odebrałem to jako próbę nacisku na mnie, że jeżeli w wyborach nie poprę osób z ich listy, to będę człowiekiem nieodpowiedzialnym, przeciwnikiem zapowiadanych rewolucyjnych zmian w ich wykonaniu.

- Declan Ganley twierdzi, że działania prawodawców powinny być przejrzyste, a stanowienie nowych praw dostępne publicznie. Czyż w realnym życiu politycznym Europy tak właśnie nie powinno być?

Tylko co się kryje w rzeczywistości pod pojęciem przejrzystości i publicznej dostępności działania prawodawców? Do tego już się nie odniósł, a bez dogłębnych wyjaśnień i przedstawienia praktycznych założeń realizacji tego postulatu, pozostaje on kolejnym nośnym frazesem wypowiadanym &#8222;pod publiczkę&#8221;. Wyjaśnij mi, proszę, jak Ty zrozumiałeś ten fragment jego wypowiedzi. Być może masz argumenty, które pomogą mi zmienić zdanie?

- No nie, aż tak dokładnie tego nie rozbierałem. Przyjąłem to pozytywnie tak &#8222;na słuch&#8221;. Declan Ganley twierdzi, że Europa potrzebuje koniecznie silnego Traktatu, takiego, który zwiększał będzie odpowiedzialność urzędników przed wyborcami - obywatelami zjednoczonej Europy. Powinien on być zwięzły, krótki i czytelny, napisany w formie przystępnej dla każdego obywatela Unii Europejskiej.

Kolejna socjotechnika. Jak na dłoni widać, że wcale nie chodzi o jakiś nieokreślony &#8222;silny Traktat&#8221;, o konkretnych założeniach którego Declan Ganley nie powiedział ani słowa, poza stwierdzeniem, że ma być &#8222;silny&#8221;. Silny jak co? Moim zdaniem chodzi jedynie o to, żeby doprowadzić w Polsce do referendum traktatowego i odrzucić Traktat Lizboński, tak , jak to miało miejsce w Irlandii. Nie wspomina jednak ani słowem, że obecnie w Irlandii proporcje się odwróciły na rzecz zwolenników akceptacji odrzuconego traktatu. Kolejne referendum traktatowe w Irlandii prawdopodobnie nie przebiegnie już po myśli twórcy &#8222;Libertasu&#8221;. Teraz chodzi o to, żeby omamić jak największą liczbę zwolenników, niezadowolonych z życia dalitów i w czerwcowych wyborach do Parlamentu Europejskiego zdobyć większość mandatów. W praktyce musiałoby to doprowadzić z czasem do rozpadu Unii Europejskiej!

- Teraz i na mnie przeniosło się twoje czarnowidztwo. W czasie konferencji Declan Ganley stwierdził, że prezydent Unii Europejskiej powinien być wybierany w bezpośrednich wyborach, tak aby każdy mieszkaniec zjednoczonej Europy mógł bezpośrednio głosować na swojego kandydata. Sądzisz, że kierował się w tym przypadku prywatą, w skrytości ducha aspirując do tego stanowiska?
Nie wydaje mi się, ale to kolejny chwytliwy dla przeciętnego pariasa nonsens. Powiedz mi, Janku, na kogo w takich wyborach głosowałbyś?

- Konkretnie nie wiem. Ale na pewno na Polaka.
- A może na Irlandczyka, albo Francuza, albo Niemca?
- Nie - na pewno na Polaka!

- Sądzisz jednak, że na Polaka będą głosować również Irlandczycy, Francuzi, Niemcy?
- Raczej nie - każdy będzie chyba głosował na swojego kandydata...
- No to powiedz mi, kto w takim razie zostałby prezydentem Unii Europejskiej?
- ...

- Nie wiesz? To ja Ci powiem. Zawsze Niemiec! Niemcy ze swoimi 82 milionami obywateli są najludniejszym państwem obecnej zjednoczonej Europy.
- W takich kategoriach o tym nie pomyślałem...

- Można dywagować dalej. Przy zastosowaniu takich zasad wyboru prezydenta UE wkrótce mogłoby się okazać, że zainteresowanie przyjęciem do Unii Europejskiej wykazałaby Rosja ze swoimi 142 milionami obywateli. Kraj ten rozwija się dynamicznie i jeśli zechce, raczej nie będzie miał większych problemów z przyjęciem do UE. To jak sądzisz, kto wtedy miałby największe szanse zostania Prezydentem Europy?
- Rosjanin?

- Zapewne tak i to na zawsze! Wtedy przeniesienie stolicy z Brukseli do Moskwy byłoby tylko kwestią czasu. Czy nadal uważasz, że Europie jest potrzebny ów &#8222;mocny Traktat&#8221;, czy bardziej Traktat Lizboński?
- ...

- Musisz się zdecydować, bo wkrótce działacze &#8222;Libertasu&#8221; będą zbierać 500 tys. podpisów poparcia i też będziesz zmuszony poprzeć lub nie ich listę. Ta decyzja Cię nie ominie.

- Teraz widzę, że &#8222;Libertas&#8221; to taki do-pis do referendum irlandzkiego nie dla dalitów, a dla pis-korzy wijących się w mule ze strachem spoglądających na czyste akweny. To im, nie mnie, bardziej odpowiadają mętne wody. Teraz już wiem, że lepiej, żeby mnie pogięło, niż miałbym podpisać się na liście piratów, bynajmniej nie z Karaibów.

Autor: Bogusław Sielecki
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem - Droga bez powrotu</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6173/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6173/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub wręcz umiejscowiona poza kastą w systemie stanowym Indii. Są oni &#8222;niedotykalni", przez to, że wykonują tzw. nieczyste zawody. Hipotetycznie w Polsce pariasem zostać może każdy.

Janku! Kiedyś, gdy spotkaliśmy się pod śmietnikiem wspomniałeś mi, że Twoje dzieciaki wyjechały w 2005 r. do Anglii za chlebem. Miały stałą pracę, wynajęły domek i pracując za najniższe stawki całkiem wygodnie sobie żyły. Udawało im się nawet od czasu do czasu wspomóc w biedzie rodziców w Polsce paroma funtami. Pamiętam, że chciały również przesiedlić Was na Wyspy. Jak im się teraz wiedzie, bo przecież kryzys i tam się rozpanoszył?

- Rozważałem nawet wyjazd, ale starych drzew się nie przesadza. Chyba nie umiałbym odnaleźć się w tamtej rzeczywistości. Dzieci za nami tęskniły, zwłaszcza córka Beata. Widząc, że nie wybieramy się za morze, wróciła do kraju z narzeczonym Wojtkiem, który też bardzo tęsknił za bliskimi. Przestrzegałem ich przed pochopną decyzją. Bardziej przekonujący był niestety Tusk. Wmówił im, że są w Polsce potrzebni. Obiecywał cud i miejsca pracy na nich oczekujące. Mieli drobne oszczędności na dobry początek, więc na początku 2008 roku spakowali manatki i wrócili do Macierzy.

A syn nie ma zamiaru wrócić? W końcu po wyjeździe siostry został sam na obczyźnie.
- Pod tym względem Stefan okazał się bardziej rozsądny. W pewnym momencie wahał się, ale nie zaryzykował powrotu. Zna biegle język angielski, ma stałą, pewną pracę kierowcy, więc został. Teraz nie ma już żadnych wątpliwości - z nami w Polsce spędza tylko urlop i tak już chyba pozostanie.

I co? Beata z Wojtkiem spełnili w kraju swoje ufne marzenia? Zapewne dostali dobrą pracę, kupili mieszkanie, zaczęli normalne życie?
- Cóż - szybko Macierz okazała się zwykłą macochą. Wojtek zaczął pracować jako przedstawiciel handlowy w hurtowni spożywczej. Uzyskał ćwierć zarobku, którego się spodziewał. Miesiąc pracuje na to, co w Anglii uzyskiwał za pięć dni pracy. Spadają obroty, zatem pracuje coraz więcej, a zarabia coraz mniej. Beata podjęła pracę jako sprzedawca na targowisku, o zarobku lepiej nie mówić. Planowała rozpocząć studia zaoczne. Niestety, na początku roku pracę straciła i teraz ma problemy z uzyskaniem jakiejkolwiek innej. Studia stały się mało realne, bo z czesnego nikt jej nie zwolni, a płacić nie ma z czego. Chcieli wziąć kredyt mieszkaniowy, ale na szczęście w porę się opamiętali i zrezygnowali z założenia sobie pętli na szyję. Totalnie nabici w butelkę pomieszkują ze swoimi rodzicami, bez realnych szans na ułożenie sobie dorosłego, samodzielnego życia.

Tak to jest. W kraju nikt nie traktuje lepiej tych, którzy wracają z emigracji. Z miesiąca na miesiąc zmniejsza się liczba miejsc pracy. Wiąże się to z obniżaniem pensji i pogarszającymi się warunkami socjalnymi. Powracający z emigracji mogą jedynie liczyć na darmowe kursy i szkolenia, od których miejsc pracy i tak nie przybędzie. Będziemy mieli tylko lepiej wykwalifikowane bezrobocie. Szczęśliwcy załapią się na staże o uposażeniu angielskiego kieszonkowego, a potem i tak zostaną wegetującymi dalitami. Wizje roztaczane kiedyś przez przedstawicieli rządu i samorządowców okazały się dokładnie takie, jak nasz cud gospodarczy.

- Krajowy ekspert od cudów pomiędzy meczami w piłkę nożną żarliwie modli się o łaskę zapomnienia dla wabionych emigrantów. W korporacjach takich jak Telekomunikacja, Coca-Cola, Kredyt Bank już zapowiadane są zwolnienia grupowe. Pracę straci kolejnych kilka tysięcy osób. Nie koniec jednak na tym. Spadek produkcji i międzynarodowej wymiany towarowej spowodował drastyczne zmniejszenie przewozów. Plajtują liczne przedsiębiorstwa transportu samochodowego. Do granicy bankructwa zbliża się taki potentat jak PKP. Śmietniki nie będą w stanie przyjąć i wyżywić tych nowych tysięcy dalitów. Co może się stać, gdy zaćmienie umysłu ogarnie setki tysięcy Polaków żerujących jeszcze poza granicami kraju i zechcą odpowiedzieć pozytywnie na zew premiera? Łaska Pańska niech będzie z nami! Taką katastrofę trudno sobie wyobrazić!

Łaska Pańska chyba będzie z nami. Sprawę paradoksalnie załatwi abolicja podatkowa. Wniosek o umorzenie podatku za zarobki uzyskane za granicą w latach 2004 - 2007 należało złożyć w nieprzekraczalnym terminie do 6 lutego 2009 r. W razie przekroczenia tego terminu rozliczający się straci nie tylko możliwość zwrotu zapłaconego już podatku i likwidacji zaległości, ale podlegał będzie twardym represjom finansowym: konieczności zapłacenia podatku za ubiegłe lata wraz z odsetkami. To skutecznie powinno ostudzić zapędy wielu emigrantów zamierzających wracać do Polski.

- A jeszcze niechby sobie ktoś pozwolił na zakup jakichś dóbr luksusowych. Rower górski, dziesięcioletni Polonez, nie mówiąc już o własnym M1 spowodowałyby natychmiastowe czesanie przez urząd skarbowy z zadaniem udowodnienia, że delikwent więcej wydaje niż zarabia. Tak zadecydował minister finansów usiłując cerować prujący się budżet. Głowa niby-skarbu państwa gdyby była Achillesem, to już by nie żyła. Sama strzeliła sobie w piętę. W związku z oszczędnościami Urzędom Kontroli Skarbowej pieniędzy wystarczy na działanie tylko w pierwszym półroczu. W drugiej połowie roku fiskusy gończe nie dostaną wypłat z funduszu nagród, zapomnieć mogą o &#8222;trzynastkach&#8221;, ograniczone zostanie zatrudnienie przy zwiększonych zadaniach i na dobicie zmniejszeniu ulegną wydatki rzeczowe.

Tu już konieczny jest cud, by nie osłabić urzędniczej motywacji. Ograniczenie możliwości korzystania tylko z telefonów i komputerów, a więc podstawowych piszczałek w tych organach, zaowocuje spadkiem ściągalności podatków. Mało tego - zwiększenie ciężaru zadań skompensowane zmniejszeniem ciężaru kieszeni musi wzbudzić sprzeciw przeciążono - niedociążonych. Mogą zdarzać się przypadki sprzeciwu czynnego, w których nastąpi nieudokumentowany wzrost ciężaru kieszeni własnej. Bezpiecznie, bo w końcu jaka chudzina nie będąc na diecie zainteresuje się ważeniem samego siebie?

- W gorszej sytuacji są ci, którzy przez kilka lat przywykli do normalnego świata i nie byli na przymusowej diecie. Nie brakowało im środków do życia, mieszkali w godziwych warunkach, byli w stanie wspomóc rodzinę i jeszcze coś zostawało na koncie. Jeśli potrzebne im były buty, to po zainkasowaniu tygodniówki szli do sklepu i po prostu kupowali buty nie powodując uszczerbku dla bieżącego życia. Tu na zimowe buty córka musiała odkładać pół roku z otrzymywanego mizernego zarobku, a najlepiej byłoby jej przełożyć ich zakup do następnej zimy. Czasem słyszę pełne rozgoryczenia i poczucia zawodu rozmowy Beaty z Wojtkiem. Nie widzą tu dla siebie żadnych perspektyw na normalne, godziwe życie. Żałują swojej łatwowierności i podjętej emocjonalnie decyzji. Wydaje mi się, że dojrzewa w nich myśl o powrocie na Wyspy. Sytuacja znacznie się tam pogorszyła, ale mogą jeszcze liczyć na pomoc Stefana.

Mają już doświadczenie z poprzednich lat życia w tamtym kraju, komunikatywnie znają język, więc będzie im łatwiej wszystko zaczynać od nowa. Najważniejsze, żeby mieli gdzie zamieszkać i w miarę szybko mogli podjąć pracę. Przynajmniej mają już po temu udokumentowane uprawnienia, a przy pomocy Stefana łatwiej im będzie ponownie wystartować. Niech się decydują jak najszybciej. Są młodzi i szkoda, żeby życie im tu przeciekało między palcami. To ogromna tragedia być odrzuconym przez własną ojczyznę, ale tam przynajmniej nie będą dzielić nędzy, depresji i beznadziei tysięcy polskich pariasów.

- Tak nie powinno być, żeby rodziny musiały się rozdzielać, aby w miarę godnie móc przeżyć swoje życie! Oceniając jednak aktualną, pogarszająca się systematycznie sytuację gospodarczą kraju, rosnące bezrobocie i związany z tym brak jakichkolwiek perspektyw na ułożenie sobie normalnego życia rodzinnego, wydaje mi się, że rychło podejmą decyzję o ponownym wyjeździe na emigrację. Ta decyzja powoli w nich już dojrzewa. Jeszcze wstrzymują się ze względu na konieczność ponownego rozstania się z rodzinami. To przecież ta szalona tęsknota była bezpośrednią przyczyną ich powrotu do kraju. Robią dobrą minę do złej gry żartując, że nie chcą, aby Polacy płodzili Anglików. Mają jednak świadomość, że jeżeli tym razem zdecyduję się wyruszyć w drogę, to będzie to już droga bez powrotu...

(Tekst ten ma charakter beletrystyki, nawiązującej do faktów, ale niebędącej zapisem autentycznej rozmowy).

Autor: Bogusław Sielecki
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem - Sny o potędze</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6172/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6172/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub wręcz umiejscowiona poza kastą w systemie stanowym Indii. Są oni &#8222;niedotykalni", przez to, że wykonują tzw. nieczyste zawody. Hipotetycznie w Polsce pariasem zostać może każdy.

Bardzo się cieszę, drogi Janku, że Cię spotykam. Miałem straszny sen i do tej pory nie mogę ochłonąć. Może Tobie uda się zinterpretować znaczenie tego koszmaru?

- Zobaczymy, co z tego wyjdzie, bo dla mnie każdy sen to koszmar, po którym nadchodzi kolejny koszmarny dzień.
We śnie byłem średniowiecznym rycerzem. Dzień był słoneczny. Młyn pracował spokojnie w przytulnym gospodarstwie z dużym podwórcem i czystymi czworakami, pośród których bawiły  się małe dzieci. Po obejściu krzątali się chłopi, z którymi wiodłem wesołe rozmowy. Nagle wystraszył mnie cień nadlatującego, dużego, białego orła! Krzyknąłem i strzeliłem do niego z łuku. Czarny kot ocierający mi się leniwie o nogi, wystraszony rzucił się do ucieczki i rozdarł mi rękaw koszuli. Orzeł unikając strzały odleciał.

- Ta podróż do przeszłości to zapowiedź ważnych spraw. Słoneczny dzień to stan spokojnej prosperity, co z mielącym młynem oznacza szczęście i bogactwo. Małe, bawiące się dzieci zwiastują rychłe kłopoty. Rozmowy z chłopami to jednak duża nierozwaga. Strzelanie do orła zapowiada ogromne straty, a drapiący czarny kot zapowiada niechybnie ogromne nieszczęście.

Jestem pod wrażeniem, bo właśnie w tej chwili przepowiedziałeś dalszy ciąg mojego snu. Na piaszczystej drodze wzbił się tuman kurzu. Okazało się, że to z polecenia króla do mojego folwarku zbliża się kustosz koronny w towarzystwie oddziału zbrojnych. Krągły, niezbyt słusznych rozmiarów człowieczek został przez swoją świtę posadzony na stojącej na podwórcu beczce na deszczówkę i niczym z tronu przemówił. Dowiedziałem się, że z rozkazu króla cały mój majątek przechodzi na własność grodu, gdyż do skarbu koronnego z folwarku wpływają zbyt małe podatki, więc gospodarstwo jest nierentowne, a gospodarz nieudolny. Mało tego, chów chłopów bez bata jest groźny dla bytu państwowego, bo chłopu chodzącemu luźno bez strachu przed harapem i dybami w głowie może się tak poprzewracać, że będzie chciał zostać panem, a to już może być zagrożeniem dla porządku królestwa.

- Tuman kurzu jest zapowiedzią ogromnych sporów i nieczystych zamiarów. Krągły, mały człowiek zapowiada nieszczęście. Gdyby wpadł do beczki i utopił się w deszczówce, to byłoby to zapowiedzią szczęśliwego rozwiązania problemów. On jednak siedział na beczce przemawiając o harapie i dybach. których jednak nie było widać, co w połączeniu z luźno chodzącym chłopem według dzisiejszych standardów zwiastowałoby rewolucję. Tak też się stało kilka wieków później.

Folwark więc w całości przeszedł na własność grodu, a miejscowy kasztelan zobowiązany został do zorganizowania licytacji i sprawiedliwej sprzedaży gospodarstwa oferującemu najwyższą cenę. Kustosz koronny miał jednak inne plany. Miał ambicje zostać królem, a nie być tylko urzędnikiem królewskim. Porozumiał się z centralnymi urzędnikami królestwa. Obiecując im odpowiednie do indywidualnej pazerności profity stworzył zgromadzenie braci kurkowych. Zrobił hokus pokus i stał się kontynuatorem moich praw do folwarku. Nie bardzo mi się to podobało, ale co mogłem zrobić, skoro nawet sam król zorientowawszy się w tych knowaniach, mógł tylko odsunąć go od stanowisk dworskich?

- Przecież sprzeciwić temu mógł się kasztelan, skoro folwark królewską decyzją miał stanowić majątek grodzki.
Mógł, ale nie zrobił tego. Nie wiadomo, może sam brał udział w tym &#8222;hokus pokus&#8221;, bo ktoś w takich czarach pomagać musiał. Zajęła się tym prokuratoria, ale jakoś dziwnie siermiężnie. Darem wrodzonym byłego kustosza koronnego okazała się przebiegłość i umiejętność przewidywania. Zaczął udzielać się gospodarczo. Zawiązywał spółki z bankierami i bogatymi mieszczanami parającymi się rzemiosłem. Jako swój udział przekazywał tej aktywnej inicjatywie gospodarczej składniki mojego byłego folwarku. To był swoisty majstersztyk. Jego zgromadzenie osiadło w moim rodzinnym domu i zmieniło nazwę. Przed domem zorganizował postojowisko dla powozów, młyn nadal mielił równo, czworaki też komuś służyły. On sam formalnie okazał się biednym jak mysz kościelna, choć korzystał z całego folwarku.

- To faktycznie koszmarny i trudny do interpretacji sen. Żaden ze znanych mi senników nie przewidział tak wydawałoby się nierealnych sytuacji. Przeprowadzić coś takiego, to faktycznie - trzeba być kuglarzem najwyższej klasy...

Mało tego, on cały czas przy tym wmawiał gminowi, że jest Mesjaszem narodu i jedynym celem jego życia jest czynienie dobra pobratymcom. Umiał być tak przekonujący, że niektórzy mu nawet w to uwierzyli...

- No dobrze - a co na to straż grodzka? Przecież jej zadaniem była nie tylko dbałość o porządek w grodzie, ale także zapewnienie przestrzegania prawa i zabezpieczenie interesów królestwa! Przecież wtedy powszechnie stosowana była odpowiedzialność zbiorowa, a więc nic nie stało na przeszkodzie, żeby wziąć winnych za pióra, nabić na pal, co wówczas było karą popularną, a następnie przywrócić zagarnięty folwark pod jurysdykcję kasztelana. Skoro strażnicy grodzcy tego nie zrobili, to znaczy, że byli współwinni i należało co najmniej zmniejszyć im ilość wypłacanych dukatów. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.

Ale wypowiadasz krwiożercze poglądy - aż mi to do Ciebie nie pasuje. Wiem, że choć bardzo rzadko, ale i współcześnie gdzieniegdzie na świecie stosuje się odpowiedzialność zbiorową.  Jednak dotyczy to raczej państw mentalnie tkwiących w średniowieczu. Jak sobie można wyobrazić, żeby ukarać strażnika stojącego całe życie na rogatce miejskiej i kasującego myto za to, że nie reagował na przekręty możnych? Przecież on do tych spraw nawet nie miał dostępu.  To raczej ów &#8222;Mesjasz&#8221; był zdecydowanym zwolennikiem odpowiedzialności zbiorowej - zawsze to pomniejszało jego odpowiedzialność indywidualną. Tobie jednak, Janku, jako człowiekowi cywilizacji XXI w. to nie przystoi!

- No tak, zagalopowałem się nieco. W końcu nawet w tym zgromadzeniu braci kurkowych mogli przypadkowo znaleźć się uczciwi i zacni ludzie. Do takich zwichrowań doprowadza sama rozmowa o odpowiedzialności zbiorowej, to do czego mogłoby doprowadzić jej stosowanie? Aż strach pomyśleć!

Męczył mnie nadal ten koszmar straszliwie. W grodzie nastał nowy kasztelan i postanowił przywrócić skarbowi królestwa to, co ten bezprawnie stracił. Zwrócił się więc do królewskiego sądu przeciwko byłemu kustoszowi koronnemu o zwrot całego folwarku. Sąd był w nie lada kłopocie, bo folwark został dokładnie rozparcelowany. Zadecydował, że sprawę podzieli na trzy części. Pierwsza rozprawa dotyczyła zwrotu grodowi postojowiska dla powozów. Były kustosz koronny wniósł o oddalenie pozwu, argumentując, że niczym nie zawiaduje i nic nie posiada. Sąd królewski nie miał wyjścia i oddalił pozew kasztelana!

- Nie to nie jest możliwe! To jest tak, jakby mi ktoś ukradł samochód i szybko go sprzedał. Żeby to uczynić, musiałby dopuścić się fałszerstwa przynajmniej dowodu rejestracyjnego. Odnalazłbym ten samochód i nowego właściciela, który będąc pewny swego podałby mi dane osoby, od której go legalnie nabył. Siłą rzeczy zwróciłbym się do sądu o zwrot mojej własności. Czy sądzisz, że współczesny sąd odmówiłby spełnienia zadość moim oczekiwaniom? Nie ma takiej możliwości! Jak to dobrze, że żyjemy w XXI wieku w cywilizowanym świecie.

No tak. Tylko, że to była pierwsza sprawa. Pozostaje jeszcze kwestia zwrotu młyna i czworaków, a to będą dwie kolejne, podobnie wyglądające rozprawy. Wcześniej czy później ten koszmar powróci.

- Pij kawę, spaceruj, nastawiaj jak najczęściej budzik! Tylko nie zasypiaj twardo! Tak nieprawdopodobne rozwiązania, które jesteś w stanie wyśnić, nie poddają się klasyfikacji najbardziej wyrafinowanych znawców horrorów. To sny o potędze &#8222;pseudo Mesjasza&#8221; przemieniającego się w wampira żerującego na krwi anemicznych i ledwo żywych pariasów.  Przydałaby ci się psychoterapia, żeby wyleczyć cię z tych załamujących wizji średniowiecza. Nic nie będę interpretował, bo to nie jest normalne. Zrywam się, bo za moment i mnie psychicznie wykończysz. Cześć!

Autor: Bogusław Sielecki
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem - Straszny Dwór</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6171/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6171/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub poza kastowa w systemie kastowym Indii. Są to &#8222;niedotykalni&#8221; wykonujący tzw. nieczyste zawody. Hipotetycznie więc w Polsce pariasem zostać może każdy.

- Witaj Janku - wreszcie mamy ostatnią sobotę stycznia i Twoją pierwszą wypłatę na nowej drodze życia. Widzę, że zadowolenie Cię rozpiera!
- Tak - dawno się tak wspaniale nie czułem. Oby tylko ten błogi stan jak szybko mnie ogarnął, tak szybko mnie nie opuścił. Nie mam porównania, ale właściciel firmy narzeka, że w stosunku do zeszłego roku drastycznie spadły obroty. Powiedziałem mu, że budowlanka od wiosny do jesieni najlepiej się rusza, a on mi na to: - oj głupi ty, głupi ty... Póki co przyjmuję, że kryzys nas nie dotyka i nie będę utuskiwał. Dziś mamy na golonkę, piwo i to mnie wzrusza, choć pracy wkrótce znów może będę poszukiwał.

- Widać Janku, że nie słuchasz naszych bonzów. Upewniłbyś się, że globalny kryzys finansowy i gospodarczy hulający po świecie skrzętnie omija Polskę. Mamy silną walutę narodową i choć ostatnio słabnie, to grosz nie śmierdzi. Banki zaostrzyły politykę kredytową, więc nie grożą nam straty na miarę tych w USA. 

- Dobry zwyczaj: - nie pożyczaj! Tylko bez tych pieniędzy nie będzie na nowe mieszkania, więc budownictwo &#8222;siądzie&#8221;. Firmy budowlane będą padać jak muchy, hurtownie jak ta, w której pracuję pójdą w ślad za nimi. Produkcja materiałów budowlanych też będzie zbędna, a to kolejne plajty i kolejni bezrobotni. Mieszkania trzeba wyposażyć, więc cała produkcja i ciąg dystrybucji sprzętu AGD, TV, mebli, wyposażenia mieszkań też wpadnie w ten młyn powolnego umierania. Trochę wspomożemy system bankowy różnicami kursowymi. Złotówka powoli zdycha, a jak zacznie śmierdzieć, to kto nam wtedy wymieni ją na euro? Znów sprawdzi się przysłowie, że Polak mądry po szkodzie. 

- Chyba, że Polak nową przypowieść sobie kupi, że i przed szkodą i po szkodzie głupi.
- Rejowska wersja tego przysłowia zawsze jest wielce prawdopodobna i chyba jednak nie za bardzo wesoła..

- Taki Barack Obama przejął gospodarkę zrujnowaną i teraz musi robić wszystko, żeby pobudzić popyt wewnętrzny USA jako motor napędowy rozwoju. Nasza gospodarka ma się dobrze, bo jest świetnie zarządzana i wspierana przez system fiskalny. Można więc spokojnie przeczekać, aż ogólnoświatowy kryzys się skończy. Niech &#8222;inni&#8221; się boją - my nie musimy, bo nie podlegamy tym samym regułom, co &#8222;inni&#8221;.

- System fiskalny wspiera znakomicie społeczeństwo. W tym roku obniżono podatki - wszystkim sprawiedliwie. Parias, który do tej pory nie miał cukru, dostanie obecnie ziarenko, ten co miał ziarenko dostanie kostkę, ten co miał kostkę, dostanie całą torebkę. Ten co miał i tak dość cukru, teraz dostanie czekoladę. Postęp jest. Tylko gdy na dole braknie tego ziarenka cukru, to dla tych na górze może oznaczać to, że widzą ostatnią w życiu tabliczkę czekolady. &#8222;Inni&#8221; skoncentrują się na własnej produkcji i konsumpcji głównie tego, co sami wytworzą. W normalnym świecie zawsze jest bliższa koszula ciału. My, nie podlegając tym samym regułom co &#8222;inni&#8221;, będziemy pławić się w ich luksusach wspomagając banki różnicami kursowymi, a naszego badziewia nikt już nie będzie chciał kupić.

 - Ludzie jednak pracują a w nagrodę na spokojną starość dostaną tłuste emerytury z OFE, które najpierw jednak muszą całe życie utrzymywać.
- No to faktycznie na stare lata pożyjemyyyy... OFE jak na razie generują gigantyczne straty, za które uczestnicy muszą płacić obowiązkowy haracz. Wielu teraz marzy o przejściu pod stare, acz opiekuńcze skrzydła ZUS, ale ustawa im tego zabrania - nakazuje tracić i płacić. Trudno jest iść przez życie wieloma drogami jednocześnie - na koniec i tak zostanie tylko jedna!

- Służba zdrowia też nie opuści nikogo - każdy dostanie takie leczenie, na jakie zasługuje.
- NFZ jest tak pomyślany, żeby zniwelować niedoskonałości OFE.  Jest to przykład kolektywnej mądrości powstałej z ignorancji jednostek. Jeżeli w wieku podeszłym trafisz do onkologa i dostaniesz termin wizyty za trzy lata, to nie będziesz żądał od OFE kasy ani na jedzenie, ani na leczenie. U okulisty przyjdzie ci czekać nawet osiem lat na wizytę - i dobrze, przynajmniej nie będziesz musiał oglądać swojej wypasionej emerytury. Gastrolog przyjmie Cię po dwóch latach i nie będzie możliwości zrobienia ci już nawet gastroskopii - przełyk będzie miał mniejszy prześwit od średnicy rurki, którą należałoby do niego wepchnąć. Neurolog przyjmie cię wtedy, gdy już nie będziesz wiedział, czy i co cię boli ani rozpoznawał gdzie i po co przyszedłeś, zaś wszelka komunikacja z tobą nie będzie możliwa. Miałbyś jakąś szansę na wizytę u kardiologa, ale ryzyko jest tu bardzo duże, bo widok cierpiącej, przydługiej  kolejki może gwałtownie przerwać i tak wątłą linię życia. Jak widać system jest w pełni kompatybilny - jego elementy wzajemnie uzupełniają się doskonale. Pan Bóg najwidoczniej bardziej od bogatych ukochał sobie biednych, skoro stworzył ich tak wielu. Pieniądze nie dają wprawdzie szczęścia, ale bez nich jest jeszcze gorzej. Bogaci  nie będą korzystać z uroków &#8222;złotej jesieni&#8221; oferowanej przez OFE, nie ustawią się w kolejkach prokurowanych przez NFZ i... chyba nie bardzo tych wszystkich uciech żałują.

 - Dodatkowe korzyści uzyskamy z likwidacji sądów - nie daję za wygraną. - Już teraz Sejm usiłuje przejąć kompetencje władzy sądowniczej.  Sejmowe komisje śledcze zastąpią prokuraturę. Nikt nie będzie wieszał się w więzieniach, jeżeli więzienia też się zlikwiduje. 

- Resocjalizacją przestępców zajmie się zapewne Kościół. Obawiam się jednak, czy poradziłby sobie z pedofilami, ale tych ostatecznie można umieścić w wariatkowie. Tak w zasadzie to wkrótce chyba i przestępców nie będzie, bo w końcu co warte było kradzieży, dawno zostało już ukradzione. Rozbojów nie będzie, bo po co napadać na nic nieposiadającego golca, a ci co coś mają, będą mieli jeszcze więcej, a więc i odpowiednią ochronę sobie zapewnią. Ludzie są prości i tak naginają się do chwilowych konieczności, że ten kto oszukuje, znajdzie zawsze takiego, który da się oszukać. Można więc tę kategorię wyłączyć z katalogu przestępstw i przyjąć za normę społeczną. Politycy, urzędnicy państwowi i samorządowi różnych szczebli, lekarze - wszyscy nagle staną się tak czyści, że zlikwidować będzie można CBA, a to kolejne oszczędności.

- W tej sytuacji wystarczy rozbudować sieć wideoradarów i także policja nie będzie potrzebna.
- Policja będzie potrzebna tak długo, jak długo jeszcze wszyscy nie będziemy poruszać się wyłącznie pieszo. Przyczyna jest prosta - nikt nie wymyślił autoalkomatu, który ścigałby samodzielnie po naszych drogach, a w zasadzie bezdrożach, kierowców, którzy przed jazdą lubią się napić bynajmniej nie mleka, czy jabłkowego kompotu. A jeszcze jak taki się już napije, to bywa że i żonę zleje, albo zleje, czy na siłę wykorzysta nieżonę. Policja być musi!

- Fakt - to drobna niedoskonałość, ale przecież nie ma idealnego systemu państwowego. I tak możemy uznać, że kraj, w którym przyszło nam egzystować to istne El Dorado, bezwzględnie!
- Trudno mi się z Tobą zgodzić, bo każdego dnia raczej odnoszę wrażenie, że to Straszny Dwór!
Najgorsze, że nie widać jaskółek zwiastujących korzystne zmiany w postrzeganiu naszego kraju... Problem tkwi chyba w narodowej mentalności. Cały świat prze do przodu pamiętając o historii. My tkwimy w przeszłości, której demony skutecznie nam blokują szanse na rozwój wespół z cywilizowanym światem. Podczas gdy &#8222;inni&#8221; dążą do technologicznego rozwoju gospodarczego, my biadolimy, gdy zagrożone staje się uzyskanie zabawek militarnych. Ogólny horror i kompleksy!

- Wydaje mi się, że jednak trzeba trochę uzasadnionego optymizmu. W końcu z forum ekonomicznego w Davos takim optymizmem powiało. Rosja wyraziła gotowość partnerskiej,  pokojowej, globalnej współpracy dla przezwyciężenia kryzysu i potem też. Rozmowa Tusk - Putin zwiastuje rychłą odwilż. Ławrow wyraził gotowość Rosji do otwartej współpracy z administracją Baracka Obamy. Czy to mało powodów do radości?

- Tak, ale konflikty też się ujawniły. Zachowanie i wypowiedzi premiera Turcji wskazują, że świat muzułmański nadal dzieli przepaść od naszej cywilizacji. Odwilż odwilżą a mentalność ludzi mentalnością. Wszyscy chcą dobrze, tylko żeby nie wyszło jak zawsze! To dobrze, że Putin przyjął zaproszenie na rozmowy do Warszawy. Można mieć nadzieję, że po wiosennej odwilży nastąpi oczekiwane przez większość ocieplenie pomiędzy Narodami i państwami. Nadzieja jednak jest ryzykiem, które trzeba podjąć. Tylko żeby ocieplenie nie zmieniło się w pożogę. Są wśród nas tacy, na których zło rzuca silniejszy czar, niż dobro. Pretekst do kozackich wojenek może znaleźć się wszędzie, zarówno w wysokich górach jak i na dnie morza. Jeżeli obiektywnie nie istnieje, to zawsze można go sprowokować. Bo to jest właśnie Straszny Dwór!

Autor: Bogusław Sielecki
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem - Trzeba oszlifować ten diament</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6170/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6170/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub poza kastowa w systemie kastowym Indii. Są to &#8222;niedotykalni&#8221; wykonujący tzw. nieczyste zawody. Hipotetycznie więc w Polsce pariasem zostać może każdy.

Szary, pochmurny czwartek. Obserwuję uwijających się ludzi przed zbliżającym się weekendem. Starzy górale zapowiadają takie mrozy, że przymarznie cap do kozy. - Gdyby z nieba spadł deszcz mleka, tylko bogaci mieliby dzbany, by je złapać - rozmyślam. - Ubogi żywi się jak może, a bogaty jak chce, ale ubogi nie ma tego, owego, a bogacz łakomy jest wszystkiego. Nagłe pociągnięcie za rękaw przerwało tę filozoficzną gonitwę myśli.

- Janek? Wszelki duch Pana Boga chwali! Co za niespodzianka!
- A ja miałem nadzieję, że Cię dzisiaj spotkam.
- Masz coś konkretnego na myśli?

- W zasadzie tak. Słyszałeś, że mamy w mieście nieoszlifowany diament? I tak sobie myślę, że coś trzeba zrobić, żeby przemienić go w brylant...
- Nie wiem, o co Ci chodzi, ale wiesz jak mówią: szczęście czego mi nie dało, tego mi nie będzie brało.

- Żartujesz sobie, a ja mówię poważnie. Słyszałeś o takim chłopcu, który na mistrzostwach świata juniorów we wrześniu zeszłego roku we Francji zajął pierwsze miejsce w martwym ciągu i czwarte w trójboju siłowym?
- Coś mi się o uszy obiło... Ale w czym rzecz?

- Nazywa się Krzysztof Wierzbicki. Jest uczniem pierwszej klasy Zasadniczej Szkoły Zawodowej w   naszym Zespole Szkół Technicznych na ul. Rybnickiej. Od ośmiu lat trenuje trójbój siłowy i podnoszenie ciężarów. Podobno ma niesamowity talent. Jest reprezentantem Kadry Narodowej Polski. Zadebiutował już nawet w zawodach Strong Man, zajmując już w swym pierwszym starcie  czwarte miejsce. Był zrzeszony w klubie &#8222;Herkules&#8221; w Warszawie, obecnie w klubie  UKSS" TROPS Wschowa, a faktycznie uczy się i trenuje w Mikołowie. 

- Takie pomieszanie z poplątaniem u nas to przecież nic nadzwyczajnego... Co bardziej dokuczy, to rychlej nauczy, a w końcu nikt się mistrzem nie rodzi.
- Mistrzem to się nikt nie rodzi, ale on trenuje w pocie czoła wbrew trudnościom i jak na wiek już ma duże osiągnięcia. Praktycznie we wszystkich zawodach plasuje się w ścisłej czołówce, o ile ich nie wygrywa. A wiesz jak zaczął trenować?

- ???
- Był małym, wątłym chłopcem samotnie wychowywanym przez matkę. Któregoś dnia jego matkę napadnięto, w wyniku czego trafiła na stałe na wózek inwalidzki. Urzędnicy z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej stwierdzili, że w tym stanie zdrowia matka nie jest w stanie sprawować opieki nad synem i dla jego dobra postanowili zabrać chłopca z domu rodzinnego. Krzysio nie poddał się jednak tej nadmiernej dobrotliwości. Co prawda urzędnicy zawsze &#8222;wiedzą lepiej&#8221;, ale chłopiec z pełną determinacją przeciwstawił się ich woli i pozostał z ukochaną mamą, którą zaopiekował się z pełnym oddaniem. Był jednak zbyt słaby, żeby swobodnie pchać wózek inwalidzki. Żeby poprawić swoją krzepę, po raz pierwszy trafił na siłownię. Robił szybkie postępy i wkrótce okazało się, że ma talent i predyspozycje do uprawiania sportów siłowych. Umiejętnie łączy naukę z treningiem i opieką nad mamą, której poświęca cały swój wolny czas.

- To rzeczywiście imponujące i wzruszające - przecież ten chłopak obecnie ma chyba jakieś piętnaście lat!?
- Mimo młodego wieku jest bardziej dojrzały niż wielu niby dorosłych mężczyzn, którzy co prawda mają włosy na głowie, ale w głowie bywa łyso. Mimo osiągnięcia pozostaje chłopcem skromnym - nie uderza mu woda sodowa do głowy, więc jest ogólnie lubiany. Ma ambicje i marzenia nie związane ze sportem. Pasjonują go komputery. Po ukończeniu &#8222;zawodówki&#8221; chce podjąć naukę w Technikum o profilu informatycznym, a potem kontynuować naukę i skończyć studia na tym kierunku.

- Wierzę, że uda mu się zrealizować swoje życiowe cele i marzenia. Mimo młodego wieku wykazał się już dużą determinacją i konsekwencją w dążeniu do celu, a ludzie o takich cechach osiągają szczyty...
- Nie poddaje się mimo, że życie go nie pieści. Nie mógł bronić swojego tytułu mistrza świata, bo nie miał środków na sfinansowanie takiego zagranicznego wyjazdu. Swoje sportowe sukcesy osiągał w butach, które zbuntowały się z powodu zbyt długiej służby i zrobiły sobie dziurkę w podeszwie. Miejscowy szewc, wiesz, ten Bolek z ul. Jana Pawła II, bezpłatnie przywrócił niesforne obuwie do porządku. Bywało, że gdy kupił bilet, żeby dojechać na zawody, to brakło już nawet na drożdżówkę i startował głodny. Chłopak mężnieje, rozwija się, ale odzież sportowa za tym nie nadąża. Ludzie dobrej woli starają się Krzyśkowi pomóc, ale sami niewiele mają więc i niewiele mogą. Jeżeli jego kariera sportowa ma się rozwijać, to już na tym etapie konieczne stają się jego wyjazdy na zawody zagraniczne. A przecież tam reprezentuje Polskę i swoją postawą tak życiową, jak i sportową nie przynosi nam wstydu - wręcz przeciwnie - rozsławia dobre imię Polaków, co nie zawsze udaje się naszej emigracji tzw. zarobkowej.

- Ubóstwo nie hańbi, ubóstwo szlachectwa nie traci. Aksamity, atłasy sławy nie czynią.
- Niby masz rację, ale taka sytuacja może  skutecznie uniemożliwić zaistnienie w świecie nawet największemu talentowi. Mamy diament bez skazy, spróbujmy dać szansę na jego oszlifowanie, bo może okazać się brylantem w polskiej koronie. Spróbujmy się zastanowić, jak można pomóc Krzyśkowi, bo na pewno warto! 

- Obiecuję, że zastanowię się nad problemem. Spróbuję coś wymyślić, żeby przekonać ludzi dobrej woli, że inwestycja w tego pariasa to inwestycja w Polskę! W końcu parias jest w stanie lepiej reprezentować nasze społeczeństwo, niż niejeden &#8222;mędrzec&#8221; wyniesiony niczym korek na świecznik przez wzburzoną falę historii. 
cdn

Autor: Bogusław Sielecki
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem - Szmaragd, miłość i krokodyl</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6169/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6169/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub poza kastowa w systemie kastowym Indii. Są to &#8222;niedotykalni&#8221; wykonujący tzw. nieczyste zawody. Hipotetycznie więc w Polsce pariasem zostać może każdy.

Poniedziałkowy późny wieczór. Dzwonek do drzwi. - Kogo u licha o tej porze niesie? - pomyślałem. Otwieram i oczom nie wierzę - to &#8222;mój parias&#8221; Janek z przyklejonym do twarzy niepewnym uśmiechem.

- Witam, Janku, ale muszę przyznać, że mnie zaskoczyłeś swoją wizytą. Co Cię do mnie sprowadza - przecież kury już dawno śpią?
- Przychodzę z problemem i mam nadzieję, że będziesz mógł mi pomóc.
- Wejdź. Z uwagi na porę kawy Ci nie proponuję, ale herbatki się napijemy.
	 
Usiedliśmy przy okolicznościowym stoliku. W chwilę później towarzyszyła nam i herbata. Wtedy zapytałem:
- Więc w czym mogę Ci pomóc?
- Jestem w kłopocie, bo mam jak najszybciej wybrać OFE, do którego chcę przystąpić... To chyba coś związanego z emeryturami...

- Oj, oj... Chyba niewiele więcej wiem na ten temat od Ciebie. OFE to otwarte fundusze emerytalne, gromadzące środki pieniężne na przyszłe niby emerytury. To istny szmaragd, drogocenny klejnot dla prywatnych właścicieli PTE, czyli powszechnych towarzystw emerytalnych, zarządzających tym bałaganem. Danina miesięczna jest tu obowiązkowa i jeszcze trzeba do niej każdorazowo wnieść opłatę za obsługę, a więc inaczej mówiąc, żeby OFE zechciały daninę przyjąć i nią dysponować.

- To skoro tych OFE jest więcej, to zapewne są lepsze i gorsze. Może potrafisz mi podpowiedzieć w takim razie, który z funduszy najlepiej wybrać?
- Ten system emerytalny w spadku zostawiła  nam orkiestra bynajmniej nie świątecznej pomocy AWS pod batutą Jerzego Buzka. Z tego co wiem, to wszystkie OFE są jednakowo dobre i korzystne, tylko nie dla przyszłych emerytów. Czytałem, że tylko w zeszłym roku PTE straciły ponad 20 mld. złotych.

- O tym systemie kiedyś słyszałem. Miał on nie zamrażać środków finansowych na rachunkach bankowych, a obracać nimi tak, żeby uzyskać dodatkowe korzyści. Dlatego ma zastąpić w przyszłości ZUS.

- Zorientuj się, czy jednak z uwagi na wiek nie uda Ci się pozostać w tym złym ZUS-ie, żeby nie wpaść do jeszcze gorszego jakiegoś PTE. Wiem, że jak raz wybierzesz jakiś OFE, to potem nie będziesz już mógł przejść pod skrzydła ZUS-u. Dla pozostawienia Ci wrażenia, że sam decydujesz o gromadzonych przez siebie środkach na &#8222;świetlisty&#8221; okres poprodukcyjny, będziesz miał możliwość dokonywania zamian, ale tylko między tym badziewiem. Tak stanowi ustawa, a że to jak wspomniałem szmaragd bez skazy, to z tych pieniędzy nie zrezygnuje nikt, kto ma możliwość czerpania ich pełnymi garściami. Znając realia życia politycznego w naszym kraju mogę z niemal pewnością twierdzić, że zainteresowane lobby finansowe nie dopuści do przeprowadzenia przez Sejm jakichkolwiek zmian w tym systemie. Wystarczyłoby tylko dać możliwość swobodnego przejścia członkom OFE na garnuszek ZUS-u. Wtedy w OFE już obecnie zostałaby tylko garstka frajerów.

- To co mówisz brzmi jak kolejna, olbrzymia afera. Bo skoro pieniądze miały tak rotować, żeby przynosić zyski, a przynoszą straty, to chyba jest to sprawa dla prokuratury.

- Prokuratura nie ma tu nic do roboty. Cały ten system okazał się skokiem na kasę w majestacie prawa. OFE średnio przynoszą około 1% zysku rocznie, a więc kilkakrotnie mniej niż  zwykłe lokaty bankowe. OFE gwarantują jedynie gigantyczne straty. Lokują środki ryzykownie na Giełdzie Papierów Wartościowych. Krach na giełdzie zrobił swoje, ale opłatę za obsługę OFE pobierają i nie jest ona powiązana w żaden sposób z uzyskanym efektem ekonomicznym. Tak więc paradoksalnie uczestnicy OFE płacą za uzyskiwanie strat. To swoisty majstersztyk polskiej myśli ekonomicznej i polskiego parlamentaryzmu.

- Czekaj, czekaj. Coś mi się o uszy obiło. Taki system emerytalny chyba działał w Argentynie. Jakoś jesienią ubiegłego roku chyba z hukiem tam upadł...
- Wystarczy jeszcze jeden taki kryzys finansowy, jaki miał miejsce w ubiegłym roku i nasze OFE też tego nie wytrzymają, a przyszli emeryci masowo wylądują na śmietniku. Ten system, to wylęgarnia pariasów.

- To co robić? Szary człowiek zostaje bez wyjścia, bez możliwości jakiegokolwiek wyboru. Zwłaszcza ludzie młodzi, którzy za jakieś 40 lat zderzą się z brutalną rzeczywistością. Ich przyszłość w zasadzie została już przesądzona.
- Jeśli ktoś ma tylko możliwość pozostać przy ZUS-ie, to powinien pozostać, przynajmniej do czasu, aż cała reforma emerytalna z 1998 roku trafi na śmietnik i ktoś zaproponuje coś bardziej sensownego. Przynajmniej w takim przypadku na starość zdołają jakoś wegetować.

- To najlepiej iść w miłość!
- W miłość? Co masz na myśli?

- Proste - pokochać rządzących, bez względu na to co i jak robią. Kochać ich tak wiernie i bezgranicznie, że z poczucia wzajemności dają jakąś dobrą fuchę w obojętnie jakiej spółce skarbu państwa. Członkowie zarządów tych spółek mają mocno godziwe pensje - da się wyżyć, a i odłożyć na konto można niezłą kasę. A jak ukochani rządzący staną się zbyt krótcy, żeby nadal sprawować władzę, to odchodząc wraz z nimi, z dnia na dzień można zostać milionerem.
- Znasz takie przypadki?

- Czytałem ostatnio, że były już prezes przedsiębiorstwa  Ciech SA, gdy został odwołany ze stanowiska, dostał tylko 1 mln. zł  odszkodowania za zakaz pracy u konkurencji. Wiedział, kogo warto kochać. Został komisarzem Warszawy po ustąpieniu Lecha Kaczyńskiego. Gdy opuszczał tę posadę na rzecz Kazimierza Marcinkiewicza, został prezesem Ciech SA właśnie. Wiceprezesami zostali jego kumple z ratusza. W kwietniu 2008 roku odeszli z Ciech jako milionerzy zabierając ze sobą kilkusettysięczne odprawy.

- No więc mamy już szmaragdy, miłość, to dołóżmy jeszcze krokodyla. Przewodniczący Episkopatu Polski abp Józef Michalik żali się, że rząd PO skoncentrował się na swoich planach, a sprawy ważne dla Kościoła są odrzucane lub odkładane na później. Oskarżył rząd o brak dobrej woli, aby zakończyć pracę Komisji Majątkowej - chodzi o rewindykację  gruntów utraconych przez Kościół w PRL. Bieżące potrzeby i przedsięwzięcia Kościoła też nie wzbudzają zadowolenia z poziomu ich wspierania przez budżet państwa.

- W miarę jedzenia apetyt rośnie...
- Tak, tylko ten krokodyl byłby w stanie w całości połknąć szmaragdy, pożreć też interesowną miłość. Tak to w naszym pięknym kraju przeplatają się szmaragdy, miłość i krokodyl. Tylko na to wszystko musi zarobić zwykły, szary człowiek, który pracując przez całe życie przygotowuje się na starość do roli pariasa.

Autor: Bogusław Sielecki
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem - W okowach Hamasu</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6168/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6168/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub poza kastowa w systemie kastowym Indii. Są to &#8222;niedotykalni&#8221; wykonujący tzw. nieczyste zawody. Hipotetycznie więc w Polsce pariasem zostać może każdy.

Sobotnie popołudnie. Na spotkanie stawiłem się przed czasem. Postawiłem na stoliku dwa piwa i zatopiłem się w ciszy i spokoju Orientu. Janek okazał się człowiekiem punktualnym. Po ogólnym powitaniu uścisnął moją rękę i usiadł na krześle obok.

- Jakie masz wrażenia po pierwszym pełnym tygodniu pracy? - zagadnąłem.
- Muszę przyznać, że oddycham dziś z ulgą. Organizm ludzki to ciekawa bestia - wystarczył tydzień, abym obudził się o 3,00 nawet w dzień wolny od pracy. Budzik nie dzwonił, ale szybko się umyłem, ubrałem, zjadłem śniadanie, przygotowałem kanapki do pracy i o 4,00 byłem gotowy do wyjścia. Dobrze, że wtedy zdałem sobie sprawę, że dziś mogę dłużej pospać. Zasnąć mi się już nie udało, ale przynajmniej nie pętałem się bez potrzeby po przystankach.

- Kto rano wstaje temu Pan Bóg daje! Czas relaksu, relaksu, relaksu to czas!
- Wiesz, że ja ostatni raz piwo piłem wiele lat temu...? Nawet nie pamiętam już, kiedy. Dobrze móc sobie w spokoju usiąść po pracy w sobotę przy piwku. Cieszę się, że dostałem szansę powrotu do żywych. Ale to, że rano spać nie umiałem, popsuło mi nastrój na cały dzień.

- Wyglądasz rześko i braku snu raczej po Tobie nie widać.
- Nie w tym rzecz. Zasnąć nie mogłem, więc włączyłem telewizor - a tam... makabryczne sceny ze Strefy Gazy. Zbombardowane domy, ranni ludzie, mnóstwo zabitych, a między tym wszystkim miotali się ci, których jeszcze odłamki bomb nie dosięgły. Często nie doceniamy, tego co mamy. My tu spokojnie relaksujemy się przy piwie i nic nam nie grozi, a tam bomby zabijają ludzi, inni umierają ze strachu. Co komu winne dzieci ginące w zbombardowanej szkole?

- Zwróć jednak uwagę, że to sami Palestyńczycy sprowokowali te wydarzenia. Niby Fatah co prawda zalecał przedłużenie rozejmu z Izraelem, ale radykalni islamscy terroryści z Hamasu zignorowali wolę rządzącej partii i każdego dnia wystrzeliwali około 40 rakiet na tereny poza Strefą Gazy. Mogli więc spodziewać się odpowiedzi Izraela za pomocą takich środków medialnych jak czołgi i samoloty częstujące ich bombkami bynajmniej nie choinkowymi. I spodziewali się. Bez skrupułów &#8222;bohatersko&#8221; kryją się za plecami swoich ziomków, traktując ich nie jako ludzi, lecz jako żywe tarcze.  Nie zawahali się nawet narazić przyszłość swojego narodu, instalując się w szkole. Izrael został moim zdaniem zmuszony do zdecydowanej reakcji, bo normalne państwo musi zadbać przede wszystkim o bezpieczeństwo swoich obywateli.

- Niby masz rację, ale najgorsze jest to, że cierpią zwykli, niczemu nie winni ludzie, którzy po prostu czekają na negocjacje i zwyczajnie chcą żyć. Tracą rodziny, dach nad głową, dobytek - a przecież oni tylko chcą być. Fatah niby nie popiera działań Hamasu, ale do tego czasu nic robić nie zaczyna, żeby zaślepionych fanatyków powstrzymać. Konflikt się rozszerza, bowiem z  terenu Jordanii nastąpił atak rakietowy na pogranicze Izraela dokonany przez Hezbollah. Wiadomo, że ze strony Syrii i Iranu ma on wsparcie, do czego rządy tych państw nie przyznają się otwarcie. Rada Bezpieczeństwa ONZ w swej rezolucji strony konfliktu chce skłonić do zawieszenia broni. W głosowaniu USA wstrzymały się jednak od głosu w ostatnim momencie osłabiając tym samym rangę  zapisów wydanego dokumentu. To ostatnia draka agresywnego Krzaka, który zrobił tak dużo złego dla pokoju światowego. Warunki rozejmu określone w rezolucji okazały się i tak nie do przyjęcia dla obu zacietrzewionych nacji. Barack Obama tymczasem zamierza rokować z Hamasem, co jest w polityce USA widocznym zwrotem, bo do tej pory rozmowy z terrorystami były dla nich doktrynalnym kłopotem. Wyniszczająca wojna nadal trwa.

- Mam wrażenie, że te bomby lecą na nasz dom i włosy twe i włosy jej już żywym ogniem palą się, nie pytaj dokąd biegnę w noc... Oby tylko ten konflikt nie rozlał się na cały Bliski Wschód, bo to może zwiastować spełnienie apokaliptycznych wizji Nostradamusa... , który był przecież... Żydem.

- Człowiek to dziwne stworzenie. Bardzo dużo mówi o tolerancji i żyje w przekonaniu, że jest tolerancyjny... tylko nie znosi inności. Dopóki otoczenie jest zgodne z jego poglądami, oczekiwaniami - potrafi być dobry, wyrozumiały. Gdy jednak coś od jego wizji odstaje, to budzi się w nim agresja - trzeba to zniszczyć za wszelką cenę, żeby móc znów być tolerancyjnym. Dlatego ludziom o różnych kulturach, tradycji, wyznaniu, statusie społecznym czy poziomie zamożności tak trudno żyć obok siebie. Skrajnym wynikiem takiej &#8222;tolerancji&#8221; wyłącznie swojskości są wojny.

- Nie zgodziłbym się z Tobą co do przyczyn wojen. Na pewno brak tolerancji doprowadza do konfliktów między ludźmi. Najczęściej objawia się to utarczkami słownymi, często nawet w formie bardzo wulgarnej, na zasadzie: ktoś komuś coś urwał... Czasem ktoś komuś da po prostu w mordę. Na pewno to nie ułatwia codziennego życia, które w atmosferze zrozumienia dla inności i wzajemnej życzliwości przebiegałoby bardziej przyjemnie dla wszystkich. Osobiście widzę jednak dwie zasadnicze przyczyny wojen. Pierwsza to interesy finansowe i polityczne możnych tego świata, co jest realizowane przez polityków. Druga to wszelkie szowinizmy, głównie rasowe i religijne. W obecnej wojnie mamy do czynienia chyba ze zbiegiem obu tych czynników. Hamas postawił sobie za cel wytępienie Żydów i utworzenie państwa islamskiego. Gdyby nie skrajny fanatyzm, to zapewne Palestyńczycy z Żydami żyliby w sąsiedzkiej zgodzie, bo jedni i drudzy są zwykłymi ludźmi ze zwykłymi problemami, które niesie codzienność.

 
- Dziwny  jest ten świat, gdzie jeszcze wciąż mieści się wiele zła. I dziwne jest to, że od tylu lat człowiekiem gardzi człowiek. Nastąpiło pomieszanie pojęć. Izrael został zaatakowany przez Hamas. Gdy Żydzi odparli systematyczne ataki rakietowe i postanowili zniszczyć definitywnie źródło zła, aby zapanował trwały pokój dla obu narodów, podniósł się hałas, że czynią gwałt. W tym samym czasie spadały jednak palestyńskie rakiety na tereny żydowskie. Parę miesięcy wcześniej w dziwnych okolicznościach wojsko gruzińskie zaatakowało perfidnie w Osetii Południowej sprawujące mandat ONZ rozjemcze siły rosyjskie. Gdy Gruzini dostali łupnia, o dziwo, agresorem wbrew logice okrzyczano Rosję. Na początku roku w Serbii Kosowianie zaatakowali Serbów. I co - w dziwny sposób część państw świata uznała w nagrodę dla agresora państwo Kosowo. Ukraina nie płaci Rosji za gaz. I w tym wypadku znaleźli sie tacy, którzy za powstały kryzys energetyczny obwinili pokrzywdzoną Rosję! Gdzie tu sens i logika?

- Lecz ludzi dobrej woli jest więcej i mocno wierzę w to, że ten świat nie zginie nigdy dzięki nim. Nie! Nie! Nie! Przyszedł już czas, najwyższy czas, nienawiść zniszczyć w sobie. Janku, wypiliśmy po dwa piwa i czas już iść do domu. Nie! Nie! Nie pijmy już trzeciego piwa. Może nas pokusić wtedy o założenie Polskiej Partii Przyjaciół Piwa bis! Co się z nami stanie, jak dostaniemy się w tryby  politycznej machiny? Nasze człowieczeństwo może zostać zagrożone! Następne piwko za trzy tygodnie, a teraz idziemy do domu!

- Stracić cześć z powodu jednego piwa? Nie możemy do tego dopuścić. Wracamy do domu. Jaki by on nie był, to jednak jest swojski i wolny od niegodziwości tego świata. Wychodzimy!	 

Autor: Bogusław Sielecki
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem - Nie korona czyni Króla</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6167/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6167/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub poza kastowa w systemie kastowym Indii. Są to &#8222;niedotykalni&#8221; wykonujący tzw.nieczyste zawody. Hipotetycznie więc w Polsce pariasem zostać może każdy.

- Witaj Janku! Cieszę się, że wpadliśmy na siebie właśnie dzisiaj. Oglądałeś transmisję z zaprzysiężenia Baracka Obamy jako prezydenta USA?
- Oczywiście! Nawet zapomniałem zaopatrzyć się w pieczywo i jutro rano spotkałby mnie kulinarny kataklizm, ale jak widzisz zdążyłem jeszcze zrobić zakupy.

- Dziś odbywa się wielka feta milionów ludzi pełnych nadziei. Nie zazdroszczę nowemu prezydentowi mocarstwa, z którego niczym fekalia z szamba wylał się globalny kryzys finansowy i gospodarczy. Ten  pokojowo usposobiony do świata i ludzi, unikający konfrontacji człowiek ma piękne plany, ale ich realizacja wiązać się będzie z podejmowaniem trudnych i mało popularnych decyzji. Obama stwierdził przecież, że dla pokonania kryzysu gospodarczego potrzebna jest wytężona praca i wspólny wysiłek wszystkich Amerykanów. Żadne obietnice nie dają się zrealizować dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Wiesz jak to często bywa - nic nie wzbudza w ludziach takiego podziwu, jak praca innych -  mogą się jej przyglądać godzinami. Wkrótce może więc okazać się, że tych, którzy go nienawidzą jest więcej niż tych, którzy go kochają.

- Fakt, gospodarka jest w głębokiej recesji, bezrobocie rośnie, pariasów przybywa lawinowo. Państwo pompuje jednak setki miliardów dolarów do sektora finansowego, więc można podzielić chyba optymizm Obamy, że sytuacja wkrótce zostanie opanowana i Ameryka, a za nią reszta świata powróci na świetlistą drogę rozwoju. Ma on ogromny kapitał - entuzjazm i poparcie większości społeczeństwa swojego kraju, do którego zaapelował o jedność nad konflikty i kłótnie.

- Oby mu się udało! Po okresie agresywnej polityki siły i prowokacji Busha, nowy prezydent zapowiada prowadzenie polityki dialogu i partnerstwa. Jednak polityka ulegnie zmianie dopiero wówczas, gdy mądrość będzie się rozprzestrzeniać równie łatwo, jak głupota.

- Jest na to szansa. Jako priorytet Barack Obama zapowiada przejście do pokojowych działań na frontach Iraku i Afganistanu. Deklaruje szacunek dla świata muzułmańskiego, z którym widzi potrzebę zbudowania pokojowego porozumienia. Uważa, że każdy człowiek na świecie ma prawo do poczucia własnej godności i realizacji osobistych marzeń. Należy świat budować, a nie niszczyć. Zapalne problemy Bliskiego Wschodu planuje rozwiązać siłą argumentów, a nie argumentem siły. Normalizacja nadwyrężonych w ostatnich latach stosunków z Europą też wydaje się kwestią krótkiego czasu. Postrzeganie Rosji jako partnera a nie wroga otwiera drogę do szerokiej współpracy gospodarczej i politycznej we wszystkich kluczowych dla świata kwestiach.

- Polityka Busha doprowadziła do zagrożenia świata nowym wyścigiem zbrojeń. Polska znalazła się w strefie bezpośredniego zagrożenia. Pokojowy zwrot polityki USA  pod nowym przywództwem powinien zaowocować odstąpieniem od budowy tarczy antyrakietowej w Europie. Paradoksalnie takim decyzjom może sprzyjać też obecny kryzys gospodarczy. Możemy zatem chyba nadal spać spokojnie bez poczucia zagrożenia atakami terrorystycznymi czy nuklearną zarazą.

- Zszokowała mnie informacja, że na dzień przed zaprzysiężeniem Obamy, George W. Bush dzwonił do wielu przywódców państw, żeby się z nimi pożegnać. Nie zatelefonował jednak do żadnego z polityków największego i &#8222;najważniejszego&#8221;  europejskiego sojusznika USA. O czym to może świadczyć?

- Ano o tym samym, co utrzymywanie wiz wjazdowych do USA dla obywateli tego sojuszniczego kraju. Nieprzyjemne prawdy są zawsze lepsze od przyjemnych złudzeń.
- No cóż: umarł król niech żyje król!

- To nie korona czyni Króla. Królem czyni jego serce. Wszystko wskazuje na to, że Nowy Król ma serce... po lewej stronie, otwarte dla ludzi całego Świata. Daje nadzieję na lepsze jutro. Nadzieja nie jest marzeniem, lecz sposobem przekształcania marzeń w rzeczywistość. 

Autor: Bogusław Sielecki
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem - Popioły</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6166/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6166/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub poza kastowa w systemie kastowym Indii. Są to &#8222;niedotykalni&#8221; wykonujący tzw. nieczyste zawody. Hipotetycznie więc w Polsce pariasem zostać może każdy.

- Czy wiesz, Janku, kogo dotyczyła wypowiedź szefa gabinetu premiera, gdy twierdził, że czasami ludzie przepoczwarzają się w pięknego motyla i ma nadzieję, że tak będzie i tym razem?

- Oczywiście, że wiem. Wicemarszałek Sejmu, profesor biologii w porywie swojej szarmancji stwierdził, że mówienie o aktualnym etapie rozwoju tej osoby byłoby nieeleganckie! Zaznaczył jednak, że motyl najdłużej żyje w stadium gąsienicy inaczej zwanej larwą.

- Jedna z posłanek SLD była mniej delikatna, twierdząc, że osoba ta znajduje się na etapie poczwarki, a w zasadzie poczwary, bo zdrobnienia słów to taka nasza polska przypadłość.

- Kiedy premier naszego obecnego rządu był jeszcze w opozycji, twierdził publicznie, że osoba ta jest najsłabszym ministrem spraw zagranicznych wszech czasów. Miał wówczas chyba sporo racji, bo swojska dyplomacja tak skłóciła nasz kraj zarówno ze wschodem, jak i z zachodem, że wydawało się, iż nie da się tego odkręcić przez następne pokolenia. Jedynie dobre układy mieliśmy z wielkim przyjacielem zza oceanu.

- Mieliśmy stosunki wiernopoddańcze! Gdy trzeba było zaszczuć Irak, my wiernie jak pies staliśmy przy nodze pana. Liczyliśmy na profity z odbudowy tego kraju, bo jak się coś rozkurzy to logicznym następstwem jest późniejsze uprzątnięcie gruzu i popiołów. Szybko jednak okazało się, że profity różnego rodzaju zbierali inni, nas wpuszczono w krzaki. Nie było to trudne, bo cały czas wiernie warowaliśmy w cieniu krzewu. Krzak ani nikt z jego świty nie rzucił nam w nagrodę za wierną służbę nawet ochłapu, choćby w postaci zniesienia pozwoleń wjazdowych na swoje ranczo. Pan nas jedynie pogłaskał po główce, a następnie głodnych i zmizerowanych pogonił do Afganistanu, skąd nie możemy wydostać się do dziś, nie znajdując do pożywienia nawet najdrobniejszych gnatów. Ponosimy koszty i same straty!

- Teraz minister niepowodzeń zagranicznych tamtego dworu ma zostać ambasadorem naszego kraju przy ONZ. Jedynym logicznym wytłumaczeniem tej kandydatury wydaje się być chyba tylko marginalizacja znaczenia tej organizacji na tle przemian światowej polityki, zapoczątkowanych i realizowanych przez obecnych mieszkańców Białego Domu. Zupełny zwrot w podejściu do sposobu rozwiązywania kluczowych problemów współczesnego świata wymaga chyba również zmian skostniałych struktur instytucjonalnych. W takiej sytuacji uzasadnionym może być umiejscowienie w ONZ motyli, zarówno tych przepoczwarzonych jak i ewentualnie we wcześniejszych stadiach osobniczego rozwoju.

- To taki gest pojednania naszego kochanego premiera w stosunku do ukochanego przez naród prezydenta. Nie ma większego znaczenia, nie jest kosztowny, a może zmylić czujność adwersarza. Obaj panowie są bardzo ambitni, a kampania przed wyborami prezydenckimi w zasadzie tuż, tuż. Jaśnie oświecony słońcem Peru przygotowuje pole startowe. Chyba rozpoczęły się  już eliminacje. Entomologiczne zabiegi mogą doprowadzić do spóźnionego startu jednego z konkurentów, ewentualnie sprowokować go do nerwowych ruchów i popełnienia falstartu.

- Coś w tym może być. Dlatego chyba wydobył z głębokiej puszczy drugiego z potencjalnie poważnych konkurentów. Jeżeli uda się go wystartować w innych zawodach, to nie weźmie udziału w lokalnym biegu głównym. Jeśli wygra bieg, którego pula nagród obejmuje stanowisko sekretarza generalnego Rady Europy, to nic złego się nie stanie. Polak obejmie prestiżowe stanowisko w Unii Europejskiej, a przy tym nie wystartuje w biegu do krajowej prezydentury. Jeśli odpadnie i sekretarzem nie zostanie, to można będzie zarzucić mu kompromitujący brak kompetencji i po stwierdzeniu, że autorytet lewicy jest po prostu lewy, spokojnie będzie można odesłać go z powrotem do matecznika między żubry.

- Był jeszcze jeden poważny zawodnik, mogący stworzyć potencjalne zagrożenie, ale eliminuje się go stanowiskiem szefa NATO. Wiadomo, że zadziała dokładnie taki sam mechanizm, jak w przypadku omówionym przez Ciebie. Na horyzoncie mogą pojawić się jednak jeszcze inni poważni pretendenci z aspiracjami do wygrania nagrody głównej. Co wtedy?

- Na razie nie widać takich liczących się czempionów. Jeśli się ujawnią w porę, to do obsadzenia jest jeszcze wiele rozsianych po świecie stanowisk ambasadorów. Jeżeli wychylą się w ostatnim momencie, to w końcu obecnie miłościwie nam panujący ma dostateczne doświadczenia z przeszłości w eliminowaniu niewygodnych przeciwników, a przy tym zawsze może liczyć na profesjonalne wsparcie i doświadczenie swojej drugiej połówki. Sam bieg finałowy powinien być więc czysty, przejrzysty i bez niespodzianek.

- Szkoda tylko, że przy okazji tych przedbiegów zanika zdrowy osąd zmian sytuacji zachodzących w świecie. Dochodzi do porozumienia i ujednolicenia stanowisk USA i Rosji w wielu kluczowych kwestiach. Z obu stron widać wolę stworzenia wspólnego frontu w pokojowym rozwiązywaniu zapalnych kwestii współczesnego świata.
- Do pełnego porozumienia droga jeszcze dość daleka, ale już się mówi o utworzeniu strefy zdenuklearyzowanej na Bliskim Wschodzie. Rosja ma swoje interesy w Iranie, realizując jego energetyczny program atomowy. Istnieje prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że przy wspólnym, zgodnym współdziałaniu Rosji i USA problem zagrożenia irańską bronią atomową zostanie zażegnany na drodze porozumień dyplomatycznych. W tej sytuacji zbędną stanie się budowa tarczy antyrakietowej w Europie.

- No właśnie. Wpływowe gremia polityczne w Polsce sytuację tę okrzyknęły jako zdradę interesów naszego kraju przez strategicznego sojusznika. To zupełny brak wyobraźni i pełna nieodpowiedzialność, bo czyż likwidacja zagrożenia nuklearnego nie powinna napawać radością i otuchą ludzi o zdrowych zmysłach i umysłach? Tych wystraszonych, skostniałych konserwatystów obawą napawa fakt, że rośnie rola i pozycja Rosji w polityce światowej. Oceniając tę sytuację spojrzeniem z pierwszej połowy ubiegłego stulecia nie są w stanie pojąć, że Rosja i ZSRR to dwa jakościowo różne państwa. Strachy przeszłości zwyciężają rozum.

- Polak, Węgier - dwa bratanki - i do szabli, i do szklanki. Szkoda, że na tym nasze podobieństwa się kończą. Węgrów dotknęły podobne doświadczenia historyczne - w Jałcie także zostali sprzedani Stalinowi. Różniła nas jednak przede wszystkim zawartość szklanki. Podczas, gdy Lachów cechowało duże spożycie wody ognistej, Madziarzy leczyli swoje stany depresyjne winem. Efekt widoczny jest obecnie w sposobie myślenia. Podczas gdy nas nęka swoiste delirium tremens, ustawiające nas na pozycji totalnej negacji w stosunku do otaczającego świata, Węgrzy zachowali trzeźwość spojrzenia i racjonalizm myślenia.

- Faktycznie coś na rzeczy być musi... Nasi byli włodarze w swej masie najchętniej widzieliby Rosję słabą, upokorzoną, bez znaczenia w świecie. Trudno im przyjąć i zaakceptować prawdę,  którą odkrywa niemal każdy, kolejny dzień. Rząd Węgier w porę dostrzegł i realnie ocenił zachodzące zmiany, wyciągając z tej sytuacji całkiem realne korzyści dla mieszkańców Puszty. Podczas gdy my w pijanym widzie usiłowaliśmy niszczyć, oni budowali. Dziś Rosja jest drugim po Niemczech co do wielkości obrotów partnerem handlowym Węgier, będąc liderem w tym względzie pośród krajów spoza Unii Europejskiej. Oba państwa bez obaw stale zwiększają zakres swojej współpracy obejmującej szczególnie branżę paliwową, w której wspólnie inwestują w poszukiwania złóż rosyjskiego gazu ziemnego i ich eksploatację, wspólnie rozbudowując trasy przesyłowe. Węgierskie elektrownie atomowe zaopatrywane są w pełni przez Rosję w paliwo jądrowe i jakoś nie skutkuje to wprowadzaniem 20. stopnia zasilania.

- To nie wszystko. Obaj partnerzy ściśle współpracują w dziedzinie ochrony zdrowia i produkcji leków. Rozwijają budownictwo mieszkaniowe i cały kompleks rolniczo - przemysłowy w oparciu o technologię węgierską. Poszerzają wymianę kulturalną, naukową i twórczą, a także realizują wspólne programy oświatowe i stypendialne. Stanowią doskonały przykład na to, w jaki sposób zgoda buduje... i dobrze się z tym mają!

- Dla nas wyłania się też być może ostatnia już szansa i nadzieja na to, żeby nie być przykładem drugiej części tego samego przysłowia, a mianowicie jak to niezgoda rujnuje. Promienie wznoszącego się coraz wyżej słońca powodują topnienie lodów. Po wiosennej odwilży Warszawę odwiedzi sam premier Rosji. Nie będzie to wizyta kurtuazyjna, a ciężka praca, której efektem może być zacieśnienie współpracy ekonomicznej i gospodarczej na partnerskich zasadach między oboma państwami. Jeżeli po tej wizycie będziemy umieli stanąć w jednym unijnym szeregu z Niemcami i Węgrami, jeśli nastąpi odwilż ostateczna, to być może warto, by jeden z jej współtwórców  wygrał najważniejszy krajowy wyścig następnego roku. Tylko co z mrokami historii?

- Mroki historii wraz z motylami odlecą do ONZ. To bardzo dobrze, bo tam przestaną wreszcie być groźne dla wszystkich zwykłych, polskich pariasów. Nie będą w stanie spowodować pożogi, po której naszą piękną ziemię ojczystą mogłyby pokryć już tylko popioły.

Autor: Bogusław Sielecki
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem - Dzieje grzechu</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6165/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6165/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub poza kastowa w systemie kastowym Indii. Są to &#8222;niedotykalni&#8221; wykonujący tzw.nieczyste zawody. Hipotetycznie więc w Polsce pariasem zostać może każdy.

- Jak sądzisz, Janku, który z polityków upatruje wśród sąsiadów (i nie tylko) samych wrogów czyhających tylko na okazję, żeby napaść na tę jego ukochaną, będącą w ciągłym rozwoju biedę? Ten niski, krągły mężczyzna jest w stanie w każdej sytuacji i wszędzie zaatakować każdego. Ludzie w jego kraju żyją na granicy ubóstwa, a coraz częściej i poza tą granicą, brakuje im na chleb a on nic tylko broń i broń! Z każdej strony widzi wroga. Mimo nędzy pragnie kontrolować nawet kosmos, bo jest przekonany, że zagrożeniem dla jego folwarku mogą być także zielone ludziki. Szalejący na świecie kryzys nie robi na nim większego wrażenia. W końcu to tylko kryzys gospodarczy i finansowy, a więc nie dotyczy jego posiadłości. Jeśli tylko wspomnieć o prawdziwych pieniądzach, zawsze odpowiada jednakowo: "Won mi, żadnych euro, dolarów czy innej niepewnej zarazy".

- Ale trudne pytania zadajesz! Biednym krajem wydającym krocie na zbrojenia i prowadzącym próby rakietowe, oficjalnie mające na celu podbój kosmosu, a przy tym postrzeganym przez społeczność międzynarodową jako wróg cywilizowanego świata jest Korea Północna. Jeżeli jest za co, to płaci się tam wonami. Na czele tego państwa stoi niski, krępy przywódca Kim Dzong II.

- Poszedłeś jednak błędnym tropem. W KRL-D nie brakuje chleba! Tam brakuje wonów na ryż no i samego ryżu. Podpowiadam więc jeszcze, że ostatnio po powrocie do kraju z międzynarodowych negocjacji delegacji rządowej stwierdził, że wraca ona na tarczy, a może nawet bez tarczy. Militaria zawsze u niego są na pierwszym miejscu! Dołożył przy okazji Gabonowi, twierdząc, że jeżeli Gabon nie napadnie na jego kraj, to to już będzie duży sukces! Taka swoista paranoja. Nie robi na nim wrażenia fakt, że Gabon należy do czołówki najbardziej dynamicznie i pokojowo rozwijających się krajów Czarnego Lądu - wydaje mu się, że Murzyni mogliby zaatakować orzeszkami ziemnymi, których akurat mogą mieć nadprodukcję.

- To już brzmi bardziej swojsko! Wydaje mi się, że to polityk, który ostatnio wbił się w nowy garniturek i udaje gwiazdę telewizji, występując w reklamówkach w towarzystwie niewiast od wielu lat należących do jego świty. Usiłował wmówić zubożałej publiczności, że jak rządził to rządził dobrze. Rodzimi pariasi już wiedzą co to farsa, więc ubawili się setnie. Gwiazdor choć już nie rządzi, ma jednak coś wspólnego z Reaganem... Oczywiście nie jest to postura, ale bardzo chciałby jeszcze choć trochę porządzić. Zwrócił się więc w kolejnej reklamówce do młodzieży obiecując jej mieszkania za poparcie w wyborach. To też nie brzmi zbyt wiarygodnie zważywszy, że wkrótce może zabraknąć pieniędzy na łatanie dziur w mostach, a co to za mieszkanie, kiedy dach przecieka?  Przezornie nic nie wspomina o dotacjach do studiów, które zniknęły w czasie rządów jego dworu. Całkiem młodzi nie mogą tego pamiętać, a zawsze jest szansa, że ci, których to dotknęło, zdążyli zapomnieć...

- Domorosły showman będzie miał wkrótce okazję odegrać główną rolę w burlesce, a może będzie to wodewil...
- Nie taki straszny devil, jak go malują!

- Nie o to chodzi, bo w końcu piekła nie stworzył, choć mu się marzyło i zapewne marzy do dziś. Wkrótce zaśpiewa swoim niepowtarzalnym falsetem w najpoważniejszej sali widowiskowej.
- To faktycznie musi być talent pierwszej wody, skoro gościć go będą deski Teatru Wielkiego!

- Masz częściową rację, spektakl odbędzie się w stolicy. Desek raczej nie będzie, bo chociaż rzeczywistość często przypomina średniowiecze, to jednak dziś złoczyńców nie zakuwa się w dyby. Spektakl odbędzie się w sali, którą trudno nazwać teatrem, bo to sala sądowa. Szkoda tylko, że nie przewiduje się transmisji telewizyjnych z kolejnych odsłon tego przedstawienia, z których pierwsza miała już miejsce przed stołecznym Sądem Okręgowym. Skarb państwa ustami miejskich urzędników upomniał się o zwrot nieruchomości przejętych w latach 90. ubiegłego wieku przez Fundację Prasową Solidarność po RSW Prasa - Książka - Ruch. Władze miejskie twierdzą, że doszło do tego bezprawnie. Nasz showman uważa, że żadne przepisy nie zostały złamane. Sąd rozpoczął i zamknął proces 3 marca, zaś wyrok ma ogłosić 17 marca 2009 r. Warszawa domaga się zwrotu wszystkich przejętych przez fundację nieruchomości, których wartość w chwili przejęcia stanowiła 40 mld. starych złotych. Obecną wartość tego majątku szacuje się na około 65 mln. złotych, jak najbardziej już nowych.

- Słyszałem, że ten pierwszy akt dotyczy tylko zwrotu parkingu należącego do fundacji. Mieści się on przed siedzibą partii dokonującej swoistej wykładni prawa i starającej się w oparciu o nią ustanawiać normy sprawiedliwości społecznej. Jej dziełem jest np. powrót po półwiecznej przerwie do odpowiedzialności zbiorowej, czy ferowanie wyroków zanim uczynią to sądy. Zasadą jest tu kwalifikowanie ludzi według własnych norm. Jeśli ktoś nie zgadza się z jej jedynie słuszną linią, oceniany jest jako wróg zasługujący tylko na potępienie i wykluczenie ze społeczeństwa. Zastanawia mnie jednak, jak parking może być wart 65 mln. złotych?

- Masz rację - parking to tylko drobna cząstka zagarniętego społeczeństwu majątku. Sąd musiał podzielić pozew na kilka spraw. Zarządzający majątkiem fundacji dokonali sprytnego manewru. Przekazali znaczną część przejętych dóbr aportem do założonych przez siebie spółek, a potem do kolejnych podmiotów. W ten sposób dokonano swoistego rozmycia majątku. W efekcie pozwanych w tej sprawie zostało siedem spółek i fundacji, więc sprawę zwrotu całości utraconych przez społeczeństwo nieruchomości sąd zmuszony jest rozpatrywać w dwóch odrębnych procesach, których terminy nie zostały jeszcze ustalone. Fundacja skorzystała z ochrony prawnej zapisów w księgach wieczystych, choć nie miała do tego prawa nie będąc następcą prawnym RSW Prasa - Książka - Ruch. 

- Pikanterii sprawie dodaje fakt, że przy przejmowaniu tych nieruchomości zupełnie pominięto prawa właścicieli działek, którzy zostali wywłaszczeni jeszcze dekretem Bieruta, a obecnie zgłaszają roszczenia do tych nieruchomości. W tej sytuacji zadośćuczynienia należałoby dokonać na koszt zubożałego społeczeństwa, co zwielokrotniło by i tak ogromne już straty.

- W sprawie przejęcia działek odrębne postępowania prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie i urząd kontroli skarbowej. Uwłaszczenie to nie byłoby bowiem możliwe bez złożenia nieprawdziwego oświadczenia przez ówczesnego przedstawiciela skarbu państwa. Już w roku 1994 stwierdzono, że zainteresowanymi w sprawie były osoby zajmujące wysokie stanowiska państwowe, stwierdzono też naciski z Kancelarii Prezydenta. Do chwili obecnej nikt z zainteresowanych przejęciem tego majątku ani nikt wywierający naciski nie został pociągnięty do odpowiedzialności. A przecież dodatkowo jeszcze namiętnie telegrafowali.

- Tak, tak - pęd do władzy za wszelką cenę bywa groźny i bardzo kosztowny. W tym pędzie można zagubić się całkowicie. Nie zabijaj staje się pustym przykazaniem dekalogu. W imię &#8222;celów wyższych&#8221; jakże często zabija się u nas słowem i modnymi w pewnym czasie teczkami. Nie kradnij? Bez komentarza. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu? Podsłuchy, prowokacje, pomówienia... Można więc w tych warunkach bać się kary boskiej! Ten strach bywa paraliżujący, nie pozwala dostrzec pozytywnych przemian zachodzących w otaczającym świecie, na który przestał już padać cień Krzaka! Będąc złym trudno zauważyć dobro. Zaufanie staje się zjawiskiem groźnym. Trzeba więc zbroić się za wszelką cenę, choć Świat już tego nie chce. Prawdopodobnie zrozumienie potrzeby współpracy a nie konfrontacji przez głównych graczy rozdających karty w polityce światowej doprowadzi do sytuacji, że nie tylko nie będzie potrzebny rozwój instalacji militarnych, ale następować będzie wręcz ich ograniczanie! Skoro rząd wrócił ostatnio bez tarczy, to może już na stałe bez tarczy pozostaniemy i okaże się to zbawienne dla naszych losów, dla naszej przyszłości. Niedowiarków wystarczy wyselekcjonować, włożyć im do rąk po baterii R16 i puścić biegiem po polskich rubieżach. W ten sposób zapewnimy sobie tak pożądane przez nielicznych ruchome baterie patriotów.

Autor: Bogusław Sielecki
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem - Przedwiośnie</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6164/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6164/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub poza kastowa w systemie kastowym Indii. Są to &#8222;niedotykalni&#8221; wykonujący tzw.nieczyste zawody. Hipotetycznie więc w Polsce pariasem zostać może każdy.

- Biało wszędzie, zimno wszędzie... Co to będzie? Co to będzie?
- Na pewno nie będzie już spieprzania dziadów... W takim przypadku gęstość zaludnienia na obszarze między Wisłą a Odrą spadłaby poniżej wartości tego wskaźnika charakteryzującego Pustynię Gobi. Co prawda Księżyc Najjaśniejszej przeprowadził rekonesans w Mongolii. Okazało się jednak, że nawet tam miał trudności utrzymać się na firmamencie.

- Po wielu perturbacjach udało mu się zawrócić z tej eksperymentalnej drogi i znaleźć się między swojakami, gdzie zawsze może liczyć przynajmniej na wsparcie swojej drugiej połówki. Tugrików nie będzie! Udał się jednak desant na euro, ale teraz ukochana &#8222;mocna&#8221; złotówka zdycha, a im gorzej się miewa, tym więcej pariasów przybywa w Najjaśniejszej.

- Kończą się zimowe, długie noce, więc i tarcza Księżyca jakoś tak staje się coraz bardziej wyblakła. Uwidacznia się wpływ i przewaga promieni Słońca Peru. Nawet wysiłki specjalistów od wizerunku nie przynoszą efektów. Przyklejony, sztuczny uśmiech na każdą okazję - czy trzeba czy też wręcz przeciwnie, nie jest w stanie rozjaśnić ciemnej strony Księżyca. Głoszenie tez o bezgranicznej miłości bliźniego swego też jakoś nie trafia do ciężko doświadczonych, pamiętliwych i niewdzięcznych serc ziomków. Trudno oszukać zawiedzionych pariasów po raz kolejny, ale też tak bardzo ciężko pogodzić się z tym, że era Księżyca powoli zbliża się do naturalnego kresu. Więc może by tak spróbować oszukać Słoneczko? W końcu ten manewr już się sprawdzał w przeszłości!

- Paradoksalnie czarne chmury, które zebrały się nad światem chronią przelotnie interesy Księżyca - im później wstanie jasny dzień, tym dłużej widoczna będzie jego blada tarcza. Tylko to nieszczęsne Słońce Peru, które za wszelką cenę usiłuje rozjaśnić mroki. Kombinuje nad wprowadzeniem złotówki do programu ERM2. Ta dwuletnia poczekalnia może okazać się &#8222;świetlistym tunelem&#8221; na końcu którego jest... stabilizacja.

- Nie jest to jednak takie proste. Wymaga bowiem zasadniczych zmian prawnych, a żeby je przeprowadzić, większość sejmowa powinna mówić jednym głosem. Księżyc Najjaśniejszej na pewno nie dołączy się do chóru piewców euro. Jak wytrawny pokerzysta zablefuje, bo tylko to może przedłużyć jeszcze jego agonię. Słońce Peru miota się więc usiłując powziąć jakieś kroki antykryzysowe, choć ma związane ręce. Coś proponuje, ale zaraz się z tego wycofuje. Pariasów z dnia na dzień przybywa, a o socjalnym zabezpieczeniu ich bytu nikt nie myśli. W tej sytuacji spadać musi popyt wewnętrzny, który po załamaniu się eksportu jest ostatnią deską ratunku zdemontowanej trampoliny potencjalnie mogącej pozwolić odbić się od dna.

- Świat już zrozumiał, że neoliberalny kapitalizm poniósł klęskę. Wolny rynek sam w sobie do tej pory nie rozwiązał żadnych globalnych problemów, a stał się polem do nadużyć dla różnego rodzaju cwaniaków, przede wszystkim rekinów ściskających w żarłocznych szczękach światową skarbonkę, której rozgryzienie doprowadziło do obecnego światowego kryzysu finansowego i gospodarczego. Ofiarą ciemnych machinacji finansowych stała się też polska waluta. Jednym ze spekulantów, którzy przyczynili się do krachu złotówki był bank Goldman Sachs. Teraz pracownik tego banku, notabene uwielbiany niegdyś przez tłumy były premier Polski, pomaga prywatyzować elektrownie Polskiej Grupy Energetycznej. Czyżby znów zaczęło śmierdzieć trupem?

- Przedwiośnie w tym roku mamy wyjątkowo ciężkie, a to dopiero początek tragedii. Budżet drży w posadach. W szpitalach zaczyna brakować leków ratujących życie. W miarę jak przybywa pariasów pozbawionych pracy i podstaw egzystencji, ubywa środków gromadzonych przez NFZ. To już stanowić zaczyna zagrożenie bytu biologicznego narodu.

- Głodny parias w odruchu samoobrony zaczyna myśleć. Łatwo mu będzie wymyślić, kiedy żyło mu się może niezbyt dostatnio, ale pewnie. Szybko jedyną słuszną ideologią może stać się żołądek. Pamiętam taką powieść, gdzie jeden z bohaterów zaatakował posła wrogiego kraju. Ów rycerz oznaczony dla łatwiejszego rozpoznania czarnym krzyżykiem, jako człowiek i  katolik z całego serca wybaczył ten czyn młodemu Polakowi, jednakże jako poseł domagał się sprawiedliwości. Mówiąc wprost żądał skrócenia młodzieńca o jego gorącą głowę. Po dalszych perypetiach sprawa skończyła się Sądem Bożym. Rozstrzygnięcie okazało się nad wyraz sprawiedliwie, choć zupełnie niepomyślne dla posła.

- Nie dawaj takich przykładów, bo w końcu powieści Sienkiewicza zostaną usunięte z listy lektur szkolnych. Wiadomo, że dziś pariasom zamiast chleba w imię sprawiedliwości dziejowej oferuje się igrzyska. Nic na tym nie zyskują, nadal pozostają obdarci i głodni, ale odwraca się ich uwagę od zasadniczych problemów. Często igrzyska te nie mają nic wspólnego z prawem - nie tylko Stwórcy. Dlatego zapewne zrezygnowano z Sądu Bożego, bo wynik mógłby być przesądzony - zbyt duże ryzyko dla posłów... 

- Czy to znaczy, że jeżeli zacznę mówić o szklanych domach, to mogę wykluczyć z obiegu powieści Żeromskiego?
- Możesz pokazać prospekt, makietę - to wszystko jest jak najbardziej pozytywne i na czasie, jest nawet symbolem nowoczesności, a przy tym doskonale maskuje prawdziwy obraz dzisiejszej rzeczywistości. Ale na tym koniec! Przenośnie o otwartości, jawności, przejrzystości zostaw sobie w sferze marzeń. Tak zresztą było zawsze i tak pozostało. Błędy ludzkie są jak zaćmienie Słońca Peru lub Księżyca Najjaśniejszej - wszyscy je widzą, ale wskazywanie ich nie jest mile widziane.

- To chyba literaturę lepiej pozostawić w spokoju. Myślenie nie jest mocną stroną wielu rodzimych pariasów, zwłaszcza przypartych do muru. W odruchu desperacji część z nich może opowiedzieć się za tymi, którzy nie tak dawno starali sie udowodnić istnienie wawelskiego smoka jako tworu biologicznego. Równocześnie zaprzeczali teorii ewolucji mając na poparcie tej tezy jedyny namacalny dowód - samych siebie. Na fali niezadowolenia pariasów nie można wykluczyć w przyszłości ponownego udziału w rządach nawet takiego wodogłowia, a wtedy do czystki na liście aktualnie obowiązujących lektur szkolnych zostanie już tylko krok. Zagrażają nam więc mroki średniowiecza!

- Brony na drogach zamiast na polach, w dymie palonych opon samochodowych też już przerabialiśmy. Można mieć tylko nadzieję, że polski parias wie już, iż jest to droga donikąd i nie powieli starych błędów!

- Mamy długie, trudne i zimne przedwiośnie. Jest więc sporo czasu na dogłębne przemyślenia! Osobiście wierzę w mądrość większości pariasów - w końcu na marginesie życia pojawiają się rzesze ludzi wykształconych o otwartych umysłach. Większość z nich dostrzega naszą szansę w ścisłej integracji z krajami Unii Europejskiej, wzajemnej współpracy obywateli Europy  nakierowanej na rozwój. Oni już odczuli na własnej skórze, że rola państwa nie może ograniczać się do kibicowania silniejszym i cwańszym, lecz musi ono przyjąć na siebie odpowiedzialność za przebieg procesów ekonomicznych, gospodarczych i społecznych, odpowiedzialność za każdego, nawet najsłabszego pariasa. Trzeba odseparować się od tendencji do rozrób i niszczenia, a skoncentrować się na dziele budowy przyszłości i nie można w tym procesie pominąć nikogo, nie wolno zmarnotrawić sił i chęci ani jednego pariasa przez pozostawienie go na marginesie społeczeństwa!

- Brzmi to optymistycznie. Jest więc szansa, że po zimnym przedwiośniu wcale nie musi nadejść nadmiernie gorąca wiosna. Pożoga nie jest nikomu potrzebna, a może być szczególnie szkodliwa zwłaszcza dla pariasów! Uczmy się demokracji, wyciągajmy wnioski z błędów przeszłości. Rozejrzyjmy się dokoła! Oceniajmy rzeczywistość według faktów i możliwości a nie nabożnych życzeń. Być może okaże się, że wkrótce będziemy mieć możliwość spokojnie wyprostować to, co sami dobrowolnie skrzywiliśmy! Wtedy nad naszymi głowami zaświeci znów ciepłe i wesołe Słońce Europy!

Autor: Bogusław Sielecki
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem - Wańka Wstańka</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6163/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6163/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub poza kastowa w systemie kastowym Indii. Są to &#8222;niedotykalni&#8221; wykonujący tzw.nieczyste zawody. Hipotetycznie więc w Polsce pariasem zostać może każdy.

- Tak mało brakowało, Janku, a nie mielibyśmy okazji już rozmawiać na tym padole łez...
- Co, nawrót zimy? Wiem, że nie lubisz tej pory roku. Żartowałeś zawsze, że zsyłka na Sybir nie mogłaby dotyczyć Ciebie, gdyż wyzionąłbyś ducha skutkiem spadku temperatury gdzieś po drodze, zanim dotarłbyś do celu. 

- Początkowo też miałem podobne wrażenia. Ból w piersiach, słabość - pewnie nawrót grypy. Żadne skuteczne do tej pory mikstury czosnkowo - miodowe jednak nie pomagały. Ból narastał, więc konieczną stała się wizyta u lekarza rodzinnego.

- To współczuję - trzeba być bardzo zdrowym, żeby godzinami siedzieć w poczekalni pełnej kaszlących, charczących, prychających, ledwo żywych ludzi. Cieszyć się tylko, że jeszcze jest gdzie się zwrócić, jak człowiek chory, bo jak sprywatyzują służbę zdrowia, to dla dalitów nie będzie już miejsca.

- I tu jesteś w błędzie. Przychodnia, w której się leczę, jest tak prywatna, że żadne pseudoreformatorskie działania nie są już w stanie jej zaszkodzić. Ma podpisany kontrakt z NFZ, więc nie ponoszę kosztów leczenia nawet w najmniejszym wymiarze. Rejestruję się telefonicznie, informowany jestem, na którą godzinę mam przyjść, więc mijają mnie wielogodzinne kolejki dla ludzi o żelaznym zdrowiu lub desperatów. Od czasu, gdy korzystam z usług sprywatyzowanej służby zdrowia, przestałem być bezkształtną, bezwartościową, uciążliwą chorą masą.

- To według ciebie publiczną służbę zdrowia w Polsce należy sprywatyzować?
- Według mnie jak najszybciej. Jest gospodarz, to jest i odpowiednie zarządzanie, jest otwartość, życzliwość, jest i dbałość o pacjenta. Niby dlaczego współczesny Judym ma być również głodu....? Żeby tylko politycy nie przeszkadzali, to reformę spokojnie przeprowadzą ci, którzy każdego dnia muszą z tymi problemami mierzyć swoje siły. Dzisiaj żyję jeszcze tylko  dzięki pracownikom służby zdrowia, którzy muszą uporać się nie tylko z chorobą, ale przede wszystkim z odgórnie ustalanymi procedurami wymierzonymi w dobro pacjenta.

- Żyjesz bo co - nie podali ci pawulonu?
- To jest niesmaczny żart ze zmurszałą brodą. Tam, gdzie w grę mogą wchodzić pieniądze zawsze znajdą się pazerne kanalie - to odróżnia nas od zwierząt. Nieuprawnionym jednak jest przypisywanie cech patologicznych całej rzeszy ludzi uczciwych, rzetelnych, oddanych bez reszty swojej pracy i pacjentom.

- Masz rację - wyraziłem się jak prymityw nieskończony, bo tylko tacy stosują uogólnienia na płaszczyźnie społecznej. Przepraszam...
- Wracając do tematu. W związku z tym, że dla mojej prywatnej Pani Doktor nie byłem tylko kolejnym numerkiem na liście przyjęć, zamiast zbyć mnie aspiryną poddała mnie ona wnikliwemu badaniu. Bardzo niskie ciśnienie i zapis ekg wskazały na wystąpienie zawału serca. Była dopiero godzina 14,00, jednak od tego momentu zaczęły działać procedury wymierzone w bezpieczeństwo i dobro pacjenta. Najpierw przewóz na odległość około 1 km. do Szpitala Powiatowego.

- Chyba nie chcesz powiedzieć, że z tym był jakiś problem? Nigdy w to ci nie uwierzę, bo mamy w mieście dość karetek pogotowia!
- Karetka pogotowia może Cię odwieźć do szpitala z Twojego mieszkania czy z ulicy. Przychodnia jednak musi zamówić karetkę przewozową w Wojewódzkiej Kolumnie Transportu Sanitarnego w... Katowicach - taka procedura!

- Słyszałem, że transport sanitarny umknął z pola widzenia wszystkim dotychczasowym twórcom reformy służby zdrowia. Nie może więc być aktualnie finansowany ani ze środków NFZ ani z budżetu państwa. Przedsiębiorstwo o ogromnym potencjale ludzkim, bazie samochodowej i zapleczu technicznym stopniowo obumiera, bo naszych polityków bardziej interesują amerykańskie instalacje militarne niż regulacje prawne służące własnemu społeczeństwu. Transport sanitarny ratuje swój byt systematycznymi zwolnieniami pracowników, zwłaszcza kierowców. Spada więc efektywność wykorzystania taboru i ubywa wyspecjalizowanej kadry. Tych strat chyba nigdy już nie uda się zniwelować, o ile problem w ogóle zwróci czyjąś uwagę, zanim zniknie w sposób naturalny.

- Prywatny personel prywatnej przychodni rozpoczął walkę z państwowym systemem procedur służby zdrowia, którego inercja ma ukryte zadanie eliminowania ze społeczeństwa jednostek słabych, a więc zbyt kapitałochłonnych. Najpierw podłączono mnie do kroplówki. Gdy zasypiałem słabnąc coraz bardziej, częstowano mnie kolejnym &#8222;strzałem w żyłę&#8221;. Przynajmniej dotkliwy ból ustąpił. Po 20. minutach udało się zamówić karetkę, która jednak w trudnych, zimowych warunkach drogowych musiała dojechać z Zabrza, czyli ponad 20 km. - To się dopiero nazywa generowanie oszczędności!

- Po kolejnych, długich 90. minutach do przychodni weszła ekipa karetki. Zrobili własnym sprzętem kolejny ekg, który potwierdzając zawał serca drogą radiową został przesłany do Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach z prośbą o pilne przyjęcie pacjenta i interwencję kardiochirurgiczną.
- To twój problem już się skończył, bo GCM w Katowicach to najlepszy szpital w Polsce.

- Odpowiedź przyszła po chwili. Procedura kwalifikowania do leczenia w GCM wymaga przedstawienia wyników badania poziomu enzymów we krwi, a tych badań jeszcze nie przeprowadzono, więc logicznym wydaje się fakt, że tym bardziej ich wyniki nie mogły znajdować się w dyspozycji lekarzy. Powieziono więc mnie do Szpitala Powiatowego w Mikołowie, gdzie pobrano krew do tego niezbędnego badania.

- To nie można było tych badań przeprowadzić w GCM w Katowicach?
- Na pewno można by było, ale procedura nie przewiduje takiego rozwiązania. Ma to o tyle uzasadnienie ekonomiczne, że zawsze istnieje możliwość znacznego ograniczenia kosztów leczenia niejako &#8222;po drodze&#8221;. Wiadomo było jaki będzie wynik badania krwi, więc kolejne godziny spędziłem w Izbie Przyjęć Szpitala przygotowany do dalszego transportu. Widać było, że młoda lekarka pełniąca tam dyżur zdążyła już przywyknąć do boju o życie pacjenta poddanego próbie wytrzymałości polskiej publicznej służby zdrowia. Czuwała nade mną bez przerwy. Gdy usiłowałem odpłynąć w kierunku Krainy Wiecznych Łowów, z żelazną konsekwencją ściągała mnie w świat ziemskich uciech. Wreszcie po kolejnych dwóch godzinach wynik badania krwi potwierdził wysoki poziom enzymów i zapadła decyzja GCM: przywozić!

- Tylko nie mów, że powtórzona została znów cała procedura z zamawianiem karetki przewozowej?!
- A jakże by inaczej! Opis wydarzeń jak poprzednio, tyle, że trasa przewozu nieco dłuższa, bo całe 11 km. Do Izby Przyjęć GCM w Katowicach dotarłem tuż po godzinie 20,00 pomimo, że zawał serca zdiagnozowany został już o godz. 14,00. Koronarografia, angioplastyka - to wszystko betka! Zwyciężyć złowrogi system &#8222;ochrony zdrowia&#8221; w Polsce z jego procedurami, których pomysłu nie powstydziłby się sam mistrz Alfred Hickok to jest sukces dosłownie na miarę życia! Kolejne dni szpitalne w otoczeniu ludzi o wysokiej wiedzy fachowej i życzliwym uśmiechu na co dzień od salowej poczynając na profesorze kończąc, to już sielanka pozwalająca szybko choremu stanąć na nogi.

- Właśnie - nie jest chyba aż tak źle z naszą polską publiczną służbą zdrowia, skoro z tak poważnym schorzeniem tak szybko wróciłeś do normalnego funkcjonowania!?
- Dokładnie w tydzień po tych wydarzeniach powróciłem niemal w pełni sił do mojej prywatnej przychodni by podziękować mojej prywatnej Pani Doktor za dar życia. Gdy mnie zobaczyła uśmiechnęła się życzliwie i stwierdziła: - Ale z pana Wańka Wstańka. Złożyłem Jej podziękowania dla wszystkich podejmujących pełną determinacji walkę z przeciwnościami stwarzanymi przez system, w którym zmuszeni są funkcjonować, umożliwiając przeżycie kolejnych pariasów. To oni powinni przeprowadzić w całości reformę służby zdrowia w Polsce - każdego dnia swoją pracą i stosunkiem do pacjenta udowadniają, jak bardzo można im ufać! Bez nich parias w systemie &#8222;ochrony zdrowia&#8221; w Polsce to byłby tylko taki &#8222;Wańka - Mydlana Bańka&#8221;...

Autor: Bogusław Sielecki
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem - Ziemia obiecana</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6162/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6162/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub poza kastowa w systemie kastowym Indii. Są to &#8222;niedotykalni&#8221; wykonujący tzw.&#8221;nieczyste zawody&#8221;. Hipotetycznie więc w Polsce pariasem zostać może każdy.

- Pamiętasz, Janku, te słowa sprzed trzydziestu lat: "On natchniony i młody był, ich nie policzyłby nikt, on im dodawał pieśnią sił, śpiewał, że blisko już świt. Świec tysiące palili mu, znad głów podnosił się dym, śpiewał, że czas by runął mur... Oni śpiewali wraz z nim: Wyrwij murom zęby krat! Zerwij kajdany, połam bat! A mury runą, runą, runą i pogrzebią stary świat!".

- Pamiętam, pamiętam. Pamiętam też proroczą końcówkę: "Patrzy na równy tłumów marsz, milczy wsłuchany w kroków huk, a mury rosną, rosną, rosną łańcuch kołysze się u nóg"... 

- Nadszedł czas, kiedy wprowadzono wszystkie soboty i niedziele jako dni wolne od pracy. Powołano niezależne, samorządne związki zawodowe, których miały dbać o  godziwe warunki życia ludzi pracy. Postulowano poprawę warunków pracy służby zdrowia dla zapewnienia pełnej opieki medycznej osobom pracującym. Podjęto inicjatywę stworzenia trwałych perspektyw rozwoju chłopskich gospodarstw rodzinnych jako podstawy polskiego rolnictwa. 

- Ustalono podnoszenie zarobków w ścisłej relacji ze wzrostem kosztów utrzymania. Uzgodniono wówczas wprowadzenie stopniowej podwyżki płac wszystkich grup pracowniczych, a przede wszystkim płac najniższych. Określono poziom tzw. minimum socjalnego. Uzgodniono wyznaczenie pułapu płac maksymalnych i minimalnych.  Przyjęto jeszcze wiele postulatów tzw. klasy robotniczej, których realizacja czyniła z naszego kraju Ziemię Obiecaną! Wreszcie i mury runęły grzebiąc stary świat.

- Minęło kolejne 20 lat. Wszystkie soboty i niedziele są wolne od pracy, chociaż nie dla wszystkich. Zwiększa się jednak systematycznie grupa ludzi, dla których wszystkie dni są wolne od pracy, co wbrew pozorom wcale nie wprawia ich w poczucie rajskiej szczęśliwości. Związki zawodowe działają ostro, od czasu do czasu nawet organizują zadymy na ulicach, zwłaszcza w stolicy. Mają podstawowy problem ze zdefiniowaniem godziwych warunków życia ludzi pracy. Służba zdrowia najlepiej chroni zdrowie zdrowych, którzy nie mają konieczności korzystania z jej opieki. Na pozostałych czekają kolejki, często wieloletnie. Chłopskie gospodarstwa rodzinne, ta opoka polskiego rolnictwa, jest w stanie wykarmić swoich właścicieli jedynie dzięki dopłatom z Unii Europejskiej.

- Realne koszty utrzymania rosną, lecz węzły łączące je ze wzrostem zarobków dawno zostały rozsupłane. Zasada podwyższania płac jest zachowana - najszybciej rosną płace najwyższe, najniższe w tempie nieodczuwalnym. Kto pamięta o jakimś tam minimum socjalnym, skoro większość społeczeństwa żyje na granicy wyniszczenia biologicznego i powiększać zaczyna się grupa pariasów zdobywających środki do życia na śmietniku. Płaca minimalna jest co prawda określona, ale na poziomie nędzy. O realnym ustaleniu płac maksymalnych jakby zapomniano. Powstał nowy świat. Zaczęły wzrastać mury oddzielające nowobogackich opływających we wszelkie dobra od pleniących się nędzarzy spętanych kajdanami biedy i niemożności.

- Walka o przetrwanie w warunkach wegetacji rozluźniła więzy społeczne i rodzinne, zwłaszcza wśród wyrastających jak grzyby po deszczu pariasów. Co czwarty Lach ma poczucie wykluczenia ze społeczeństwa, odtrącenia, samotności. Stan taki doprowadza do nerwic, depresji i chorób psychicznych. Jest to przyczyną ponad 9 tysięcy samobójstw rodaków rocznie, prawie 2,5 miliona trafia na leczenie psychiatryczne. Od kilku lat to już pandemia załamań nerwowych i depresji na bazie samotności, poczucia zagrożenia bytu, lęku o przyszłość lub też poczucia bezsensu życia ludzi, którzy znaleźli się na marginesie społeczeństwa bez możliwości poprawy swojego statusu społecznego. Pod tym względem jesteśmy liderami pośród wszystkich państw Unii Europejskiej, choć we wszystkich pozostałych dziedzinach plasujemy się w jej ogonie.

- Mając na uwadze to co u większości organizmów żywych mieści się pod ogonem trudno się dziwić, że coś tu cuchnie. To prawda, że ryba psuje się od głowy. Jednakże gorsza sprawa, gdy wszyscy wszystkich noszą pod ogonem. Wtedy pozostaje już pariasom tylko ta ostatnia sprawiedliwość, ta Ziemia Obiecana w wymiarze około dwóch metrów kwadratowych na twarz, ale tylko pod warunkiem, że nie zastosowano metody warstwowej...

Autor: Bogusław Sielecki
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem - W poszukiwaniu straconego czasu</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6161/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6161/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub poza kastowa w systemie kastowym Indii. Są to &#8222;niedotykalni&#8221; wykonujący tzw.nieczyste zawody. Hipotetycznie więc w Polsce pariasem zostać może każdy.

- Oj, Janku, coś masz dziś nietęgą minę. Wyglądasz, jakby oblazło cię jednocześnie dziesięć plag egipskich.
- Nie mam się z czego cieszyć. Napracowałem się &#8222;aż&#8221; pięć tygodni żeby dowiedzieć się, że przyszedł kryzys, a za nim podążają redukcje zatrudnienia. Jak będą zwalniać, to jak myślisz, od kogo zaczną?

- Ale z Ciebie pesymista - masz przecież umowę o pracę do końca kwartału, a sam słyszałem, jak wicepremier twierdził, że rząd walczy o utrzymanie miejsc pracy.

- Tylko ta walka jest taka jakaś anemiczna. Każdego dnia pracę tracą tysiące osób. Wicepremier powiedział też, że nie warto zajmować się bezrobotnymi. Praktyczne podejście. Walczyć o miejsca pracy, a jak się przegra, to przecież miejsca pracy nie wołają &#8222;jeść&#8221;. Natomiast ci, co je tracą, wołają &#8222;jeść&#8221;, więc po co zajmować się takim niewdzięcznym kłopotem?

- W końcu na tym polega wolność, że każdy sobie rzepkę skrobie! Sami chcieliśmy, żeby państwo nie ingerowało w nasze życie. Teraz każdy sobie sterem, żeglarzem, okrętem!
- Komuno wróć! Ona nie wraca... Czas jest dobrym nauczycielem i tylko szkoda, że uśmierca swoich uczniów, bo nie wyobrażam sobie, że miałbym wrócić pod śmietnik. Im mniej pracujących, tym pod śmietnikiem większa konkurencja, a podaż wartościowych odpadków siłą rzeczy mniejsza. Jak tak dalej pójdzie, to wszystkich pariasów nasze śmietniki nie wyżywią!

- Wszyscy potrafimy zabijać czas, ale nikt nie umie go wskrzesić. Chociaż ostatnio w telewizji pojawiła się reklama z trzema kobietami i jednym postawnym mężczyzną. To jest próba wskrzeszenia straconego czasu.

- Wiem, którą reklamę masz na myśli - to swoisty majstersztyk -  próba przekucia swoich klęsk i niekompetencji w pasmo sukcesów, przynajmniej w oczach wyborców. Były niegdyś plany, że wejdziemy do strefy euro wraz ze Słowacją. Słowacja weszła i czerpie z tego profity. Ów postawny aktor z reklamy wraz z bratem zachłysnęli się mocną złotówką i zgodnym chórem śpiewali, że euro nam nie jest potrzebne. Teraz, w dobie kryzysu, zdychająca złotówka może się dla nas okazać kamieniem u szyi topielca.

- W reklamie bohater ciemnej strony księżyca mówi wiele o miłości i pokoju. Miłość w jego wydaniu jak najbardziej, ale własna, no... może jeszcze trochę braterskiej. Pokój? To po co żądać militarnych zabawek od USA, czy paintball uprawiany w górach przez brata rodzonego? Ogólna eurofobia - w każdym zakątku Europy echo odbija polskie &#8222;nie&#8221;. Zamiast współpracy jedna zadyma za drugą i rozróba. Jedyne, co na Starym Kontynencie mu nie śmierdzi, to tylko kasa, kasa, kasa...

- To nie jest zabawne. Zamiast włączyć się w europejskie przedsięwzięcia, dopuszczamy do sytuacji, gdy przy naszym &#8222;nie&#8221; globalna gospodarka i bezpieczeństwo zaczynają fruwać ponad naszymi głowami. W końcu włodarze tej mlekiem i miodem płynącej krainy powinni zdać sobie sprawę z tego, jakim to światowym mocarstwem jesteśmy, skoro nasze &#8222;nie&#8221; nie jest słyszalne w normalnym świecie, który nas otacza i powoli osacza. Za chwilę znów będzie płacz, bo mimo wielu słów, lekcji historii właściwie nie odrobiliśmy. Niemcy z Rosją budują Gazociąg Północny. Naszym &#8222;nie&#8221; zupełnie się nie przejmują. Gazociąg wybudują, tylko nas przy tym nie będzie. To samo dotyczy porozumienia o współpracy energetycznej - jak zwykle na własne życzenie bez nas. Niemcy zwróciły się do USA, aby nowa administracja nie lokowała swoich militarnych systemów w Europie. Naszych włodarzy zabolało, że to bez uzgodnienia z nimi, zresztą nas zawsze boli głos rozsądku. W stronę polityki Niemiec skłania się również Francja. Oby nasi &#8222;wybrańcy narodu&#8221; wyciągnęli z tych faktów właściwe wnioski, zanim znów będzie za późno!

- Po wiosennej odwilży zgodził się odwiedzić Warszawę z roboczą wizytą Władimir Putin. Oby to była prawdziwa odwilż, a nie okazało się, że na wyimaginowanym placu boju pozostały tylko topniejące bałwany. Straconego czasu nie zwróci nam nikt. Jednak każda chwila to szansa, aby wszystko zmienić.

- Czas to pieniądz! Zdał sobie z tego sprawę chyba nawet białoruski prezydent Aleksander Łukaszenko. Wydawało się, że temu rycerzowi hełm zatrzasnął się na głowie na stałe. Tymczasem okazuje się, że to lepszy spryciula - umiejętnie rozmawiając z Rosją, uśmiecha się w stronę zjednoczonej Europy i oficjalnie ogłasza rolę Białorusi jako pomostu między Wschodem i Zachodem. Taką rolę naturalnego pomostu miała pełnić Polska, tylko pomost ten okazał się nie do użytku, bo najeżony minami. Czas wysłać saperów do rozminowania tej drogi, bo jak widać, pojawiają się szlaki alternatywne. Tylko czy znajdą się saperzy?

- Ważny jest porządek: saperzy niech są saperami, pisarze pisarzami, aktorzy aktorami i każdy niech robi to, co do niego należy. Saperzy znaleźć się muszą! Nie stać nas na to, by w poszukiwaniu straconego czasu stracić go jeszcze więcej.

Autor: Bogusław Sielecki
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem - Pragnienia imaginacji Szalbierza</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6160/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6160/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub poza kastowa w systemie kastowym Indii. Są to &#8222;niedotykalni&#8221; wykonujący tzw.nieczyste zawody. Hipotetycznie więc w Polsce pariasem zostać może każdy.

- W ostatnią niedzielę oglądałem w TV bajkowy serial o przemianach Szalbierza. Wiesz, Janku, można było uśmiać się do łez.
- Coś widziałem, ale wyrywkowo, bo flaki z olejem przeplatane fantastyką nie są dla mnie zjadliwe.

- I tu się mylisz. Szalbierz był nieco starszym z bliźniaczo podobnych dwóch synów średniowiecznego mieszczanina. Ambitny młodzian marzył o tym, żeby kiedyś zostać królem. Zdobywał więc pilnie wiedzę, wyczekując odpowiedniej okazji. Był to okres burzliwych ruchów gawiedzi, krwawo tłumionych przez rządzącego Tyrana.

- To widziałem. Zbliżał się koniec wieku. Szalbierz nadal spokojnie czekał na swoją szansę, nie włączając się w przegrane ruchy. Przeoczył moment, kiedy szkutnicy wałęsający się po wybrzeżu hardo podnieśli głowy. Bezsilnie miotający się żandarmi Tyrana chyba przez przypadek założyli mu teczkę niesławy. Nieposłuszeństwo ogarnęło wszystkich szkutników, dołączyli do nich gwarkowie, następnie praktycznie cała warstwa chłopska, kułaków nie wyłączając. Nawet żacy wypowiedzieli subordynację. Królestwo ogarnął chaos.

- Wydawało się już, że Król abdykuje. Wtedy Szalbierz pomyślał, że jego czas nadszedł i trzeba wspomóc przyszłego władcę, bo tego wymaga ziszczenie własnych marzeń. Nie zdążył jednak, bo Tyran wysłał do grodów i siół  wierne mu rycerstwo, a gwardia królewska pozamykała przywódców buntu w twierdzach. Szalbierz do twierdzy nie trafił - być może uchroniła go przed tym teczka niesławy - tego nie wiadomo.
- Minęło kilka lat i buntowników z lochów powypuszczano. Królestwo jednak zamierało. Żeby coś kupić, oprócz dukatów trzeba mieć było królewskie talony przyznające prawo do zakupu towarów. Bez zezwolenia można było nabyć praktycznie tylko ocet. Zebrali się więc rycerze okrągłego stołu. W wyniku targów uzgodniono, że Tyran nie będzie już królem, lecz zostanie prezydentem. Powstał prawdziwy parlament, do którego ogłoszono powszechne wybory, w których każdy mógł uczestniczyć na równych prawach. W efekcie nowy rząd utworzyli buntownicy.

- W ten sposób Stare Królestwo przestało istnieć. Buntownicy spiknęli się ze sprzyjającym dotychczas Tyranowi ugrupowaniem chłopskim i wspólnie zrzucili go ostatecznie z tronu. Prezydentem zostały były buntowniczy pretendent do korony królewskiej, zaś Szalbierz tym razem okazji nie przepuścił i wraz z bratem Dyrdymałem zostali Naczelnymi Dworakami Nowego Władcy. Buńczuczność i przerost ambicji Szalbierza spowodowały, że Nowy Władca  obraził się na obu braci, którzy musieli opuścić rządzący dwór. Nie oznaczało to rezygnacji Szalbierza z marzeń. Założył więc z bratem opozycyjną partię Procesor Computers.
- W kolejnym okresie nadal marząc o pełni władzy, czekając na sprzyjającą koniunkturę, zajęli się zbijaniem kapitału - nie tylko politycznego. Pod dyktat dominującego Szalbierza bracia zajęli się robieniem kokosowych interesów na rozwijającym się telegrafie. Zajęli się też nieruchomościami w stolicy. Wieść gminna niosła, że obsługiwali nawet zadłużenie zagraniczne jeszcze z okresu Starego Królestwa.

- Mijały lata. Gospodarka wolnej krainy rozwijała się kulawo. Królestwo wbrew zapędom aparatczyków byłego już Procesor Computers, wstąpiło do Związku Królestw. Bracia nie byli z tego zadowoleni, bo ZK ograniczał poczucie pełni swobody i smaku władzy, którą zamierzali przejąć w przyszłości. Sprytnymi hasłami wyborczymi ujęli plebs, oszukali pospólstwo i zostali głównymi dostojnikami w Nowym Królestwie. Weszli w koalicję z Nowym Chłopstwem i Ligą Klerykalno - Antyewolucyjną. Prawo interpretowali po swojemu - inwigilacja, podsłuch i prowokacja stały się głównymi narzędziami sprawowania władzy, uzurpującej sobie standaryzowanie postaw obywatelskich. Patriotyzm obrazowało hasło: kto nie z nami to przeciw nam, a jak przeciw nam, to trzeba go zniszczyć!

- Rzekoma walka z korupcją doprowadziła do upadku dynamicznie rozwijających się wymian narządów przez medyków i być może śmierci wielu ziomków. Gawiedź masowo wyjeżdżać zaczęła do innych części ZK. Problemy zaczęły się z trzema manufakturami szkutniczymi. Żeby je uchronić przed upadkiem, trzeba było dokonać ich sprzedaży komuś zasobnemu w dukaty. Znalazł się bojar z dalekiej Dalmacji, który chciał je wszystkie kupić jako jedną całość. Nie zgodził się na to Szalbierz, bo &#8222;Kolebka&#8221; musiała zachować tożsamość. Bojar więc zrezygnował i nie kupił nic. W efekcie pozostała pusta &#8222;Kolebka&#8221;, a szkutnicy trafili pod chmurkę powiększając grono rodzimych pariasów.

- Gawiedź zorientowała się, że została oszukana przez Szalbierza i Dyrdymała gładkimi słowami i iluzorycznymi obietnicami. Mieli oni na ustach szczytne frazesy i żadnego szacunku dla ludzi. Skłócili Nowe Królestwo z innym monarchiami zarówno z ZK jak i spoza Związku. Jedynym argumentem braci stało się potrząsanie szabelką, co wkrótce stanowić zaczęło źródło żartów i śmiechu całego świata. Konfliktowość Szalbierza doprowadziła do rozpadu w smrodlawych warunkach koalicji z NCh i LK-A. Rozzłoszczona i rozżalona gawiedź w kolejnych wyborach wymierzyła Szalbierzowi solidnego kopniaka i utracił on ukochaną władzę.

- Nie wyleczyło go to jednak z chorobliwego pędu do rządzenia. Poszedł więc po rozum do głowy i przystąpił do kolejnej próby walki o tron. Odział się w nowe szaty, umył, ogolił. W glorii czystego człowieka o szczytnych ideałach przeprosił gawiedź za wcześniejsze złe postępowanie. Ciężko było, ale przełknął ten dyskomfort - pomogły mu w tym szczere intencje... w stosunku do siebie samego. Chwilowo zaniechał rozkazów spieprzania dziadom, w czym szczególnie smakował Dyrdymał. Na potrzeby tworzenia wizerunku wielkiego człowieka począł głosić hasła miłości, braterstwa i pokoju. Szalbierz dla niepoznaki przejściowo zaprzestał nawet  okazywania  poparcia dla Dyrdymała lubo lekceważącego małpy w czerwonym. Ba, dla lepszego efektu otoczył  się  wręcz białogłowami, choć i biały mu się źle kojarzył od czasu zagłuszania komórek...

-  Ale nic to - dumał - jak mi jeszcze raz się uda, to potem sobie z nawiązką odbiję to nienaturalne kajanie się przed maluczkimi! Najważniejsze, żeby mi teraz uwierzyli!
- Wydawać mu się zaczęło, że ponownie uda mu się oszukać gawiedź. Gawiedź choć prosta, łatwowierna i dobroduszna, to jednak jest pamiętliwa i swój rozum ma! Tak więc był to zapewne ostatni już odcinek tej farsy.

{PODOBIEŃSTWO WSZELKICH OSÓB, ZDARZEŃ I SYTUACJI JEST ZUPEŁNIE PRZYPADKOWE}

Autor: Bogusław Sielecki
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem - Pod gazem</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6159/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6159/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub poza kastowa w systemie kastowym Indii. Są to &#8222;niedotykalni&#8221; wykonujący tzw.&#8221;nieczyste zawody&#8221;. Hipotetycznie więc w Polsce pariasem zostać może każdy.

Czwartkowe popołudnie. Mróz jeszcze trzeszczy, ale wróże telewizyjni przepowiadają ocieplenie. Czekam. Z niewielkim opóźnieniem wraca z pracy. Jest.
- Witaj, Janku. Wkrótce sąsiedzi będą zegarki ustawiać według twoich powrotów do domu - zagadnąłem.
- Cześć! Zegarki to będą nastawiać, jak kupię sobie rower. Teraz to taki czas, że pociągi opóźnione, autobusy też nie są pewne. Dobrze, że jeszcze się wloką. Rano omal nie spóźniłem się do pracy. Kierowca usiłował nieco przyspieszyć, dodał gazu i zaczęło nas obracać po drodze. Zaryliśmy się w śnieg na poboczu i trzeba było autobus wypychać tuż sprzed rowu. Dobrze, że skończyło się na strachu.

- No to widać, że kłopoty z gazem pojawiają się już nawet w komunikacji - zażartowałem. - Gorzej będzie, gdy wszyscy zaczniemy dotkliwiej odczuwać ograniczenia dostaw gazu ziemnego ze wschodu. Oby tylko mróz zelżał, bo polityczne naciski Rosji na Ukrainę odbiją się czkawką całej Europie.
- Denerwują mnie takie teorie. Wkrótce, gdy będą deszcze i spowodują powódź, to winna będzie Rosja. Jeżeli nie będzie deszczów i zdarzy się susza, to kto będzie winien? Oczywiście, że Rosja. Temu, że Polska nie wybudowała potrzebnych zbiorników retencyjnych też jest winna Rosja?  Wstrzymanie dostaw gazu z Rosji tranzytem przez Ukrainę wydaje się proste jak konstrukcja cepa. Często miałem przesunięty termin płatności, gdy kupowałem u producentów większą ilość rajstop czy bielizny. Kolejny zakup zaczynał się od przekazania dutków za poprzednią fakturę. Gdybym tego nie zrobił, to sądzisz, że ktoś wydałby mi choćby jedne majtki? Zapomnieć! Ukraina jest winna Rosji za zeszłoroczne dostawy 2 mld. dolarów. Gaz spalili - fffuch - nie ma gazu, nie ma kasy. To w końcu kto jest dłużnikiem? Kto komu nie zapłacił? Rosja Ukrainie czy odwrotnie? Mało, że nie płacą, to połowa ceny rynkowej jest dla nich za wysoka. I to też jest zła wola Rosji? Samodzielność kosztuje - o tym dowiadują się nawet pisklęta opuszczając matczyne gniazdo. Na Ukrainie mamy do czynienia z sytuacją: samodzielność tak, odpowiedzialność nie.

- No tak, ale czy to nie jest demonstracja siły i wywieranie presji politycznej przez Rosję? Wstrzymanie dostaw gazu na Ukrainę i tranzytu przez ten kraj do państw Unii Europejskiej powoduje dodatkowe perturbacje gospodarcze, mimo, że kraje te przekazują &#8222;dutki&#8221; Rosji na bieżąco? Czy to jest uczciwe postępowanie w stosunku do kontrahentów, zwłaszcza gdy globalna gospodarka wisi na włosku?
- W imię jakich idei Rosja ma przejmować na siebie skutki kryzysu gospodarczego? &#8222;Proletariusze wszystkich krajów łączcie się&#8221; to już przebrzmiałe hasło. To co, Rosja ma nadal pompować dolary na Ukrainę i nie mieć środków na realizację zadań własnego państwa, zawodzić oczekiwania własnych obywateli? Tylko dlatego, że ktoś nie płaci? A co zrobiła Unia Europejska dla zażegnania obecnego kryzysu energetycznego? Przecież już z końcem zeszłego roku wróble ćwierkały, że ten problem wystąpi. Śmiech pusty mnie ogarnia, gdy słyszę, że trzeba poprzeć Ukrainę w jej sporze z Rosją. Co mamy popierać? Nieuczciwość? Brak rzetelności? Kradzież towaru? Nie słyszałem jednak, żeby ktoś zaproponował pomoc finansową dla Ukrainy w celu umożliwienia uregulowania jej zobowiązań wobec Rosji i doradztwo w zarządzaniu finansami państwa, skoro rząd Ukrainy sobie z tym problemem najwyraźniej nie radzi.

- Nie byłoby dla nas większego problemu, gdyby skutecznie przeprowadzono koncepcję dywersyfikacji dostaw gazu do Polski. Niestety - plany były i jak zwykle na planach się skończyło.
- Plany, koncepcje wielkich inwestycji, na które nas nie stać. To jest tak, jak ja planowałbym wybudować sobie dom, nie mając środków nawet na zakup działki pod budowę. Do dziś są w naszym kraju ludzie, którzy sprzeciwiają się budowie Gazociągu Północnego. Pamiętasz, że ta koncepcja zrodziła się z uwagi na ciągłe problemy z tranzytem gazu przez Ukrainę? Jej celem było uniknięcie właśnie takiej sytuacji, z jaką mamy do czynienia dziś. U nas podniósł się krzyk, że to godzi w bezpieczeństwo energetyczne Polski, bo gazociąg ten pomija nasze terytorium. Wtedy będący prezydentem Rosji Władimir Putin zaproponował, żeby Polska włączyła się w realizację tej inwestycji, bo jest możliwość poprowadzenia dodatkowej odnogi gazociągu do Polski. Usłyszał wtedy stanowcze &#8222;nie&#8221; naszych władz, bo ta inwestycja godzi w interesy &#8222;bratniej Ukrainy&#8221;, której my nigdy w potrzebie nie opuścimy. &#8222;Nie to niet&#8221; i mamy to co mamy. 

- Tak to jest, gdy przedkłada się sojuszniczą solidarność nad interesy własnego kraju.
- Szuka się kosmicznych rozwiązań, a prawda jest prosta - największe i najbliższe nam złoża gazu ziemnego ma Rosja i nie da się ich przenieść w inne miejsce na świecie. Są gdzie są i tam pozostaną. Rosja musi  gaz sprzedawać, my musimy go kupować. Rosja nie może sobie pozwolić na to, by była okradana ze swojego towaru eksportowego i musi dbać o to, żeby za niego otrzymywać należności. Czyż nie ważniejsza jest zatem dywersyfikacja tras dostaw? Czy w takim razie nie jest naszym interesem podejmowanie wspólnych, partnerskich przedsięwzięć gospodarczych z Rosją i innymi państwami Unii Europejskiej? A nie tylko &#8222;niet&#8221; i &#8222;niet&#8221; gdzie tylko padnie hasło: &#8222;Rosja&#8221;. Niemcy przegrali wojnę i nie mają takich zahamowań historycznych. My, zwycięzcy, powinniśmy się jednak dużo od nich nauczyć.

- Podobno Polska ma własne złoża gazu ziemnego określone na 120 mld kubików. Na odkrycie czekają następne, prawdopodobnie bardzo duże złoża. Nasi eksperci stwierdzili jednak, że eksploatacja polskich złóż nie jest opłacalna, a poszukiwania nowych zbyt drogie.
- To ciekawe... Brytyjska firma przystąpiła ostatnio do budowy pierwszych sześciu szybów na polskich złożach gazu ziemnego. Ci to mają dopiero niedouczonych &#8222;ekspertów&#8221;! Na pewno inwestują po to, żeby ponieść straty. No bo zgodzisz się z tezą, że skoro nam, właścicielom złóż, nie opłaca się ich eksploatować to tym bardziej straty muszą ponieść obcokrajowcy! Ale się Angole natnąąą... A jeżeli nie, to co? My będziemy od nich kupować nasz gaz? Czasem wydaje mi się, że strategicznym błędem było wypędzenie z Polski Żydów w 1968 roku. Teraz niewielu zostało tu fachowców ze zmysłem do interesów, a jak już, to zaraz są mocno podejrzani.

- Nic, Janku, my tych problemów nie rozwiążemy - tym muszą zająć się fachowcy. Miejmy nadzieję, że Ukraina dogada się z Rosją i wkrótce gaz znów popłynie do Europy. Zanim to nastąpi, to mam dla ciebie propozycję - zapraszam cię w sobotę na piwo do Orientu. Ja stawiam. Potem zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami spotkamy się w ostatnią sobotę stycznia. Będziesz po wypłacie i wtedy ty postawisz. O.K.?

- Zgoda, niech tak będzie!
- To do soboty.
- Do soboty.

Autor: Bogusław Sielecki
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem - Radykalne zmiany</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6158/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6158/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub poza kastowa w systemie kastowym Indii. Są to &#8222;niedotykalni&#8221; wykonujący tzw.nieczyste zawody. W Polsce pariasem więc zostać może każdy.

W Nowy Rok nie udało mi się &#8222;upolować&#8221; Janka - pariasa, mimo, że hipotetycznie był to dla niego ostatni dzień potencjalnie godziwego zarobku. Następne dni sam niczym parias krążyłem między śmietnikami. Rozpytywałem konkurencję Janka, ale ludzie ci okazali się niezbyt dobrymi rozmówcami, więc niczego się nie dowiedziałem. - Może jest chory? - dumałem. Było poniedziałkowe popołudnie i już traciłem nadzieję, gdy przypadkiem na ulicy w centrum miasta zauważyłem znajomą postać. Tylko osoba wyglądała jakoś inaczej, poruszała się żwawo i bez wózka. Kości trzeszczały na mrozie, gdy doganiając tego mężczyznę, zaryzykowałem pytanie:

- Janek?
- Janek, bo co? - usłyszałem w odpowiedzi znany mi głos, jednakże czystego, uśmiechającego się mężczyzny.
- Widzę, że nastąpiły jakieś pozytywne zmiany. Czyżby spełniły się moje noworoczne życzenia dla ciebie?

- Trochę tak - trochę nie. W Sylwestra, gdy wróciłem po ciężkim dniu czekała na mnie w domu wiadomość, że mam zgłosić się w piątek rano w jednej z firm, w której składałem systematycznie swoje CV, bo być może znajdzie się tam dla mnie praca. Przez osiem lat bezskutecznie rozsyłałem swoje CV do kilkudziesięciu firm w mieście i okolicy. Nigdy nikt mi nie odpowiedział i gdy już nie miałem nadziei, doznałem szoku.

- Więc dostałeś pracę? Gdzie? Jaką?
- Ta firma to duży skład materiałów budowlanych. Prowadzący jeden z magazynów odszedł na emeryturę i właściciel przeglądając tyle moich CV zdecydował się dać mi szansę powrotu do życia. Jestem więc magazynierem za 1200 zł miesięcznie! Ale zatrudniony jestem tylko na próbę i po trzech miesiącach okaże się, czy moim przeznaczeniem nie jest śmietnik. Dojazd mam kiepski - z przesiadką, ale zrobię wszystko, żeby tę szansę wykorzystać, bo następnej mogę już nie dostać. W sumie teraz tracę na dojazdy ponad 4 godziny dziennie, choć to niespełna 30 km. Wiosną kupię sobie rower, to czas dojazdu się skróci, a zyskam na biletach i na zdrowiu.

- Zapraszam cię na piwo, to uczcimy miłe zmiany i pogadamy trochę w cieple - zaproponowałem.
- Chętnie z tobą umówię się na piwo, ale w ostatnią sobotę miesiąca. Będę wtedy po pierwszej wypłacie. W dni powszednie nie mogę - z kogutami wstaję, z kurami spać chodzę. Tylko jakby ktoś do nas dosiadł - to ja się natychmiast ulotnię. Kiedyś, gdy byłem &#8222;dziany&#8221;, to miałem wielu kolegów. Przez osiem lat jak mnie widzieli na ulicy, to zawsze jakoś mieli interes po jej drugiej stronie. A ile razy widziałem, jak z daleka się ze mnie śmieją? Obiecałem sobie wtedy, że już nigdy przy jednym stole nie siądę z ludźmi, którzy charakterem nie dorównują śmietnikowym szczurom. Te były bardziej przyjazne, zwłaszcza, że interesował nas inny asortyment, więc kolizja interesów nie zachodziła.

- Najważniejsze, że zacząłeś normalnie żyć. Regularny zarobek, opieka zdrowotna - kontynuowałem rozmowę.
- Tak - za miesiąc pracy zarobię więcej, niż przez osiem lat wyciągałem w ciągu kwartału. O opiece zdrowotnej nawet nie myślę - choćbym padał na ryjek, to w pracy i tak się pojawię. Chorujących nikt  zatrudniać nie chce. 

- Ale zawsze może zdarzyć się jakiś wypadek, choroby też się nie planuje - nie dawałem za wygraną.
- Skoro udało mi się przeżyć te osiem lat, to już raczej żaden gorszy kataklizm spotkać mnie nie może. Zdrów jestem chyba jak ryba - Martusia robi sok z czerwonych... buraków z czosnkiem. Dziennie na noc pijemy pół szklanki tej mikstury. Tani i skuteczny środek. Cuchnie nieco, ale mniej niż śmietnik latem. Ty wiesz, że w ostatnich latach nie miałem nawet kataru? Ptasiej grypy też niech inni się obawiają, ha, ha, ha... A przecież nie straszny mi był ni deszcz, ni śnieg, ni mróz, ni upał. Od lekarzy to ja się wolę trzymać z daleka. Na chorowanie mogą sobie pozwolić bogaci, którzy są w stanie opłacić pełny, bogaty kosz świadczeń medycznych. 

- Wiadomo, że ludzie bogaci zawsze są uprzywilejowani w społeczeństwie - mogą sobie pozwolić na znacznie więcej, niż mniej uposażeni obywatele. Co może przeciętnemu człowiekowi zaoferować niedoinwestowana służba zdrowia? Lekarze mogą się dwoić, troić, a z pustego i Salomon nie naleje.
- Biedakom oferuje się koszyczek świadczeń, do którego trudno by włożyć orzeszek laskowy, a złożone, kosztowne procedury to już się w nim zupełnie nie mieszczą. Biedaka można stopniowo wykończać w sterowanych kontraktami NFZ wielomiesięcznych, wydłużających się kolejkach do specjalistów. Pieniądze zaś pracują na lokatach bankowych. Biedak w desperackiej rozpaczy dla ratowania bliskich czasem odważy się zwrócić o pomoc finansową do społeczeństwa. Częste są akcje wysyłania SMS-ów i te akcje odsłaniają prawdziwe oblicze sprawujących władzę. Zazwyczaj taki SMS to koszt 1 zł. plus 22 procent VAT. Państwo, które nie wywiązuje się ze swoich konstytucyjnych zobowiązań wobec finansującego je społeczeństwa, nie waha się żerować na  pokrzywdzonych przez los biedakach. Załóżmy, że kosztowna operacja została wyceniona na 50 tysięcy złotych. Rodzina dla ratowana bliskich musi więc zebrać 61 tysięcy złotych. Tę różnicę 11 tysięcy złotych bez skrupułów zabiera fiskus. Jak nazwać taki proceder? Krew się burzy, a na usta cisną się same wyrazy powszechnie uznawane za nieprzyzwoite!

- Trudno mi się z tobą nie zgodzić. Też uważam, że takie akcje nie powinny być w jakikolwiek sposób opodatkowane. Postęp jednak jakiś jest - przecież nie trzeba już odprowadzać podatku VAT od darowanej biednym żywności. Może teraz Sejm zajmie się zwolnieniem z opodatkowania charytatywnych SMS-ów?
- Taaak... najpierw puścili z torbami uczciwego piekarza - porządnego człowieka - tylko za to, że zamiast niszczyć nadmiar wyprodukowanego pieczywa oddawał je za darmo do zjedzenia głodnym, nędzarzom. To szum medialny spowodował, że po kilku długich latach rozwiązano sprawę. Tylko tej piekarni już nie ma, piekarz nie piecze chleba, lecz buduje domy.  SMS to jednak nie towar, który można zniszczyć lub oddać potrzebującym, a przy tym jakże łakomy, bo łatwy kąsek. Nie wierzę, że coś się zmieni, bo nie ma zainteresowanych rozwiązaniem tego wcale nie nowego problemu. Wiesz, są tacy, że jak się na nich pluje, to otwierają parasol udając, że deszcz pada.

- Uspokój się, Janku. Najważniejsze, że masz już pracę i jesteś zdrowy - teraz może być tylko lepiej! Tak dotarliśmy pod blok, w którym mieszkasz. Rozumiem, że jesteśmy umówieni na piwo w ostatnią sobotę stycznia?
- Jak najbardziej. No to do zobaczenia...
- Cześć!

Uścisnęliśmy sobie dłonie.  Janek zniknął w klatce schodowej bloku, w którym mieszka. Ruszyłem w swoim kierunku, zastanawiając się, czy za trzy miesiące Janek przestanie być polskim dalitem? Byłby jednym z niewielu, którym się ta sztuka udała.

Autor: Bogusław Sielecki
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem - Sylwestrowe retrospekcje 2008 roku</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6157/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6157/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub poza kastowa w systemie kastowym Indii. Są to &#8222;niedotykalni&#8221; wykonujący tzw.nieczyste zawody. W Polsce pariasem więc zostać może każdy.

Jutro Sylwester. Ranek przez okno rysuje się zachęcająco - drzewa stoją prosto, widok ostry, obraz nieruchomy. Znaczy to, że wiatr ustał, mgły nie ma i opadów także. Korzystając z chwilowej pogodowej hossy, ruszam na ostatnie w tym roku drobne zakupy. Wyczuwam tuż za sobą kroki. Odwracam się więc gwałtownie, a tu nie kto inny, tylko znajomy Janek - parias.

- Dzień dobry. Cóż tak się skradasz za plecami? I jeszcze bez pojazdu inaczej brzmisz - straszysz spokojnych ludzi!
- Dzień dobry i przepraszam. Nie wiedziałem, czy mogę podejść. Wózek zostawiłem w domu, bo dziś to specjalnego interesu nie ma, a sprzęt trzeba oszczędzać. Wszystko, co nazbierałem jest tu - pokazał na reklamówkę nie specjalnie obciążoną.- Mam tu trochę prasy, to będzie co poczytać. Nie jest najnowsza, ale za darmo, a druk się na szczęście nie zużywa w miarę czytania. A interes to będzie dopiero w Nowy Rok noooo i w dzień później.

- Janku, dobrze wiesz, że do mnie zawsze możesz podejść. Skradanie się za plecami może być jednak bardzo niebezpieczne - zażartowałem. - Gdzie będziesz bawił się w sylwestrową noc?
- Na jakim balu ja mogę balować? Stać mnie tylko na festyn miejski na rynku, ale tam się nie wybieram - posiedzę w domu. Jak się na rynku towarzystwo rozochoci, to czasem można zebrać w dziób, a mnie wystarczająco życie bije, żebym miał się dodatkowo narażać. Na rynek pójdę w Nowy Rok nad ranem - posprzątać. Tam zacznie się moja praca w następnym roku.

- Widzę, że lubisz czytać? - zapytałem wskazując na reklamówkę, którą dzierżył w ręce.
- Lubię wiedzieć, co się w świecie dzieje. Wieści czasem denerwują, czasem straszą, a często wręcz  rozśmieszają.

- No to powiedz mi, co w tym roku najbardziej cię denerwowało?
- Najbardziej to denerwuje ten ogólny bałagan, pomieszanie kompetencji i uważanie przez polityków pozostałych ludzi za stado głupków. A to mnie już nawet rozbawia...

- Chodzi ci o ciągłe tarcia pomiędzy prezydentem a premierem?
- To przede wszystkim, bo nikt w świecie nie może się zorientować, jaka faktycznie jest pozycja Polski w polityce zagranicznej. Są dwie różne polityki w tym obszarze prezentowane przez dwa ośrodki władzy. &#8222;Świat się śmieje&#8221; to była fajna radziecka komedia. Dzisiejszy śmiech świata jest przejawem nerwowości z nieprzewidywalności Polski. To tylko kapusta w tym polskim kotle. Sejm stara się wyręczać prokuraturę poprzez komisje śledcze, z których działania nic nie wynika, bo na kluczowe pytania przesłuchiwani unikają publicznej odpowiedzi zasłaniając się tajemnicą państwową. Najpierw trzeba przygotować ustawę o komisjach śledczych na wzór amerykańskiej, a potem dopiero sens będzie miało powoływanie komisji śledczych. Inaczej do naszego kociołka dokładamy trochę grochu, który wzdyma niektóre postaci... Tylko czy komuś naprawdę zależy, żeby upubliczniać wszystkie niegodziwości świata polityki i biznesu, bo u nas te sfery życia są nierozłączne, niestety dla społeczeństwa? Brakuje pieprzu? Jest i pieprz. Sejm usiłuje przejąć prerogatywy władzy sądowniczej. Przyjmuje ustawy, które wyprzedzają wyroki w toczących się już postępowaniach sądowych. Do tego rozstrzyga w sprawach, którymi zajmować powinny się sądy. Przecież to nie jest zgodne z Konstytucją, gdzie wyraźnie określone zostały zasady trójpodziału władzy w Polsce. To jest mniej więcej tak, jakby zatrzymał mnie policjant i zapytał, gdzie idę, a ja odpowiedziałbym mu, że dziś mam ochotę jeść szynkę. Nadal nie wiedziałby, dokąd zmierzam, ale zapytałby, co zrobię, żeby zdobyć szynkę. Wtedy ja odpowiedziałbym, że to tajemnica. Jestem pewien, że wtedy on, nie bacząc na moje konstytucyjne prawa, wyręczyłby sąd i wygarbowałby moją jak najbardziej prywatną skórę.

- Trudno odmówić ci pewnej logiki, ale widzę, że preferujesz, Janku, prasę lewicową.
- Czytam wszystko, co popadnie: "czytam wszystko jak leci, bo nie mam w domu ni żony, ni dzieci...". Denerwuje mnie, że ci u góry myślą, że wcisną nam każdy kit. Tylko okazuje się, że to, co ugotują w tym polskim kociołku nie jest zjadliwe dla innych w Europie. Przecież Polska przegrywa wszystkie procesy przed strasburskim trybunałem. O czymś to chyba świadczy? Ostatnio okazało się, że przedsiębiorcy okradani byli przez fiskusa z VAT zawartego w paliwie, którego nie mogli odliczać. Teraz należy im się zwrot wstecz. Jak znam życie, to dostaną figę z makiem, bo rząd przygotuje taką procedurę zwrotu tych pieniędzy, że każdemu się odechce. Ze mnie, co prawda VAT-u nie zdarli, bo mój pojazd ma najtańszy napęd z możliwych. Gdybym jednak dysponował tymi pieniędzmi, to wiedziałbym co z nimi zrobić, żeby nie wegetować pod śmietnikami. Jeszcze zatrudniłbym ludzi. Państwo z czasem miałoby i VAT i podatek dochodowy z mojej działalności  i z pracy moich pracowników. Ja, niby głupi Janek, wiedziałbym jak to zrobić, a ci mądrzy rządzący  tym krajem nie wiedzą. Ameryki to oni nigdy nam nie zafundują - chyba, że USA zniosą wizy dla Polaków. &#8222;Druga Japonia&#8221; - też była tylko chwytliwym hasłem wyborczym... Zresztą wychodzi na to, że szykują się kolejne procesy przed Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. Będzie jak zawsze, a koszty poniosą wszyscy. Wizy do USA też długo jeszcze nas będą obowiązywały - jaka władza, taka ocena kraju.

- Nie żołądkuj się już tak. Powiedz lepiej, co w tym roku najbardziej cię, Janku, rozśmieszyło?
- W sumie to tu śmieszne jest nawet to, co wku... denerwuje. Najfajniejsza jednak była chyba wizyta naszej Głowy Państwa w Azji w poszukiwaniu partnerów strategicznych. Zaczął od Mongolii. To tak, jak ja zaczynałbym dzień od własnego śmietnika. Samolot w nocy zamarzł i nie poleciał następnego dnia do Japonii. Jak ja zacząłbym pracę na swoim śmietniku, to byłbym efektami tak zdopingowany, że już nigdzie dalej nie ruszyłbym się. Polska delegacja poleciała więc jednym z dwóch mongolskich cywilnych samolotów, ale za to sprawnym nawet w czasie mrozów. Biedny polski podatnik zafundował więc ten przelot, bo w Tokio miał czekać na spotkanie cesarz Japonii. Widać, że tak się przejął perturbacjami i determinacją w podróży przedstawiciela całego polskiego narodu, że podskoczyło mu ciśnienie, serce zaczęło bić wartko, zbyt wartko i do spotkania dojść nie mogło. Do Tokio doleciał bez przeszkód wolny od zacnych pasażerów prezydencki &#8222;Tupolew&#8221;. Jeszcze tylko trzęsienie ziemi i już można było lecieć do Seulu. Przelot znów z turbulencjami, potem dwa podejścia do lądowania, by okazało się, że prezydentowi Korei Południowej też jakoś nie po drodze  i do kolejnego planowanego spotkania na najwyższym szczeblu nie doszło. Orzeł wrócił do domu wcześniej niż planował, a Azja straciła szansę, by mieć tak potężnego partnera strategicznego jak Polska. Teraz mogą tylko żałować! Tragikomiczna sytuacja - tyle pecha w ciągu kilku dni - tego nawet w Hollywood nie byli w stanie wymyślić. Samo życie pisze najlepsze scenariusze... U nas to zazwyczaj komedia lub dramat...

- Ale ty jesteś, Janku, śmiać się z czyjegoś pecha? Całe szczęście, że wszystko dobrze się skończyło. Stwierdziłeś wcześniej, że niektóre wiadomości cię straszą. Powiedz więc, jaka informacja tego roku najbardziej cię wystraszyła?
- Oj, w tym roku było tego trochę. Słuchając płomiennego przemówienia naszego ukochanego Pana Prezydenta w sierpniu w Tbilisi, wystraszyłem się, że za chwilę zwołane zostanie pospolite ruszenie i uderzymy na Rosję. Bałem się tego jak diabeł święconej wody, bo trochę wyobraźni mam. A było się czego bać, bo wkrótce zapadła decyzja rządu o budowie w Polsce elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Nie tak dawno obce wojska opuściły terytorium Polski, a teraz chcemy znów ściągać do Polski rycerzy zamorskiego mocarstwa? To analogicznie jak w XIII wieku Konrad Mazowiecki sprowadził krzyżaków do Polski. Jakie były tego skutki, wszyscy wiemy. Rosja obawia się, że amerykańskie instalacje wojskowe w Polsce mogą w przyszłości zagrozić jej bezpieczeństwu. Na miejscu Rosjan też bym się obawiał. W odpowiedzi obiecali nam zainstalować w Rejonie Kaliningradu rakiety z głowicami nuklearnym wycelowane w polskie miasta. Jakoś spokojniej mi się żyło, kiedy bezpośredniego zagrożenia bronią atomową nie odczuwałem. Bo żeby to raz dmuchnęło i koniec, ale gorzej umierać w cierpieniach choroby popromiennej. Urząd prezydencki w Stanach Zjednoczonych wkrótce przejmie pokojowo nastawiony do świata i sceptyczny do budowy tarczy antyrakietowej Barack Obama. Jest więc szansa, że nie będzie tarczy w Polsce i broni atomowej w Kaliningradzie, a więc może uda się w pokoju dotrwać do 19 grudnia 2012 roku.

- Bardzo zagmatwany jest ten cały wywód przedstawiony przez ciebie.  Ale dlaczego wymieniasz datę 19 grudnia 2012 roku?
- Jak to dlaczego? Czytałem, że ta data pojawia się jako ostatnia w kalendarzach Inków, Majów, Egipcjan i innych starożytnych cywilizacji. Nawet słynny Nostradamus zakończył swe wizje przyszłości na tej dacie.

- No dobrze, ale co będzie potem?
- Potem będzie tak długo oczekiwany koniec świata.

Janek pożegnał się grzecznie i odszedł zadowolony w swoim kierunku. Stałem jak wryty, zastanawiając się nad nową cywilizacją, która - być może - zawładnie nie naszą już Ziemią.

Autor: Bogusław Sielecki
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem - Szczęśliwego Nowego Roku</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6156/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6156/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub poza kastowa w systemie kastowym Indii. Są to &#8222;niedotykalni&#8221; wykonujący tzw.nieczyste zawody. W Polsce pariasem więc zostać może każdy.

Poświąteczna sobota przed południem. Trzeba wyrwać się z rozleniwienia, ruszyć w miasto, by kupić pieczywo, nabiał. Ktoś pcha stary, głęboki, zardzewiały wózek na resorach. Tak, to &#8222;mój&#8221; parias. Chyba jest już dziś po pracy. Wolnym krokiem zmierza swoją drogą donikąd, pchając przed sobą brzemię beznadziei. Doganiam go i dalej toczymy się razem. Widząc wózek wypełniony powyżej brzegów pogniecionymi puszkami po piwie, zagadnąłem:

- Dzień dobry. Widzę, Janku, że opłaciło się wcześniej wstać - plon obfity. Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje.
- Komu dobry, temu dobry. Pan Bóg może komuś i daje - mnie nie daje, sam sobie muszę nazbierać. To dziś druga tura. Już wczoraj wieczorem tyle nazbierałem. Dziś jeszcze ze dwa razy objadę i jutro cały dzień - stwierdził umęczonym, bezbarwnym głosem pozbawionym emocji.

- To w poniedziałek będzie większa kasa?
- A co ty, Urząd Skarbowy?
Popatrzył na mnie i widząc moją głupią, zaskoczoną minę dodał:
- No - jak dobrze pójdzie, to może nawet ze dwie stówy dostanę. Po Sylwestrze i Nowym Roku, może też ze dwie stówy się nazbiera. Potem, to już nie można na wiele liczyć, ale za cztery stówy miesiąc się przeżyje, powinno coś zostać jeszcze na luty. Dobrze, że są jeszcze tacy, co świętują i się bawią w każdy dzień, nawet nieodświętny.

Szliśmy dalej w milczeniu. Przerwałem je po chwili pytaniem:
- To na wigilię karp był?
- Był, nawet cały. I ciasto było, i makówki, i moczka... I żona była... Tylko... mnie nie było. Bo mnie już dawno nie ma. Komu ja jestem potrzebny? Może tylko Martusi... tak trochę.

- No widzisz - jednak jak jest żona, to przynajmniej jest rodzina, nie jest się samym i jakoś da się żyć.
- Żona, żona... Niby jest, ale od dawna i jej nie ma... Ona jeszcze pracuje i żyje w tym &#8222;normalnym&#8221; świecie. Wiem, że się mnie wstydzi, tak jakbym to ja był winnym, że taki los mnie spotkał. Jak mieliśmy własny interes, to ona sprzedawała na targowisku rajtuzy, skarpety, bieliznę i takie tam potrzebne duperele. Ja jeździłem starym, zielonym &#8222;Wartburgiem&#8221; po towar do producentów w Łodzi i okolicach. Któregoś dnia, wracając do domu z towarem miałem wypadek. &#8222;Wartburg&#8221; się skasował, a ja cudem wyszedłem z tego bez szwanku. Teraz żałuję, że i mnie Pan Bóg wtedy nie skasował - tak byłoby dla mnie lepiej. Pozbierałem rozsypany po polu towar, zapakowałem do taksówki i wróciłem do domu. Wtedy byłem uśmiechnięty i szczęśliwy, że nie wyglądam jak ta  &#8222;Zemsta Honeckera&#8221;. Mogłem zginąć, mogłem zostać sparaliżowanym kaleką, a dzięki zapiętym pasom miałem tylko otarcie skóry na lewym nadgarstku. W domu rozpętało się piekło. Żona płakała, histeryzowała, że zniszczyłem nasz samochód, a teraz się jeszcze cieszę. Trwało to niemal bez przerw przez trzy dni. Ze zdumieniem dowiedziałem się wówczas, co jest dla niej w życiu najważniejsze i jakie mają dla niej znaczenie poszczególne meble. Na czwarty dzień podjechałem &#8222;Fiatem 125p&#8221;. Spłaciliśmy go w ciągu miesiąca. Żona szybko pozbierała się do kupy, z uśmiechem oznajmiła, że teraz znów będzie wszystko, jak dawniej. Nic nigdy już nie było &#8222;jak dawniej&#8221;- to we mnie coś pękło i nigdy już nie dało się posklejać. Wszystko, co od tego czasu nas łączy, to wspólne mieszkanie i opłaty - życie pobiegło bokiem...

- No dobrze, ale kim w takim razie jest Martusia?
- A, Martusia... - twarz jakby na moment mu się rozjaśniła. - Martusia, to moja przyjaciółka, może więcej, niż przyjaciółka. Kilka lat temu rozbolał mnie ząb. Nie miałem już ubezpieczenia, więc siadłem na krawężniku i objąłem w cierpieniu twarz rękami. Ludzie przechodzili nie zwracając uwagi na śmiecia na ulicy. Dobrze, że mnie nikt nie kopnął, żebym nie pętał się pod nogami. Jednak ktoś nachylił się nade mną i zapytał, co mi jest, czy potrzebuję pomocy? To była właśnie Martusia. Pokazałem jej gestem, co mi dolega, bo próba ruchu szczęką potęgowała ból. Po chwili wróciła z główką czosnku. Rozpakowała ząbek i kazała mi go żuć - resztę dostałem na potem. Żułem, a było to piekielne doświadczenie. Ból jednak stopniowo ustępował. W ten sposób dostałem uniwersalne lekarstwo, które stosuję do dziś na wszelkie dolegliwości.

- No a co z Martusią?
- Martusię spotkałem kilka dni później. Myła okno w jednym z licznych sklepików przy miejskim targowisku. Podziękowałem za pomoc. Potem rozmawialiśmy często. Okazała się bratnią duszą. Kiedyś była księgową w po peerelowskim zakładzie. Zakład upadł jak setki innych, a ludzie wylądowali na bruku. Szukała pracy, jednak wszędzie woleli nowoczesne modele, a ona już wtedy dobiegała czterdziestki. Zamieniła dwupokojowe mieszkanie na pokoik komunalny. Na stałą pracę od kilku lat już nie liczy. Swą wegetację podtrzymuje myciem okien, sprzątaniem mieszkań, pomieszczeń gospodarczych, sklepów. Czasem dostanie dodatkowo jakiś przeterminowany jogurt, czy czerstwą bułkę. Często nie ma nic do roboty. Na stałe zatrudnienie nie ma szans, bo nawet firmy sprzątające poza maturą zaczęły wymagać znajomości języków obcych i prezencji nastolatki, a z tym u prawie pięćdziesięcioletniej kobiety pozbawionej dostępu do kosmetyków nie może być najlepiej. Nikt jednak nigdy nie zapytał, czy ma serce? A serce ma prawdziwe, ludzkie! Tyle tylko, że to dzisiaj przestaje być potrzebne i doceniane. Zaprzyjaźniliśmy się, wspomagamy wzajemnie, zawsze możemy na siebie liczyć. Rozumiemy się doskonale, bo jednoczy nas wspólna... bieda i beznadzieja.

Janek podążał jak zwykle prosto. Moja droga wiodła w lewo, trzeba więc było się pożegnać.
- Czego dobrego ci życzyć, Janku, z Nowym Rokiem?

- Co mnie może jeszcze dobrego w życiu spotkać? Przed pięćdziesiątką zostałem śmieciem, więc po pięćdziesiątce trudno liczyć na recycling. Ale mam życzenia takie dla wszystkich po trochu.
Głowa Państwa, nasz Prezydent ukochany, choć nie jest elektrykiem, często wywołuje spięcia. Życzę mu, żeby z tych wypadków wychodził bez szwanku i żeby go nie pokopało. Dobrze by było, żeby Premier poznał &#8222;Zemstę Honeckera&#8221;- łatwiej mu będzie o oszczędności bez cięcia dochodów pracowniczych. Luksus jazdy mniejszy, ale i ewentualny upadek mniej dotkliwy. Prawica niech wyzbędzie się lewicy, lewica prawicy - będzie bardziej przejrzyście. Na Sejm niech spłynie łaska Ducha Świętego - bez kłótni, kalumnii i zbytniego lobbowania łatwiej będzie stanowić dobre prawo dla wszystkich mieszkańców kraju nad Wisłą - takie bez dyskryminacji kogokolwiek. Emerytom życzę nowego portfela, ale w żadnym przypadku nie z mniejszym wkładem. Wszystkie dzieci są nasze i równe, więc rodzice powinni mieć możliwość troszczenia się o swoje potomstwo na poziomie prezydenckim. Policję niech Bóg prowadzi najprostszą drogą do bandytów, złodziei, pedofilów, aż do ich pełnego wytrzebienia. Wojsko pod szczytnym hasłem: &#8222;Bóg, Honor, Ojczyzna&#8221; niech robi co do niego należy, żeby wybrani synowie narodu nie ginęli na obczyźnie w imię pseudo-polskich interesów. Kler niech głosi zasady Dekalogu i wdraża je w życie, zaczynając od siebie. NFZ niech wprowadzi jedną, tanią procedurę - leczenie czosnkiem. Metoda prosta, skuteczna i sprawiedliwa - wszyscy będą mieli równo, każdy .... - trochę więcej smrodu, ale czy teraz nie cuchnie? Jak się to wszystko spełni po Nowym Roku, to i takim jak ja wegetacja się polepszy - więcej będzie puszek po piwie na śmietnikach.

Autor: Bogusław Sielecki
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rozmowy z pariasem - czyli wigilia po polsku</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6155/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6155/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub poza kastowa w systemie kastowym Indii. Są to &#8222;niedotykalni&#8221;, wykonujący tzw.nieczyste zawody. W Polsce pariasem więc zostać może każdy.

Idzie powoli, krok za krokiem, pchając przed sobą stary, zardzewiały, głęboki wózek dziecięcy na resorach. Ołowiana twarz, matowy wzrok. Zbliża się do śmietnika. Podchodzę bliżej i zapach upewnia mnie - tak, to polski parias. Naciska klamkę - wrota do sezamu nie otwierają się. Sięga do wózka i wyciąga pręt, którym zagarnia szparą pod ścianką skarbca, by ewentualnie uszczknąć dla siebie coś ze znajdujących się tam dóbr. Zagadnąłem:

- Co robisz, człeku? Dlaczego wygarniasz ze śmietnika odpadki? Przecież tam ich właściwe miejsce!
- Teraz nastała taka dziwna mania - wystękał. - Dużo śmietników zamykają na klucz i nie można do nich dostać się, a tam skarby nieprzebrane.

- Widać są tacy, co podrzucają tu śmieci, żeby nie płacić za ich wywóz, a ci co płacą nie chcą płacić za kogoś.
- E tam. My zabieramy makulaturę, puszki, czasem trafią się ciuchy zdatne do noszenia. Trochę się tego nazbiera. Myślę, że znacznie więcej, niż tu podrzucają. Jak nie podrzucą tu, to myślisz, że zapłacą za wywóz? Wyrzucą w lesie albo do rowu przy drodze pod miastem - to dopiero walka o ochronę środowiska. Jak tu podrzucali, to i z tego dużo się wybrało. Teraz czasem pod osłoną nocy też podrzucają i stawiają worki obok śmietnika. Te klucze to tylko utrudnienie nam życia. Cóż - syty głodnego nie zrozumie.

- Może mieszkańcy boją się napadów, bo w końcu w śmietniku łatwo się zaczaić?
- Popatrz na mnie. Czy mnie można się wystraszyć? Czy ja kogoś byłbym w stanie napaść? Tak dobrze jestem odżywiony, że ledwo nogami powłóczę. Sam boję się zaczepek i żeby skóry mi kto nie obił kijem. Wózka trzeba pilnować - nie jest to aż takie trudne, bo konkurencja jest mniej więcej tak samo groźna jak ja.

- No ale jak się już coś nazbiera to można się napić jakiegoś &#8222;mamrota&#8221;. Ludzie nie lubią obok siebie podpitych, rzucających mięsem. Zresztą bywa, że alkohol wyzwala siły do agresji nawet u cherlaka.
- Ja żyję z tych, co piją, zwłaszcza piwo. Samego na picie nawet mnie nie stać. Poza tym na kacu nie byłbym w stanie zrobić tych swoich codziennych kilkunastu kilometrów szlaku między śmietnikami. Mam zawód, przez wiele lat pracowałem &#8222;na guziku&#8221; pod ziemią. W swoim czasie wziąłem odprawę dla zwalnianych z kopalń górników i teraz już do kopalni wrócić nie mogę, choćby nawet i praca dla mnie się znalazła.

- To odprawę trzeba było zainwestować a nie przejeść i przepuścić.
- Zainwestowałem w handel obwoźny. Początkowo nawet nie było źle. Miałem wielu kolegów i znajomych, którzy dziś mnie nie znają - wstydzą się, choć ja nie kradnę, tylko ciężko pracuję. Ciężko zaczęło być, w miarę jak zaczęło przybywać hipermarketów oferujących towar po cenie niższej, niż ja go kupowałem. Rozboju dopełniły podatki i ZUS. Straciłem wszystko. Żona pracuje teraz w hipermarkecie i nie można powiedzieć, że opływa w nadmiar dóbr. Jej pensja wystarcza na opłaty za czynsz, prąd, gaz i wodę, choć nie wiadomo, czy w przyszłym roku na to wszystko nie zabraknie. A trzeba jeszcze coś zjeść, ubrania też się zużywają.

- Może politycy poprawią sytuację, wprowadzą takie ustawy, które spowodują, że pracodawcom będzie się opłacać zatrudnianie ludzi po pięćdziesiątce? Może podejmą decyzje, że do górnictwa będą mogli powrócić ludzie, którzy kiedyś wzięli odprawy?
- Mądrze wyglądasz, ale głupoty opowiadasz, jakbyś do Polski przyjechał z normalnego świata. Telewizji nie oglądasz, gazet nie czytasz? Politycy tylko dużo mówią, każdy co innego, ale każdy chce jednakowo dobrze. Oni kombinują, jak odebrać dochody różnym grupom zawodowym.    Szkoda czasu na próżne gadki. Przede mną jeszcze dużo do zrobienia. Idą święta i na wigilię zjem z żoną kawałek tradycyjnego karpia - choćby jeden na pół. Jestem Janek, a Janek choć biedny i słaby, nigdy się nie podda! Może znajdę coś do jedzenia w śmietnikach przy knajpach lub pizzeriach, to sobie zrobię &#8222;stół szwedzki&#8221;. Klapa pojemnika na śmieci doskonale się do tego celu nadaje - wiele razy wypróbowaliśmy to z moimi braćmi w nędzy i ubóstwie. Może nawet uda się coś zabrać ze sobą do domu. Politycy nic mi nie dają, tak jak i prowadzenie głupich rozmów pod śmietnikiem. Jak już przekroczyłeś pięćdziesiątkę, to sam śmieciem jesteś o ile nie masz układów, znajomości, czy kolesi przy politycznym żłobie.

Dorzucił na wózek kilka pustych puszek, jakiś karton i ruszył bez zbytnich słów przed siebie. W końcu ŚWIĘTA IDĄ.

Autor: Bogusław Sielecki
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Jedziemy do Londynu</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Rysunki/17/6154/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Rysunki/17/6154/0/</guid>
 <description><![CDATA[

]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rock and roll</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Rysunki/17/6153/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Rysunki/17/6153/0/</guid>
 <description><![CDATA[

]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Witalność</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Rysunki/17/6152/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Rysunki/17/6152/0/</guid>
 <description><![CDATA[

]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Tonik i pory</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Rysunki/17/6151/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Rysunki/17/6151/0/</guid>
 <description><![CDATA[

]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Czytanie w Sejmie</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Rysunki/17/6150/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Rysunki/17/6150/0/</guid>
 <description><![CDATA[

]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Fakir</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Rysunki/17/6149/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Rysunki/17/6149/0/</guid>
 <description><![CDATA[

]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Hera i Herkules</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Rysunki/17/6148/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Rysunki/17/6148/0/</guid>
 <description><![CDATA[

]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Wódka Wałęsy i alkohol w ciąży</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6147/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6147/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; W Meksyku produkują wódkę marki Wałęsa. Lech Wałęsa, który jest tam postacią bardzo popularną, jest tym faktem zdziwiony.
&#8226; Jak zbadali angielscy naukowcy, dzieci kobiet, które w ciąży spożywają alkohol, są zdrowsze. Polacy-abstynenci odkąd ogłoszono tę sensacyjną informację, nie mogą wyjść ze zdziwienia.

Dobry Humor 1/2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Nie twój kredyt? To płać</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6146/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6146/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Mieszkanka Kalisza, pani Elżbieta od banku nieoczekiwanie dowiedziała się, że zaciągnęła we Wrocławiu kredyt na kupno komputera i musi teraz spłacać raty. Policja ustaliła, że we wniosku o kredyt nie było kopii dowodu osobistego pani Elżbiety, nie zgadzało się jej rodowe nazwisko oraz nazwisko rodowe jej matki, a na wniosku widniał podpis absolutnie nie przypominający jej własnoręczny podpis. Mimo że sprawa trafiła do prokuratury, bank nadal ściągał z bankowego konta pani Elżbiety kolejne raty. Wreszcie bank dał za wygraną, obdarowując nieszczęsną kobietę breloczkiem i kilkoma długopisami. 

Dobry Humor 1/2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Karta nie dla każdego</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6145/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6145/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Nielimitowany dostęp do lekarzy wszystkich specjalności i pełen zakres badań diagnostyczno-laboratoryjnych i kilka innych udogodnień obiecywał warszawski Szpital MSWiA osobom, które wykupią za 100 złotych miesięcznie Srebrną Kartę. Taka oferta skusiła pewne małżeństwo emerytów, którzy podpisali ze szpitalem umowę. Już po miesiącu szpital wysłał emerytom aneks do umowy. Wynikało z niego, że (jak podsumowała dwójka emerytów) abonamentowe usługi szpitala dostępne są dla... osób młodych oraz zdrowych. Niby racja. Po co leczyć chorych i starych?

Dobry Humor 1/2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Przejażdżka pogrzebowym karawanem</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6144/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6144/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Kto ukradnie pogrzebowy karawan? - pomyślał jego kierowca i wyszedł z samochodu, aby na chwilę coś załatwić. Akurat w tej chwili obok zaparkowanego karawanu przechodził obok 23-latek. Wypite przed chwilą kilka piw i kołyszące się w stacyjce kluczyki zadziałały na jego wyobraźnię i postanowił przejechać się karawanem - mercedesem. W okolicach Skawiny wskaźnik benzyny w mercedesie zaczął zbliżać się do zera, więc amator przejażdżek karawanem zatrzymał się na stacji benzynowej. Jego pracownika zainteresował fakt, że ktoś do mercedesa-benzyniaka chce wlać ropę, lecz zanim podszedł, karawan odjechał z piskiem opon. Obecnie amatora przejażdżek karawanem ta rozrywka może kosztować 5 lat przebywania za kratkami. 

Dobry Humor 1/2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Mikołaj i koparka</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6143/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6143/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; W nocy z piątku na sobotę ktoś ukradł z placu budowy w Lublinie koparkę wartą 150 tys. złotych. W akcję poszukiwania włączyło się także radio, a komunikat poszedł w świat 6 grudnia czyli w Mikołajki. Tego samego dnia na podany w komunikacie telefon zgłosił się nieznajomy, składając niecodzienną propozycję: "Jesteś świętym Mikołajem. Jedź, kup zabawki za tysiąc złotych i zawieź je do domu dziecka" - powiedział, podając adres placówki przy ul. Pogodnej. I poinformował, gdzie znajduje się skradziona koparka. Koparka rzeczywiście tam stała, a dzieciaki dostały prezenty za 1.000 złotych. I jak tu nie wierzyć w Mikołaja?

Dobry Humor 1/2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Ciężki szmal</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6142/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6142/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Skoro nie można ukraść pieniędzy, ukradnijmy cały bankomat - wymyśliło sobie trzech złodziejaszków. W środku nocy wyłamali wielki bankomat umieszczony obok centrum handlowego i żeby było im lżej, umieścili go na dużym wózku. Złodziei tachających po Głogowie bankomat, zauważył jeden z mieszkańców i powiadomił policję. 

Dobry Humor 1/2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Nieboszczyku, wesołych świąt!</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6141/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6141/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Mieszkaniec Wielkopolski dostał pocztą od banku propozycję wzięcia atrakcyjnej pożyczki świątecznej. Na koniec pisma, bank złożył mu życzenia świąteczne z okazji Bożego Narodzenia. Dlaczego o tym piszemy? Bo adresat tego pisma, gdyby żył, miałby obecnie 65 lat. A zmarł równo 10 lat temu, więc niestety nie kupi najbliższym prezentów świątecznych. Żona zmarłego nie ucieszyła się z tego, że bank życzy jej wesołych świąt. Tym bardziej, że już raz po śmierci męża prosiła bank o wykreślenie jej męża z rejestru klientów.

Dobry Humor 1/2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Warszawa nie lubi Krakowa?</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6140/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6140/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Kierowca, który trafi do Warszawy i chce dojechać do Krakowa, musi mieć ze sobą mapę. Od dziesiątek lat na drogowskazach umieszczonych w Warszawie i okolicach na próżno szukać nazwy Kraków. Są za to drogowskazy kierujące do Kielc i Katowic. Przypadek czy działanie celowe? - zastanawiają się zapewne warszawska syrenka wraz ze swym przyjacielem, wawelskim smokiem. 

Dobry Humor 1/2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Ile za śmieci </title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6139/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6139/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; W wielu spółdzielniach wysokość kwoty za wywóz śmieci ustalana jest nie od ilości osób, ale od metrażu mieszkania. W związku z tym 5-osobowa rodzina mieszkająca w 40-metrowym mieszkaniu za wywóz śmieci płaci mniej niż 1 osoba, mieszkająca w mieszkaniu o powierzchni 50 metrów. W spółdzielniach tę niesprawiedliwość tłumaczą tym, że wiele osób faktycznie zamieszkujących nie jest zameldowana w mieszkaniu po to, aby płacić niższy czynsz. Poza tym wkrótce zniknie obowiązek meldunkowy obywateli RP, a za wywóz śmieci trzeba jednak płacić.
 
Dobry Humor 1/2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Wygraj pogrzeb</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6138/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6138/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Jedna z warszawskich aptek zorganizowała konkurs na hasło reklamowe. Główna nagroda, to voucher wartości 2.000 złotych, który można wykorzystać w salonie sukien ślubnych, prywatnej klinice lub w zakładzie pogrzebowym. Niestety voucher jest imienny i można go wykorzystać tylko do końca 2009 roku, w przeciwnym wypadku nagroda przepadnie. 

Dobry Humor 1/2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Jak przeklina głuchy?</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6137/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6137/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Przeklinamy wszyscy, ale niedawno problem przeklinania zauważono wśród głuchych i niedosłyszących dzieci w warszawskim ośrodku szkolno-wychowawczym. Niesłyszalne (bo w języku migowym) dla osób słyszących przekleństwo, to zwykle drobny gest, niezauważalny dla osób niezorientowanych. Dlatego kilkudziesięciu nauczycieli z warszawskiego ośrodka uczy się obecnie przeklinania w języku migowym. Żeby reagować, gdy dziecko przeklina bez używania słów.

Dobry Humor 1/2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Zostań pedofilem</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6136/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6136/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Wśród młodocianych internautów zapanowała nowa moda. Dzieciaki nie kręci już, jak przed laty, zabawa w policjantów i złodziei. Rejestrują się na internetowych portalach społecznościowych i... na czacie podszywają się pod pedofilów. Dla żartu i z ciekawości, udają dorosłych mężczyzn, którzy chcą seksualnie molestować dzieci. Obecnie policja, zamiast tropić w internecie prawdziwych pedofilów, traci czas na tropienie internautów-pedofili, którzy jak się potem okazuje, są dziećmi. 

Dobry Humor 1/2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rusztowanie w Olsztynie</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6135/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6135/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Osoby korzystające z usług PKP w Olsztynie, mają nie lada problem. Otóż istniejący obecnie rozkład jazdy pociągów znajdujący się w internecie, nie pokrywa się z tym samym, znajdującym się na dworcu kolejowym. Osoby odpowiedzialne za sytuację tłumaczą, że trwa modernizacja linii kolejowych i nie są w stanie co kilka dni wchodzić na rusztowanie, aby aktualizować godziny odjazdów pociągów w holu głównym dworca. Nie wyjaśniają, czy jest to bardziej czy mniej kłopotliwe niż wprowadzenie takiej samej zmiany na stronie www. Przynajmniej w jednym miejscu nie byłoby błędów.

Dobry Humor 1/2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Pani prezydent i kibel</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6134/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6134/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz ustaliła wysokość opłaty za korzystanie z szaletu publicznego na skwerze Hoovera w Warszawie. Na podpisanym przez nią własnoręcznie dokumencie widnieje cena: 1 zł od każdego użytkownika kibelka. Można się śmiać z faktu, że prezydent stolicy musi osobiście podpisywać takie dokumenty, jednak wymagają tego od niego (od niej) przepisy o zamówieniach publicznych. W kolejce czekają inne, podobne dokumenty do podpisu. 

Dobry Humor 1/2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Nielegalny asfalt</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6133/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6133/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Warszawa. Latem 2002 r., przed wyborami samorządowymi, władze gminy Wilanów nie czekając na urzędowe zezwolenie, zezwoliły na wyasfaltowanie 180-metrowego odcinka drogi. Połączył on Wilanów z Ursynowem i cieszy się powodzeniem, bo kierowcy korzystający z niego nadrabiają nawet pół godziny, zamiast stać w korkach. Niestety już po 2 latach nadzór budowlany nakazał zerwać nielegalny asfalt i od tego czasu trwa prawna przepychanka na dokumenty. Nie wiadomo jak się skończy, ale jedno jest pewne. Na stworzenie dokumentacji która potwierdzi, że mogą tu jeździć samochody, trzeba wydać ponad 100 tys. złotych. Tymczasem zbudowanie drogi kosztowało 70 tys. złotych. 

Dobry Humor 1/2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Wsadzacze palców</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6132/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6132/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Ta plaga w Krakowie staje się coraz bardziej powszechna. Są mężczyznami i kobietami, mają od 20 do 60 lat. Taka kilkuosobowa szajka chodzi między straganami, na których sprzedawane są gotowe posiłki, typu: bigos, kiełbaski i pierogi. Ich ofiarami są turyści, którzy właśnie kupili posiłek i zasiadają do jedzenia. Wtedy podchodzi do nich jakaś osoba i bezceremonialnie wkłada palec w środek potrawy. Wynik? Zszokowany turysta z obrzydzeniem rezygnuje z potrawy, a wsadzacz paluchów zjada swą smakowitą zdobycz. Gangi wsadzaczy są wybredne i wkładają palce tylko w upatrzoną potrawę, gustując głównie w dobrze wysmażonych stekach i karkówce. Nie interesuje ich jedzenie w zamian za pomoc straganiarzom. Groźby i prośby nie pomagają, wsadzacze wciąż wracają.

Dobry Humor 1/2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Nieboszczyk odśnieży miasto</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6131/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6131/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Przed zimą mieszkańcy Końskich (woj. świętokrzyskie) zadrżeli po ogłoszeniu informacji, że przetarg na odśnieżanie miasta wygrał nieżyjący od kilku miesięcy przedsiębiorca. Zadrżeli, bo wkrótce sypnie śnieg, a szansa, że nieboszczyk wróci, aby odśnieżać ulice, jest raczej niewielka. Co najwyżej może odśnieżać drogi niebiańskie. Władze Końskich znaleźli sprawcę nieporozumienia: to pewnie pomylił się jakiś urzędnik i ponownie ogłosiły przetarg.

Dobry Humor 1/2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Ślub w supermarkecie</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6130/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6130/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; W największym centrum handlowym w Katowicach do niedawna trwała oryginalna rywalizacja przyszłych nowożeńców. Zakończyła się w Walentynki między sklepem spożywczym a stoiskiem AGD. Przybyły tu pracownik Urzędu Stanu Cywilnego, zwycięskiej parze udzielił ślubu. Ceremonia ufundowana w całości przez organizatorów konkursu (obrączki, stroje, kwiaty, weselna uczta dla kilkudziesięciu osób, a nawet podróż poślubna do Wenecji) tak się wszystkim spodobała, że nowożeńcy wkrótce tu... zamieszkają. Żeby mieć blisko na zakupy? 

Dobry Humor 1/2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Ulica Internetowa</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6129/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6129/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Pewien warszawiak, mieszkaniec ulicy Internetowej, wysłał kilkadziesiąt listów do różnych operatorów telekomunikacyjnych, prosząc o... podłączenie do internetu. Najpierw sądzili, że to żart, jednak po przekalkulowaniu kosztów każda z firm doszła do wniosku, że nie opłaca się ciągnąć linii przez całą ulicę tylko do jednego domu. Warszawiak, który stracił nadzieję na korzystanie z internetu we własnym domu, niedawno podjął trudną i odważną decyzję: sprzedaje dom. 

Dobry Humor 1/2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Żywy stół</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6128/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6128/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Policjanci z Mińska Mazowieckiego w poszukiwaniu mężczyzny, który nie zapłacił za grzywnę, trafili do barakowozu, w którym spodziewali się go zastać. Na wołanie "Otwierać, policja", kilku facetów pijących wódkę w barakowozie, postanowiło ukryć poszukiwanego przez policję kompana. Facet przykucnął, koledzy położyli na nim obrus i postawili na nim butelkę wódki. Policjantów, którzy weszli do środka, bardzo zainteresował nierówny, lekko poruszający się stół. Ku zaskoczeniu wszystkich, pomysł z oryginalnym schowkiem nie wypalił. 

Dobry Humor 1/2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Piłsudski czyli Sikorski</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6127/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Paranoja_polska/13/6127/0/</guid>
 <description><![CDATA[
&#8226; Niedawno ekshumowano w Krakowie zwłoki generała Władysława Sikorskiego, licząc na wyjaśnienie jego zagadkowej śmierci sprzed kilkudziesięciu lat. Przewidując utrudnienia w ruchu na krakowskich ulicach, straż miejska przygotowała i rozkleiła na ulicach ulotkę, w której poinformowała, że w dn. 26.11.2008 będzie obowiązywać zmieniona organizacja ruchu "w związku z uroczystościami pogrzebowymi Józefa Piłsudskiego". Sikorski i Piłsudski nie byli do siebie podobni (z wyjątkiem tego, że obaj mieli wąsy), poza tym niezbyt się lubili. Ich los po latach znów połączył się, za sprawą niedouczonych strażników miejskich. 

Dobry Humor 1/2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Militarne muchy</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6126/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6126/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Spotkały się muchy
kiedyś na rozmowie,
były pogaduchy,
takie, co się zowie!

Jedna mówi drugiej,
że modelką była,
muszki broni palnej
wzorzec stanowiła!

Druga, ta bezzębna,
się głośno chwaliła,
że kiedyś dla strzelca
szczerbineczką była.

"Militarne" muchy 
sobie tak szeptały,
wtem żywot straciły,
bo packą dostały.

Morał z tego taki:
choć z bronią obytyś,
na wypadek wszelki
zważaj też na pięści!,

Autor: Mirosław Papużyński
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Gaboński wstyd Kaczyńskiego</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6125/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6125/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Wypowiedź J.Kaczyńskiego o afrykańskim Gabonie spotkała się z szerokim oddźwiękiem. Okazało się, że to już trzecia jego publiczna wypowiedź o tym państwie. 

(marzec 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Co słychać w Gabonie?</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6124/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6124/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Szef PiS Jarosław Kaczyński krytykując rząd Donalda Tuska, powiedział: "Równie dobrze można by wymyślić, że Gabon zaatakuje Polskę".

(marzec 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Isabel, Marcinkiewicz i mucha</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6123/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6123/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Zakochany w swej Isabel były premier Kazimierz Marcinkiewicz nie poda do sądu TV Puls, którą nazwał "muchą".

(marzec 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Minister Sportu chce sprzedać nazwę stadionu</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6122/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6122/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Minister Sportu Mirosław Drzewiecki zaproponował, aby sponsor mógł sobie kupić nazwę Stadionu Narodowego w Warszawie.

(marzec 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>prof. dr hab. inż Tadeusz Słomka</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Zdjecia___Partia_Dobrego_Humoru/27/6121/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Zdjecia___Partia_Dobrego_Humoru/27/6121/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Prorektor Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, laureat prestiżowego odznaczenia "Laur Uśmiechu", przyznawanego przez brać studencką. (legitymacja nr 2092)

Legitymacja Partii Dobrego Humoru jest oznaką, że jej właściciel jest osobą z poczuciem humoru. Składka członkowska: trzy uśmiechy dziennie!
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Mieczysław Święcicki - piosenkarz, aktor</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Zdjecia___Partia_Dobrego_Humoru/27/6120/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Zdjecia___Partia_Dobrego_Humoru/27/6120/0/</guid>
 <description><![CDATA[
...jeden z nestorów "Piwnicy Pod Baranami" w Krakowie, genialny odtwórca romansów Aleksandra Wertyńskiego.
(leg. nr 2090) 

Partia Dobrego Humoru to znak, ze jej właściciel jest osobą z poczuciem humoru. Składka członkowska: 3 uśmiechy dziennie :-)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Mucha opowiada znajomej o tajemniczej jadłodajni</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6119/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6119/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Znam ja takie dobre miejsce,
tuż przy małej, polnej drodze.
Kiedyś ciebie też tam wezmę,
tam to zjemy nienajgorzej!

Domek jest zupełnie z drewna,
na polanie, w cieniu chwastów.
Atmosfera jest ponętna,
mikroklimat no i nastrój.

Lecz ja tobie mówię z góry,
będę tutaj całkiem szczera:
zabierz z sobą dokumenty, 
tam kontrola jak cholera!

Ciągle słychać: "Masz papiery?,
lub też twarde "Podaj papier!".
W osobistej też kontroli (?)
ludzie tam zdejmują odzież.

Może biją przy tym także?
- często słychać tam stękanie! -
ale kto się w domku znajdzie,
będzie mógł się smacznie najeść!

Autor: Mirosław Papużyński
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Pięknym paniom z okazji ich święta</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6118/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6118/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Kiedy się zbliża święto marcowe, 
Facet z naturą swą się rozstaje, 
Zieleń ma w duszy, w tęczy ma głowę, 
Wyraz szacunku Kobiecie daje.

Drzwi chce otwierać, pada do nóżek, 
Płaszczem okrywa wiotkie ramiona, 
Choćby miał upaść, wchodzić w kałuże, 
Myśli szarmanckiej nic nie pokona!

Jest jak owieczka, chomik, pudelek, 
Słodką, puchatą jest przytulanką, 
Milusi bardzo (jak z banku przelew&#8230;), 
Mówi: Kochanie, choć na kolanko.

Obiad gotuje, kawusię parzy, 
chce być lekarstwem na chorą duszę, 
(zwykle to można tylko pomarzyć, 
Dziś ma na sobie piękny fartuszek).

W Zabrzu i w Polsce, na całym świecie, 
Nawet w kosmosie ufoludkowie,
Dzisiaj pomniki tworzą kobiecie, 
Warto, ach! Warto &#8211; każdy to powie.

Już troglodyci, już erektusi
pełni kipiących, gorących chuci, 
Chcieli wyć głośno, chcieli się krztusić, 
Gdyby ich Żeński Rodzaj odrzucił.

Prochem mężczyzna, skałą Kobieta, 
Brzydka płeć w dole, brzydka płeć w tyle, 
Gdzie start Niewiasty, męża jest meta, 
My to poczwarki, Wy zaś &#8211; motyle.

Chciejcie docenić nasze starania, 
Na rodzaj męski spójrzcie łagodnie, 
Niech się przed gestem żadna nie wzbrania
Tych, co się golą i noszą spodnie.

Spójrzcie &#8211; oblicza adoratorów
Pąsem ogromnym bezbrzeżnie płoną, 
Choć powierzchowność mamy potworów, 
Nasze uczucia &#8211; Waszą koroną.

Okażcie swoją wyrozumiałość, 
Jesteśmy słabi &#8211; wiedzcie dziś o tym, 
Czasem w amorach idąc na całość
Brniemy w paskudne końskie zaloty.

Drżą nam kolana watą wypchane, 
Plącze się język, pot rosi czoło, 
Z rąk lecą kwiaty na łące rwane, 
Przy Was z psychiką jest niewesoło&#8230;

Cudne Niewiasty &#8211; Urocze Damy
Chcemy Was wielbić dziś w każdym słowie, 
W niskim pokłonie hołd Wam oddamy, 
Szczęścia życzymy! &#8211; Wasi panowie.

Autor: Piotr Pyzik
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Marek Pacuła - dziennikarz, satyryk...</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Zdjecia___Partia_Dobrego_Humoru/27/6117/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Zdjecia___Partia_Dobrego_Humoru/27/6117/0/</guid>
 <description><![CDATA[
...autor tekstów, kierownik artystyczny oraz konferansjer kabaretu Piwnica Pod Baranami w Krakowie. (leg. nr 2091)

Legitymacja Partii Dobrego Humoru to znak, że jej posiadacz jest osobą z poczuciem humoru. Składka członkowska: 3 uśmiechy dziennie.
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Absens carens - Nieobecny traci</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6116/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6116/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Szumi kropidło, perliste wody
po samochodach płyną obficie -
to policjantom "chrzczą" samochody,
mając na względzie ich życie.

Tu autostradę znowu oddaje
dziś do użytku drogowców grupa,
przy obecności (świeckim zwyczajem)
premiera oraz biskupa.

Tam na naukę religii w szkole
nie chodzą wszystkie pobożne dzieci,
więc katecheta, jak komsomolec,
ze skargą do księdza leci.

Skoro to wszystko tak funkcjonuje -
wśród hipokryzji, tabu i draństwa -
nierychło nam się zrealizuje
idea świeckiego państwa.

Autor: Leszek Trejda
03.03.2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Źródła sukcesu</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6115/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6115/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Cóż ludzie nie wyprawiali,
by się utrzymać na fali -
Mieszko się wyrzekł pobożnie
wiary i siedmiu nałożnic!

Jarek poświęcił mniej trochę -
on tylko starą pończochę,
ukrytą w glinianym dzbanku,
zamienił na konto w banku.

Autor: Leszek Trejda
02.03.2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Apel w sprawie Ściemy (słowackiej)</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6114/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6114/0/</guid>
 <description><![CDATA[
To dialog od siedmiu boleści!
Porzućcie dziwaczne podmioty -
historia was w końcu zbezcześci
i siódme wyciśnie z was poty.

Ta wasza o Polsce rozmowa
jak siódme nieszczęście wygląda,
wam tylko szmal mieści się w głowach
i miejsca na listach i sondaż.

Porzućcie więc swe siódme niebo,
porzućcie mamony ciepełko,
i zgodnie z Polaków potrzebą
wytężcie partyjne kiepełko!

Przestańcie spode łbów spoglądać
(choć imaż wam trochę zniewieściał),
bo rząd jako tako wygląda,
lecz Wy - jak półtora nieszczęścia.

Autor: Leszek Trejda
01.02.2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Rok bojkotu Superstacji</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6113/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6113/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Mija rok, odkąd kierownictwo partii Prawo i Sprawiedliwość zarządziło zakaz pojawiania się polityków PiS w telewizji Superstacja.

(luty 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Polskie małpy polityczne</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6112/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6112/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Wałęsa został skazany przez sąd za nazwanie w telewizji działacza Wolnych Związków Zawodowych "małpą z brzytwą". 

(luty 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Durczok czyli bluzganie na ekranie</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6111/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6111/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Po tym, jak do internetu wyciekło nagranie z przeklinającym Kamilem Durczokiem (TVN), Burger King ogłosił, że funduje mu hamburgery. 

(luty 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Po aferze kapeluszowej z Rokitą</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6110/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6110/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Na pokładzie samolotu Lufthansa, którym miał lecieć Jan Maria Rokita z żoną Nelly, doszło do incydentu ze stewardesą. Interweniowała niemiecka policja.

(luty 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Małyszowi zabrali Audi</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6109/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6109/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Sponsor wycofał się z umowy z Adamam Małyszem i odebrał mu samochód.

(luty 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Wizja i plan</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6108/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6108/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Uwiera mnie trochę ta postać -
nie kaczką chcę być, ni cietrzewiem...
Co robić, bym orłem mógł zostać?
No, z tego co wiem, to sam nie wiem.

Jak wojnę na pokój zamienić?
I czy to na pewno się uda?
Już łatwiej się chyba ożenić,
bo liczą się czyny, nie cuda.

Lecz mam już niesprawne żenidło,
by zamiar ten czynem ozdobić,
orłowi podetnę więc skrzydło -
mam wizję i plan jak to zrobić!

Autor: Leszek Trejda
28. 02. 2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Dlaczego wędliny nie pachną?</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6107/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6107/0/</guid>
 <description><![CDATA[
[Spotkania z panem Zygmuntem]

Takie dziwne pytanie zadał mi niedawno pan Zygmunt. A spotkałem go zupełnie przypadkowo obok wiaduktu. Szedł z posępną miną, niosąc pustą reklamówkę. Nawet mnie nie zauważył. Pozdrowiłem go więc głośno, a on spojrzawszy na mnie przenikliwym wzrokiem spytał ni z tego, ni z owego:

- Niech mi pan powie, panie Janku, dlaczego wędliny teraz nie pachną?
- Jak to nie pachną? &#8211; zdziwiłem się.
- No, nie pachną i tyle &#8211; odrzekł pan Zygmunt. &#8211; Byłem w paru sklepach i w żadnym nie wyczułem, żeby pachniało świeżutką wędliną.

- E, przesadza pan, panie Zygmuncie &#8211; uśmiechnąłem 
się, żeby jakoś poprawić humor mojemu przyjacielowi, ale ten był niewzruszony. Pokazując pustą reklamówkę ciągnął dalej:
- Żona kazała mi kupić jakąś porządną kiełbasę, a ja nie kupiłem nic. Po prostu nic.

- Dlaczego? &#8211; spytałem cicho.
- Nie mogłem. Nie mogłem, jak pragnę zdrowia, niech mi pan wierzy. Gdzie tylko wszedłem, nie było zapachu. 
- Panie Zygmuncie, co pan tak dzisiaj z tym zapachem? &#8211; zirytowałem się lekko i mimo woli spojrzałem na przechodzącą obok kobietę, która dźwigała torbę pełną zakupów. Pan Zygmunt zauważył moje spojrzenie i zwinąwszy swoją reklamówkę wyrzucił ją do najbliższego kosza. 

- Co pan robi? &#8211; przeraziłem się nie na żarty, widząc  w oczach mojego rozmówcy jakiś dziwny błysk.
- Co robię? Wyrzucam niepotrzebny balast &#8211; odrzekł spokojnie i patrząc gdzieś w chmury spytał:

- A pan nie pamięta?
- A co niby mam pamiętać? &#8211; burknąłem, bo zaczęło mnie już trochę denerwować to jego dziwne zachowanie.
- Nie pamięta pan lat sześćdziesiątych?

- Oczywiście, że pamiętam &#8211; odrzekłem &#8211; ale co ma piernik do wiatraka?
- Ma. I to bardzo wiele. Niech sobie pan przypomni tę słynną kiełbaskę po 44 złote! Jak to pachniało! Zanim żeś pan jeszcze  wszedł do sklepu, jużeś pan delektował się zapachem! Panie, przecież wtedy po zapachu można było do sklepu trafić! 

- Panie Zygmuncie, wtedy były inne czasy, inna technologia produkcji...
- Panie Janku, niech mi pan nie mydli oczu technologią! &#8211; zdenerwował się pan Zygmunt. &#8211; Ja mam swoje lata i swoje wiem! Zresztą pan sam żeś w zeszłym roku dwa razy buty w zimie kupował, bo podeszwy jednego sezonu nie wytrzymały! No, przyznaj się pan, było tak, czy nie?

- Co prawda, to prawda &#8211; zgodziłem się, bo tak faktycznie było.
- No więc, panie Janku, nie czarujmy się technologią. I nie dziw się pan, że ja dzisiaj w ramach protestu pójdę do domu bez reklamówki i bez zakupów!
- No dobrze, ale co na to powie pańska żona? &#8211; zaniepokoiłem się.

- Żona? &#8211; zamyślił się pan Zygmunt. Stał jeszcze tak przez chwilę, po czym podał mi rękę na pożegnanie, podszedł do najbliższego kiosku i kupił nową reklamówkę. Obserwowałem go z zaciekawieniem. Pomachał mi ręką i &#8211; ku mojemu zaskoczeniu &#8211; udał się w kierunku najbliższego sklepu mięsnego.                                                         
                                                                                                          
Autor: Jan Robak
2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Wystrzałowa wnuczka</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6106/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6106/0/</guid>
 <description><![CDATA[
[Spotkania z panem Zygmuntem]

Pan Zygmunt zaprosił mnie na pączki. Chętnie się zgodziłem, bo wiem, że jego żona świetnie gotuje, o czym już nieraz miałem okazję się przekonać. 
Siedzieliśmy więc przy stole, pałaszując z rozkoszą rozpływające się w ustach pyszności, gdy nagle pan Zygmunt patrząc na mnie przenikliwym wzrokiem rzekł:

- Pewnie pan jeszcze nie wie, panie Janku, że ja mam &#8222;wystrzałową&#8221; wnuczkę!
- Co takiego? &#8211; spytałem, omal nie dławiąc się z wrażenia pączkiem, którego akurat miałem w ustach. 

Żona pana Zygmunta, wnosząc właśnie do pokoju świeżo usmażoną porcję, stanęła jak wryta, słysząc owe dziwne pytanie męża i strofując go, rzekła:
- Zygmuś, nie bredź! Co ci znowu przyszło do głowy?
- Wiem, co mówię! &#8211; pan Zygmunt nie dał się zbić z tropu. Wziął do ust następnego pączka i rozsiadłszy się wygodnie na kanapie, oznajmił:

- Wyobraźcie sobie, że ona mi to sama powiedziała!
- Kto? Nasza Monisia? Nie wierzę! &#8211; żona pana Zygmunta nie dawała za wygraną. Ale na jej twarzy pojawił się wyraz zaniepokojenia. 

- Jak nie chcesz, to nie wierz &#8211; odrzekł pan Zygmunt &#8211; ale ja to od niej usłyszałem wczoraj, kiedy spotkałem ją przypadkowo w sklepie. Zauważyłem wtedy, że jest zbyt cienko ubrana jak na obecną pogodę i powiedziałem jej, żeby wkładała na siebie jakieś cieplejsze ubranie, bo szkoda zdrowia. A ona mi wtedy na to, że nie będzie zimą chodzić opatulona, bo chce wyglądać wystrzałowo! No to mnie to trochę zdenerwowało i zacząłem jej tłumaczyć, że nie ma racji. A ta wtedy do mnie: &#8222;Dziadek, nie ględź!&#8221; i zwiała mi sprzed nosa. Myślałem, że mnie coś trafi, jak to usłyszałem!

- Panie Zygmuncie &#8211; rzekłem &#8211; ona widocznie przeżywa tzw. &#8222;trudny wiek&#8221;. Sądzę, że jej to po jakimś czasie przejdzie.
- Jaki wiek? Co za wiek? &#8211; obruszył się pan Zygmunt. &#8211; To jest po prostu brak szacunku!  A kiedyś tak mnie lubiła. Byłem jej ukochanym dziadkiem. Nie mogę się z tym pogodzić i już!

- Zygmuś, a może po prostu miała jakiś zły dzień? &#8211; spytała zasępiona pani Zygmuntowa.
- Zły dzień? Też mi wytłumaczenie! Ja też miewam złe dni, ale to wcale nie powód, żebym był bezczelny! Mam rację, czy nie?

- Z pańskiego punktu widzenia ma pan rację, ale...
- Nie ma żadnego &#8222;ale&#8221;! Albo się kocha swoją rodzinę, albo nie! Coś mi się wydaje, że nie mam już wnuczki...
- Zygmuś, opamiętaj się! Jak możesz...

- Koniec dyskusji! Nie chcę na ten temat więcej rozmawiać! &#8211; mówiąc to pan Zygmunt sięgnął po kolejnego pączka. Zapanowało głuche milczenie. Po jakimś czasie u sąsiada zaszczekał pies.

- Takiemu to dobrze &#8211; rzekł smutno pan Zygmunt. &#8211; Szczeka sobie i nie ma żadnych problemów. I na szczęście nie rozumie ludzkiej mowy.
- Dlaczego &#8222;na szczęście&#8221;? &#8211; spytałem ostrożnie.

- Bo jak mu ktoś kiedyś powie: &#8222;Dziadek, nie ględź!&#8221;, to i tak nie zrozumie &#8211; tu głos mojego rozmówcy lekko się załamał.
- Stary, no co ty&#8230; - zaczęła pani Zygmuntowa, ale po chwili machnęła ręką i poszła do kuchni zmywać naczynia.
							                                          
Autor: Jan Robak
2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Gumowe pierogi</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6105/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6105/0/</guid>
 <description><![CDATA[
[Spotkania z panem Zygmuntem]

Żona pana Zygmunta pojechała do sanatorium. Niby nic nadzwyczajnego, ale panu Zygmuntowi przysporzyło to nie lada problemów. Po pierwsze, nie ma biedak w ogóle pojęcia o gotowaniu, bo nigdy tego nie robił, a po drugie jest człowiekiem niecierpliwym i jakakolwiek czynność w kuchni wytrąca go z równowagi. Ale na swój sposób to fajny gość, dlatego też przyjaźnimy się od dawna, pomimo dość sporej różnicy wieku, jaka nas dzieli. Pan Zygmunt jest już bowiem na emeryturze. Nie robi  jednak z tego problemu, lecz z wrodzoną sobie pogodą ducha akceptuje ten stan rzeczy.

Któregoś dnia podczas jednej z towarzyskich wizyt u pana Zygmunta trafiłem akurat na moment przyrządzania przez niego obiadu. Trochę się zdziwiłem, bo było już koło siedemnastej, ale nie dając nic po sobie poznać, rozgościłem się na wskazanej przez gospodarza kanapie. Zaczęliśmy &#8211; jak zwykle &#8211; gadać o tym i owym, gdy wtem pan Zygmunt przypomniał sobie, że już jakąś chwilę temu odcedził pierogi. Poradziłem mu więc, żeby się nie krępował i zjadł sobie spokojnie, a ja tymczasem poczytam leżącą akurat na stole codzienną prasę.
Nie upłynęła nawet minuta, gdy z kuchni usłyszałem głośny jęk. Rzuciłem gazetę i pełen najgorszych przeczuć pobiegłem na pomoc panu Zygmuntowi. Nie myliłem się. Zobaczyłem go siedzącego nad talerzem i trzymającego na widelcu pieroga. Minę miał taką, jakby co najmniej żabę połknął.

- Co się stało? &#8211; zapytałem przyglądnąwszy się jednocześnie trzymanemu na widelcu pierogowi.
- Niech pan spróbuje, Panie Janku! No, niech pan spróbuje! &#8211; w głosie pana Zygmunta wyczułem jakiś niesamowity żal.

- Co, niesłone? &#8211; spytałem z głupia frant, bo nic innego nie przychodziło mi do głowy
- Gumowe! &#8211; jęknął pan Zygmunt i ręka z pierogiem na widelcu bezwładnie opadła mu na stół.
- Jak to &#8222;gumowe&#8221;? &#8211; zdziwiłem się, nie bardzo wiedząc, o co chodzi.

- Jak guma! &#8211; powtórzył pan Zygmunt. &#8211; No przecież tego nie da się zjeść!
Tu pan Zygmunt wbił widelec w kilka innych pierogów, demonstrując ich rzeczywiście nieco twardą i jakby gumową powłokę.  

- Panie Zygmuncie &#8211; spytałem &#8211; sam pan robił te pierogi? 
- Ależ skąd!  To sklepowe. Przecież pan wie, panie Janku, że ja w tych rzeczach to &#8222;ani w ząb&#8221;...

- Wiem, panie Zygmuncie &#8211; odparłem ze współczuciem.
- No więc ja widzę teraz tylko jedno wyjście.
Nim się zorientowałem, co mój rozmówca zamierza zrobić, cała zawartość talerza wylądowała w koszu. Po policzku pana Zygmunta spłynęła łza. Tylko jedna. Ale to i tak za dużo.

- Panie Janku, czy oni nie potrafią zrobić uczciwych pierogów? &#8211; spytał  smutno.
- Może trzeba je jeść na gorąco... &#8211; zacząłem. Ale pan 

Zygmunt spojrzał na mnie takim wzrokiem, że nic już więcej nie powiedziałem. Wróciliśmy do pokoju. Mój przyjaciel włączył telewizor. Na ekranie pojawił się uśmiechnięty Robert Makłowicz, który z gracją wyjmował z piekarnika jakąś smaczną potrawę. Ale zanim zdążyłem się jej dokładnie przyjrzeć, pan Zygmunt szybko zmienił kanał. 

- Woli pan Polsat? &#8211; spytałem zdziwiony, bo jeszcze parę dni temu mój rozmówca narzekał na zbyt dużą dawkę zbrodni na tym kanale.
- A wolę! Żebyś pan wiedział, że wolę! &#8211; odrzekł i z jakąś dziwną przekorą zaczął się wpatrywać w ekran, gdzie szedł akurat drugi odcinek thrillera &#8222;Sztorm stulecia&#8221;.

Autor: Jan Robak
2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Wódka Wałęsa w Meksyku</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Ciekawostki/10/6104/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Dowcipy/Ciekawostki/10/6104/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Lech Wałęsa ze zdziwieniem przyjął wiadomość, że w Meksyku można kupić Vodka Walesa - czyli wódkę marki Wałęsa.

Wałęsa jest tam postacią bardzo popularną, a jego podobizna znajduje się w Muzeum Figur Woskowych obok m.in. figur Jana Pawła II, Jasera Arafata, piłkarza Pele, Madonny i Beatlesów.

(luty 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Limeryk policyjny</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6103/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6103/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Pewien glina z miasta Kudowy
Był do akcji zawsze gotowy
Brał panie na pałę
Młode i dojrzałe
Stosunek miał przecież służbowy

Autor: Lila Kucfir
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Świński wierszyk</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6102/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6102/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Świnia już we krwi  ma podjadanie,
wszędzie by żarła, gdzie tylko stanie.
Czy ochłap duży, czy kąsek mały
wszystko pożera, wcina dzień cały.

Chłepcze to żarło, napycha boczki,
świńskie w chlewiku już liczy kroczki.
Proszę po stokroć - nie wsadzaj ryja -
koryto  moje - gwoździem zabijam

drzwi do chlewika - zostaw koryto -
lecz wsadza ryja świński bandyta.
Świństwem tu wieje na dużą skalę
chyba obuchem jej w łeb przywalę.

Autor: Lila Kucfir
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Izabel z Marcinkiewiczem...</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6101/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6101/0/</guid>
 <description><![CDATA[
...podobno jest już w ciąży
o czym - "yes-yes-yes" - marzył...
To drugie dziecko Izabel...
Pierwsze ma na imię - Kazik.

Autor: Tadeusz Buraczewski
24.02.2009

]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Wśród kwiatów łatwiej być poetą</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6100/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6100/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Pierwszy Adam powiedział, że Ewa jest jak kwiat
i to się nie zmieniło od tysięcy lat.
Panie dzięki wrodzonej i nabytej urodzie
wyglądają jak kwiaty w rajskim ogrodzie.

Kwiaty są po to, by cieszyły oko,
te co rosną nisko  i te co wysoko.
Wśród Pań najczęściej spotykamy róże,
czarujące &#8222;na dole&#8221;, piękne, dumne &#8222;na górze&#8221;.

Każda idealna, każda znakomita,
czasem kolor zmienia, gdy na lekcji pyta.
Nieraz może dziwić, że róża tak wspaniała
potrafi również powiedzieć: &#8222;Siadaj chłopcze pała!&#8221;.

Są wymagające, zwłaszcza róże &#8222;do ścięcia&#8221;
nie chcą księcia z bajki, lecz &#8222;Małego Księcia&#8221;.
Nie ma róży bez kolców, a więc uważajcie
patrzcie na nie z podziwem, lecz nie dotykajcie.

Mogą was zaskoczyć i tak serce skaleczyć,
że nawet doktor Burski nie zdoła was wyleczyć.
Gdy powiesz im komplement nabierają blasku,
lecz gdy jesteś niemiły znajdziesz się  potrzasku.

Na róże działają tylko piękne słowa,
na inne odpowiedzą: &#8222;Znów mnie boli głowa&#8221;.
Niezwykły urok róż z tego też wynika
jakiego no co dzień mają ogrodnika.

Każda róża w tym momencie powie,
że dużo tu od was zależy panowie.
Ta wiadomość na koniec jest właśnie dla ciebie:
&#8222;Ten, kto kocha kwiaty tworzy piękno wokół siebie.&#8221;

p.s. Czy blondynka gdy je ziemię, to ma dobrze w głowie?
Oczywiście, a jakże przecież GRUNT TO ZDROWIE

Autor: Krzysztof Frączek
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Plama na imażu i na stole - hipokryzja w mediach</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6099/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6099/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Od połowy lutego trwa walka pomiędzy TVN a portalami, które zamieszczają językowy incydent nagrany przez Pola Anonima, który uwiecznił popisy znanego i nagradzanego prezentera (i redaktora naczelnego dziennika telewizyjnego "Fakty") wspomnianej telestacji - Kamila Durczoka. Ten przystojny i lubiany (zwłaszcza przez telewidzki) pan, pozwolił sobie na parominutowe zabawy językiem polskim. Nie byłoby w tym nic nagannego (nawet tego typu programy telewizyjne cieszyły się wzięciem), gdyby nie słownictwo, które było nazbyt przyziemne a właściwie... przystołowe. Można powiedzieć, że jeśli pierwsze miejsce w mediach zajmuje Okragły Stół (akurat mamy 20-lecie debat toczonych wokół niego), to drugie miejsce z pewnością zajmuje stół pana Kamila stojący w studiu TVN, a który powinien zostać przeniesiony do muzeum mediów po zakończeniu swej (blatowej a bladziowej) kariery. Na podstawie zdjęć archiwalnych powinien być podobnie zabrudzony farbą, aby zwiedzający muzeum mogli ogarnąć sytuację panującą w trudnych czasach kryzysu światowego AD 2009 i aby zwrócili uwagę na ciężkie warunki pracy w TVN wynikające z gospodarczej zapaści i ogólnego poirytowania Polaków. 

Dlaczego runął mit dżentelmena Durczoka? Otóż ten pan pozwolił sobie na zmasowany atak z udziałem czołowych polskich wulgariów (na szczęście nie wspomniano o anatomicznych atrybutach, choć wtrącenia dotyczyły fizjologii nawiązującej do nich) w obecności pań przebywających w studiu, a zwłaszcza przed wizażystką, która przygotowywała facjatę mistrza mowy polskiej do występu. Ta pani była potraktowana jak robot, jak powietrze, jak nul! I kosmetyczny pędzel jej nawet nie drgnął, kiedy mistrz rzucał mięsem! Zatem ta pani była mobowana (od ang. &#8217;mobbing&#8217;) w pracy przez p. Kamila (swego szefa), zaś po zachowaniu się wszystkich w studiu można przyjąć, że sfilmowana sytuacja nie była jednostkowym wybrykiem. Jeśli zatem p. Durczok chce nas w jakiś sposób udobruchać (a tę panią przeprosić), to powinien złożyć oświadczenie w sprawie częstotliwości tego typu wybuchów i czy zamieszczenie filmiku w internecie spowodowało już zmianę w jego zachowaniu podczas dalszej kariery w TVN. Jednak sam &#8217;bohater&#8217; wydarzenia nie widzi w swoim zachowaniu nic niestosownego, bowiem jedynie krytykuje wyciek ze studia w wykonaniu nielojalnego pracownika TVN: "Taka rzecz nie powinna mieć miejsca, to normalne sytuacje przed programem na żywo". 

Pan Durczok - jako wytrawny telewizyjny dziennikarz - powinien znać powiedzenie "Każda strzelba raz do roku strzela sama". Jeśli ktoś pracuje przed kamerą i klnie, to przecież jest tylko kwestią czasu, że ta kamera (jak wspomniana strzelba) w końcu "wypali" i zarejestruje ciekawostkę typu "pracowity wieczór przesympatycznego prezentera w czołowej telestacji"... 

Gdyby opisany incydent wydarzył się przez rozpatrywaniem kandydatów do Wiktora (nagroda Akademii Telewizyjnej), to zapewne p. Kamil nie wybrzydzałby na towarzystwo konkurentki - p. Kasi Cichopek. 

Media to największa władza współczesnego świata. Rządy i policje demokratycznych państw nie mają takiej mocy i wpływów co media. Jeśli król, premier albo komendant policji zaklnie, potknie się, zrobi komuś świństwo, to media to bezlitośnie zamieszczą i często zapłacą informatorowi niezłą sumkę (z abonamentu albo z reklam, na które składają się konsumenci kupując dobra wszelakie). Jeśli jednak ktoś ma materiały kompromitujące media, to uruchamiana jest filozofia Kalego - jak inni klną to pokazujemy w mediach (wszak jesteśmy od obiektywnego informowania obywateli i od pokazywania, co jest moralne a co nie jest), ale jak my klniemy, to nasyłamy prawników, którzy pod pretekstem przestrzegania prawa autorskiego starają się o wykasowanie filmików kompromitujących naszą telestację. Cenzura i hipokryzja - oto twarz nowoczesnych mediów! Może jakaś odważna telestacja przeprowadzi wywiad z prawnikiem TVN, który wzywał do usunięcia żenujących materiałów a z drugiej strony niech przedstawi argumentację, która pozwala na ukazywanie prywatnych kontaktów (nagrania wizyjne, foniczne i przekazy esemesowe) naszych wipów. Czy podsłuchane i nagrane pokrzykiwania p. Rokity w samolocie Lufthansy nie naruszało jego dobrego imienia i czy można było je emitować w telewizji bez jego zgody? Co na to prawnicy TVN? A przecież to właśnie ta telestacja ciągnęła łacha z niedoszłego premiera, choćby w "Szkle kontaktowym", w którym reklamowano nagranie jako dzwonek do zastosowania w komórkach. Czy dzwonek w wykonaniu p. Kamila także był sugerowany? No i powody wzbudzenia obu znanych osób jakże różne - Rokitę wyprowadzili z równowagi (i z samolotu) niemieccy policjanci, zaś Durczoka zdestabilizowały jakieś plamy na stole (mebel ten stoi nadal w studiu i jest najbardziej stabilnym elementem wyposażenia). Można jedynie spekulować, w jaki stan zostałby wprowadzony słynny prezenter, gdyby to jego powalono na aluminiową glebę w aeroplanie. Dobrze, że nie nagrano p. Kamila, kiedy się wzbudził po otrzymaniu informacji o okrutnym zamordowaniu naszego geologa, skoro przy niewielkiej plamie na stole dał aż taki popis łacińskiego kunsztu wyrażając swe oburzenie... 

Ponieważ trudy prawników nie dały większych efektów (filmik zainstalowano na egzotycznych portalach, np. na tureckim - http://video.azbuz.com/video-izle/Durczok-klnie-na-antenie---TVN/41000000001052697#set:0), przeto należało zmienić podejście do sprawy - p. Kamil zrobił sympatyczną aluzję do wydarzenia. Nim to jednak nastąpiło, prezenter (ba, redaktor naczelny!) uznał, że jego zachowanie (jako profesjonalisty i za znaczną kasę) wynikało z żołnierskiego (niemal frontowego) podejścia do swego trudu. Może dwukrotnie zmniejszyć płacę i zaobserwujemy dwukrotny spadek mięsnego zaangażowania? Wiadomo, że nikt nie obroni szewców, kiedy ktoś powie "klnie jak szewc", bowiem owych przedstawicieli - jakże szlachetnego fachu - można policzyć na palcach obu nóg (a właściwie stóp). Ale żołnierzy?! Nikt publicznie nie będzie nam obrażał pracowników MON! Teraz czekamy na protest żołnierzy - że wypraszają sobie takie porównania, że oni wprawdzie klną, ale wyłącznie w okopach, nie zaś przy damach. A i tak coraz rzadziej, bowiem miotali mięsem na poligonie tylko podczas miotania pociskami, które to znakomicie znoszą się wzajemnie w fonicznych przeciwfazach, a ponieważ rzuty kolejnych dostaw uzbrojenia są coraz skromniejsze, przeto sami żołnierze są skromniejsi w swoich mięsnych rzutach. Tak oto ograniczenia finansowe dotykające Polskie Siły Zbrojne wpływają na wzrost kultury przedstawicieli tych sił. 

Osobnym a reklamowym skandalem jest przyznanie p. Kamilowi wiecznego hamburgera. Otóż firma Burger King zafundowała prezenterowi dożywotni dostęp do swego mięsnego jadła za omawiany rzut soczystym zestawem (właśnie!) mięsnym. Ciekawe, czy skorzysta z tej oferty? Jakoby dziennikarz "nie tylko zachował się jak prawdziwy mężczyzna, ale i miał odwagę być sobą" powiedział Robert Lis (Burger King), który wyraził przy tej okazji ubolewanie, że w ten sposób nie mógł wyróżnić parę lat temu swego nazewnika (Tomasza Lisa) również za "bycie sobą". Rzeczniczka spółki, Anna Robotycka, poinformowała kilkadziesiąt redakcji o wysłaniu "zaproszenia do gwiazdy" (już mniej uduchowionej a bardziej mięsnej), aby rozreklamować firmę, jednak nie poinformowała o stanowisku (jej jako kobiety oraz innych niewiast z koncernu) wobec potraktowania wizażystki TVN jak robota. 

Może obiektywem ponownie zostanie uwieczniony "Kamil The Meat King", ale tym razem podczas konsumpcji chamburgera, bowiem ta właśnie pisownia wydaje się właściwsza dla potrawy zafundowanej naszemu zapracowanemu rodakowi. Za późniejsze zaproszenie widzów do czyściutkiego stołu mógłby dożywotnio otrzymywać płyn do pielęgnacji blatów. Jednak nie jest to dobry sygnał dla społeczeństwa - równie dobrze firma produkująca narzędzia chirurgiczne mogłaby wysłać siepaczom swoje wyroby ze stali damasceńskiej. Świat zmierza ku upadkowi, jeśli premiowane jest zło. 

Każdemu pewnie zdarzy się zakląć. Gorzej, jeśli to zostanie nagrane a większość uzna, że jednak nie było powodu do aż takiego wybuchu. A jeśli wpadkę zaliczy lubiana osoba, to nawet dożywotnio konsumowane CHAMburgery nie osłodzą dalszej kariery, chyba że Wedel albo Goplana przyjdzie z odsieczą za robienie słodkich min (co także nawiązuje do utykanych w polu pułapek - istotnie, jest kilka zagadnień wspólnych trudowi dziennikarza i żołnierza)... Miejmy nadzieję, że znani a lubiani Polacy nie będą "wyrażać się" w obecności podejrzanych urządzeń mogących ich... podejrzeć. 

Dzisiaj media informują o wycieku szokującego zdjęcia pobitej lokalnej gwiazdki z krwawym wyciekiem z rozbitych ust. Skandalem jest nie pobicie owej damy przez jej ukochanego dżentelmena, ale wyciek i to nie byle skąd - otóż z akt kalifornijskiej (USA) policji! Ponieważ także z naszych tajnych akt wycieka sporo danych o wipach, przeto widać, że nienasycone media kuszą mamoną wszystkich i wszędzie. 

Autor: Mirosław Naleziński
19.02.2009
www.mirnal.neostrada.pl 
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Wałęsa i akta IPN</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6098/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6098/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Wpuśćcie Lecha &#8211; dajcie akta
- bo ja święcie wierzę,
że przyniesie, te co wyrwał
ongiś w Belwederze...

Autor: Tadeusz Buraczewski
20. 02. 2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Łabędź, rak oraz szczupak</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6097/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6097/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Trzy postacie z baśni Iwana Andrjejewicza Kryłowa podjęły się zadania ciągnięcia powozu. Gdy zaprzęgły sie do powozu, łabędź wzbił się w niebo, rak zaczął czołgać się do tyłu, zaś szczupak zaczął ciągnąć wóz w stronę wody.

Jak poprowadzić wóz w dobrym kierunku, skoro &#8211; nie ma zgody co do tego, dokąd jechać? 

Baśń była napisana w roku 1814, lecz jej treść jest aktualna w dzisiejszej Polsce. A kto we władzach Polski jest łabędziem, rakiem i szczupakiem - domyślcie się Państwo sami...

Autor: Michaił Matwiejew z głębokim pokłonem do I.A.Kryłowa.
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Kryzys</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6096/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6096/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Kryzys jest ojcem wynalazków
mózg lepiej działa kiedy bieda...
Więc lubmy go gdy nas obejmie
jego synonim wszak &#8211; potrzeba.

W mózgowych zwojach witz &#8211; na dwoje
czy on ma nas &#8211; czy my go mamy?
Jak palikotny kręt umysłu
jak kolorowy cień Obamy.

Jadałem pstrąga &#8211; dzisiaj &#8211; flądra...
Tusk semantycznych pozbył ryzyk &#8211;
choć z ością w gardle &#8211; mniej zajadle
z wdziękiem i lękiem charczy &#8211; khhrryzys...

A na sejmicznej* scenie żonglerka czystym sumieniem
- cacy dla ludzi pracy i hopla do konduktu...
Żarło ale umarło &#8211; brakuje czystości... czy...
...tego drugiego produktu?!...

Kontakt informacyjny "Prorok"
(SB-sutanna jak i "Pappino")
w mroku - choć kapuś na Tego &#8211; Kogoś...
Czyli, że czarny kryzio &#8211; nie minął!...

Niż &#8211; impas &#8211; pat - przypadłość starcza.
Krytyk co mędrców  trafnie streszczał
(w truchcie po laur &#8211; zadyszka prawdy)
na wrednym kłamstwie złapał wieszcza.

Lud, który prawdę z gazet wyssie
tak wielu, że aż nie policzę...
i główkę chętnie wśliźnie w pętlę &#8211;
entliczek &#8211; pętliczek &#8211; michniczek...

Puenta &#8211; rzecz nie zawsze święta...
Hydra kryzyska &#8211; w jej wyniku &#8211;
usiądź na d...e choć na chwilę
i wymyśl sobie &#8211; czytelniku!...

* sejmiczna &#8211; sejmowa & komiczna

Autor: Tadeusz Buraczewski
19. 02. 2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Niemiecka tresura</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6095/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6095/0/</guid>
 <description><![CDATA[
- Ratunku, Niemcy mnie biją! -
krzykliwy głos się roznosi.
Któż to tak wrzeszczy i czyją
przemożną przemoc dziś znosi?

Timbre głosu niechybnie wskazuje,
że pewna krakowska posłanka
swojego Staatsmanna tresuje -
bo to najwyraźniej głos Janka!


Autor: Leszek Trejda
16.02.2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Policja robi oszczędności</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6094/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6094/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Po wprowadzeniu oszczędności, obecnie policyjne radiowozy na Pomorzu mogą przejechać średnio... 1 kilometr dziennie. Finansowe limity nie pozwalają na zakup większej ilości benzyny.

(styczeń 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Opalanie topless - sąd uniewinnił kobiety</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6093/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6093/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Sąd apelacyjny uniewinnił mieszkanki Szczecina, które rok wcześniej opalały się bez biustonoszy i odmówiły przyjęcia mandatu od strażników miejskich.

(styczeń 2009)

]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>I po kongresie PiS-u</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6092/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6092/0/</guid>
 <description><![CDATA[
W Nowej Hucie obradował kongres partii Prawo i Sprawiedliwość. Partia chce się zmienić. 
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Koniec kariery Marcinkiewicza?</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6091/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Obrazki/Komentarze_polityczne/31/6091/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Były premier Marcinkiewicz (który planował wrócić do polityki, już jako człowiek PO), zakochany w dużo młodszej kobiecie i szykujący się do rozwodu, ma szanse na ponowne zaistnienie w polityce?

(styczeń 2009)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Zarzewie wojny</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6090/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6090/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Skandal i awantura, obciach oraz poruta -
wskoczył w Monachium do samolotu zadziorny diabeł Boruta.
Niezwłocznie przygwoździła tego polskiego biesa
zarozumiała i pewna siebie niemiecka Frau stewardessa.

Precz z monachijskim tyraństwem!
Ratujcie! Biją mnie Niemcy!
Mam konflikt z niemieckim państwem
i potrzebuję rozjemcy!
Mam ostry konflikt z państwem niemieckim,
podstępnym oraz zdradzieckim.

Rzeczona stewardessa nieprzyzwoita była,
bo mu strąciła z głowy kapelusz a potem go rozpłaszczyła.
Wypowiedziała słowa nie pasujące kobiecie:
- Jeśli chcesz lecieć tym samolotem, siedź cicho, bosy klarnecie!

Precz z monachijskim tyraństwem!
Ratujcie! Biją mnie Niemcy!
Mam konflikt z niemieckim państwem
i potrzebuję rozjemcy!
Mam ostry konflikt z państwem niemieckim,
podstępnym oraz zdradzieckim.

Nie trzeba było stawać ze stewardessą w szranki -
szybko zjawili się policjanci, zakuli biesa w kajdanki.
- Czy aby to Boruta? - być może ktoś zapyta -
Odpowiem, że to nie najważniejsze - Boruta czy też... dziennikarz.

Precz z monachijskim tyraństwem!
Ratujcie! Biją mnie Niemcy!
Mam konflikt z niemieckim państwem
i potrzebuję rozjemcy!
Mam ostry konflikt z państwem niemieckim,
podstępnym oraz zdradzieckim.


Autor: Leszek Trejda
14.02.2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Bawi się chłopczyk</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6089/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6089/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Bawi się chłopczyk w odpowiedzialność,
bawi się w konsultacje,
jak pozorować swoją działalność,
krępować demokrację.

Bawi się chłopczyk w ekonomistę,
bawi się w historyka,
w wodza, stratega, Ziuka, marksistę,
w końcu - analityka.

Bawi się chłopczyk w mężyka stanu,
przywódcę-wizjonera,
bawi się chłopczyk, a spod dywanu
braciszka twarz wyziera.

Potrafi chłopczyk śmiać się radośnie,
nie kapie mu po brodzie,
może coś z niego jeszcze wyrośnie -
podziwiaj go, narodzie!

Autor: Leszek Trejda
13. 02. 2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Najkrótsza linia kolejowa w Polsce</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6088/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6088/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Od kilkunastu lat przechodzę obok znaków drogowych ustawionych przy skrzyżowaniu ul. Waszyngtona i ul. św. Piotra w Gdyni. Zwykle są w zachlapanym stanie i wymagają ustawicznego mycia oraz wymiany w razie uszkodzenia - a to przez przejeżdżające wielkie tiry, a to przez zirytowanego przechodnia. Znaki te (parowóz i wykrzyknik oraz krzyż św. Andrzeja) ostrzegają nas przed pociągiem mogącym przejechać przez niestrzeżony przejazd kolejowy. Szkopuł jednak w tym, że od dziesięciu lat nie przejechał przezeń żaden nawet... wagon. Z prostego powodu - wprawdzie szyny jeszcze leżą, ale są zasypane ziemią i zarośnięte zielskiem, częściowo są zdemontowane, zaś tor od pół roku wchodzi pod... trotuar! 

Przez wiele lat każdy kierowca szanujący prawo, z szacunkiem właściwym powadze uczestnictwa w ruchu drogowym, powinien zwiększyć uwagę na odcinku pomiędzy owymi znakami a kolejowym szlakiem. Mieszkańcy okolicznych domów, ich znajomi oraz codzienni tranzytowi kierowcy wiedzą, że te znaki to bujda na (kolejowych) resorach, jednak pozostali użytkownicy tego fragmentu ulicy zwiększają czujność, co niepotrzebnie ich stresuje, zwłaszcza kiedy spostrzegą, że zrobiono ich w konia (niemal mechanicznego, choć teraz moce podajemy nie w KM, ale w kilowatach - kW). 

Gdyby policjanci chcieli wręczać mandaty za niezatrzymywanie się przed torami, to zarobiliby fortunę (oczywiście dla swej firmy...), bo obeznani z sytuacją kierowcy ignorują te bezsensowne blaszyska. Urzędniczy beton zapewne powie - dopóki tory leżą, dopóty znaki są poprawnie ustawione. No to sytuacja jest patowa - kilkanaście znaków stoi, straszy i rdzewieje, kierowcy zaś stawiają swe auta wprost na omawianych torach! Rozsądni policjanci nie wystawiają mandatów, choć nagminnie i z tupetem łamane są zasady ruchu drogowego! Kto i kiedy zakończy tę farsę? 

Wskażmy także na aspekt psychologiczny - jeśli kierowca widzi zbędnie a niefrasobliwie ustawione znaki drogowe, to kiedyś popełni błąd i zignoruje podobne, lecz bardzo ważne dla życia oznakowanie. I cóż napiszemy mu na klepsydrze? Że zbagatelizował istotną wskazówkę po uznaniu, że urzędnicy setki razy zlekceważyli go jako obywatela i użytkownika drogi wprowadzając go w błąd? 

Można jeszcze dodać, że w skali kraju rokrocznie z naszego budżetu idzie spora kwota na wytwarzanie, naprawy i na kosmetykę tysięcy podobnie zbędnych znaków. Czy mamy nadmiar pieniędzy? Są kraje, w których demontuje się nawet rozsądnie ustawione znaki i stan bezpieczeństwa tam... wzrasta, ale u nas stoją całkiem zbędne znaki! Jak długo jeszcze? 

Opisaną linię kolejową proponuję uznać za najkrótszą w Polsce i zgłosić do Księgi Guinnessa w dziedzinie "Najkrótsze linie kolejowe w Europie". Gdynia ma szansę znowu być sławnym miastem, znanym nie tylko z planszy Monopoly... 

Znaki drogowe straszące parowozami, wykrzyknikami i krzyżami (czyżby to były krzyże na drogę?) nie wystawiają dobrego świadectwa ani Policji, ani Urzędowi Miejskiemu w Gdyni. Podnoszą one nastrój dramatyzmu i wyzwalają większą adrenalinę, jeśli przyjdzie nam złamać kodeks drogowy. W jakiej wysokości przewidziane są mandaty za łamanie zasad ruchu drogowego w bezsensownej sytuacji? 

Zdjęcia w portowym rejonie trzeba wykonywać z ukrycia, bo i teren kolejowy, i pobliskie zakłady straszą znakami "fotografowanie wzbronione" (zapewne terroryści planują zamach na... wyzłomowaną linię kolejową).

Po wyremontowaniu budynku (teraz jest to piękny hotel) położono przy nim trotuar. Uczyniono to jednak łamiąc opisane znaki drogowe, bowiem chodnikiem zakryto kilkudziesięciometrowy odcinek torów kolejowych biegnących do portu i to od zarania miejskiej historii Gdyni. Firma kładąca kostkę zapewne nie otrzymała mandatu za wjechanie z robotą na tory, choć nieopodal stoją wspomniane znaki ostrzegające przed pociągiem mogącym zajechać im drogę. Może po niniejszym artykule w końcu ktoś wlepi mandat za parkowanie trotuaru na torach, choć trudno sobie wyobrazić, aby inwestor odjechał do swej bazy z dawno ułożonym już chodnikiem... Byłby to chyba pierwszy mandat za wjazd nieruchomości na równie nieruchawy tor. 

Ze strategicznej linii kolejowej pozostało kilkadziesiąt metrów pomiędzy końcem hotelowego chodnika a zardzewiałą bramą straszącą przy słynnym klubie "Ucho". Ucho można przykładać do szyn i znanym sposobem wsłuchiwać się w stukot pociągu - bezskutecznie (jednak niewykluczone, że policjant wypisze nam mandat za majstrowanie przy torach albo za ignorowanie znaków...). Za bramą widać zerwane podkłady kolejowe, które sugerują, że szyny wiodące do portu to już historia i wsad miły każdemu hutniczemu piecowi. A swoją drogą - dlaczego owa linia nie została zaliczona do zabytków naszego miasta? A może ta muzealna resztka linii to właśnie efekt decyzji o ochronie obiektu szczególnie cennego dla historii naszego miasta? Albo po prostu koszty wyrwania szyn z asfaltu oraz jego załatanie po ekstrakcji przewyższają cenę oferowaną przez składnicę złomu? 

Szkoda, że na tym odcinku toru nie zaanektowano parowozu, którego maszynista wyszedł (podczas ostatniego przetaczania) do pobliskiego pubu - mielibyśmy cenny pojazd na historycznym torze. Byłaby murowana (choć ze stali) atrakcja turystyczna, zwłaszcza że widok na nią byłby z innej wysokiej atrakcji - ze słynnych gdyńskich wieżowców Sea Towers. 

PS Okazuje się, że owa linia kolejowa, która została zabudowana hotelową infrastrukturą, ma swój kolejny odcinek! Otóż tory odradzają się po ok. dwustu metrach na ich skrzyżowaniu z ul. Węglową, aby ponownie "zapaść się pod ziemię" po dalszych kilkuset metrach i ujawnić się (w okolicach WTC Gdynia i siedziby lokalnej telewizji kablowej) przed kolejnym nibyprzejazdem... Nie przeszkadzają nikomu kolekcje znaków, które ostrzegają kierowców przed (wirtualnymi?) ciuchciami na tych wszystkich skrzyżowaniach? Może kogoś jednak pociągnąć do odpowiedzialności, skoro pociągi nie mają tam niczego do ciągnięcia? Ciekawostką jest i to, że słupki (a właściwie słupy) niosące krzyże św. Andrzeja są wykonane z solidnych kawałków... szyn kolejowych. A jeszcze większą niespodzianką jest i to, że na planach miasta (także w internecie) omawiane szlaki kolejowe widnieją w pełnej swej krasie! 

Na zdjęciach: omawiane znaki, przejście chodnika w tory, przejście torów w beztorze za bramą, nowatorski znak drogowy św. Andrzeja, zagajnik na międzyszyniu, kozioł na końcu szlaku... 

Autor: Mirosław Naleziński

Na zdjęciu: ul. Waszyngtona - trotuar zaparkował na torze ;-)
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Gruba kreska</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6087/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6087/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Dbając ponoć o komusze
interesy niecne,
premier zwany Tadeuszem
zrobił grubą kreskę:

- No, nie wracajmy, nie wspominajmy,
patrzmy do przodu,
bezpieka słucha tylko komucha,
dajmy mu miodu!

Czas upływał i niebawem
dalszy ciąg dorobił -
premier zwany Jarosławem
grubą kreskę gromił:

- Za mym przykładem, walczcie z układem,
jasna niebieska!
Blokada raju, przekleństwo kraju,
to gruba kreska!

Kiedy potrzaskana "Prawem
Sprawiedliwość" szlocha,
prezes zwany Jarosławem
grubą kreskę kocha:

- No, nie wracajmy, nie wspominajmy,
szukam sposobu,
żebyście mili mi pozwolili,
wrócić do żłobu!

Autor: Leszek Trejda
12.02.2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Słowniczek świadomego wyborcy</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6086/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6086/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Szereg istotnych pojęć niżej wymienię -
Opis rzeczy lub zjawisk i ich znaczenie:

Zagadywanie przechodniów - sonda uliczna,
Okłamywanie wyborców - gra polityczna,

Dźwięki miłe dla ucha - chóry anielskie,
Źródła lewej mamony - biura poselskie,

Zapach gnijącej materii - odór zgnilizny,
Żądza dojścia do władzy - miłość Ojczyzny,

Znana tribuńska impreza - gonitwa osłów,
Szukanie poparcia kleru - pielgrzymka posłów,

Przyczyny pieskiego życia - pchły oraz kleszcze,
Męcząca poselska praca - modły o deszcze,

Modelka lub Venus z Milo - piękna kobieta,
Należność za nieobecność - poselska dieta,

Werdykty prawników w togach - wyroki sądów,
Ratunek ciepłego stołka - zmiana poglądów,

Kaskader i hazardzista - dwaj ryzykanci,
Przestępcy oraz zboczeńcy - koalicjanci,

Silne przez "układ" poparcie - potężne plecy,
Rozwodnik i pijanica - dumni chadecy.

Gdy już to sobie przyswoisz, przyjm bez oporów,
Że to się przecież nie zmieni w drodze wyborów.


Autor: Leszek Trejda
10.02.2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Wizerunek</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6085/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6085/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Gdy miałem jeszcze czysty,
choć mglisty wizerunek,
złożyłem wyrazisty,
braterski swój meldunek.

Ten fakt stan rzeczy zmienia,
nie szczędząc mi frasunku,
i kładzie smugę cienia
na moim wizerunku.

Wtem kot palący fajkę,
obwieścił na pustkowiu,
nieprawomyślną bajkę
o trunkach i o zdrowiu.

Ten fakt stan rzeczy zmienia,
nie szczędząc mi frasunku,
i kładzie smugę cienia
na moim wizerunku.

Poprawę wizerunku
szatani inni wzięli
przy ruskim posterunku,
w Tyflisie i w Brukseli.

Ten fakt stan rzeczy zmienia,
nie szczędząc mi frasunku,
i kładzie smugę cienia
na moim wizerunku.

Nadużywanie weta
niewiele mi pomoże,
ni sługa Pinocheta,
ni orlenowski orzeł.

Ten fakt stan rzeczy zmienia,
nie szczędząc mi frasunku,
i kładzie smugę cienia
na moim wizerunku.

"Nie czyńmy więcej wojny,
nie okazujmy buty" -
popłynął głos spokojny
z krakowskiej Nowej Huty.

Ten fakt stan rzeczy zmienia,
negując przeszłe lata,
rozciąga smugę cienia
na wizerunek brata.

Autor: Leszek Trejda
07.02.2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Dzień Świszcza czy świstaka?</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6084/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6084/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Z niemałym zdumieniem dowiedziałem się 3 lutego 2009 (rano, TVN24), że Dzień Świstaka obchodzony corocznie 2 lutego, powinien nazywać się... Dniem  Świszcza. 

Świszcz (Marmota monax) - duży gryzoń z rodziny wiewiórkowatych (największy z przedstawicieli rodzaju Marmota). W przeciwieństwie do większości przedstawicieli tego rodzaju jest zwierzęciem nizinnym. Zamieszkuje Amerykę Północną. 

To do niego nawiązuje słynna amerykańska komedia romantyczna "Dzień Świstaka" (ang. "Groundhog Day") z 1993 roku (reż. Harold Ramis). Prezenter prognozy pogody wyjeżdża do miasteczka Punxsutawney. Ma zrelacjonować przebieg corocznego święta zapowiadającego nadejście wiosny (jednak Dzień Świszcza). Pod koniec dnia dochodzi do wniosku, że to był najgorszy dzień w jego życiu. Kiedy budzi się następnego ranka orientuje się, że ponownie przeżywa to samo - pętla czasu zamyka się, a dzień 2 lutego trwa w nieskończoność. Historia powtarza się jeszcze wiele razy, zanim bohater filmu nie zmieni się na lepsze. 

Świstak alpejski (Marmota marmota) oraz świstak tatrzański (Marmota marmota latirostris) - duże gryzonie z rodziny wiewiórkowatych. Zamieszkują (oczywiście) Alpy i u nas jedynie wysokie rejony Tatr. Świstak po angielsku to "whistler, marmot, woodchuck", zatem widać, że niefortunnie przetłumaczono tytuł filmu; zresztą cała ta błędna sprawa została fatalnie ugruntowana znacznie wcześniej... Do tego stopnia, że niemal nikt z rodaków nie zna zwierzęcia o nazwie świszcz. 

Wikipedia - Dzień Świstaka, właściwie Dzień Świszcza (z ang. "Groundhog Day") - doroczne święto obchodzone 2 lutego w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, którego bohaterem jest świszcz (wbrew popularnemu w Polsce wyobrażeniu nie chodzi tu o świstaka). Jeżeli w tym dniu zwierzę zobaczy swój cień, co sprawdza się wyciągając zwierzę z nory, zwiastuje to jeszcze sześć tygodni zimy. Jeśli nie, to oznacza, że wiosna jest już blisko. Przepowiednia ta sprawdza się w około 50% przypadków, co w praktyce oznacza zupełny przypadek. 

Skoro w Alpach żyje świstak, nie zaś świszcz, zatem to jednak świstak zawija w sreberka... A od którego zwierzaka pochodzi nazwa www.swistak.pl? Pewnie również od alpejskiego (lub tatrzańskiego) świstaka; powiedzmy - od... europejskiego. 

Hasło "świszcz" jest nieznane pośród Polaków (także współautorów poradników językowych)  - Onet nie notuje ani w encyklopedii, ani w słownikach. "Wielki słownik ortograficzno-fleksyjny" (2001) ma wprawdzie wyraz "świszcz", ale tylko jako... tryb rozkazujący od "świszczeć". 

"Inny słownik języka polskiego" (2000) ma tylko hasło "świstak" (czytamy - "gdy czuje się zagrożony, wydaje głośny świst"). Ma wprawdzie wyraz "świszcze", jednak również tu nie chodzi ani o jednego świszcza, ani o dwa świszcze, ani nawet o parę świszczy lub świszczów, lecz w zdaniu - "Jeśli świstak świszcze, to wydaje wysoki, przenikliwy głos" chodzi o... świstanie. Ponieważ "on, ona, ono świszcze" (albo "śwista") pochodzi od bezokolicznika "świstać", ale "on, ona, ono świszczy" pochodzi od "świszczeć", przeto  "świstak śwista, nie zaś świszczy", natomiast "świszcz świszczy, nie zaś śwista"... 

Jakby na zawołanie... Otóż 1 lutego zamieszczono wyjaśnienie Poradni Językowej dotyczące rozmaitego rozumienia wyrazów. 

W podręcznikach dość często uczymy czegoś, co nie znajduje odzwierciedlenia w języku potocznym. Na przykład przedmiot, który zwykły człowiek nazywa niewypałem, dla specjalisty jest niewybuchem, a o tym, co każdy Polak nazywa akacją, specjaliści mówią robinia albo grochodrzew. Język oddaje nienaukowy, antropocentryczny obraz świata. Obraz ten zmienia się wolno, ponieważ służy innym celom niż naukowy opis rzeczywistości. Dlatego Pluton dla wielu z nas jeszcze długo będzie planetą, grzyby jeszcze długo będą należeć do roślin, a królik jeszcze długo będzie gryzoniem (a nie, jak chcą teraz zoologowie, zajęczakiem). Ważne jest, że naukowy obraz świata nie jest "lepszy" od potocznego i vice versa. One po prostu służą innym celom. 

Mamy również błędnie przyjęte słowo "wieloryb". Wiele wskazuje na to, że także pozostanie uwieczniony po wsze czasy błąd "Dzień Świstaka" zamiast "Dzień Świszcza"... Google wykazują "dzień świstaka" - ok. 420 tys., zaś "dzień świszcza" - jedynie niemal 700, czyli na jedną poprawną wypowiedź przypada... 600 błędnych. O czym to świadczy??? 

A za rok będziemy znowu obchodzić "Dzień Świstaka" (nie zaś "Dzień Świszcza")... 

Autor: Mirosław Naleziński
styczeń 2009
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Historyjka Wirka</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6083/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6083/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Żył na świecie Wirek cwany
Bez imienia - bo nieznany.
Żył wygodnie w nozdrzach dziadka,
A ten gasł na oczach Tadka.
Tadek wnuczek ukochany
Szybko pobiegł do swej mamy,
Dziadziusiowi dać pomocy.
Doktor przybył jeszcze w nocy
Słuchawkami szmer wysłuchał
Wygniótł sporą ilość brzucha 
Pobrał próbkę krwi strzykawką
Zabrał Wirka z małą dawką.
Analizie krew poddana
Wynik będzie jutro z rana.

Laboratorium jak już wiecie,
To jest takie miejsce w świecie,
Gdzie bakterie są żywione,
Aby potem przekarmione
Były słabe, nieruchliwe
Na lekarstwa spolegliwe.
Tak też Wirek i trzy panie
Położeni są w śmietanie.
Świecą światła nastrojowe
Wirek zaczął życie nowe
Ma potomstwo bardzo liczne
Wszystkie dzieci cudne, śliczne.
Obok w Sali, tam w  szufladzie
Niania dzieci do snu kładzie.
Dziś niedziela, nie dzielimy,
Zaś paciorek odmówimy,
Aby do samego piątku
Podbić ludzi bez wyjątku.

Laborantka dziś nad ranem 
Porozmawiać chce z tym panem,
Co przywódcą ma być w świecie,
A paszportu nie ma przecież.
Pod mikroskop go układa
Kontrast jakiś mu nakłada.
Okiem zerka przez okular,
A tam tylko sama skóra.
Więc na plecy go obraca
Taka to jej ciężka praca. 
Taki sprytny ten zarazek
Oj malutki ma obrazek.
Wirek bardzo się tym peszy,
Bo widoczek może śmieszyć.
Laborantka czyta, pisze,
Wszyscy zachowują ciszę.
Jest i nazwa i odbitka
Toć to postać bardzo brzydka.
Wirus grypy tak nazwany
H3N2 zapisany.
 
Do południa fotek sporo
Zrobił sam pan biotechnolog. 
Sporo trudu sobie zadał
Listy gończe poukładał,
A pod koniec tego dzionka 
Już gotowa jest szczepionka.
Do ampułek ze strzykawką 
Wpuścił  z odmierzoną dawką
Z informacją i opisem, 
Czyli Wirka rysopisem. 
Złożył w paczki po czterdzieści
tyle w pudle się pomieści.
Do przychodni już od rana
Sanitarką rozsyłana. 

Kto jest zdrowy i nie zipie
Lekarz szczepi przeciw grypie. 
Młodzież, starcy no i dzieci
Każdy do przychodni leci.
Gdy szczepionka zacznie działać
W pogotowiu przeciwciała
Znają wygląd pana Wirka 
I nie wpuszczą tego zbirka
Do tchawicy ani płuc
Gdy go dorwą będą tłuc.
Nieciekawe Wirka losy
Gdy wyszarpią go za włosy
Gdy wykopią go za drzwi
Cały świat już z niego drwi.
Wirek zbiera swe manatki
Idzie pytać rady matki,
Jak z człowiekiem ma wygrywać
Gdzie się udać, jak zdobywać
Gardła, krtań, zatoki, nosy,
By powalić go jak z kosy.
Czy też szukać takiej żony,
Choćby z miasta Barcelony
Wzorem może być wybranka
Słynna zabójcza Hiszpanka.

Udał się więc do przedszkola
Czeka go ciekawa rola,
Jak w zabawie dzieci małych
Zacząć robić im kawały?
Dziecko z ziemi wszystko chwyta
Do ust ręce brudne wpycha.
Szkraby mają wstręt do wody,
Więc Wirkowi dla wygody
Łatwo się do gardła dostać
Przeciwciałom tutaj sprostać.
Malce kaszlą i kichają
Rączką ust nie zasłaniają.
W kroplach śliny Wirek lata
Tak jak w cyrku akrobata. 
Spada na kolegów twarze
Szerząc wokół swą zarazę.

Są też dzieci nieszczepione
Wpuszczą Wirka i to one
Tworzą klimat bardzo miły,
Bo nie mają w sobie siły, 
Aby wypić sok z cytryny,
Lub zjeść inne witaminy,
Które są dla Wirka kwaśne
On nie lubi ich, bo właśnie
Są szkodliwe dla łobuza
I przepędzą jak intruza.
Za to chipsy i cukierki,
Chrupki, gumy i eklerki
Są przysmakiem tego drania
Bez niczyjej racji zdania 
Gości w nosie swą rodzinkę
Robi w krtani przykrą ślinkę
Także wierci w gardle, w uchu
Rozrabiając często w brzuchu.

Antyciała są w chaosie, 
Bo nie wiedzą, kto w tym nosie
Jest porządny, a kto zbój,
Bo nieznany im ten rój.
Gdy wywoła awantury
Malec staje się ponury.
Wszyscy się zajadle biją
Po policzkach łzy się wiją.
Wirki walczą w śluzu błonie,
Jak kibole na stadionie.

Stąd u dziecka jest gorączka,
Kaszel, katar i bolączka:
Głowy, brzucha i przełyku
Musisz leżeć w łóżku smyku
Pić syropy i herbatki
Słuchać wskazań dobrej matki.
Musisz wygrzać swoje ciało,
By Wirkowi się nie chciało
Więcej w Tobie zamieszkiwać 
Twoich krwinek oszukiwać.
Aby poczuł się wygnany
Wyprowadził się przegrany
I uciekał, gdzie pieprz rośnie
A Tyś poczuł się radośnie.
Aby wszyscy na około
Żyli zdrowo i wesoło.
Żeby każdy na tym świecie
Potraktował go jak śmiecie.
Morał z bajki taki 
Szczepcie się dzieciaki.
Szczepcie się dziadkowie
Wyjdzie wam na zdrowie.

Autor: Grzegorz Kuś
]]>
 </description>
</item>
<item>
 <title>Zawsze się znajdzie jakiś Einstein</title>
 <link>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6082/0/</link>
 <guid>http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6082/0/</guid>
 <description><![CDATA[
Zmajstrował ongiś świat &#8211; Fachowiec,
nic dodać &#8211; ująć... ani śrubki
aż go poczęły  - doskonalić
te pogonione z raju &#8211; ludki.

Bo lud gdy chlebuś co dzień miewa
wie, że przychodzi taka pora
(lumpeks go godnie przyodziewa)
chce igrzysk i ... telewizora!

Zawsze się znajdzie jakiś Einstein
by larum grać z  idealistą,
(względność Głupoty do kwadratu)
vistość pierdyknie  - jak wszechwszystko.

Spadniemy w górę, w dół, na boki
jak śmieci kłąb - co grawituje,
śmieje się w kułak Izaak Newton &#8211;
- cyjankiem jabłko &#8211; kandyzuje&#8230;

Dwutlenku węgla pęka balon,
topnieje w oczach kra pod foką,
taniec pingwina się zaczyna&#8230;
Spieprza dziad, chociaż nie wie dokąd.

Miast liści &#8211; admiratorzy sztuk, lingwiści...
Wpisać pentagram w aureolę!
I w każdym mieście być ma pomnik, 
skąd się wypręży gumiak - Bolek&#8230;

I słów zakazać : &#8222;honor, zdrada&#8221;
- niesłuszne ma być &#8211; nieobecne -
satyryk musi czuć i wiedzieć
co to - political correctness!

Autor: Tadeusz Buraczewski
31.01.2009
]]>
 </description>
</item>
<item>